» » Pola Arle

Pola Arle

Pola Arle
Wyhoduję, kupię, sprzedam, przetworzę, dostarczę. Uwe Rosenberg ma swoje ulubione triki, które regularnie wykorzystuje w kolejnych propozycjach. Dotychczas wena była jego sprzymierzeńcem, warto więc sprawdzić, czy reguła została potwierdzona przez Pola Arle.

Uwe Rosenberga raczej nie trzeba przedstawiać miłośnikom gier planszowych.. Gry niemieckiego projektanta podbiły wszelkie rankingi, włączając również ten najbardziej prestiżowy, prowadzony przez serwis Boardgamegeek. Agricola oraz Kawerna to pierwsza dziesiątka rankingu, zaś w pierwszej setce plasują się również Le Havre, Pola Arle, Ora et Labora oraz Patchwork. Za wyłączeniem ostatniej wymienionej pozycji, wszystkie tytuły posiadają element wspólny: wymagającą rozgrywkę, zmuszającą graczy do maksymalnego skupienia oraz niebywałej wręcz optymalizacji ruchów. Rosenberg projektuje gry nie tylko złożone, ale i wymagające umiejętności decyzyjnych. Pola Arle nie są wyjątkiem od tej reguły.

Już pierwszy kontakt z tytułem znamionuje jego wyjątkowość. Pudło rozmiarów Kawerny waży swoje, ale wewnątrz nabywcy znajdą mnóstwo tektury oraz drewna. Zawartość robi wrażenie: sporych rozmiarów plansza główna, planszetki graczy, żetony budynków, pól, środków transportu, owce, krowy, konie, znaczniki, a nawet płócienne woreczki i naklejki... Komponentów jest mnóstwo i nie można im niczego zarzucić, tak od strony technicznej, jak i estetycznej. Z kolei instrukcja, jak to instrukcja do gry Rosenberga, przy pierwszym kontakcie przeraża zawartością. Na szczęście już podczas lektury, jak i samej zabawy, ogarnięcie reguł nią rządzących nie jest tak trudne, jak się z pozoru wydaje, co nie zmienia faktu, że z pewnością nie jest to propozycja dla graczy początkujących.

Pola Arle pomyślane zostały jako tytuł dedykowany jednemu lub dwóm graczom, przed którymi postawione zostało zadanie jak najefektywniejszego rozbudowania włości: rozszerzenia domeny, produkcji narzędzi i towarów oraz podjęcia handlu i zaopatrzenia okolicznych flandryjskich miejscowości w rozmaite dobra. W praktyce celem zabawy jest – już chyba tradycyjnie u Rosenberga – zdobycie jak największej sumy punktów wynikających z podjętych aktywności. Do finalnego wyniku wlicza się wszystko, co gracze osiągną w trakcie rozgrywki.

Pan na włościach

Przygotowanie do rozgrywki tylko z pozoru wygląda na czasochłonne. Aby efektywnie wykonać tę czynność, warto wcześniej posortować elementy w woreczkach strunowych. Przygotowywana jest plansza główna z pięcioma rodzajami budynków, a kafelki towarów, pojazdów oraz terenów lądują na dodatkowej planszetce. Dzięki płóciennym woreczkom zwierzęta i torf mogą pozostać na swoim miejscu. Gracze otrzymują po gospodarstwie i stajni, po czym ustawiają znaczniki zasobów oraz dóbr na pozycjach startowych, a obok stajni umieszczają kafelki okolicznych miejscowości. Ostatni krok to umieszczenie znaczników na polach narzędzi oraz akcji. Można zaczynać!

Precyzyjne wyjaśnienie przebiegu zabawy wymagałoby przepisania instrukcji, a nie o to chodzi, zwłaszcza, iż ta liczy sobie 20 stron i zawiera nie tylko reguły, ale i wyjaśnienia wszystkich wykorzystywanych akcji i kafelków, co zresztą również jest charakterystyczne dla gier niemieckiego projektanta. Istotą mechaniki gry jest aktywacja akcji dostępnych na planszy głównej oraz niektórych z kafelków pozostających w gestii graczy. W odróżnieniu od Agricoli czy Szklanego szlaku, w Polach Arle nie występują żadne karty, czy to losowane, czy predefiniowane. Wszystkie dostępne pola akcji oraz zasoby widoczne są dla obu rywali, nic nie podlega jakiejkolwiek tajemnicy.

