string(15) ""
» Blog » Prowadzisz źle, ale nie chcemy zmian
10-11-2014 10:28

Prowadzisz źle, ale nie chcemy zmian

W działach: problemy na sesjach | Odsłony: 1189

Prowadzisz źle, ale nie chcemy zmian

W społeczności Game Master Tips na G+ pojawił się ostatnio wpis pt. I miss the wonder, dotyczący fenomenu pierwszej kampanii. Wiadomo, każda sesja jest wtedy fajna, bohater jawi się jako "lepszy" Conan, Gandalf albo Han Solo, wszystko jest widziane w różowych okularach. RPG wydaje się być jedynym słusznym hobby. Filmy i książki służą wyłącznie jako inspiracja przy planowaniu kolejnych przygód, projektowaniu nowych bohaterów...

Sama notka jest taka sobie - to wspominki weterana, który tęskni za czasami, kiedy nie znał mechaniki d20 - ale pojawia się tam bardzo ciekawe zdanie dotyczące oczekiwań graczy:

I moved on to 6th edition CofC, ran a horrible abortive campaign of D&D 3.x that died after a few sessions (I was working 50 hours a week on top of running the game, and the players were unemployed college students who bitched about my game feeling "cliche" so I stopped running for them)

Ciekawe dla mnie, bo spotkałem się z dokładnie takim samym problemem. Po studiach przez jakiś czas pracowałem na zmiany - domowe obowiązki i dalekie dojazdy do pracy zajmowały mi większość dnia. Nie miałem dość dobrych pomysłów, nie przygotowywałem się do sesji wystarczająco dobrze. Gracze narzekali na jakość fabuły - jej wtórność i naiwność. Oczywiście nie mogło być mowy o tym, żeby ktoś inny przejął rolę MG. Po jakimś czasie stwierdziłem, że o ile mnie to nieciekawe, prostackie RPG bawi całkiem nieźle, o tyle kiedy odejmę narzekanie graczy, poziom frajdy spada na minus. No i przestaliśmy razem grać. Nie tęsknię.

W swojej kilkunastoletniej karierze erpegowca spotkałem się z tym problemem wiele razy. Oczekiwania grupy i prowadzącego się rozmijały. Czasem byłem jedynym graczem, któremu sesje się podobały. Innym razem MG, który zbierał co sesję baty. Bardzo rzadko udawało się przekonać drużynę do zmiany. Największy maruda jakoś nie kwapił się do przejęcia kampanii. Nie dziwi mnie to specjalnie - biorąc pod uwagę, że klasycznym podejściem graczy jest oczekiwanie, że MG dostarczy grupie gotowy, kompletny, wysokojakościowy produkt. Przejrzeć podręcznik, wynotować pomysły, zaplanować sceny, rozpisać charakterystyki NPC i poprowadzić sesję jest trudniej, niż usiąść na dupie z kartą postaci w jednej, a kośćmi w drugiej ręce.

Na szczęście, moja aktualna grupa ma rozsądne podejście. Wszyscy wiedzą, ile czasu zajmuje zaplanowanie sesji. Gramy późnymi wieczorami, więc odpada problem zawiłych fabuł. Cieszy nas to, co jest naszym zdaniem sercem RPG: interaktywność rozgrywki, podejmowanie własnych decyzji, rzucanie kośćmi i zaliczanie kolejnych zwycięstw (oraz nielicznych, bolesnych porażek). Podejrzewam, że Mistrz Mistrzów albo inny Quentin osiwiałby widząc nasze, leniwe RPG i spieprzył do krainy ambitnych erpegowców. Na szczęście, RPG to nie wyścig ani dyscyplina olimpijska - wbrew temu, co czasem sugerują fanatycy fabuły, mechaniki albo ogólnie pojętego, "ambitnego" grania.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Enc
   
