» Artykuły » Inne artykuły » Pochwała bycia dziwnym

Pochwała bycia dziwnym


wersja do druku
Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Pochwała bycia dziwnym
dziwny

przymiotnik charakteryzujący się czymś niezrozumiałym
synonimy: dziwaczny, osobliwy, cudaczny
antonimy: normalny
wyrazy pokrewne: dziwactwo, dziwność

tłumaczenia:
angielski: strange
bułgarski: странен
duński: mærkelig
francuski: étrange, bizarre
grecki: παράξενος, σπάνιος
hiszpański: extraño, raro
interlingua: peculiar
niemiecki: seltsam, sonderbar, merkwürdig
rosyjski: странный
rumuński: ciudat
slovio: странйу

Źródło: http://pl.wiktionary.org/wiki/dziwny


W każdym człowieku, który przystępuje do opisu rzeczy istotnych, tkwi głęboka i trudna do odparcia potrzeba, żeby uciec w dygresje, schować się w gąszcz przypisów, bądź tak długo odwlekać podjęcie właściwego tematu, aż czytelnik – przygnieciony wstępem w rozmiarze XXL – zapomni, o co chodziło i zakwalifikuje danego publicystę w poczet postmodernistów. Jednak ja w tym miejscu postaram się zastosować zasadę Minimalizacji Pieprzenia W Bambus i spróbuję od razu przejść do sedna. Jedziemy.

Czy się to nam podoba czy nie, czy uważamy to za sprawiedliwe czy też wprost przeciwnie, większość ludzi dokonuje klasyfikacji swoich bliźnich, ich zachowań oraz "owoców" ich pracy w ramach kryterium Normalny-Nienormalny. Jest to, swoją drogą, podobne do podziału na Dobrych i Złych. Jednak znacznie bardziej kategoryczne i deprecjonujące dla jednej z grup - sami wiecie, której. Jeżeli jakiś człowiek zostanie zaszufladkowany jako "nienormalny", właściwie każde jego zachowanie staje się od tego momentu "dziwne', "podejrzane" bądź "ekscentryczne", a jeżeli – nie daj Boże! - taka osoba "zrobi' coś z sobą w artystycznym sensie - napisze opowiadanie, namaluje obraz, nakręci film, czy cokolwiek - będą to na pewno dzieła "schizujące", "niezrozumiałe", tudzież zwyczajnie "poj**ane".

Osoba z łatką "pierdo***ętej" z reguły trzymana jest na dystans przez zdrową cześć społeczeństwa. Jeżeli chodzi na imprezy, to tylko na te "dla czubków". Jeżeli czymś się interesuje, to z pewnością rzeczami "chorymi", więc wszyscy ci "normalni" nigdy nie znajdą z nią wspólnego języka. I można by tak wymieniać przez kolejne akapity. Jednak skoro obiecałem stosować zasadę z angielska zwaną "cut the crap", postaram się już teraz wyjaśnić, o co mi tutaj tak naprawdę idzie. Otóż głównym moim założeniem jest pokazanie, że ludzie zwani przez samych siebie "normalnymi" pod żadnym względem nie są od "nienormalnych" lepsi. Wręcz przeciwnie. Wiele wskazywałoby na to, że właśnie oni są tą gorszą, brzydszą i głupszą częścią społeczeństwa, która wiedzie nudne, "zwyczajne" życie, czyta żenujące "normalne" książki, ogląda takież filmy i takiej też słucha muzyki. "Czubki" górą, po prostu! A że słowa te ukazują na portalu poświęconym fantastyce - która przez "zdrową" grupę odbiorców sztuki uważana jest za "dziwną", "dziecinną", 'nic nie wartą" - toteż istotnie ograniczam swoje szanse na dostanie tutaj w twarz wirtualnym pomidorem. "Jak wszyscy są dziwni, to nikt nie jest dziwny" – że tak sparafrazuję fragment dialogu z kinowego przeboju Iniemamocni.

Jako że bycie dziwakiem wymaga całego szeregu poświęceń, odmieńcy już od najmłodszych lat nie mają łatwo. Spotykają się z całkowitym odrzuceniem zarówno ze strony rówieśników, jak i osób starszych. Pocieszenia mogą jednak szukać w szeroko pojętej sztuce. Tam odnajdą podobnych sobie "świrów", wyalienowanych odmieńców, dla których – nawiązując do toruńskiego klasyka – perfumerie tego świata są zwykłymi szambami. Podać jakieś przykłady? Ok, chcecie to macie. Po pierwsze Dziwna Emilka. Znacie Emilkę? Może słyszeliście? Jeśli nie, niedługo się to zapewne zmieni, bo przed kilkoma dniami na polski rynek weszły pierwsze książeczki z serii Emily Strange. Książeczki w wysokim stopniu nietypowe, będące połączeniem niesamowitych, mrocznych grafik z ledwie odrobiną słowa pisanego.

