string(15) ""
» Blog » "Polterświęta? Nie pytaj co Polter...
02-12-2013 20:14

"Polterświęta? Nie pytaj co Polter...

W działach: Polterświęta | Odsłony: 803

...może zrobić dla Ciebie, zastanów się, co ty możesz zrobić dla Poltera."

Jak pamiętacie, dwa lata temu przypadkiem uruchomiłem całkiem sukcesywną imprezkę tutaj - Polterświęta*. Rok później (lub rok temu, jak kto liczy) Redakcja już oficjalnie podchwyciła pomysł - bo robił potężny ruch na serwerach.

W tym roku chciałbym zaproponować nową, jeszcze lepszą zabawę okołoświąteczną. Od fanów dla fanów.

Bo wiecie, to jest tak: narzekamy, że RPG umiera, marudzimy, że redakcja wymyśla jakieś BNP, które wcale tak dobrze nie działają jak wmawiają nam ulotki propagandowe, jojczymy na żebrolajki, żądamy, by nas nie banowali wedle widzimisiów, krytykancko krytykujemy, zniechęcamy nowych użytkowników, trollujemy, hejtujemy i w ogóle jesteśmy niegrzeczni.

W tym roku, zamiast dawać sobie nawzajem prezenty, dajmy coś Polterowi.

Przyjacielską poradę. Innowacyjny pomysł. Konstruktywną krytykę. Dobry flejm chociażby, który zwiększy ruch na serwerze.

Każdy może się przyłączyć, w świątecznym duchu dzielenia się i radości, i chciałbym was zaprosić do wspólnej zabawy.

O, dam przykład takiego pomysłu:

W którejś tam dyskusji o poltrgamblach** obrońcy gier hazardowych krytycznie krytykował krytykantów nowego pomysłu bicia się za ochłapy. AdamWaskiewicz przytoczył również nierozwiązywalny węzeł gordyjski związany z paradoksem pisania na zlecenie artykułów na serwis. Odpowiedziałem Adamowi, że moich pomysłów i tak raczej nikt nie posłucha, bom troll... ale, że święta idą, a ja w bardziej radosnym nastroju, to mimo wszystko pomysłem się podzielę.

Zamiast Porońców rozdawanych kolejnym autorom, poprawiaczom autorów, poprawiaczom poprawiaczy i ludziom, którzy wrzucają newsy o tym, co napisali jako artykuły, można robić... zapytania ofertowe. To już nawet jakoś tam funkcjonuje, jako Questy - "Daję grę ZZZ za recenzę gry/książki/filmu YYY, no i oczywiście recenzencki egzemplarz YYY - kto pierwszy ten lepszy". Czemu nie oprzeć na questach całego systemu wynagradzania twórców contentu? Questy i Porońce obok siebie to słaby pomysł (na wielu różnych poziomach, ale tu kolejny), bo do wspólnej puli, którą dysponuje Redakcja trafiają "barterowe formy wynagordzenia" (nazwijmy je Nagrodami) i trzeba je jakoś podzielić. Może się okazać, że najlepsze rzeczy, konkretne Nagrody idą na Questy, a to co zostanie (np słynne Ars Hortorum)  w puli "jakoś to będzie" będą już towarem drugiego sortu. Całkowite przejście na system przetargowy, z jasno określonym wynagrodzeniemi PRZED wykonaniem jakiejś pracy, pozwoliłoby użytkownikom na rozpoczęcie swojej przygody z pismactwem w sposób jasny i przejrzysty.

Jak miałoby to działać? Bardzo prosto. Redaktor dostaje/załatwia/organizuje na swój dział aprowizację, jakieś fanty (erm, Nagrody), które może rozdać. Jako że jest redaktorem, zna preferencje swoich czytelników, jest otrzaskany w obecnych modach i nurtach, a więc zleca swoisty konkurs przetargowy. Np:

"Potrzebuję artykułu o wyższości koncerza nad kataną, lub odwrotnie. Artykuły należy przesłać do redakcji do dnia X, następnie zostaną opublikowane, powiedzmy w przeciągu Y dni od dnia X. Publiczność ma do dyspozycji guziczki do głosowania, zwane dalej Polecajkami. Który artykuł nazbiera najwięcej Polecajek, dostaje nagrodę, zgodnie z kontraktem" .

