string(15) ""
» Blog » Pyrkon - How (NOT) to LARP
28-03-2012 18:01

Pyrkon - How (NOT) to LARP

W działach: Pierdoły | Odsłony: 92

Pyrkon - How (NOT) to LARP
Piszę tę notkę bez jakiejś specjalnej korekty (dzięki - przyp. korektora), bo nic merytorycznego tu nie będzie. Będzie za to to, co Polacy lubią najbardziej:

Żółć!

Nie lubię LARPów. Przyznam się bez bicia, po prostu ma to dla mnie zbyt wiele ograniczeń fabularno-klimatycznych w porównaniu do tradycyjnej sesji. Mimo to żadną tajemnicą nie jest, że jestem autorem wielu LARPów, które odbywały się na Niuconach, Coolkonach, czy Działkonach. O ironio zawsze spotykałem się z pozytywnym feedbackiem, a w pewnym momencie na Niuconach zawsze przychodziła ta sama ekipa gdy, dowiadywali się, że razem z Katem (^^ - przyp. korektora) robimy LARPa.

Skoro nie lubię, to czemu to robię? Bo jest to forma na tyle prosta, że bardzo, bardzo łatwo zrobić to dobrze. Ba, nawet jak nie wyjdzie, to nie z winy autora, ale kiepa, który targnął się na ważną rolę (stąd nawyk podstawiania ludzi ogarniętych na ważne role) i ją za przeproszeniem spieprzył. Zrobienie dobrego LARPa jest BARDZO łatwe! Tak łatwe, że aż czuje się oszustem wyłudzającym darmowy wjazd na kon (ćśśśś - j.w.). Ostatecznie jednak, gdy okazuje się, że ludzie dobrze się bawią i jest fajnie, to poczucie mija. Tak szczerze jedyną trudnością w zrobieniu dobrego LARPa jest spisanie go w Łordzie i wydrukowanie. Trzeba napisać dość krótko o postaciach, relacjach i umiejętnościach, tak by wszystko było łatwe i nie robiło niepotrzebnego zamieszania.

Na Pyrkonie postanowiłem pójść na 2 LARPy, bo hej? Może to jednak jest fajne, a ja się nie znam? Zobaczymy jak to się robi w dużym świecie! Zwłaszcza, że jeden to była Maskarada, a drugi to nMag. Oba systemy ciekawe. Więc razem z Katem wpisaliśmy się na listy gdzieś na początku. Spoko, jesteśmy na listach, czas iść na prelki.

Nadszedł czas LARPa Maskarady.

Przyszła cała "śmietanka" WoDowego towarzystwa... Nigdy nie zrozumiem, jak żabot czy woal + wiktoriańska suknia pasuje do klubu nocnego w Toronto, gdzie leci techno... albo jak istoty, które mają się ukrywać pomiędzy ludźmi, wyglądają jak ostateczny freakshow, a przechodnie gapią się na nich jak na objazdowy cyrk (razem z pobrechtywaniem). Czekam dnia, kiedy ktoś zrozumie, że jak trzeba się ukrywać to nie można się rzucać w oczy i na takie LARPy zaczną przychodzić ludzie ubrani w... dresy, garnitury, bluzy... Wręcz w tych książkach jest napisane wprost, że nawet najstarsze wampiry chcą utrzymać Low-Profile i skoro nie znają się na obecnej modzie ubierają się w koszulę+marynarkę+półbuty bo w sumie to jest modne od ok 150 lat - więc można było zdążyć się przyzwyczaić. Na pochwałę zasługuje gość, który wyglądał jak LaCroix z Bloodlines - TO BYŁ DOBRY STRÓJ! Thumbs up! Nieźle ubrany też był pan z dziwnym makijażem i kontaktami. Wyglądał co prawda jak wampir w największym Wassailu, a nie klubie, ale doceniam poświęcenie.