Ocena:
+1

Jeśli o mnie chodzi to nie jest tak, że sandbox jest zły, bo wymaga przygotowań. To normalny styl prowadzenia i pewnie nieźle bym się przy nim bawił, ale nie z graczami, o których pisałem w samej notce. Z dwóch powodów. Po pierwsze, kwestii doboru systemu - D&D 4ed tak czy inaczej wymaga sporo czasu na przygotowania. Może i sandbox jest samograjem, ale bez opanowania charakterystyk NPC i potworów walki byłyby nudne, przewidywalne. Po drugie, ze względu na to, czego oczekiwali ci ludzie - dopracowanych fabuł. Sandbox jest tutaj antyrozwiązaniem. :)

12-11-2014 19:37
Drachu
   
Ocena:
0

Vuko - no jasne, że jest różnica. Ale dalej twierdzę, że jeśli ciężko Ci skołować godzinę tygodniowo na przygotowanie sesji, to tym ciężej będzie Ci skołować 5+ godzin na przygotowanie sandboxa. Nawet jeśli na dłuższą metę miałoby to być mega opłacalne. No chyba, że będziesz go sobie pieczołowicie dłubał np. przez półtora miesiąca. Ale to wymaga samozaparcia, bo ja po półtora miecha, jeśli nie zacznę grać, to się nakręcę na inne realia.
Już prędzej rozwiązaniem problemu ówczesnego Czarnotrupa byłby jakiś Indias z minimalną ilością dłubania przed sesją. O ile lubisz story games (np. ja nawet lubię, ale wolę zwykłe RPG).

12-11-2014 21:30
Vukodlak
   
Ocena:
+2

Wiesz, jeśli komuś wystarczy godzinka na wymyślenie od zera i przygotowanie sesji, ale nie potrafi (albo nie chce) znaleźć na to czasu, to chyba powinien dać se siana, albo porzucić prowadzenie i siąść do stołu jako gracz. Ewentualnie rzeczywiście jakieś indiańskie samograje zostają. Albo planszówki. Karcianki. Bitewniaki średnio, bo na figsy schodzi więcej czasu, niż na wykminienie kampanii na 120 sesji nocnych.

No, ale jeśli ma się graczy ćwoków, to i najlepsze motywy, techniki i style nie pomogą. Ćwok zawsze zeżre najwięcej czipsów, a potem zjedzie sesję i pójdzie do doma. Wtedy to tylko zamknąć się w kiblu i ogłosić abdykację i upadłość, bo oddawać komuś takiemu stołek MG jest bezcelowe.

13-11-2014 04:35
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+5

Godzina na przygotowanie scenariusza/ przygody? GODZINA?!! Bzdura totalna. W godzine to mozna bardzo OGOLNY pomysl na sesje i podstawowe zalozenia wymyslic. Rozumiem ze opracowanie klimatycznych opisow miejscowek, statystyk npc, potworow, zagadek, mapek, handoutow nie miesci sie w definicji  "przygotowania sesji" lub jest dzieki geniuszowi MG realizowane w locie podczas samej gry? 

Jestem chyba wyjatkowo niepelnosprytnym MG...

Jak to jest ze skoro godzina LUB MNIEJ wystarcza do stworzenia kompletnej, trzymajacej klimat i logike przygody to tak niewiele scenariuszy pojawia sie tutaj na portalu i tak niewiele osob przystepuje do konkursow? Przygoda? Phi, banał - machne w godzinke!

13-11-2014 09:46
Drachu
   
Ocena:
+2

Godzina na przygotowanie scenariusza/ przygody? GODZINA?!! Bzdura totalna. 

Nosz kurcze. 20 lat tak prowadzę. I nagle okazuje się,że bzdura? To jak ja to zrobiłem? Jak większość znanych mi MG to robiło?
Powiem więcej - z moich doświadczeń jako gracza - jeśli MG poświęci tą godzinę, to wierz lub nie - już jest nieźle.

W godzine to mozna bardzo OGOLNY pomysl na sesje i podstawowe zalozenia wymyslic. Rozumiem ze opracowanie klimatycznych opisow miejscowek, statystyk npc, potworow, zagadek, mapek, handoutow nie miesci sie w definicji  "przygotowania sesji" lub jest dzieki geniuszowi MG realizowane w locie podczas samej gry? 

