» Relacje » Pyrkon 2008

Pyrkon 2008


wersja do druku

Konwent z wykopem!

Autor: Redakcja: Jarosław 'beacon' Kopeć

Pyrkon 2008
Właściwie nie wiem, czemu jako rodowity Wielkopolanin tylko raz odwiedziłem poznański Pyrkon. Być może wynika to z faktu, że edycję sprzed dwóch lat wspominam niezbyt pozytywnie. Rok później w zbliżonym terminie odbywał się o wiele silniej magnetyzujący w kwestiach towarzyskich rzeszowski R-kon, więc w 2007 roku nie odwiedziłem Pyrlandii ponownie. Jednak masa pozytywnych opinii na temat ominiętej przeze mnie edycji poznańskiego konwentu skłoniła mnie do tego, abym wybrał się na tegoroczną edycję by wprawnym, reporterskim okiem ocenić, ile zmieniło się od mojej ostatniej wizyty na ulicy Łozowej, gdzie tradycyjnie odbywają się Poznańskie Spotkania z Fantastyką.

W wyniku różnych zawirowań osobistych i dzięki remontowi linii tramwajowej stawiłem się na konwencie w sobotę około południa. Późniejsza pora przybycia pozwoliła mi ominąć epicko długie kolejki do akredytacji, które można było podobno porównać momentami do tych z ubiegłorocznego Polconu. W obliczu końcowej liczby uczestników zlotu i wąskiego wejścia do budynku A, w którym odbywała się akredytacja konwentowiczów, taka sytuacja nie była jednak szokująca. Po szybkim zebraniu konwentowych gadżetów w postaci identyfikatora i programu ruszyłem, aby rozejrzeć się po przeznaczonym na atrakcje programowe budynku.

Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, była duża ilość osób na korytarzach. Wizyty w salach prelekcyjnych, których dokonywałem przechadzając się po terenie konwentu, były systematycznie utrudniane przez tłumy, nie pozwalające wcisnąć się nikomu więcej do środka. Spotkania z co bardziej znanymi prelegentami czy popularnymi pisarzami wymagały od spragnionych ich widoku wystawania na korytarzu przy otwartych drzwiach. Frekwencja uczestników na prelekcjach i spotkaniach autorskich robiła bardzo dobre wrażenie, wystawiając przy okazji wysoką ocenę tymże punktom programu, mierzoną ich popularnością. Równie ochoczo, co na prelekcje i spotkania z pisarzami (m. in. Mają Kossakowską, Jarosławem Grzędowiczem, Jakubem Ćwiekiem czy gościem z zagranicy, Miroslavem Žambochem), uczestnicy Pyrkonu chadzali na liczne LARPy, na których liczba chętnych dopisywała, a czasami i przekraczała oczekiwania prowadzących. Na konkursach na zwycięzców czekały specjalne kupony, nazywane PyrFuntami, rozwijające wraz z konwentowym sklepem ideę przyznawania nagród z zeszłorocznego Polconu. Na Pyrkonie nagrody w sklepie były wystawiane na półki "falami" uzupełniającymi braki w przebranych przez zwycięzców fantach tak, że nawet pod koniec konwentu w niedzielę można było znaleźć w sklepiku coś dla siebie. Nie była to co prawda skala Polconu, ale jeżeli chodzi o wartość nagród Poznań nie miał się w tym roku czego wstydzić. O poziomie przygotowania całego programu może świadczyć to, że na prawie 280 samych prelekcji, konkursów i spotkań autorskich, nie odbyły się jedynie cztery spośród nich. A atrakcji było o wiele więcej.