Ludzie wiedzą o co toczy się stawka, ocenę wystawiają użytkownicy, promując artykuły, które chcą czytać, korzyść jest też taka, że zamiast jednego artykułu na zamówienie może pojawić się ich dużo więcej - a na każdy trzeba wejść, zagłosować, pokomentować. Nawet jak jest słaby (a nawet szczególnie wtedy). Same plusy. A i autor się postara, naciągnie ładną koleżankę z polonistyki żeby zrobiła korektę, skombinuje grafiki itd, bo będzie chciał wygrać konkurs. Poziom prac się podniesie, korekt będzie mniej, a redaktorzy będą mieli więcej czasu na pozyskiwanie nowych fantów dla swoich działów. Nowych, lepszych, i czemu nie - na swój sposób sponsorowanych. Bo może się okazać, że wydawnictwo tego czy owego będzie bardziej zaintersowane podarowaniem 1 szt. swojego produktu, jeśli w zamian np. otrzyma 5 recenzji, gdzie każdy będzie się starał jak najprofesjonalniej przypodchlebić się czytelnikom.

W skrócie: jasne zasady, jasne wynagrodzenie, większe zaangażowane społeczności, lepsze artykuły, mniej pracy redaktorskiej.

Podobne rozwiązania można zastosować i dla wrzucających newsy (kto wrzuci pierwszy od dziś do piątku 50 newsów literackich, dostanie książkę X) i dla grafików (wystawa, głosowanie itd) i w każdej innej sytuacji.

 

Tak w skrócie wygląda mój, przykładowy pomysł. Z pewnością wymyślicie lepsze, lub inne. Żeby pokazać, że to może działać, wyznaczam z góry nagrodę i ogłaszam (samozwańczo) konkurs na....

 

!!!!!NAJLEPSZY POMYSŁ, KTÓRY URATUJE POLTER PRZED BNP!!!!!!!!

 

NAGRODA (będzie):

Gra Planszowa SPACE ALERT, która pozwoli wam zrozumieć, jak trudne jest życie Kapitana Naczelnego i jego Redaktoficerów, gdy atakują trolle*** 

WYMAGANIA:

Napisz w formie notki blogowej (wtedy poproszę o linka w komciach poniżej|) lub komentarza poniżej jakie zmiany widziałbyś na Polterze, jakie miałbyś rady, uwagi i sugestie do redakcji - mogą one dotyczyć czegokolwiek, co usprawni działanie serwisu. Nie ma limitów co do objętości, ilości znaków itd. Tekst musi być jednak na polterze - blogi zewnętrzne się nie bawią (ale tyldy mogą komciować tutaj).

Każdy wpis biorący udział w konkursie powinien mieć w tytule nazwę konkursu - "Uratuj Polter"

Każdy użytkownik może zrobić dowolną ilość wpisów, ale pod uwagę bierzemy tylko najwyższą punktację z jednej notki.

SPOSÓB OCENY:

Oceniać będą wszyscy użytkownicy Poltera, polecajkując wasze wpisy. Ten,który uzyska najwięcej Polecajek, będzie zwycięzcą.

 

JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!!!!

(jak się, cholera, wkleja video?)

TERMIN: 

Od teraz do północy 18 grudnia. Potem wielki finał i wysyłka do zwycięzców

 

ZASADY SPECJALNE:

Ja, Zigzak, oczywiście nie biorę udziału w konkursie. Tzw ścisła redakcja (repek, gower) będzie automatycznie dyskwalifikowana z konkursu - wasze pomysły już znamy, teraz czas na głos ludu.

Dodatkowo, jeśli liczba unikatowych użytkowników startujących w konkursie przekroczy 20 osób, dodatkowo dorzucę nagrodę od sponsora, złoty Graal - grę planszową (używaną trochę) DUNGEONS & DRAGONS od Parkera (która, jeśli chcecie zarobić, chodzi na ebayu za około 100 dolców). Nagroda zostanie przyznana wpisowi konkursowemu, który uzyska najdłuższą dyskusję (ilość komentarzy).

Powodzenia.

PS. Podziękowania dla baczka, który zainspirował mnie swoimi wpisami do wrzucenia akurat tej ilustracji. 

 

* - A moją muzą była Blanche i Castle Falkenstein, wciąż na półce.

** - Porońcach

*** - kosmiczny layout jest tylko dla pozorów.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Z Enterprise
   
Ocena:
0

 Skoro oba (w moim przykładzie) są porównywalnie dobre -

ten przykład jest bardzo syntetyczny - lepszy jest ten, na który pójdzie więcej głosów. Jeśli oba są naprawdę dobre, a jeden wygra o włos... cóż, będzie motywacja na przyszłość. 

Bo albo Polter jest od userów dla userów (i każdy tworzyć może), albo jest serwisem zatrudniającymzawodowych redaktorów, którzy za pieniądze zajmują się jego tworzeniem.