Zabawa podzielona została na dziewięć sezonów: 5 letnich oraz 4 zimowe, w trakcie których rywale wykonają po cztery akcje, bez możliwości zwiększenia tego limitu. Zależnie od pory roku dostępne są inne pola akcji: w lecie pozyskiwane są płody rolne, zwierzęta oraz surowce, w zimie zaś można przetworzyć zgromadzone dobra na wartościowe towary. Efektywność produkcji zależy od ilości wytworzonych narzędzi, o które również należy zadbać. Nie należy również zapominać o infrastrukturze, pozyskane budynki przynoszą nie tylko splendor, ale i poprawią funkcjonowanie gospodarstwa. Równolegle – zupełnie niezależnie od pory roku – można rozpocząć handel z pobliskimi miejscowościami.

Jak łatwo się domyślić, istnieją dodatkowe obostrzenia: w ciągu pory roku aktywować można – wykonując ruchy naprzemiennie – do czterech robotników, zaś dostępnych opcji jest o wiele więcej. Drugie ograniczenie to oczywiście konkurent, który może skorzystać z dobrodziejstwa danej akcji, blokując tym samym pole na planszy głównej. Na szczęście autor pomyślał o opcjach awaryjnych i nigdy nie zdarza się, aby jedna osoba przygląda się bezradnie rywalowi. Nie zabrakło również sezonowych rozliczeń: bez zapasów żywności i opału sukces będzie niemożliwy. Z drugiej strony nie jest to element nadmiernie utrudniający zabawę, raczej dodatkowe zobowiązanie, aniżeli warunek "być albo nie być". Bardziej istotne jest to, iż żywność pełni rolę waluty; bez jej zapasów realizacja inwestycji może okazać się niemożliwa do wykonania.

W międzyczasie gracze podejmują się rozmaitych czynności. Zaczyna się oczywiście od pozyskania podstawowych surowców oraz rozpoczęcia hodowli zwierząt, później zaś zabawa nabiera tempa, i dzieje się to raczej szybko. Dzięki kolejnym akcjom gospodarstwo powiększa swoją powierzchnię zamieniając tereny zalewowe w pola uprawne, zaś pozyskane surowce można przetworzyć w dobrze płatne towary. Wybierając odpowiednie pola akcji można zaopatrzyć się w środki transportu, co umożliwi rozpoczęcie wymiany handlowej. W dalszym kroku, za otrzymaną żywność i po wybraniu właściwej akcji, można podnieść standard gospodarstwa, budując rozmaite budynki.

Linia zależności jest dość prosta, co nie oznacza, że nie wymaga od uczestników pełnej koncentracji. W trakcie całej rozgrywki gracze wykonają po 36 akcji. Niby dużo, ale zawsze za mało na realizację wszystkich planów. Po tym czasie następuje punktowanie. Główne obszary zapewniające profity to rozbudowane gospodarstwo wraz z wzniesionymi budynkami i polami uprawnymi, wszelkie dobra i towary, zwierzyna hodowlana oraz kupieckie przedsięwzięcia. Zwycięzcą zostaje oczywiście bardziej obrotny gospodarz.

Stary pomysł w świetnym wykonaniu

Pola Arle są typową eurogrą: gracze coś pozyskają, potem surowce zostają przetworzone, przetransportowane i finalnie sprzedane. Niezmiernie ważne jest planowanie i odrobina elastyczności. Warianty B i C niekiedy okazują się równie ważne jak zaplanowany wariant A. Elastyczność i umiejętność wyboru właściwych, pasujących do poziomu rozwoju gospodarstwa akcji bywa kluczem do sukcesu. Należy również uważnie obserwować rozwój gospodarstwa oraz kontrolować liczbę zasobów i towarów. W przypadku recenzowanego tytułu istotą jest nie super oryginalny pomysł, lecz forma podania, a ta jest mistrzowska. Pola Arle angażują od pierwszego ruchu i przykuwają uwagę, aż do finalnego podliczenia punktów.