Wróćmy jednak do samej organizacji. Przyszło 50 osób. Było miejsc 45 (w opisie - bo potem nagle się okazało, że jest ich tylko 25). Hmm, ktoś se pójdzie, prawda? Co rozsądny prowadzący robi w takim razie? Wyprasza połowę? Mówi "zapisani mają pierwszeństwo"? "Forumowa lista obowiązuje"? Nie! Wyrecytuj 70 bzdurnych terminów do 50 ludzi i spytaj czy wszyscy załapali o co chodzi! Zajebisty test. Zanim większość zorientowała się o co chodzi role były już rozdane! I to tak "Pewnie, pewnie ja znam te wszystkie terminy yyyhmm". Spoko, to było pierwsze 30 minut, potem pani prowadząca wyprosiła innych, po czy oni zostali, po czym kolejne role zostały rozdane, po czym ktoś spytał ile jest ról, bo może warto pójść, po czym pani powiedziała, żeby zostać. Tak minęła godzina, potem tłumaczenie, o co chodzi w tym LARPie i dlaczego nie ma Nosferatu (swoją drogą rozbroił mnie koleś, który stwierdził "hmmm, ale mając Dyscyplinę Tysiąca Masek może mieć dowolną twarz, to jest rozwiązanie". Ja na to odpowiedziałem "Może też mieć kaptur, albo kominiarkę". Na co on "Hmm, nie pomyślałem o tym" - derp). Dalsze rozdawanie postaci, w końcu dostałem kartkę, wszystko fajnie ale miałem 32 nazwiska z relacjami na drugiej stronie - powodzenia w ogarnianiu relacji między postaciami (zwłaszcza w łapaniu się, kto tu kurka kim gra). Ostatecznie dowiedziałem się, że chociaż były zapisy na forum i konwencie najważniejszy jest strój i wiedza o oWoDzie (w żaden miarodajny sposób nie sprawdzona - bo po co?). Swoją drogą nigdzie nie było takiej informacji. Teraz pora na najlepszy etap. Po oddaniu ostatniej kartki pani prowadząca wygoniła wszystkich bez kartek. Wkurzyłem się, bo minęła właśnie godzina i mogłem zrobić coś bardziej kreatywnego, do tego wywaliła za drzwi kumpla który zapisał się jako pierwszy i nie ukrywał, że był zawiedziony, bo jednak zależało mu na zagraniu. Oddałem swoją kartę i opierdzieliłem laskę za ten syf, po czym opuściłem pomieszczenie. Coś próbowała się tłumaczyć, że nie było dwóch dodatkowym MG i w ogóle, ale co to gracza obchodzi?

Ale teraz najlepsze. Jakieś 30-40 minut później, spotkałem pana w kontaktach. Pytam się: "Hej? Jak tam LARP? Nie miałeś aby grać?", on mi odpowiedział tekstem: "Pewnie! Tyle, że MG wygoniły wszystkich i powiedziały że LARPa nie będzie!". Yay. Dwie godziny zmarnowane - po to, by przekonać się, że można je było spędzić lepiej. Np. oglądając turniej LoLa (nie lubię LoLa.) (ja też nie - przyp. korektora)

http://fc02.deviantart.net/fs71/f/2011/130/7/f/herp_derp_by_froskeilone-d3g179l.jpg

Drugi LARP miał się dziać w nMagu. Okazało się, że ról jest całe 5, a reszta graczy to jakieś osobowości, które będą nas zastępować i inne wyszukane dziwactwa. Kiedy ta rewelacja została objaśniona zgromadzonym połowa (w tym ja - choć miałem rolę) wyszła. Czy tak ciężko zrobić normalną grę? Zwykłego LARPa w który ludzie będą po prostu grać i knuć? Trzeba silić się na arthyzm? Czy aż tak wiele wymagam?

Nie wiem czy jest sens komentować to bardziej, o ile w przypadku drugiego LARPa to kwestia gustu i ochoty a nie organizacji - serio zmęczony i lekko skacowany nie chciałem się bawić w coś tak ambitnego, konwent to chyba nie miejsce na takie rzeczy, zwłaszcza, że inne prelki czekają i człowiekowi jakoś ciężko się skupić na swojej postaci bo musi trzymać się terminów innych ciekawych rzeczy. Tak ten pierwszy LARP to jakieś erpegowe LIMBO! Jak coś tak łatwego można tak dokumentnie spieprzyć? Czemu takie rzeczy dzieją się na imprezach gdzie przychodzi 6500 ludzi? Na te pytania odpowiedzcie, w (w co nie wątpię) flejmogennych komentarzach.

Komentarze


g0trrI
   
Ocena:
0
Straszne, współczuję straconego czasu(a na konwencie to towar droższy od złota). Ja osobiście współtworzyłem 2 larpy i oba w sumie zostały przyjęte całkiem nieźle. O nMagu się nie wypowiem, ale za ten numer z oWoD prowadzącym należy się chlosta.
28-03-2012 18:23
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
28-03-2012 19:14
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Kanadyjska Jesień nie mogła się udać podczas polskiej wiosny.
28-03-2012 19:24
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
28-03-2012 20:09
g0trrI
   
Ocena:
+3
Tyldy nie powinny mieć prawa głosu.
28-03-2012 21:19
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
ty sie zalogowana nie odzywaj podbierasz nam źródło utrzymania
28-03-2012 21:25
Headbanger
   
