string(15) ""
» Blog » Pokrótcy o Polconie.
24-08-2016 13:49

Pokrótcy o Polconie.

W działach: fantastyka/literatura | Odsłony: 569

Dlaczego „pokrótcy”, nie pokrótce? A no właśnie – mam nadzieję, że zaciekawiłem. Przeczytajcie, a się dowiecie.

Na początek podstawowe pytanie – czy wyjazd mi się opłacił. Tak. Głównie emocjonalnie. Finansowo liczyłem na znacznie więcej, ale tragedii nie ma. Garść statystyk:

Sprzedałem:

3 sztuki Najemników cz. I

1 sztukę Najemników cz. II

7 Kopuł

3 sztuki Ty.

Do tego cztery sztuki Upadku Arka Mielczarka (2 x cz. I i 2x cz. II).

Tymczasem spodziewałem się, że sprzedam spokojnie przynajmniej 20 swoich tytułów (trzy lata temu na Polconie w Warszawie poszło chyba 28 książek, a miałem wtedy tylko pierwszą część Najemników i Ty.) Uratowały mnie niskie koszty wynajęcia stoiska i niezawodna „Loteria z autografem”.

Zysk był na tyle nieduży, że „puste przeloty” Szczecin-Wrocław, Wrocław – Szczecin pożarłyby go w całości. Na szczęście z pomocą przyszedł serwis Blablacar. Dodatkowo piwo i tego typu wydatki poszły na karb odwiedzin u brata (Vito jeszcze raz dziękuję za gościnę).

Dlaczego sprzedaż była mniejsza, niż się spodziewałem? Chyba sami organizatorzy przeszacowali liczbę uczestników – w radiu przed rozpoczęciem imprezy padła prognoza dziesięć tysięcy, tymczasem w ostatni dzień dotarła do mnie nieoficjalna informacja o czterech i pół tysiącach odwiedzających. Fakt, faktem, że kiedy ludzie porozchodzili się do games-roomu i na prelekcje – te były podobno ciekawe i w dużej liczbie – Hala Stulecia świeciła pustkami. Były momenty, kiedy wolałem zostawić stoisko i pójść zagrać w jakąś planszówkę – po powrocie nie żałowałem swojej decyzji. A tak zupełnie na marginesie – nie wiedziałem, że można zrobić wciągającą grę planszową o kupowaniu pamiątek i zbieraniu wrażeń z oglądania widoków… Wracając do głównego wątku, to mniejsza liczba konwentów i tak do końca nie tłumaczy tak niskiej sprzedaży, bo byłem na eventach 500 – 1000 osobowych, na których sprzedałem więcej. Tak czy inaczej, inni wystawcy, z którymi rozmawiałem, mieli podobne wyniki i spostrzeżenia. Podsumowując, strat poniesionych w Gdyni nie udało mi się odrobić.

Ale dosyć o tych przebrzydłych finansach! Pomimo wszystko wyjazd uważam za udany. Miałem okazję pokonwersować (ba! sąsiadowaliśmy stoiskami) z Chris’em Achilleos’em (podobała mu się okładka Najemników cz. II), od którego otrzymałem w prezencie grafikę. Pięć innych zakupiłem – tak, był to jeden z tych konwentów, na których więcej wydałem, niż zarobiłem, ale wydatku w żadnym razie nie żałuję! Odbyłem też szalenie interesującą i motywującą mnie rozmowę z wykładowcą Uniwersytetu Łódzkiego – doktorem Adamem Mazurkiewiczem. Opinii Pana doktora na razie nie przytaczam, gdyż mam nadzieję, że wkrótce wyjdzie spod jego pióra recenzja Kopuły, do której na pewno podlinkuję. A to tylko te największe z pozytywów, bo o wszystkich nie sposób napisać.

Na koniec obiecane wyjaśnienie dlaczego "pokrótcy" nie pokrótce - ale to już na moim blogu.

3
Notka polecana przez: Bakcyl, earl, Eliash
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Torgradczyk
   
Ocena:
0

@ FATE3.0 - ja nigdzie nie stwierdziłem, że akceptowanie mangi i anime było normą. Ja twierdzę, że powinno być normą. Fanem mangi i anime nie jestem, ale Ci ludzie mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie, wielu z nich ma fajne cosplay'e, co wprowadza fajny klimat. Dla mnie dzielenie środowisk na "lepsze" "gorsze" jest sztuczne i do niczego nie prowadzi - a już na pewno nie do uatrakcyjnienia i rozwoju konwentów. Idąc tą drogą to może zróbmy konwent tylko dla fanów Warahammera, ale najlepiej nie dla wszystkich, tylko tych którzy grają krasnoludami i mają skończone przynajmniej 21 lat. Aczkolwiek jeśli spełniają te warunki, ale łapią pokeomony to też ich wykluczmy.

Według mnie mechanizmy rynkowe wspierają rozwój konwentów - inicjatywy fanowskie są cenne i fajne, ale mają to do siebie, że prędzej czy później umierają, bo ludzie przestają mieć chęci i siły.

Cóż, Ty uważasz, że konwenty przechodzą kryzys, a ja że złotą epokę - chyba żaden z nas drugiego nie przekona, więc może pozostańmy po prostu przy swoich opiniach.
 

26-08-2016 20:49
Kamulec
    Polcon moim okiem
Ocena:
+1
  • na cztery prelki na których byłem (nie licząc swojej) dwie mi się podobały, pozostałe dwie były ok
  • odnotowałem brak możliwości zrobienia prezentacji multimedialnej w jednej sali, brak dobrej komunikacji z obsługą techniczną i rozwiązywanie przeciągłe problemu (nieskutecznie) w trakcie prelekcji
  • przerwy między prelekcjami były wyraźnie za krótkie (agenda przewidywała po 5 minut), przy jednoczesnym braku osób odpowiedzialnych za przekazywanie sal kolejnym prowadzącym
  • konkurs mistrza mistrzów był poza głównym obszarem konwentu (dystans do podjechania komunikacją), przez co część osób związanych z RPG spotkałem późno lub wcale
  • oznaczenia miejsc i ścieżek dojścia mogłyby być znacznie lepsze
  • w planszówki można było grać dogodnie: dużo gier, miejsca, mała kolejka
  • ładna miejscówka
  • wielkość sal była raczej adekwatna, choć nie zawsze dopasowano ją trafnie do prelekcji
  • ciekawe punkty programu były rozrzucone między czwartkiem a poniedziałkiem. Wg mnie to, co najatrakcyjniejsze należało w większym odsetku zamknąć w 2-3 dniach, a resztę potraktować jako okres w znacznej mierze na integrację
27-08-2016 03:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.