W przypadku tej gry trudno mówić o skalowaniu: zabawa przeznaczona została dla dwóch osób, dodano również wariant solo. Ograniczenie liczby uczestników wynika zapewne z czasu wymaganego na rozegranie partii, przy szerszym gronie rozgrywka zapewne uległaby znacznemu wydłużeniu, w przypadku dwóch osób i tak szacowana jest na 120 minut. Z kolei wariant solo to wyścig z samym sobą, jego celem jest uzbieranie przynajmniej 110 punktów. Przy tej opcji rywal co prawda nie przeszkadza, ale mimo to ból głowy nie odpuszcza ani na moment.

Regrywalność stoi na bardzo wysokim poziomie, mimo iż nie jest to pozycja do codziennego grania, co oczywiście wynika z ilości czasu niezbędnego do przeprowadzenia rozgrywki. Paradoksalnie sprzyja to tytułowi, bowiem z tym większą chęcią wraca się do gry w poszukiwaniu bardziej efektywnych metod zarządzania włościami. Warto wspomnieć również iż część dostępnych budynków ustalana jest drogą losową, co dodatkowo różnicuje zabawę. Sama losowość została ograniczona dokładnie do tego elementu. Jedyne co może przeszkadzać, to pierwsze rozgrywki, kiedy to poszczególne akcje aktywowane bywają nieco na ślepo. Jest to tytuł, który zyskuje wraz z lepszym poznaniem.

Porównując Pola Arle z innymi tytułem Rosenberga, a mianowicie zasłużoną Agricolą, muszę przyznać iż recenzowana pozycja bardziej przypadła mi do gustu. Widać iż niemiecki projektant wykorzystał zdobyte doświadczenie, oferując ciekawszą propozycję. Oba tytuły łączy zmuszająca do ruszenia szarymi komórkami rozgrywka, ale brak kart sprawia, iż ryzyko dobrania nieciekawych pomocników i usprawnień zostało wyeliminowane. W zamian rywale operują dokładnie tym samym zestawem i tylko od ich błyskotliwości zależy, jak wykorzystają dostępne zasoby.

Fani Rosenberga na pewno nie przejdą obojętnie obok recenzowanego tytułu. Niemiec potwierdził nim swój talent. Co jednak ważne, również gracze nie mający dotychczas styczności z jego grami powinni zapoznać się z niniejszą propozycją, bowiem jest to idealny tytuł dla wszystkich miłośników porządnego główkowania, optymalizacji i poszukiwania rozmaitych dróg wiodących do zwycięstwa. W końcu do Flandrii, prawie jak do Rzymu, wiele dróg prowadzi.

Plusy:

  • Szalenie wciągająca i zmuszająca do pogłówkowania rozgrywka
  • Ciągłe poczucie niewykorzystania wszystkich oferowanych akcji
  • Mimo objętości instrukcji całkiem prosta rozgrywka
  • Mnóstwo sposobów prowadzenia rozgrywki
  • Bardzo dobry stosunek jakość – cena
  • Estetyka wykonania
  • Wariant solo

Minusy:

  • Długi setup
  • Mnogość elementów oraz długa instrukcja mogą zniechęcić nowych graczy

 

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie gry do recenzji.

9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Pola Arle (Fields of Arle)
Typ gry: ekonomiczna
Projektant: Uwe Rosenberg
Ilustracje: Dennis Lohausen
Wydawca polski: Games Factory Publishing
Data wydania polskiego: 2016
Liczba graczy: od 1 do 2
Wiek graczy: od 13 lat
Czas rozgrywki: ok. 120 min.
Cena: 234,95 zł



Czytaj również

Uczta dla Odyna
Wikingowie w krainie worker placement
- recenzja
Reykholt
Zamiast brodatych wikingów – marchewki
- recenzja
Patchwork Express
Za krótka kołderka? Nie tym razem
- recenzja
Ganges
Kości i żetony
- recenzja
Projekt Gaja
Coś więcej niż Terra Mystica
- recenzja
Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia
Jaskinie dla dwojga
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.