Poza tradycyjnymi punktami programu, na Pyrkonie można było także obejrzeć pokazy bractw rycerskich, walki na szable, fire-show czy też odjazdową bitwę na torty, w której mógł wziąć udział każdy chętny. Wszystkie te atrakcje odbywały się na dziedzińcu budynku A. Dodatkowo do dyspozycji uczestników oddano dwie inne pozaprogramowe atrakcje – jedną mocno osadzoną już w konwentowej tradycji, drugą powoli zdobywająca coraz więcej fanów. Niestety, ani tradycyjny Games Room ani nowatorski DDR / Karaoke Room nie wypadły na Pyrkonie zbyt dobrze. Ubogi zasób gier i niedobór ludzi do ich obsługi, skutkujący zamykaniem GR około północy, sprawiły, że blok gier planszowych był w Poznaniu sporym rozczarowaniem. I chociaż orgowie robili co mogli, by naprawiać nieswoje błędy (za Games Room odpowiedzialny był sklep z zewnątrz), złego wrażenia nie udało się zmyć. Podobnie nie spisywali się ludzie odpowiedzialni za drugą salę – wedle zasłyszanych opinii z mat DDR korzystali na ogół ich właściciele, a sprzętu do karaoke nikt nie potrafił podłączyć przez dłuższą chwilę. Z winy czynnika zewnętrznego nie wypaliła na Pyrkonie w ogóle sala komputerowa, której braku jednak, według mojej wiedzy, nikt za bardzo nie odczuł. Dobrze natomiast spisali się ludzie organizujący turnieje gier bitewnych i karcianych – dość stwierdzić, że turniej Warhammera 40.000 był największym tego typu wydarzeniem w Polsce w historii polskiej sceny bitewniakowej.

Na uwagę zasługuje Puchar Mistrza Mistrzów, którego organizatorzy w tym roku wybrali jako miejsce rozgrywania właśnie Poznań. O tym, jak spisała się ekipa PMMowa na pewno szerzej wypowiedzieli lub wypowiedzą się niedługo sędziowie oraz uczestnicy, ale ze strony orgów Pyrkonu przygotowanie tego przedsięwzięcia nie pozostawiało w zasadzie zastrzeżeń. Niewielką niedogodnością dla niebiorących udziału w Pucharze konwentowiczów było wyłączenie z powszechnego użytku raptem czterech sal dla potrzeb konkursu. Zachowanie odpowiednich warunków do jego rozgrywania, nadanie mu odpowiedniego rozgłosu i uwaga "władz" konwentu przykładana do całego wydarzenia sprawiły, że Puchar Mistrza Mistrzów na Pyrkonie można określić jako bardzo udany z technicznego punktu widzenia.

Nie samym programem jednak konwenty stoją, a szczególnie tak duże jak Pyrkon. W tym miejscu należy wspomnieć o Budynku B, w którym prócz Pucharu Mistrza Mistrzów w wydzielonej części mieściły się sale sypialne. Chociaż istniała możliwość wykupienia noclegu w znajdującym się naprzeciw budynku A hotelu "Cezamet", który mieścił także knajpę konwentową, większość konwentowiczów wybierała darmową opcję nocowania w szkole. Oddanie na tego rodzaju użytkowanie całego budynku było strzałem w dziesiątkę – na konwencie było dokładnie 2131 osób, co było wyraźnie widoczne w zapełnionych po brzegi klasach. Niektórzy z braku miejsca salwowali się rozkładaniem śpiworów na korytarzach lub półpiętrach, co jednak nie jest w żadnym razie winą organizatorów – z ich strony było zrobione wszystko, by zapewnić miejsce w salach wszystkim uczestnikom.

Dosyć przykre widoki w toaletach budynku B były skutkiem dwóch okoliczności – swobodnej polityki organizatorów w kwestii alkoholu na konwencie oraz nieprzestrzeganiem elementarnych zasad higieny przez niektórych konwentowiczów. Zresztą nie tylko łazienki straszyły – zdarzyło mi się spotkać kilku uczestników, którym zabrakło umiaru jeżeli chodzi o picie alkoholu. Nie stwarzali oni zagrożenia dla siebie czy innych uczestników, stanowili jednak dość przykry widok i wyraźną przestrogę dla orgów co do rozwiązywania podobnych problemów podczas przyszłorocznych edycji. Sprawa nieporządku w łazienkach była przez organizatorów rozwiązywana na bieżąco i w miarę możliwości. Wszelkie niedogodności należy w tym wypadku zrzucić na zewnętrzną ekipę sprzątającą, z którą współpraca w przyszłym roku ma podobno wyglądać trochę inaczej. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Należy jednak oddać honor organizatorom, że "bezalkoholowy" prelekcyjny budynek A był bardzo czysty i spokojny.