Ocena:
0
No co wy? Jeszcze żadnego flejmu? Rozczarowujecie mnie.
28-03-2012 22:25
~Bu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5
Wszyscy siedzą u zigzaka, tam jest naparzanka magia vs technika a niedaleko jest do dyskusji religia vs postęp. Przy tym twój temat jednak jest dosc słaby do flejma

28-03-2012 22:41
39442

Użytkownik niezarejestrowany
    Larpy sralpy
Ocena:
+16
Zasadniczo bycie wampirem polega na tym, że ubierasz się jak clown satanista i krzyczysz w kościele "JESTEM WAMPIREM KUR*A!!!". Wtedy wszyscy "Tak... Tak, jasne." i idą jak najdalej od wariata- idealna maskarada :> psychologia odwrócona.
28-03-2012 22:47
de99ial
   
Ocena:
0
Kpa nie kiepa.

Współczuję doświadczenia.

Sam brałem udział w 2. Oba były udane, ale jednak unikam tego typu zabawy.
28-03-2012 22:53
~Wu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Bu

Nuuudy. Chcemy stare dobre naparzanki elfy vs krasnoludy albo chociaż mrok vs heroik.
28-03-2012 23:45
Malaggar
   
Ocena:
+5
Behalior
   
Ocena:
0
No i widzisz Head dlaczego unikam takich miejsc? :P
29-03-2012 09:39
MiszczPodziemi
   
Ocena:
+1
Problem ze strojami polega na naszej polskiej mentalności, u nas nadal ktoś z kolczykami i dziarami = lump, morderca, gwałciciel i były więzień. W USA wszelkiego rodzaju dziwolągi są codziennością, można nawet spotkać ludzi z ostrymi zębami czy długimi kłami albo dziwnymi implantami podskórnywmi. Oczywiście nadal skupiają się w enklawach ale nie wywołują takiej sensacji jak u nas. W postrzeganiu wampirów mierzi mnie tylko, że każdy musi wyglądać jak Eduardo ze Zmierzchu i reszta jego zapyziałej rodziny, nie widuje się grubych wampirów(no dobra, na konwentach są ale to inna sprawa...) łysych czy w okularach. Tymczasem nie widzę przeszkód by Ventrue wyglądał jak Kingpin z uniwersum Marvela. Kwestia stroju i wyglądu jest chyba na LARPach drugorzędna ale fajnie gdy takowy się ma, pod warunkiem oczywiście, że nie jest to ten sam strój który sobie zrobiliśmy na zjazd gothów.
29-03-2012 09:41
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
te krzemień nie mądrz się wracaj do swoich figurek prawdziwe rpg zostaw ekspertom
29-03-2012 10:31
Aure_Canis
   
Ocena:
+1
Na Polconie 2011 poszedłem na LARP. Był tak zły, TAK ZŁY, że w tym roku zabrakło mi już sił. Wszyscy się nudzili, było sztywno, nie było fabuły, zmieniliśmy ostatecznie całość w żart. Żenujący żart.

ARTHHHISTHHHHIC JEEEEEEPFORM POWER.

(A LoL-a nie lubicie, boście noobki.)
29-03-2012 11:03
katholhoo
   
Ocena:
+5
Srsly, guys. Guys, srsly.

Jak robimy z Hedem LARPy, to kierwa oklaski dostajemy, dziewice mdleją, a młode dziewczęta obsypują nas kwiatami i stanikami.

No, może trochę przesadziłem, ale idea jest taka, że nie ssą pały i da się na nich bawić.

Problem jest taki, że trza, kurna, siąść i napisać ten LARP, użyć zwojów mózgowych i szarych komórek. Zrobić to logicznie i tak, by nie skomplikować tego zanadto.

Ale w polszy lubimy dramę. Lubimy odgrywać. Wiem to po naszym opolskim fandomiku, w którym jednostrzałówki ciągną się dwa miesiące+. Dlatego LARP ma być nieskomplikowany. Prosty. Szybki do załatwienia. To gracze sami skomplikują sobie życie.

Come awn, po co jakieś kosmiczne mityngi szatańskich Lasąbra i Toredorów? Zróbcie LARP "ruskie strzelają w nas nukami. kontratakować czy nie?", a gracze i tak będą debatować trzy jebsiane godziny nad tym, czy naciść jeden guzik.

EDIT:

Tak się wychwalam. I Heada tak wychwalam. Zapomniałem jeszcze dodać jedną porcję żółci. W polszy jest taka idea, że ludziom się zdaje, że się na czymś znają, a tak serio to się na tym nie znają. I potem mamy LARPy bardziej skomplikowane niż granie we wszystkie MYSTy na raz po sześciopaku, a prelki są żałosne, bo ludzie czytają konspekt wykładu z biletu PKP, bo w pociągu to rozpisali.