Oj tam zaraz za pieniądze. Barter. Za fanty, które łatwiej rozliczyć fiskalnie. Jest miejsce, gdzie mozna tworzyć fani dla fanów - to miejsce to blogi poltera. Natomiast część "profesjonalna" powinna taka właśnie być - profesjonalna. Tzn opłacana. Skoro się nie da pieniążkami z reklam (rozumiem, mało itd), a ludzie domagają się zapłaty, i jest miejsce na fanty od sponsorów, to niech będzie tak. Tylko wydaje mi się, że system, gdzie jest konkurs, konkretne "wynagrodzenie" zapowiedziane z góry to lepszy patent, niż licytacje.

Wyobraź sobie, że wychodzę z trzema propozycjami - sorry, nagroda jest jedna, ale chciałbym dostać jak najwięcej prac. Możemy to zrobić na 3 sposoby - ci co wyślą prace na konkurs, dostaną bileciki do loterii, redaktor zakręi kołem fortuny, i na kogo wypadnie, na tego bęc. Drugi sposób praktycznie niczym się nie różni, oprócz tego, że kołem kręcicie sami, i dorzucacie bilecik z zamkniętymi oczami, wtedy kręci się dłużej.

Trzeci sposób jest mój/queswtowy - piszcie, czytelnicy ocenią, a my nagrodzimy najlepszą pracę. Tym i tym, konkretnie.

Który wydaje ci się najuczciwszy?

03-12-2013 14:01
nerv0
   
Ocena:
+5

ten przykład jest bardzo syntetyczny - lepszy jest ten, na który pójdzie więcej głosów. Jeśli oba są naprawdę dobre, a jeden wygra o włos... cóż, będzie motywacja na przyszłość.

Prędzej uraz w stylu: cholera, i pg grzyba ja się mam przez godzinę pocić i użerać z korektorami, żebrać o lajki dla tekstu i czekać nie wiadomo ile na publikację, bez jakiejkolwiek pewności, że coś za to dostanę, jak mogę szybko i bez stresu wrzucić tekst na bloga?

Z, to co proponujesz jest kompletnym zaprzeczeniem twoich wcześniejszych poglądów (wynagradzaj autora za jego pracę, a ten będzie chętniej u ciebie publikował).

03-12-2013 14:06
Kilik Lodowa Zamieć
   
Ocena:
+3

Najuczciwszy jest ten ze sposobów, który przewiduje wynagrodzenie za KAŻDĄ pracę wykorzystaną przez serwis. A nie tylko taką, która spodobała się kilku userom więcej. Twój pomysł od licytacji różni się sposobem dojścia do nagrody z tym, że u Ciebie nagroda nigdy nie jest pewna i zawsze będą poszkodowani, których praca nie będzie nagradzana (mimo, że może być opublikowana - sic!). Mówisz, że zlecenie jest uczciwsze, bo z góry pokazujemy nagrodę. A w licytacji jest inaczej? Też jest z góry nagroda, którą o którą możemy się starać za wypracowane punkty - widzimy co licytujemy. W licytacji mamy "koło fortuny", bo nie wiemy, kto da więcej. A u Ciebie jest inaczej? Też jest trochę koło fortuny, bo NIGDY nie będę mieć pewności, że cokolwiek dostanę za pracę. W licytacji (która nie jest szczytem moich marzeń - co podkreślam) PRZYNAJMNIEJ jest tak, że zawsze jest nagroda za pracę opublikowaną. I nawet, jak nie dam rady wylicytować nagrody, to zachowam punkty zdobyte za wykonaną pracę i mogę próbować jeszcze raz. Nic mi nie przepada. U Ciebie stawiam wszystko va bank - albo wygrywam pulę, albo pracuję od początku, jeszcze raz, a moja praca w przegranym konkursie "przepada" - mimo, że serwis być może i tak ją opublikuje. 

Dlatego uważam, że licytacja może nie jest najtrafniejszym pomysłem, ale i tak jest znacznie lepsza od tego, co Ty proponujesz. I powtarzam to, do czego się nie odniosłeś - nie widzę przeszkód do współistnienia dwóch systemów, skoro jeden pasuje części osób, a drugi innym osobom. Poza tym, co już inni napisali, jeżeli miałbym sam szukać sobie recenzenta, grafika i korektora do mojego artykułu na konkurs, to faktycznie wolałbym machnąć ręką i wrzucić to na blog. 

03-12-2013 14:28
Draker
   
Ocena:
0

Możemy to zrobić na 3 sposoby - ci co wyślą prace na konkurs, dostaną bileciki do loterii, redaktor zakręi kołem fortuny, i na kogo wypadnie, na tego bęc. Drugi sposób praktycznie niczym się nie różni, oprócz tego, że kołem kręcicie sami, i dorzucacie bilecik z zamkniętymi oczami, wtedy kręci się dłużej.