Poza "przeładowaniem" budynku B, lokalizacji konwentu niewiele można zarzucić. Pomimo umiejscowienia w stosunkowo niebezpiecznej dzielnicy Poznania, problemy z lokalnymi mieszkańcami mogącymi sprawiać kłopoty były rozwiązywane doraźnie. Pyrkon ma w okolicy rodzaj "miejskiego szacunku", a identyfikator konwentowy był traktowany jako swoista przepustka bezpieczeństwa wśród bloków. W okolicy było wystarczająco dużo sklepów, także nocnych, aby każdy mógł się zaopatrzyć w niezbędne produkty, a spacer między budynkami A i B nie był specjalnie uciążliwy. Wydaje się jednak, że jeżeli chodzi o frekwencję, szkoły przy ulicy Łozowej zbliżyły się do granic pojemności. I o ile w tym roku spełniały swoje zadanie bardzo dobrze, o tyle w przyszłym warto byłoby zastanowić się nad zmianą lokalizacji albo innym rozwiązaniem problemu "klęski urodzaju". Na pochwałę zasługuje także umiejętność opanowania takiej masy ludzi przez organizatorów – poczynając od sprawnej obsługi prelegentów i złośliwości przedmiotów martwych, przez grzeczne traktowanie uczestników, po sprawną organizację pracy przy wykonywaniu obowiązków umykających zwykle uwadze konwentowiczów. Trudno się jednak dziwić ekipie z takim doświadczeniem. W każdym razie, w porównaniu z moimi wspomnieniami z roku 2006, widać bardzo wyraźny postęp. Zazgrzytało tylko przy jednym, ale za to ważnym "sprawdzianie". Spotkanie z Miroslavem Žambochem było tłumaczone przez kogoś, kto nie znał podstawowego technicznego słownictwa z zakresu uzbrojenia, a o tym właśnie pisarz z zagranicy opowiadał. Tłumacza co prawda dzielnie wspierali przybyli na spotkanie uczestnicy, a on sam był wolontariuszem, pomagającym na ochotnika, ale niesmak mógł pozostać.

Mimo kilku drobnych wpadek (niezależnych przeważnie od organizatorów) i jednej dużej pod tytułem "higiena w budynku B", Pyrkon wypadł więcej niż dobrze. Złe wrażenie sprzed dwóch lat zostało zmyte z siłą tsunami przez dobrze złożony program, sprawną organizację i pozytywny klimat panujący wewnątrz obydwu budynków konwentowych. Gdyby konwent był zlokalizowany w lepszej okolicy (czyli o wiele bliżej centrum miasta) i gdyby nie wynikło tyle wpadek w związku z czystością, mógłbym spokojnie ocenić tegoroczny Pyrkon prawie równie wysoko, co wyznaczający obecnie górną granicę jakości warszawski Polcon. W obecnej sytuacji muszę z czystym sercem dać oczko mniej, licząc, że organizatorzy za rok dorównają warszawskiej legendzie. Całkiem niewiele im brakuje.

Przy okazji, w ramach dygresji – pisząc o Pyrkonie porównania do Polconu nasuwają mi się automatycznie. Wydaje mi się, że dla każdego kto odwiedził Warszawę w 2007 roku to najlepsza rekomendacja.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę


Ocena: 5 / 6

Komentarze

string(15) ""

Ysabell
   
Ocena:
0
Fajna relacja, takie lubię. przekrojowa, wielostronna i dążąca do obiektywności. Trochę za długie akapity, ciężko się czyta takie bloki tekstu z ekranu - przydałyby się śródtytuły, albo jakieś zdjęcia umieszczone w tekście.

Chętnie poczytałbym więcej o treści prelekcji lub LARPach. Z dziennikarskiego punktu widzenia - dobrze byłoby poinformować Czytelników o wynikach PMMu. Nie wszyscy śledzą niusy.
08-04-2008 12:37
Urko
    Ys:
Ocena:
0
@ PMM

Podobna myśl wpadła mi do głowy kiedy klikałem na link, aby zobaczyć liczbę komenatrzy pod relacją. Cóż, pozostaje mi obiecać poprawę na przyszłość i odesłać do Powiązanych Wieści, z miejsca informujących, kto PMMa wygrał ;).