Choć nie powiem, było na Kartofelkonie kilka fajnych prelekcji. Np. Shane Lacy miał fajne i Śledziu też miał fajne.
29-03-2012 11:10
Headbanger
   
Ocena:
+1
beh - w domu nie spotkasz Śledzia czy Rosińskiego, ani nie poznasz takiego zacnego Drachy (zacny ziom!)

@MiszczPodziemi

Nie wiem skąd pochodzisz ale u nas po mieście popierdzielają Goty i metale z piercingami. Kolega który był u wujka w Kansas City i Las Vegas też nie wspomniał by to był częstszy czy rzadszy widok niż u nas. Jednak jest różnica między subkulturowym gothem, a wiktoriańską baletnicą, która co 30 sekund sprawdza czy gdzieś się kostium nie popsuł.
29-03-2012 11:47
~Piotr "Kula" Milewski

Użytkownik niezarejestrowany
    krótki traktat o lenistwie
Ocena:
+24
Dotknąłeś tematu bliskiego mojemu sercu i choć jestem tylko polterową tyldą, się jednak wypowiem. Podpiszę się nawet imieniem i nazwiskiem, nad tym co piszę.

Przejrzałem program tegorocznego Pyrkonu i moją uwagę przykuły dwie gry - System by lubliński Grimuar i Jerycho by Wielosfer. Jak się okazało, nos mnie nie zwiódł bo oba dostały po dwie nominacje do Masek a Braids i Słowik, zasłużenie, otrzymali tą dla Best MG Team.

Nie ryzykowałem innych produkcji - nie zachęcały mnie opisy, poza tym - do czego sam doszedłeś na początku swej notki, acz dość egocentryczną drogą, chadzać na leży nie "na LARPa" ale "do prowadzących". Zastosowanie tego obostrzenia pozwala zaoszczędzić sobie przynajmniej 3/4 rozczarowań, bo nie oszukujmy się, nawet Ridley Scott ma w portfolio słabsze filmy.

A teraz o źródłach problemu.

Po pierwsze: LENISTWO AUTORÓW.

Zastanwiam się, ile z gier prezentowanych na typowym konwencie (bo to nie jest w żadnym razie jakaś Pyrkonowa przypadłość), jest spisana. Nie chodzi o bynajmniej o karty postaci (acz i w tej dziedzinie zdarzają się skandaliczne braki). Autorom gry, zazwyczaj chce się zrobić grę na konwencie, ale nie chce sie jej napisać. Ostatecznie, bo już tego nie da się uniknąć, spisuje się karty postaci.

Gdyby organizatorzy konwentów prosili o kompletną grę, w formacie PDF, (patrz strona larpbase.pl - można coś takiego zrobić, spisanie własnego LARPa nie wymaga więcej niż odrobiny zaangażowania i wolnego czasu, są w Polsce ludzie którzy to robią) ZANIM umieszczą ją w programie konwentu, a koordynator bloku larpowego na tej podstawie decydował, czy przyjąć ją czy nie...

No cóż.

Albo poziom gier podniósł by się znacząco, albo na takim Prykonie odbyłoby się 5-7 dobrych gier, na które ciężko byłoby się dopchać.

Tak więc podstawowy problem jest prosty. Autorzy LARPów w większości przypadków je robią tzn próbują prowadzić coś, co w gruncie rzeczy istnieje tylko trochę. Nic dziwnego, że tak jakże trudna sztuka udać może sie tylko czasem i tylko cudem.

Problem drugi. LENISTWO I ROZCZAROWANIE

Biedny Autor zrobił grę i mu nie wyszła. Cóż zatem ma począć? W końcu Larpy pisać lubi. Czy usiądzie przy swym biureczku? Włączy laptopik? Nastrojową płytę? Nauczony doświadczeniem, spisze wreszcie swoją grę, poprawi mechanikę, zgłosi na następny konwent, gdzie poprwadzi ją porządnie?

No oczywiście że nie.

Zamiast tego, zgłosi na kolejną imprezę kolejny świetny pomysł, karty postaci napisze w pociągu, wydrukuje je w green roomie i porwie na parapecie bo przecież nawet nożyczek ze sobą nie wziął. W końcu larpa robi, a nie kurpiowskie ozdoby choinkowe.

Zanim to jednak nastąpi, kolejny koordynator bloku larpowego przyjmie trzyzdaniowy opis o niczym, wklei na www konwentu i zapełni prgoram gównem /proszę moderatorów o zachowanie oryginalnej pisowni/.