Na pewno da się wymyślić wiele rozwiązań gorszych niż to co proponujesz i argumentować, że ten sposób rozdzielania nagród nie jest taki totalnie zły, ale jaki w tym sens? My wprowadzamy aukcje nagród, a to z loterią nie ma nic wspólnego. 

03-12-2013 14:29
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

N0, publicystyka nie jest dla mięczaków :P

Kilik, zgodzę się - ale jest to chyba niemożliwe, ze względów finansowo organizacyjnych (N0, skoro nie można wynagrodzić wszystkich, warto wynagrodzić najlepszych). Moja propozycja to alternatywa do (wybacz Draker, ale się uprę) loterii w ciemno. Która, uważam, może zniechęcać jeszcze bardziej do aktywności i zbierania punktów, niż dawny sklepik czy mój pomysł.

ale dobra, my tu pitu pitu, a tu już tymczasem dwie inicjatywy startują w konkursie świątecznym i na razie idą łeb w łeb - Kratistos ze swoim konkursem na artykuł, i Karczmarz ze swoim konkursem na scenariusz 

http://polter.pl/Polterswieta-propozycja-b17222

http://karczmarz.polter.pl/Konkurs-na-scenariusz-RPG-%E2%80%93-Swieta-b17296

Trzymam kciuki!

Będzie więc okazja przetestować w praktyce to, o czym sobie teoretyzujemy na razie. Bo eksperymentu nie zastąpi żadna gadka.

03-12-2013 15:40
Draker
   
Ocena:
0

Moja propozycja to alternatywa do (wybacz Draker, ale się uprę) loterii w ciemno.

Nie mogę wybaczyć, bo te słowa mają konkretne znaczenie. Loteria jest czymś innym niż aukcja i mogę co najwyżej odesłać Cię do słownika.

03-12-2013 15:51
Z Enterprise
   
Ocena:
0

A jednak, jest to loteria. Loteria, bo sztony nie mają żadnej wartości, kursu wymiany w stosunku do realnych środków płatniczych. To niesie ze sobą kilka implikacji, jak chcesz,to rozwinę. Ale jest też drugi powód, wynikający z pierwszego - nie mając realnego odnośnika, nie można ustalić ceny. Co oznacza, że ludność zaangażowana w licytacje będzie strzelać w ciemno, ile kto ma, i jaki ma kaprys na dany moment. Dodajmy trzeci element, czyli młody wiek sporej części użytkowników, a co za tym idzie - niewielką lub żadną zdolność do oceny i wartości swojej pracy, i wartości zalicytowanego przedmiotu. Daje to całkiem niezłe combo niewiadomych - grupa młodzieży strzelająca w ciemno biletami bez pokrycia, jak dla mnie jest loterią. 

03-12-2013 16:03
Draker
   
Ocena:
+1

To o czym piszesz wciąż nie jest loterią. Ponownie odsyłam do definicji słownikowej, bo równie dobrze możemy dyskutować o tym czy słoń jest żyrafą.

Będzie historia zakończonych aukcji, gdzie będzie można łatwo sprawdzić jakie ceny wcześniej dawały wygraną i na tej podstawie ocenić jakie są szanse na wygranie danej aukcji (jaka jest potencjalna wartość Twoich sztonów). Wiadomo, że takiego odnośnika nie będzie przy pierwszych aukcjach, ale bardzo szybko ustali się jakaś równowaga.

A i to nie ma tak naprawdę większego znaczenia, bo jak przegrasz to po prostu tej konkretnej nagrody nie dostaniesz, ale wszystkie zgromadzone sztony zostają i w następnej aukcji możesz licytować wyżej. Dodatkowo stosowana zasada drugiej ceny łagodzi przestrzelenie w górę, bo płacisz tyle ile wynosiła druga w kolejności oferta.

Na koniec wskaż mi aktywną w serwisie osobę w wieku, w którym nie jest się w stanie policzyć ile wieści/artów trzeba dodać, aby zdobyć określoną liczbę sztonów. Większość ludzi znacznie wcześniej uczy się liczyć niż w poprawnie pisać po polsku, co jest warunkiem aktywności w serwisie.

03-12-2013 16:47
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

Problemem polteru jest brak dostatecznej reprezentacji wszystkich odłamów fantastów. 95% redakcji to biali, heteroseksualni mężczyźni narodowości polskiej. Proponuję regulaminowo zagwarantować po jednym miejscu koordynatora dla przedstawicieli innych preferencji światopoglądowych + dwóch redaktorów naczelnych, według parytetu płciowego, o równych prawach i możliwości wetowania decyzji drugiego w razie braku kompromisu. Zwiększona liczba odsłon momentalnie zwiększy wpływy z reklam i pozwoli na skuteczniejsze negocjacje z wydawcami. Polter wyjdzie na plus, a ludzie będą żyli dostatniej.