Za resztę uwag oraz pochwał dziękuję, wezmę pod uwagę przy szlifowaniu warsztatu ;).
08-04-2008 18:22
Ezechiel
    Hej
Ocena:
0
To oczywiście pisałem ja, redaktor trzeciej kategorii - Ezechiel. Musiałem popełnić jakiś błąd przy logowaniu.

Ale Ysabell i tak się zgadza.
09-04-2008 00:09
Neverwhere
   
Ocena:
0
"za Games Room odpowiedzialna był sklep z zewnątrz"
Może źle odczytuje to zdanie, ale czy nie powinno być "odpowiedzialny".

Co do samej relacji, musze przyznać że autor przekazał sporo informacji czytelnikowi, aczkolwiek faktycznie zabrakło dokładniejszych "napomknięć" o prelekcjach czy innych atrakcjach, chociaż kilku, od tak dla rozeznania ;)
No cóż mnie na Pyrconie nie było, ale coś czuje że przy odrobinie szczęścia zawitam tam w przyszłym roku.
09-04-2008 20:32
Urko
   
Ocena:
0
@ Neverwhere

Błąd zgłoszony, dzięki za czujność.
Co do samej relacji - o wszystkich wartych polecenia prelekcjach nie zdołałbym napisać, a te, na których sam byłem mogłyby akurat niekoniecznie interesować Czytelników. Wydaje mi się, że wysoka frekwencja na salach prelekcyjnych, którą opisałem, jest dość dobrą rekomendacją dla pyrkonowych punktów programu ;).
09-04-2008 22:15
Ezechiel
   
Ocena:
0
"Co do samej relacji - o wszystkich wartych polecenia prelekcjach nie zdołałbym napisać, a te, na których sam byłem mogłyby akurat niekoniecznie interesować Czytelników."

Trudno mi to ocenić. Chciałbym za to się dowiedzieć czyje prelekcje Ci się podobały a czyje nie. W ten sposób będę wiedział "na kogo" warto chodzić na konwentach.
10-04-2008 10:03
Neverwhere
   
Ocena:
0
To ja zapytam się o coś co mnie bezpośrednio interesuje:
Jak zorganizowany był Blok Manga/Anime? Czy był ktoś tam w ogóle XD?
11-04-2008 11:43
Urko
   
Ocena:
0
@ Ezechiel

Z moich osobistych doświadczeń pyrkonowych mogę wymienić prelekcję o realizmie w RPG, na której prelegent mnie osobiście odstraszył dosyć betonowym podejściem do zagadnienia. Ale jeżeli chodzi o sam warsztat prowadzenia Krzysztofa "Kristofa" Zięby - było nieźle. Fajne dwie prelekcje poprowadził Furiath. Spotkania z orgami Orkonu 2008 jako prelekcji nie liczę, ale też było całkiem zgrabnie poprowadzone. O innych prelekcjach dowiadywałem się z rozmów i ogólne wrażenie wyszło, jak widać w relacji, bardzo dobre.

@ Neverwhere

Z blokiem M&A jest ten problem, że sam się na tym totalnie nie znam. Trudno więc ocenić mi ten blok w oderwaniu od reszty programu - musisz więc niestety zaufać ogólnemu wrażeniu uczestników konwentu, przepytywanych podczas jego trwania ;).
Odnośnie frekwencji - o ile dobrze kojarzę, w tym względzie blok komiksowy / manga i anime nie odbiegał zbytnio od średniej pyrkonowej ;).
12-04-2008 11:29
~Lewis

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
zawirowania osobiste jezycko-kolskie pozdrawiają :)

swoją droga zgrabna recenzja, która niejako zmusza mnie do zastanowienia się nad wyjazdem na następną tego typu imprezę :)
14-04-2008 23:49
beacon
   
Ocena:
0
Z miłą chęcią powitamy kogoś stojącego dotychczas poza obiegiem ;)
15-04-2008 00:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.