Nie. Dzięki Bogu większość gier zawiera gotowe statsy zwykłasów. Zresztą... Ty jesteś przecież fanem WFRP i DH. Ile zajmuje Ci rozpisanie NPCa w WFRP? A jakichśtam zwykłąsów to nawet nie ma sensu, no chybe ża masz ambicję mieć statsy baby z rybnego, u której bohaterowie (być może) kupią okonia? 
Opisy - no nie mów, że sobie wcześniej piszesz co powiesz. Bo nie uwierzę :)
Handouty - to fakt, prędzej mi ręka uschnie :P
Zagadki - co rozumiesz przez zagadki? Śledztwo do rozwiązania? Spoko, zmieścisz się w godzinie. Loch pełen płyt naciskowych, które trzeba naciskać w odpowiedniej kolejności do rytmu marsylianki? A to faktycznie może zająć więcej - ale ja takich rzeczy nie prowadzę.

Jestem chyba wyjatkowo niepelnosprytnym MG...

Po prostu powiem, że masz inny styl.

Jak to jest ze skoro godzina LUB MNIEJ wystarcza do stworzenia kompletnej, trzymajacej klimat i logike przygody to tak niewiele scenariuszy pojawia sie tutaj na portalu i tak niewiele osob przystepuje do konkursow? Przygoda? Phi, banał - machne w godzinke!

Bo jest ogromna różnica między spisaniem sobie na własny użytek strony (no ok, dwóch) A4 w punktach, a spisaniem kilkunastu stron tekstu tak, by był zrozumiały dla szerszego grona. Tak podejrzewam.

13-11-2014 13:38
Vukodlak
   
Ocena:
+3

Wisz Aniele, mnie też to trochę dziwi. Nigdy nie wystarczyłoby mi 60-90 minut na przygotowanie czegokolwiek. Ale nie twierdzę, że nie ma ludzi, którzy takie rzeczy potrafią. Drasia akurat bym podejrzewał o członkostwo w tej grupie.

13-11-2014 13:38
Drachu
   
Ocena:
+1

Hej - żeby nie było. Ja też lubię mieć więcej czasu na przygotowanie gry, ale po godzinie przygotowań jestem w stanie spokojnie poprowadzić copiątkowca tak, żeby było fajnie. Powiem więcej - większość znanych mi, kupnych scenariuszy po rozbiciu do punktów na a4 nie zajmie więcej niż 2 strony.  

13-11-2014 13:50
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

@Drachu

- styl prowadzenia/przygotowania - nie wiem jak Ty TO robiłeś i jak robili TO inni. Ja wiem jak to robię sam i jak robili to inni znani mi MG. Ale być może wynika to z różnicy pokoleniowej między nami?

- W temacie statystyk to mnie przyłapałeś. Baby z rybnego nie rozpisuje. Generalnie mam tabelkowstręt. Ale w AD&D lub podobnie zmechanizowanych systemach bez zeskalowanych statsów ani rusz. 

- opisy - otóż niniejszym mówię że zawczasu piszę to co powiem ;) Wymyślanie ad hoc wyglądu/planu budynków,  wystroju wnętrz kolejnych pomieszczeń, szczegółowych opisów krajobrazów, kluczowych postaci NPC nieodmiennie kończy się jąkaniną, której staram się unikać. Chylę czoło przed Tobą i  Tymi bardami RPG którzy niczym sam Jaskier improwizują takie elementy, Z moich obserwacji wielu MG wynika jednak że zwykle takie szycie na bieżąco obfituje w pomyłki które uważni gracze wyłapią w oka mgnieniu.