03-12-2013 17:16
Z Enterprise
   
Ocena:
0

 ale wszystkie zgromadzone sztony zostają i w następnej aukcji możesz licytować wyżej.

Jasne, i powstaje inflacja. Czy planujecie jakieś działania indeksacyjne?

Spójrz - hipotetyczna sytuacja, gdzie mamy powiedzmy miesiąc działania nowego systemu, i 10 użytkowników, każdy z 25 punktami. W przeciągu miesiąca odbędzie się 5 licytacji (powiedzmy, że ludzie jakoś policzą i nie przestrzelą) - wynika z tego, że 5 ją wygra, a 5 będzie miała wciąż wartość wyjściową punktów. załóżmy, że zwycięzcy wydali średnio po 12 punktów na swoje nagrody - a więc z puli 250 tokenów zniknęło 60, zostało 190. Zaczyna się nastepny miesiąc. Pojawia się 10 nowych artykułów załóżmy, że 5 z nich to nowi, a drugie 5 to ludzie którzy zebrali punkty z poprzedniego miesiąca. Do puli niewykorzystanych 190 tokenów dołącza kolejne 250. Razem to już 440 punktów w puli. Nagród w licytacjach wciąż jest 5 (powiedzmy, że tej samej wartości rynkowej). Piątka tych, którzy nic nie wygrali w zeszłym tygodniu gra ostrzej. Wciąż może wygrać tylko 5 osób. średnia licytacji wzrasta do 25 (większa desperacja, więcej odłożonych punktów) - to jednak z puli 440 punktów odbiera tylko 125 - na kolejny miesiąc zostaje 315. W kolejny miesiącu wpadacie na jakiś super pomysł i rozdajecie sztony za byle co - i zamiast 250 punktów jest 400. Razem z tymi co zostały mamy już 715 w puli. Dołącza 5 nowych osób - razem już 20 osób ma tokeny, z czego tylko część (maks 10 osób, albo mniej, jesli ktoś jest stachanowcem) ma nagrody. "Kapitał" się kumuluje, jest coraz więcej chętnych, zaczynają brać ceny z sufitu, byle tylko pozbyć się szybko tracących na wartości sztonów. Niestety, pozbędzie się ich tylko jeden w kązdej licytacji, a reszta utknie z tą samą ilością...

W pierwszym miesiącu średnia siła nabywcza jednego użytkownika wynosiła 25 sztonów

w drugim miesiącu - 29.3 sztona

w trzecim - już 35.75 sztona.

Nagrody z 10 aukcji znajdują się w rękach maksimum 10 osób, minimum - u jednej. Pozostałe 10-19 osób ma coraz większą siłę nabywczą i jest coraz bardziej zdesperowana, by coś zdobyć w trzeciej serii licytacji.

Czy tylko ja widzę ten problem?

 

03-12-2013 17:23
Draker
   
Ocena:
+2

Jasne, i powstaje inflacja. Czy planujecie jakieś działania indeksacyjne?

Ten przykład broni się tylko w pierwszym okresie, który i tak wszyscy będą dopiero testować, wydawać sztony przeliczone z punktów itp.

W kolejnych okresach przyjmując stałą aktywność użytkowników i stałą liczbę nagród nie można mówić o inflacji z bardzo prostego powodu - nie można wydać więcej niż się ma. Na "rynek" w wyniku stałej aktywności będzie trafiała cały czas ta sama ilość waluty, więc po kilku cyklach dojdziemy do punktu równowagi, gdzie ceny wyżej nie będą mogły rosnąć, gdyż nikt nie będzie miał na koncie więcej punktów (sumaryczna wartość wydanych sztonów zrównuje się z ich liczbą jaka trafia w tym okresie na "rynek").

To jest właśnie piękny mechanizm z matematycznego punktu widzenia, gdyż pozwala na ustalenie prawdziwych cen za poszczególne nagrody, a nie oderwanych od rzeczywistości jak było w przypadku starego sklepu, co prowadziło do sytuacji, gdy każdy miał tonę punktów, których nie miał na co wydać.

03-12-2013 18:00
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Ten przykład broni się tylko w pierwszym okresie, który i tak wszyscy będą dopiero testować, wydawać sztony przeliczone z punktów itp.

