» Teksty » Polecamy / Odradzamy » Polecamy / Odradzamy we wrześniu

Polecamy / Odradzamy we wrześniu


wersja do druku
Autor:
Surogaci
2009-09-25


plus

Nareszcie jakiś przemyślany, spójny, a do tego efektowny (ale nie efekciarski!) film SF. Wizja przyszłości w Surogatach urzeka przede wszystkim dopracowaniem, ale i głębią. Fakt, obrazowi na pewno nie zaszkodziłoby dodatkowe 30 minut, w którym można by rozwinąć niektóre zaniedbane, a jednocześnie wyjątkowo intrygujące wątki (z kim prowadzone są wojny?). Tak naprawdę otrzymujemy produkt skompresowany, coś na kształt ekstraktu, w którym bardzo dobry pomysł oparto nie tyle na fabule, co ledwie na jej szkielecie (w pełni dopracowany jest jedynie wątek rozpadającego się małżeństwa, zresztą najlepszy w filmie). Na szczęście większość z 88 minut stoi na bardzo wysokim poziomie - wyjątkiem jest końcówka, która sprawiała wrażenie, jakby podczas jej kręcenia filmowcy nie mogli doczekać się zakończenia i parli do przodu po łebkach.[malakh]


Przerwane objęcia
2009-09-25

plus

Najnowszy film Almodovara nie jest dziełem wybitnym. Nie jest także moim ulubionym, gdyż w moim rankingu przebijają go kilkakrotnie chociażby Volver czy Wszystko o mojej matce. Ogląda się go jednak z dużą przyjemnością. Prosta historia – Lena jest narzeczoną dużo starszego i bogatego mężczyzny. Jej marzeniem jest zostać aktorką. Kochanek postanawia spełnić jej pragnienie i finansuje produkcję filmu w reżyserii Mateo. Aktorka i reżyser zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Miłość kwitnie, jednak na planie towarzyszy im cień - zakochany w Mateo przyszły pasierb Leny – Ernesto. Kiedy filmuje kochanków i dostarcza ojcu dowody zdrady, kobieta postanawia opuścić narzeczonego, by żyć z ukochanym. Ich szczęście przerywa jednak tragedia. Opowieść, jak to u Almodovara, o wielokątach miłosnych i niszczycielskiej sile uczuć. Najbardziej zapadła mi w pamięć Cruz, która gra złożoną postać, rozdartą pomiędzy opętanego namiętnością mężczyznę, z którym jest z przymusu a fantastycznego i kreatywnego artystę. Jak zawsze ładne muzycznie, wspaniałe kolorystycznie – feeria barw, z dominującą czerwienią. Szczerze polecam!


Kocham cię od tak dawna
2009-09-18

plus

Polscy widzowie mają wreszcie możliwość obejrzenia filmu, który wprowadzono na światowe ekrany na początku 2008 roku. Kristin Scott Thomas dostała za swoją rolę zasłużoną nominację do Złotego Globu. Prosta historia – Juliette wychodzi po piętnastu latach z więzienia. Z lotniska odbiera ją siostra, która oferuje pomoc w powrocie do świata – wspólne mieszkanie, normalne życie, poszukiwanie pracy, poznanie nowych znajomych. Juliette uczy się wszystkiego od nowa – powoli otwiera się, zaczyna się uśmiechać, budzą się do życia skostniałe emocje. Kobieta czuje się akceptowana, mimo początkowej niechęci szwagra, zajmuje na stałe miejsce w rodzinie siostry. Twórcy pokazali, jak silna więź łączy siostry, mimo całej mrocznej przeszłości i wieloletniego braku kontaktu. Czekałam tylko na wielką kłótnie, bo gdzie dwie kobiety, a tym bardziej siostry, awantura jest nie do uniknięcia. Zagrane znakomicie – szczególne brawa dla Kristin Scott Thomas – jest niesamowita, jej postać jest idealnie skonstruowana, silna, a zarazem krucha. Mały plusik za to, że Il y a longtemps que je t'aime to w oryginale nie tylko tytuł filmu, lecz także ludowej, niezwykle sympatycznej przyśpiewki…