 

 

13-11-2014 14:41
Agrafka
   
Ocena:
0
Improwizacja jest fajna i da się ją dobrze poprowadzić. Z moich doświadczeń-dopiero jak masz drużynę i zalążek fabuły. Bez pomysłu, przynajmniej ogólnego, kończy się to klapą. Ja nie korzystam z tabel, beenów rozpisuję na zasadzie "jest taki i taki, walczy tym a tym dobrze/źle , pragnie tego i tego". Nadal, przygotowanie sesji sporo zajmuje, a sandboxów najwięcej. Zagadki to coś, czego na sesji nie trawię. Zazwyczaj jest to gra w "domyśl się jak myśli twój mg i o co mu chodziło".
13-11-2014 15:32
Gawk
   
Ocena:
+1

Jeżeli MG tworzy zagadki w oparciu o "co autor miał na myśli", to przynajmniej w tym aspekcie jest kiepski i nie powinien w ogóle się za to zabierać. Przy dostępie do internetu nie powinien być to problem, bo sporo jest w nim zagadek różnego rodzaju, które można umieścić w sesji.

13-11-2014 20:08
Agrafka
   
Ocena:
0
Gawk, możliwe że masz rację. Znasz jakieś bardziej uniwersalne zagadki, które nie są standardowym wierszykiem kończącym się"czym jestem?"?
13-11-2014 20:59
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+7

"Co mam w kieszeni?"
 

13-11-2014 21:09
Drachu
   
Ocena:
+2

Anioł

Ale wiadomo, że nikt nie gada tych opisów dwunastozgłoskowcem :) Potkniesz się - oj trudno, widziałem filmik z PMMu gdzie większość prowadzących (a były to półfinały, a zatem dobrzy zawodnicy) w każdym zdaniu dawała eeeeee i yyyyyyyy, a gracze i tak siedzieli zafascynowani. A zresztą... nieważne jak się przygotujesz, pewnie i tak dojdzie w końcu do momentu, gdy musisz powiedzieć coś, czego nie masz na kartce.

Różnica pokoleniowa? Wiesz, biorąc pod uwagę, że pokolenie to zwykle trochę powyżej 20 lat, to albo mógłbyś być dziadkiem, albo własnie idziesz do gimnazjum :P Ile Ty masz lat, żeby to aż taką różnicę robiło? 

PS. Ale zainspirowałeś mnie do napisania notki na bloga. Jutro.

Adam

"Co mam w kieszeni?"

"Sznurek, albo nic"

13-11-2014 21:24
Agrafka
   
Ocena:
+1
"Co mam w kieszeni" to akurat klasyk rodzaju "co autor sobie wymyślił".
13-11-2014 22:27
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

@AdamWaskiewicz - zależy w której. Ja GO noszę po lewej... Sznurek oczywiśćie! ;)

@Drachu 45 lat - mógłbym być nawet ojcem Szyndlera... Albo półojcem! ;)

Fakt - wszystkiego nie opiszesz, ale kluczowe miejscówki są niezbędne. Często posiłkuję się też rycinami/fotografiami krajobrazów lub budowli. Przygotowanie tła muzycznego też zabiera trochę czasu.

 Z drugiej strony muszę przyznać że z wiekiem straciłem elastyczność i umiejętność improwizowania na żądanie, co z łatwością przychodziło mi zanim proza życia, ciężka praca i problemy zdrowotne nie wyrwały mnie z kokonu beztroskiej lekkości ducha... 

PS. Za inspiracje do przyszłej notki należy mi się 10 eurocentów za każde wejście na Twojego bloga! ;)

13-11-2014 23:25
Gawk
   
Ocena:
0

@ Agrafka

 

Znam. Nie chce mi się grzebać w szafie w poszukiwaniu własnych zagadek, ale w sieci przecież też ich trochę znajdziesz. Pytanie, co chcesz osiągnąć. Nie demonizujmy zaraz, że wszyscy są tak głupi, że nie potrafią wymyślić logicznej zagadki.

 

Ja miałem kilka prostych zagadek puzzli, jak i słownych. Wśród słownych były zagadki logiczne, w miarę łatwe, ale i skonstruowane tak, by prawidłowych odpowiedzi było więcej. Zależy, co chcesz osiągnąć. Czy chcesz zagadką po prostu zatrzymać na moment graczy, jako przerywnikiem. Czy chcesz aby za to że zgadną wpadły im jakieś specjalne profity, albo chcesz zwyczajnie odwrócić ich uwagę od pułapki, lub uśpić czujność przed niespodziewanym atakiem? W tym ostatnim wypadku zagadka "co mam w kieszeni" jest akurat najlepsza.