Czy ja wiem? Inflacja będzie się powiększać za każdym razem, gdy ktoś dostanie "ekstra" sztony, za jakąś działalność nie uwzględnioną w planie. Albo gdy jakiś siłacz zacznie wrzucać 50 newsów dziennie - bo może. Przecież wasza pula nagród się magicznie nie rozmnoży w skutek tego, że ktoś wrzucił 10 artykułów/recenzji nadprogramowo. I wtedy taki osobnik cierpi na nadmiar waluty, a efektem tego - podnosi ceny. Podnosząc ceny powoduje, że wszyscy z mniejszą ilością waluty stoją i nie wydają. Kumulują. A więc przy następnej licytacji więcej osób ma wyższe kwoty. I zrobi się inflacja. I to ekspresowa. Własnie dlatego, że waluta nie ma żadnej wartości, ani odnośnika do rzeczywistych wartości, np złotówek, albo gum turbo (za moich czasów wautą były gumy turbo i donaldy, pierwsza waluta dziecka).

Kolejnym elementem jest to, że żeby system działał i puchł jak balon, musielibyście mieć podaż (nagród) przynajmniej równą popytowi (zbierających sztony). Tzn - repek daje komuś 25 Fantomów (mój pomysł, copyright, odsprzedam, -  od fantów, ale i nierzeczywistej wirtualnej waluty, a jeszcze z fandomem się kojarzy, a i Poltergeist do Fantoma ma blisko - oba duchy) i za każdą taką akcję powinien być jeden nowy towar w domu aukcyjnym, najlepiej od razu.

Draker, oczywiście zrobicie jak chcecie, a ja będę w miarę możliwości przeszkadzał/krytykował, ale sugeruję dość mocno liczyć te Fantomy, robić sobie sumy tygodniowe, ile zostało rozdanych a ile jest w obiegu, i obserwować "ceny". I założę się o ten wasz symboliczny pieniążek, że inflacja będzie. I to straszna.

03-12-2013 20:06
Draker
   
Ocena:
0

Wreszcie zaczynasz pisać z sensem :)

Zwiększone rozdawnictwo z naszej strony wywoła inflację, ale całe szczęście mamy na to bezpośredni wpływ. Stopień aktywności może wywołać inflację lub deflację w przypadku, gdy aktywność się zmniejszy w jakimś okresie, ale to uważam za zaletę, a nie wadę. Jak sam zauważyłeś nagród magicznie nie rozmnożymy (chociaż mamy pewne rezerwy) i dlatego lepiej żeby ich wartość dostosowywała się do liczby sztonów w obiegu, a nie była na stałym poziomie, bo wtedy robi się powtórka ze starego systemu (tony punktów, nie ma co kupić).

Oczywiście mogę też pociągnąć rozumowanie z Twoich postów - zwiększona aktywność > więcej tekstów i odwiedzin > lepsze układy z wydawcami > więcej nagród > zwiększamy liczbę aukcji > znika inflacja.

03-12-2013 20:31
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Inflację i indeksację zawsze najlepiej tłumaczyłem klientom na gumach turbo i bochenkach chleba :P

Stary system tworzył inny problem, znany ze stanu wojennego (dżem i ocet) - zbyt duży popyt, zbyt mała podaż. Towaru na półkach nie starczało, ale też nie można było zmienić "cen" (kartek). Inflacja była sztucznie hamowana na towarach reglamentowanych, ale za to szalała tam, gdzie można było płacić gotówką.

Ten nowy jednak nie usuwa problemu starego systemu, dodaje tylko kolejne - bo teraz masz kartki które trzeba dodrukowywać w miarę popytu, i jedynym hamulcem inflacji jest dorzucanie towaru, albo blokowanie twórczości. A tgo drugiego zrobić nie możecie, bo na dłuższą metę ograniczy to wam dostęp do rozwiązania pierwszego.

Oczywiście mogę też pociągnąć rozumowanie z Twoich postów - zwiększona aktywność > więcej tekstów i odwiedzin > lepsze układy z wydawcami > więcej nagród > zwiększamy liczbę aukcji > znika inflacja.

Możemy. Tylko spójrz na kolejność - by zniknęła inflacja, potrzeba więcej aukcji. Aby było więcej aukcji, musi być więcej nagród, a więcej nagród będzie, jak będą lepsze układy z wydawcami. Te zaś będą wtedy, gdy zwiekszy się aktywność i wejścia, wygenerowane lepszymi tekstami.... za które punkty muszą być przydzielone od razu. Czyli najpierw zwiększy się popyt, a dopiero potem będzie podaż. W interwale pomiędzy tymi dwoma zjawiskami powstanie inflacja, ale będzie potrzebny dalszy ruch, więc nawet gdy zwiększy się podaż, popyt znowu będzie do przodu. a każda licytacja będzie generowała coraz więcej osób, które kumulują. Znów może dojść do sytuacji, gdzie towar rzuony na półki rozejdzie się w try-miga, na półkach zostanie dżem i ocet, tylko kartki będą dodrukowywane.

