» Recenzje » Prawy, lewy, złamany - Dawid Kain

Prawy, lewy, złamany - Dawid Kain


wersja do druku
Prawy, lewy, złamany - Dawid Kain
Różnorakie antologie przyzwyczaiły mnie do tego, iż opowiadaniem zwykłem nazywać teksty nawet stu- czy studwudziestostronne. Pewnego dnia jednak dostałem do recenzji Prawy, lewy, złamany, które liczy niewiele ponad owe sto dwadzieścia stron. Opowiadanie wydane jak powieść? Zdecydowanie nie – Dawid Kain udowadnia, iż można napisać książkę krótką, lecz treściwą i intrygującą.

W Prawy, lewy, złamany poznajemy historię kilku mieszkańców pewnego krakowskiego osiedla. Wszyscy są mocno związani ze swoimi telewizorami, czasami nawet owe przywiązanie ociera się o nałóg. Pewnego dnia wpadają na trop tajemniczego kanału – pokazywane są tam sceny z ich życia. Pal licho, gdyby były to jakieś przypadkowe ujęcia, ale wszystko wskazuje na to, iż kamery są umieszczone w ich mieszkaniach. Ta sprawa wymaga wyjaśnienia.

Zwykle w recenzji najpierw opisuję fabułę i tempo akcji, język zostawiając na potem (w niewielu książkach jest on na tyle wyjątkowy, by poświęcać mu więcej miejsca), tym razem jednak postąpię "wbrew regulaminowi". Dlaczego? Otóż styl, jakim operuje Kain, wbija w ziemię i każe tam pozostać do odwołania. Pisarz urzekł mnie od pierwszych kilku stron i trzymał pod swym urokiem do samiuteńkiego końca. Kiedy się skończyło, bliski byłem wycia. Cóż takiego uderzającego jest w języku tej powieści? Wprost skrzy się od gier słownych, nawiązań do polskiej popkultury (najczęściej ciekawych parafraz) i delikatnie wtrącanych przemyśleń. Styl autora jest dosyć dosadny (autor nie używa eufemizmów, oględnie mówiąc), co skutecznie umożliwia nam wczucie się w klimat krakowskiego blokowiska.

Prawie tak dobra jak język, jest fabuła. Pisarz zdecydował się na podzielenie narracji na trzy wątki, które przeplatają się prawie cały czas. Zabieg ten sprawił, iż czytelnik nie nudzi się ani na chwilę, choć akcja wcale nie rozwija się w zabójczym tempie (biorąc poprawkę na objętość oczywiście). Co jakiś czas czytelnik zaskakiwany jest nagłym zwrotem akcji. Na duży plus zasługuje niezwykłe (i straszne) zakończenie. Kiedy myślałem, że jest już po wszystkim, nadszedł jeszcze epilog, który przeraził mnie jeszcze bardziej.

Warto przyjrzeć się bohaterom wykreowanym przez Kaina. Definiuje ich jeden wspólny czynnik: wszyscy są telemaniakami, którzy spędzają godziny w miękkich kanapach, wpatrując się w kineskop. Do czynienia mamy z tradycyjnymi mieszkańcami wszystkich polskich osiedli: ze znudzonym nastolatkiem, którego marzeniami są jedynie kolejna partia rozegrana na konsoli i nabita lufka, ze studentką, która właśnie rozstała się z ukochanym mężczyzną czy z facetem, który skończył edukację po maturze, bo dalej nie chciało mu się uczyć. Tradycyjnie? Nie do końca: ów miłośnik marihuany okaże się całkiem inny niż można by się spodziewać, pilna uczennica odejdzie w końcu od książek, a ten Mężczyzna-Któremu-Się-Nie-Chce okaże się zdolny do głębszych uczuć.

Dużo pisałem o języku. Jest on jednym z czynników, które bezpośrednio wpływają na najważniejszy element książki – klimat. Podświadomy strach, niesprecyzowane lęki i poczucie schizofrenii towarzyszą nam przez cały czas. Nie wiem, jak pisarzowi udało się tak dobrze oddać poczucie zaszczucia, pozostaje mi chylić czoła. Pędziłem przez książkę coraz bardziej zanurzając się w tę atmosferę. Zakończenie jednak, zamiast ją rozwiać, nasiliło jeszcze bardziej. Na usta cisną mi się porównania z Philipem K. Dickiem. Dawno nie czytałem lektury, która dostarczyłaby mi takich wrażeń.

Cóż mógłbym napisać w podsumowaniu? Z recenzji jasno wynika, iż książka poraziła mnie w najwyższym stopniu. Dzisiejszy poranek, w który zakończyłem czytać Prawy, lewy, złamany, stał się momentem oczekiwania. Oczekiwania na kolejne teksty Dawida Kaina. Życzę mu napisania kolejnych równie ciekawych lektur.
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Prawy, lewy, złamany
Autor: Dawid Kain
Wydawca: Wydawnictwo Forma
Miejsce wydania: Szczecin
Data wydania: 1 listopada 2007
Oprawa: miękka
Format: 180x180 mm
Seria wydawnicza: seria city, 200X
ISBN-13: 978-83-922577-7-6
Cena: 25,00 zł



Czytaj również

Kotku, jestem w ogniu
Książka o książkach
- recenzja
Punkt wyjścia
- recenzja
Za pięć rewolta - Dawid Kain
Psychodeliczny punk
- recenzja
Chory, chorszy, trup - Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr
Autostopem przez psychikę
- recenzja
Gęba w niebie - Dawid Kain
Kraków Śmieciarza
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.