Tym oto sposobem, być może dobry pomysł na grę przepadnie - wystarczyłoby rzecz spisać i rozegrać testową grę. Ale to za dużo już nie dla 3/4, ale 90% autorów larpów.

Po trzecie. PO CO JA TO ROBIĘ.

No cóż. Po pierwsze dlatego, że za larpy żniżki na konwentach są największe.

Po drugie... teraz jest długo długo nic. Dajcie pomyśleć.

No dobra. Większość autorów nie wie po co to robi. Zwyczajowo enigmatycznym powodem jest "dobra zabawa uczestników". Osiąga się to zastosowaniem znanego settingu (WoD, Wolsung, Warhammer - najlepiej nadają sie te dwa pierwsze, bo stroje można stosować bez mała wymiennie, a warhammer powoli przestaje być modny). Drugi krok - wybiera się z puli kilku motywów jakiś bezpieczny. Królują stypy, bale maskowe, spotkania rodzinne i wszelkiej maści gry Jesteście-Odcięci-Od-Świata-Gdzieś. To gdzieś to zazwyczaj piwnica, odludny budynek, albo w co bardziej oryginalnych grach szara nicość rozmazana po horyzoncie zaraz za lamperią szkolnej sali.

Nie ma scenografii, ale w sumie gracze na to nie narzekają, bo oni nie przywoża też ze sobą strojów. Jest trochę jak w komunistycznej Polsce, gdzie w dużym przemysłowym zakładzie każdy udawał że pracuje.
Gracze udają, że się przygotowali, autor larpa udaje że go zrobił. 3 godziny przelatują jak z bicza trzasł.

A po co była ta gra?
A kogo to obchodzi?

Po czwarte. LENISTWO NAUKOWE

Larpowanie czymś jest. Dla jednych formą sztuki bliską teatrowi, dla drugich rozrywką, któa powinna być przygotowana mniej wiecej na tym samym poziomie co proste zawody sportowe.

Niezależnie od podejścia, w dobie internetu, jest szeroko dostępna wiedza na temat tego, jak robić to dobrze, jak pisać, jak organizować tego typu eventy. Skandynawowie co roku wydają publikację larpowe, publikacje w których jest przynajmniej kilkanaście (czasem kilkadziesiąt) artykułów. W sumie - kilkaset stron tekstu. Można za darmo sciągnąć je w PDFie i poczytać choćby w kiblu. Jeden artykuł na jedno posiedzenie, po roku polegiwania takich wydruków w toalecie można być LARPowym guru. Albo przynajmniej dość dobrze wiedzieć, co w świecie sie dzieje i jakich podstawowych błędów unikać.

No cóż, pisać się Autorom nie chce, więc dlaczego mieliby czytać?

Pomimo tego, że są nawet polskie strony, gdzie te pdfy są zebrane do kupy:

Wirtualna Biblioteka w dziale Letnia Szkoła Larpowania na stronie konwentu Hardkon:

http://www.hardkon.pl/lsl/wirtualn a-biblioteka

Oraz na stronie Larpbase, jako literatura larpowa:

http://larpbase.boo.pl/?p=199

Po piąte. DIASPORA
To jedyny powód, który powoduje że gry mogą być słabe, a który nei zależy od ich autorów. Larpy są zajęciem czasochłonnym, Polska krajem dużym, rzeczywiście trudno jest poświęcić czas na to bo jeździć ciągle na inne gry i uczyć się od innych.
ALE. Do tego służą konwenty.

Tylko jak się uczyć od innych, skoro inni robią to samo?...

EPILOG.
Odbyła się w tym roku pierwsza polska konferencja larpowa, KOLA. Prawie 80 osób przez cały weekend rozmawiało i wymieniało się doświdczeniami. Powstała pierwsza polska larpowa publikacja. W lipcu odbędzie się LSL - letnia szkoła larpowania.
Kolejna konfernecja za rok w styczniu.
Jest jak się uczyć i od kogo, można wymieniać się wiedzą i doświadczeniem i jest z kim. Jest konkurs larpowy.

Tylko czy to wygra z lenistwem autorów, jeśli koordynatorzy konwentów będą do programu dopuszczać bylejakie gry zgłaszane bylejak?...

To jest pytanie, na które chciałbym kiedyś usłyszeć odpowiedź.
29-03-2012 13:11
MiszczPodziemi
   
Ocena:
+4
Swoją drogą jak się jedzie na konwent z ziemniakami w nazwie to nie można się spodziewać maskarady na poziomie karnawału w Wenecji.
29-03-2012 15:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.