Boski
2009-09-18

plus

Dane mi było obejrzeć Boskiego na festiwalu Era Nowe Horyzonty w zeszłym roku. Byłam chyba jedną z nielicznych osób, które doceniły najnowszy film Sorrentino. Niezwykle przypadła mi do gustu historia premiera Włoch – Giulio Andreottiego. Największy plus to znakomita rola Toniego Servillo – jest niesamowity, idealnie oddaje minimalistyczną mimikę Andreottiego, jego kroki, ruchy, głos – robi niesamowite wrażenie, nawet tylko dla niego warto obejrzeć Boskiego. Dodatkowo twórcy prezentują ciekawy obraz polityki Italii przełomu XX i XXI wieku – pełnej obłudy, walki i układów z mafią. Bardzo podobała mi się też ścieżka dźwiękowa – polecam napisy końcowe – piosenka, którą wtedy usłyszycie zaskoczyła i rozbawiła całą widownię. [Marigold]



Obcy na poddaszu
2009-09-18

minus

Zapowiedzi wyglądały kusząco – zapowiadały przyjemny filmik dla dzieci, który nie znuży ich rodziców. Na ziemię, a konkretnie na pewien strych w pewnych domu przybywają kosmici. Oczywiście chcą podbić świat. Tym razem do walki staje grupa dzieciaków – mają błyskotliwe pomysły i zrobią wszystko, by ocalić dom, rodzinę i świat. Po raz kolejny schemat goni schemat… Kosmici są źli, brzydcy, ale jeden z nich okazuje się miłym i słodkim stworkiem, który patrzy na dzieciaki oczami kota ze Shreka. Zabrakło temu filmowi przede wszystkim finezji – wszystko podaje się widzom łopatą, nie zostawiając ani odrobiny miejsca dla wyobraźni. Przyznaję, że porządnie mnie znużyło 86 minut seansu. Nie znajduję zbyt wielu pozytywów i chyba wolę po raz kolejny obejrzeć chociażby Krótkie spięcie – będę się dużo lepiej bawić… Jedyny plus za rolę Doris Roberts – jak zwykle zabawna, jej Nana stanowiła wytchnienie w czasie seansu. Być może jestem już za stara na Obcych na poddaszu, więc mogę zaryzykować polecenie filmu jedynie małoletnim widzom. [Marigold]


Brzydka prawda
2009-09-04

minus

Jesień w polskich kinach zaczęła się od komedii romantycznej. Założenia były całkiem szczytne – ona piękna perfekcjonistka (Katherine Heigl momentami wygląda tak, że poziom kobiecej irytacji niebezpiecznie rośnie), on przystojny gbur (Gerard Butler) plus ten trzeci –idealny kandydat na męża. Zaczyna się niewinnie – oglądalność programu głównej bohaterki, Abby, niepokojąco spada, toteż szef stacji postanawia zatrudnić nieokrzesanego Mike’a, który udziela porad ”Jak poderwać pannę/faceta”. Zaczyna się schematycznie – oczywiście para się nie znosi, dokuczają sobie. Twórcy próbują potem zmienić nieco szablon – ona poznaje uroczego mężczyznę, z którym mogłaby założyć podstawową komórkę społeczną, ale czy on zainteresuje się chłodną, perfekcjonistką? Abby postanawia poprosić Mike’a o pomoc i zostać kobietą idealną. Dzięki błyskotliwym sztuczkom nowego znajomego będzie w stanie zdobyć każdego mężczyznę, tylko, czy Mike nie wpadnie we własne sidła? Nie ma w tym filmie niczego odkrywczego – schemat goni schemat, a z ekranu często wieje nudą. Twórcy nie oszczędzili widzom także głupich żartów – dla przykładu scena, gdy Abby zakłada stymulującą erotycznie bieliznę, a pilot trafia w ręce rozbawionego dziecka… Orgazm w restauracji? W wykonaniu Meg Ryan wypadł jednak ciekawiej. Jednak film kładzie tak naprawdę absolutny brak chemii między głównymi bohaterami – nie da się uwierzyć, że mogliby tworzyć parę… Heigl jest dość bezbarwna, a Butler tak przerysowany, że wygląda jakby parodiował samego siebie. Strata czasu i kasy. [Marigold]




Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.