» Blog » Przemyślenia po "Wiedźminie"
17-01-2020 11:46

Przemyślenia po "Wiedźminie"

Odsłony: 400

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Netflixa, toteż kto miał oglądać, to obejrzał. Nie jest to jednak recenzja, ale spis paru moich przemyśleń na temat serialu, które chciałbym przedyskutować z innymi widzami (stąd też będą spoilery).

Najmocniejszą zmianą "ideową" jest dla mnie kwestia Nilfgaardu. W książkach to było pragmatyczne, świetnie zarządzane mocarstwo, silne nie tylko dzięki armii, ale handlowi, rzemiosłu i sprawnemu podporządkowywaniu sobie państw wasalnych. A ich podboje to był czysty ekspansjonizm, nie fanatyczny dzihad w imię Białego Płomienia.  W serialu stał się typowym Mrocznym Imperium Zła, mieszaniną bolszewizmu i mrocznego sekciarstwa. Fringilla i Cahir stali się dużo bardziej morderczymi postaciami (choć z drugiej strony, relacja Cahira z Ciri straciła ten lekko niepokojący pedo posmak). W ogóle Cahir z poczciwego "nie jestem Nilfgaardczykiem" stał się fanatycznym wyznawcą. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak stanie się kompanem Geralta, pomagającym ratować Ciri. Przejdzie moment rozczarowania Białym Płomieniem? (Ok, zgodnie z książką powinien teraz trafić do więzienia za porażkę, ale takiego fanatyka powinno to jedynie utwierdzić w fanatyzmie "to moja wina, muszę to naprawić i odpokutować"). Może będzie tymczasowym sojusznikiem, który nie chce, żeby Ciri wpadła w ręce zdrajcy Vilgefortza? Inna sprawa - jak pokażą Emhyra, żeby nie zdradzić z miejsca laikom, że to Duny? W ogóle nie pokażą? A może będzie Mrocznym Imperatorem w Mrocznej Masce?

Koncepcja magii inna niż w książkach - tam "mana" była czerpana z żywiołów czy eliksirów, nie było mowy o jakimś wysysaniu życia. Nie było też bezustannego gadania o "Chaosie". Ogólnie magia według Sapkowskiego to alternatywna forma nauki z alternatywnego świata, a nie mroczne rytuały. Zresztą, wizja serialowa jest niekonsekwentna - najpierw dostajemy ekspozycję w czasie szkolenia w Aretuzie, kiedy jest pokazane, że "zasada zachowania energii" sprawia, że nawet podniesienia kamienia bez "złożenia ofiary" jest niebezpieczne dla zdrowia. Potem to zostaje zupełnie zapomniane, a Yennefer i jej konfratrzy rzucają czary na prawo i lewo, bez żadnego wysysania życia (ok, są na wyższym poziomie wyszkolenia, niż uczennice z pierwszej sceny, ale też i ich wyczyny są dużo bardziej spektakularne). Potem przypominamy sobie o tym przy Nilfgaardczykach. A swoją drogą - jeśli rzucenie fajerbolem czy magiczne namierzenie kogoś wiąże się ze śmiercią maga, to jak wielki przerób muszą mieć Czarni? Że też wyrabiają z rekrutacją. No chyba, że jako "jednostrzałówców" używają tylko najsłabszych, "niedorobionych" magików. Cóż, lepsze to niż Nordlingowskie przemienianie w węgorza... Co też mi się nie podobała. Tissaia książkowa była według mnie surową "matką", która wiele wymagała od swoich uczennic, ale nie zamieniałaby ich w baterie.

Odnośnie kwestii rasowych - jak już swego czasu pisałem w czasie dyskusji na temat gier, amerykańskie wciskanie różnorodności rasowej wynika z tego, że Amerykanie nie potrafią przyjąć do wiadomości, że gdziekolwiek, kiedykolwiek, nawet w wyobraźni może istnieć społeczność, która wygląda inaczej, niż ich własna (no dobra, w wyobraźni może istnieć, ale wówczas jest przejawem faszyzmu wyobrażającego). Dla Polaka wychowanego w homogenicznym społeczeństwie (i wiedzącego, że tak wyglądały społeczności średniowieczne, na których narody z Wiedźmina są wzorowane), wrzucanie czarnoskórych (a czemu nie Azjatów?) jest dziwne, dla Amerykanina - brak czarnych jest dziwny i podejrzany. Najbardziej rozbawił mnie czarny elf. Nawet inne gatunki muszą mieć dokładnie taki sam rozkład ras, jak współcześni Amerykanie. Ale jakoś mi to w oglądaniu nie przeszkadzało. Niech tam sobie wprowadzają reprezentację do swoich utworów, na zdrowie, tylko niech nie mają pretensji, że ktoś inny nie chce robić tak samo (jak to było w przypadku wątów pod adresem gier).

Natomiast podzielam zdanie wielu osób, że bardzo źle wypadła Triss. W książkach podkreślano, że jest młoda i "podlotkowata", tutaj sprawia wrażenie starszej od Yennefer.

Nie miałem większych problemów z różnymi planami czasowymi, na początku miałem mylne wrażenie, że przygody Geralta rozgrywają się jednocześnie z rzezią Cintry i ucieczką Ciri, ale nie przeszkadzało mi to w odbiorze.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Kanibal77
   
Ocena:
+1

Ogólnie magia według Sapkowskiego to alternatywna forma nauki z alternatywnego świata- Pamiętam jak będąc w gimbazie, byliśmy na wiedźminie w kinie. Mija wychowawczyni, polonistka stwierdziła, że kiepskie toto, zaś jednym z jej argumentów przeciw, było, to, że czarodzieje gadali o genetyce. Nie znałem jeszcze takiego pojęcia jak postmodernizm, ale rozumiałem je chyba lepiej od niej.

20-01-2020 08:13
Adeptus
   
Ocena:
+1

Rzecz w tym, że w naszym świecie magia to domena ciemnoty i zabobonu, wierzeń "dzikich ludów" albo bajkowych dziecinnych fantazji z tego prostego powodu, że magia nie działa. Logiczne jest, że w świecie, w którym istniałaby, byłaby po prostu kolejną dziedziną nauki, powiązaną z pozostałymi. Zresztą, można powiedzieć, że i w naszym świecie magia jest przodkiem zarówno religii, jak i nauki - wychodzi z założenia, że przyrodą rządzą jakieś określone siły, można poznać prawa nimi rządzące i za pomocą określonych środków wykorzystać te siły - po prostu w naszym świecie środki proponowane przez magię są nieskuteczne i "nasza" nauka jest szukaniem środków skutecznych. Szczerze mówiąc, dla mnie od dziecka mag (taki "klasyczny" czarodziej, nie jakiś dziki szaman czy mroczny nekromanta) był metaforą naukowca i z zaskoczeniem uświadomiłem sobie, że w niektórych kręgach wszelkie fantasy jest traktowane jako satanistyczna "okultystyczna" propaganda, bo przecież magia=paktowanie z demonami.

20-01-2020 10:09
Łodzianin
   
Ocena:
0

Wróciłeś. Miło cię tutaj w końcu widzieć.

21-01-2020 19:54
Adeptus
   
Ocena:
0

A dziękuję za dobre słowo.

22-01-2020 21:27
Johny
   
Ocena:
0

Po twoim powrocie może zacznę wierzyć w zmartwychstwanie. A przynajmniej na Polterze :). Zaglądałem na twojego bloga i widziałem że od miesięcy nie pisałeś, fajnie że do tego wróciłeś. 

24-01-2020 00:21

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.