Mam nadzieję, że tutaj dobrze widać zaletę mojego systemu - masz w ręce nagrodę, dajesz ogłoszenie. Im lepsza/ciekawsza nagroda, tym większy odzew. Najpierw masz podaż, do której masz określony popyt, zawsze 1:1 - zero inflacji. bo nie ma środka płatniczego.

03-12-2013 21:07
Draker
   
Ocena:
0

Ten nowy jednak nie usuwa problemu starego systemu, dodaje tylko kolejne - bo teraz masz kartki które trzeba dodrukowywać w miarę popytu, i jedynym hamulcem inflacji jest dorzucanie towaru, albo blokowanie twórczości. A tgo drugiego zrobić nie możecie, bo na dłuższą meę ograniczy to wam dostęp do rozwiązania pierwszego.

Usuwa podstawowy problem, czyli dostosowuje ceny do ilości punktów w obiegu i pozwala na bardziej sprawiedliwą dystrybucję tych nagród (nie kto pierwszy ten lepszy). I tylko o to chodziło. Inflacja która mogłaby się pojawić w wyniku nagłego wzrostu aktywności nie jest moim zdaniem aż tak poważnym problemem. Jest to właśnie mechanizm urealnienia cen.

Tak czy tak plusy moim zdaniem zdecydowanie przeważają nad minusami. Od dodatkowego motywowania w Twoim modelu mamy właśnie Questy i jak widać po innych komentarzach nie jestem odosobniony w poglądzie, że opieranie się wyłącznie na nich nie byłoby najlepszym pomysłem.

 

Mam nadzieję, że tutaj dobrze widać zaletę mojego systemu - masz w ręce nagrodę, dajesz ogłoszenie. Im lepsza/ciekawsza nagroda, tym większy odzew. Najpierw masz podaż, do której masz określony popyt, zawsze 1:1 - zero inflacji. bo nie ma środka płatniczego.

Odzew zależy również od wyczucia chwili (dostępności odpowiednich autorów chociażby) czy promocji, której wymagałaby każda taka akcja z osobna. 

Co do efektów usunięcia środka płatniczego to również się nie zgodzę, bo z jednej strony tracisz zalety o których nie wspominasz, czyli wymienialność (bez kombinowania z Allegro licytujesz nagrodę jaka Cię interesuje) i możliwość nagradzania mniejszych aktywności, a więc np. dodania każdego pojedynczego newsa, a nie tylko ich dużej liczby dodanej przez jednego autora.

Z drugiej strony wcale inflacji tak naprawdę nie eliminujesz, bo wraz ze wzrostem aktywności użytkowników, bez zwiększenia liczby nagród stosunek ilości pracy do wartości nagrody ulega pogorszeniu. Przykładowo, gdy masz dwóch równie dobrych autorów biorących udział we wszystkich "konkursach" i wygrywających na zmianę to ich stosunek pracy (liczby artów) do otrzymywanych nagród wynosi 2:1. Jeżeli aktywność użytkowników wzrośnie i zamiast dwóch będziemy mieli czterech równie dobrych autorów, którzy wygrywają na zmianę to stosunek nakładu pracy do nagród wyniesie 4:1. Za taką samą pracę dostaniesz dwa razy mniej. W ten sposób masz inflację wartości pracy bez obecności środka płatniczego.

 

Ok, z mojej strony EOT. Myślę, że wystarczająco jasno wyłożyłem wszystkie argumenty. Jeżeli do tej pory nie zdołałem Cię przekonać to raczej i tak nie ma na to szans.

03-12-2013 21:40
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To musiało się tak skończyć.
http://tnijurl.com/akcjareakcjainflacjadewaluacja/
03-12-2013 21:45
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Usuwa podstawowy problem, czyli dostosowuje ceny do ilości punktów w obiegu i pozwala na bardziej sprawiedliwą dystrybucję tych nagród (nie kto pierwszy ten lepszy). I tylko o to chodziło. 

Sprawiedliwą dystrybucję nagród - co z sytuacją (już o tym pisałem wcześniej, w innych dyskusjach), gdy mamy dwóch autorów, kiepskiego i świetnego. Jeden pisze słabo, trzeba po nim poprawiać, drugi zaś to pro w kazdym calu. Czy sprawiedliwa dystrybucja nagród to taka, jak 30 lat temu, gdy panowało hasło: czy się stoi, czy się leży, pięć tysięcy się należy"? Przekładając na język pieniądza - czy świetny dziennikarz i słaby dziennikarz zarabiają tyle samo, bo tak jest sprawiedliwie? No błagam, nie róbmy z "pracy" dla poltera paraolimpiady.