13-11-2014 23:36
Agrafka
   
Ocena:
0
Gawk, ja nigdy żadnej naprawdę sensownej nie znalazłam w Internecie. Ale może dlatego że nie szukałam. Sprawdzę i się odniosę.
14-11-2014 08:40
Gawk
   
Ocena:
+1

@ Agrafka

 

Muj Borze! To albo nie starałaś się specjalnie takowych znaleźć, albo masz ponadprzeciętne wymagania.

 

Zagadka #1: Gdyby zabrakło jednego, każdy by się spostrzegł. Na oko między nimi różnice trudno dostrzec.

Zagadka #2: Kwadrat 9x9 pól i tyle samo płytek. Należy dopasować płytki do pól na zasadzie skojarzenia obrazków. Tutaj zależy z jakiej dziedziny dasz graczom do myślenia. Mogą to być zwierzęta odnośnie łańcucha pokarmowego, mogą być elementy świata gry, cokolwiek sobie podporządkujesz.

Zagadka #3: Snuję się ciemną nocą, pod powiekami wam gdy śpicie. Radość budzi we mnie widok, gdy żegnacie mnie swym krzykiem. Czym jestem?

Zagadka #4: Stare ale jare zabawy datami. Okrągła sala, dwanaście postumentów, a na każdym urna. Na każdej urnie miano i data. Teraz masz dwie opcje. Albo gracze muszą poustawiać urny od najmłodszego do najstarszego osobnika, licząc po datach, albo względem przeżytych lat. Do tego zagadka, która nie mówi wprost co trzeba zrobić. A za każdą pomyłkę atakuje upiór z urny i takie tam...

Zagadka #5: Lustrzane drzwi z jakimś fikuśnym napisem (Cofaj się w przeciwnym kierunku). Każdy atak w nie wymierzony zwraca się przeciwko graczom. Żeby przez nie przejść, trzeba zrobić to po prostu tyłem. 

Zagadka #6: Skojarzenia obrazów. Gracze mają przed sobą obraz, na którym widnieje drzewo, w które właśnie uderzył piorun. Czego tu brakuje? Ognia. Trzeba podpalić obraz. Niby proste, ale... To samo na innym obrazie. Wojownik, bez broni. Wystarczy więc wbić miecz czy tam topór w obraz. I tak dalej.

 

Masz nieskończoną ilość możliwości i kombinacji. Możesz dać graczom podpowiedzi, a stopień ich przydatności zależy od twojego widzimisię. Sama siła zagadki polega też na okolicznościach jej towarzyszących. Uciekający czas i groźba śmierci potrajają siłę każdej zagadki. Jeśli za każdą pomyłkę gracze będą musieli stracić trochę swoich zasobów, to też będzie to odczuwalne.

Zagadek nie używa się też co i rusz. Rzadko, jeśli są bardziej złożone, a od czasu do czasu, to można coś prostego. Zagadki stosowane zbyt często męczą po prostu graczy tak samo, jak pułapki na każdym kroku napędzają paranoję.

 

14-11-2014 11:52
Agrafka
   
Ocena:
0
Przecież napisałam, że nie szukałam :D

1) Banknot stuzłotowy?
2) eee...puzzle? Serio?
3) j.w. Kolejna z serii "czym jestem?"
4) Albo alfabetycznie. Albo po wielkości miast. Albo jak sobie mg wymyśli. Czyli co ma na myśli mg.
5) Fikuśny napis zawsze kończy się długą próba interpretacji o co chodziło mg. Znam kilka identycznych przykładów z sesji. Wszystkie kończyły się frustracją.
6) Przykłady fajne, ciekawe jak wychodzą w praktyce.
14-11-2014 13:52
banracy
   
Ocena:
0

Ok, to ja też spróbuję:

1.Bliźniacy

3. Koszmar

Reszta trochę padaka dla mnie, oprócz lustra, które jest naprawdę wporzo.

14-11-2014 14:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.