» Artykuły » Inne artykuły » Podsumowanie 2011 – Bartosz 'Aravial Nalambar' Dawidowski

Podsumowanie 2011 – Bartosz 'Aravial Nalambar' Dawidowski

Podsumowanie 2011 – Bartosz 'Aravial Nalambar' Dawidowski
W 2011 byłem aktywnym czytelnikiem i – co dość dla mnie nietypowe – większość z tytułów, które zaliczyłem, była stosunkowo świeża. Kolejka wydanych w przeszłym roku powieści zdaje się jednak wydłużać w nieskończoność i szkoda aż, że nie ma jeszcze trochę czasu, aby uzupełnić to podsumowanie. Chciałoby się mieć szerszą perspektywę, bo jestem pewien, że wielu wartościowych utworów zwyczajnie nie zdążyłem tknąć.

Zacznijmy (i skończmy) zgodnie z kalendarzem wydawniczym. Rozgwiazda – druga wydana na polskim rynku powieść Petera Wattsa – jest często porównywana ze Ślepowidzeniem i różnie się ją wówczas ocenia. Sam polecam obie powieści równie mocno. Rozgwieździe brakuje nieco rozmachu poprzedniego tekstu, za to skupia się ona na bardzo ciekawej psychice jeszcze ciekawszych bohaterów. Ma też w sobie to coś, co charakteryzuje naprawdę dobre książki – długo po zakończeniu lektury skłania do refleksji i wzbudza apetyt na kontynuację. Trudno natomiast, w mojej opinii, zestawiać ze sobą te książki w sferze ideowej, gdyż mają zupełnie inny obiekt zainteresowania.

W dalszym ciągu chronologicznie – Istoty światła i ciemności, druga część cyklu Nightside. Nie podchodziłem zbyt poważnie do tego czytadełka Simona Greena i chyba słusznie. Fabułę toto ma prostą, styl nie jest najbogatszy, przekazu jakiegokolwiek nie dostrzegłem. Te same uwagi tyczą się także kontynuacji, Łabędziego śpiewu (pierwszego tomu nie miałem okazji przeczytać). Jeśli ktoś lubi Constantine'a i niekoniecznie lotny, ponury humor, może sięgnąć po tę książkę. Dostarczy odrobiny rozrywki, nawet można się uśmiechnąć pod nosem, ale katharsis to chyba nikt nie przeżyje. Nie rekomenduję, ale też nie odradzam.

Powieścią, która najbardziej zaskoczyła mnie w ubiegłym roku, była zdecydowanie Kamienna Ćma Pawła Matuszka. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu to estetyczne cudeńko, które rzuci wyzwanie nawet najlepiej wyćwiczonej wyobraźni. Zarówno w kwestii fabuły, jak i stylu Matuszek wzbija się wysoko ponad to, do czego przyzwyczaiła mnie polska literatura fantastyczna ostatnich lat (z wyjątkiem może Jacka Dukaja). Jeśli kolejne powieści tego pisarza będą równie dobre, zostanie jednym z moich ulubionych autorów.

Z lata przeskakujemy do jesieni – w październiku ukazały się dwie interesujące książki. Pierwszą z nich jest Krabat, nowe wydanie starej reinterpretacji niezwykłej łużyckiej legendy o czarnoksięskiej szkole. Tekst Otfrieda Preusslera już od pierwszego spojrzenia na okładkę wprowadza w mroczny klimat. Opowieść, mimo że pozbawiona sensacyjnej fabuły i efektownej scenerii, wciąga i zapada w pamięć. Przypomina pod wieloma względami Czarnoksiężnika z Archipelagu Ursuli Le Guin, choć słowiańskie tło czyni Krabata czymś odmiennym. Warto przeczytać, jeśli chcecie oddalić się nieco od głównego nurtu fantasy, a także jeśli lubicie atmosferę słowiańskich baśni i legend.

Drugą październikową książką, na którą warto zwrócić uwagę, jest Głos Lema, specyficzna antologia pod redakcją Michała Cetnarowskiego. Miała ona stanowić swoiste echo twórczości słynnego polskiego pisarza. Bardzo jej oczekiwałem i chyba nieco się przeliczyłem. Mimo iż pierwsze Trzynaście Interwałów Iorii wgniotło mnie w fotel, a przedmowa Jacka Dukaja nastroiła naprawdę optymistycznie, to że reszta zawartych w Głosie Lema tekstów prezentuje bardzo nierówny poziom. Poza Trzynastoma... jest jeszcze trochę perełek – Zakres Widzialny świetnie nawiązuje do Edenu, a Lalce jako jedynej udało się oddać nastrój opowiadań o Pirxie. Reszta autorów jednak nie stanęła na wysokości zadania – ich opowiadania to czasem sama lemowska stylistyka bez przekazu i ciekawej fabuły, a innym razem odbicie twórczości Lema w krzywym zwierciadle (Księcia Kordiana księżycowych przypadków część pierwsza i najprawdopodobniej ostatnia). Spodziewałem się o wiele więcej, jednak mimo wszystko polecam przeczytanie książki – choćby ze względu na ambitny cel, jaki postawili sobie autorzy.

Cóż, to tyle. Mam nadzieję, że mogłem pomóc przy ustalaniu listy lektur na ten rok!



Czytaj również

Komentarze


malakh
   
Ocena:
+1
Zarówno w kwestii fabuły, jak i stylu Matuszek wzbija się wysoko ponad to, do czego przyzwyczaiła mnie polska literatura fantastyczna ostatnich lat

Chodzi o język w "Kamiennej Ćmie"? Nie no, fajna książka, ale nie idealizujmy jej - napisana jest dobrze, nic więcej. Co w stylu Matuszka jest tak wyjątkowego? Tylko Dukaj mu dorównuje? A Szostak? Twardoch? Brzezińska?
09-01-2012 08:36
~lemon

Użytkownik niezarejestrowany
    @malakh
Ocena:
0
Zwróć uwagę na subiektywny charakter wypowiedzi: ponad to, do czego przyzwyczaiła mnie - jaka to literatura, można się tylko domyślać. ;)
09-01-2012 16:14
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Niewiele tu mam na swoją obronę, poza tym, że to Dukaja akurat czytałem najwięcej i to jego styl najbardziej mi odpowiada. Co do stylu Matuszaka - on tu akurat przypadami mi do gustu i wydaje mi się w pewien sposób jednak charakterystyczny. Aby powiedzieć o nim coś bardziej szczegółowego i przeanalizować musiałbym chyba Ćmę przeczytać ponownie.
09-01-2012 17:39
malakh
   
Ocena:
+1
Zapytam inaczej. Autor recenzji czytał książki Brzezińskiej? Szostaka? Twardocha? Małeckiego? Orbitowskiego? Cetnarowskiego?Oni źle piszą? Są dalek za Matuszkiem.

Apeluję o wstrzymywanie się z tak ogólnymi sądami.
09-01-2012 19:13

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.