Od dodatkowego motywowania w Twoim modelu mamy właśnie Questy i jak widać po innych komentarzach nie jestem odosobniony w poglądzie, że opieranie się wyłącznie na nich nie byłoby najlepszym pomysłem.

Wybacz, będę zapewne złośliwy twierdząc, że to dla mnie żaden wyznacznik - wola ludu zwykle rzadko okazuje się najmądrzejszą opcją z dostępnych.

Co do efektów usunięcia środka płatniczego to również się nie zgodzę, bo z jednej strony tracisz zalety o których nie wspominasz, czyli wymienialność (bez kombinowania z Allegro licytujesz nagrodę jaka Cię interesuje) i możliwość nagradzania mniejszych aktywności, a więc np. dodania każdego pojedynczego newsa, a nie tylko ich dużej liczby dodanej przez jednego autora.

Wymienialność na co? Przecież gamble są wirtualnymi kuponami do udziału w grze (ja to nazywam loterią w ciemno, ty licytacją), a nie środkiem płatniczym, wymienialnym na cokolwiek. Dopiero towar, który możesz wygrać za te kupony, ma realną wartość - możesz go pchnąć na Allegro. Jeśli da się go pchnąć. Gamble to nie bitcoiny. 

Co do możliwości nagradzania mniejszych aktywności - niby grosz do grosza i masz dwa grosze. Ale jak pisałem wyżej to kwestia kalibracji systemu - jeśli 50 newsów to za mało na nagrodę w postaci książki/innego fanta, to może 40? 20? 10? W każdym razie - to co ty widzisz jako wady, ja uznaję za zalety. Bo wtedy obie strony zawierają umowę - ty mi znajdź newsy, a ja ci dam nagrodę, pod określonymi warunkami - zrobisz to pierwszy np.

Z drugiej strony wcale inflacji tak naprawdę nie eliminujesz, bo wraz ze wzrostem aktywności użytkowników, bez zwiększenia liczby nagród stosunek ilości pracy do wartości nagrody ulega pogorszeniu.

Gumy turbo/chleb stają się coraz droższe, ponieważ ich uzyskanie kosztuje nie 5 minut mojej pracy, tylko 5 minut 5 osób. Tak, to inflacja. Różnica jest tylko taka, że w systemie "konkursów przetargowych" możesz łatwo (i sprawiedliwiej) ją regulować - jeśli towar jest za drogi (kosztuje zbyt dużo wysiłku,a nagrodę zgarnie tylko jeden z uczestników) to jego cena magicznie wyreguluje się sama, dużo prościej - spadnie popyt. Bo nikomu się nie będzie chciało ryzykować, że przegra z kimś potencjalnie lepszym. Zostanie tylko kilku "pewniaków", nawet (zwłaszcza) na łatwym temacie, za to wzrośnie jakość ich pracy. No i biorą się do pracy znając zasady - nie muszą podejmować ryzyka.

Przykładowo, gdy masz dwóch równie dobrych autorów biorących udział we wszystkich "konkursach" i wygrywających na zmianę to ich stosunek pracy (liczby artów) do otrzymywanych nagród wynosi 2:1. Jeżeli aktywność użytkowników wzrośnie i zamiast dwóch będziemy mieli czterech równie dobrych autorów, którzy wygrywają na zmianę to stosunek nakładu pracy do nagród wyniesie 4:1. Za taką samą pracę dostaniesz dwa razy mniej. W ten sposób masz inflację wartości pracy bez obecności środka płatniczego.

Jeśli będzie czterech dobrych autorów, zamiast dwóch (a więc o 100% skoczy ilość dobrych materiałów) to z czasem powinna się zwiększyć (przy dobrym zarządzaniu, na które autorzy nie mają wpływu, tylko władze serwisu) ilość nagród, a więc i konkursów. Zwiększy się specjalizacja w tematach (Jasiek wyspecjalizował się w reckach książek fantasy, a Maciek w relacjach z konwentów), autorzy będą mieli większy wybór "przetargów" i będą brali udział w tych, w których czują się pewnie. 

No, ale skoro EOT, to EOT. Dzięki za dyskusję, chyba się nie przekonamy nawzajem, ale rozmowa była ciekawa. 

03-12-2013 23:04
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Kolejny kontestant http://kfc.polter.pl/Noworoczny-Konkurs-RPG-b17325

06-12-2013 21:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.