Twórcą zarówno samej postaci, jak i tekstów o niej, jest Rob Reger. Minęło już kilkanaście lat od chwili, gdy przyszedł mu do głowy pomysł na taką właśnie antybohaterkę. Wszystko zaczęło się od tego, że on i jego przyjaciel potrzebowali jakiegoś oryginalnego logo dla ich małej, niezbyt znanej firmy, produkującej odzież dla skate’ów. Agnieszka Jucewicz w swoim artykule z Wysokich Obcasów (nr. 342), opisuje to zdarzenie w sposób następujący:

"
Nagle zobaczyli dziwną postać zbiegającą ze wzgórza. Była to drobna dziewczynka w czarnej sukience i za dużych białych butach, która prowadziła na smyczy cztery czarne koty.
– Na co się gapicie? – mijając ich, zapytała spod czarnej grzywki. I już miała coś dorzucić, kiedy kobiecy głos zawołał: Emily, Emily!. Właścicielka kociego klanu obróciła się na pięcie i zniknęła.
– Rysuj, chłopie, rysuj! – krzyknął Rob.
Tak powstał pierwszy szkic Dziwnej Emilki."


Do dnia dzisiejszego Emilka zrobiła ogromną karierę na całym świecie, jej wizerunek pojawia się na wszystkich możliwych produktach (od cukierków po ubrania), a nakład książeczek o tej wyjątkowo tajemniczej trzynastolatce przekroczył już milion egzemplarzy. Kręcony jest pełnometrażowy film, powstają kolejne komiksy. I można by narzekać, że kultowa postać niepostrzeżenie zmieniła się w biznes, ale warto może spojrzeć na to pod innym kątem. Skoro osoba tak dziwaczna i ekscentryczna tak bardzo spodobała się ludziom, znaczy to, że być może niektórzy mają już powyżej uszu wszechobecnej „normalności” i "poprawności" i wolą poszukać czegoś kompletnie innego, jakiejś alternatywy dla wciskanego im szmelcu. Setki tysięcy osób po prostu nagle odkryły, że i w nich tkwi wewnętrzny "dziwak". Że i oni mają w sobie taką Emilkę.

A Emilka tak naprawdę: "Wcale nie zwariowała. Ona nigdy nie była normalna…"

Nieco podobną – choć znacznie mniej enigmatyczną – postacią jest Daria Morgendorffer, główna bohaterka emitowanego przez MTV serialu Daria. Animacja ta zaistniała jako następca słynnych Beavisa & Buttheada, gdzie Daria była jedną uczennic, chodzących do klasy z dwoma popularnymi ćwierćinteligentami. Darię też można – z lekkim przymrużeniem oka – potraktować jako pochwałę odmienności. Para głównych bohaterek – Daria i jej bliska przyjaciółka Jane Lane (artystka) – to niedopasowane nastolatki, które brak zainteresowania ze strony rówieśników nadrabiają cynizmem, sarkazmem i inteligencją. "Zwyczajni" uczniowie w przeważającej większości sportretowani tu zostali jako kompletni kretyni. Typowe do bólu cheerleaderki i ich wysportowani chłopcy – będący tematem miliona zupełnie identycznych, bezwartościowych filmów – tutaj pokazani są takimi, jakimi są w rzeczywistości: a są żałośni i beznadziejni. Zaś ci, którzy zazwyczaj traktowani są jako odmieńcy i dziwacy, w Darii pokazują swoją nietuzinkowość i klasę.

Para dziewczyn grających pierwsze skrzypce w serialu Daria osobiście mocno kojarzy mi się z duetem Enid i Rebecca, z opartego na słynnym komiksie obrazu Ghost Word Terry’ego Zwigoffa. Świetne kreacje stworzyły tu aktorki wówczas niezbyt popularne, a obecnie rozpoznawane przez chyba każdego kinomaniaka: Thora Birch i Scarlett Johansson. Fabuła tego interesującego dzieła prezentuje się następująco: Po ukończeniu nauki w liceum, dwie zbuntowane, cyniczne outsiderki wynajmują wspólnie mieszkanie i próbują wpasować się jakoś w dorosłe życie. Pewnego dnia trafiają w gazecie na ogłoszenie, którego autor Seymour (w tej roli Steve Buscemi – dziwak nad dziwaki!), poszukuje kobiety poznanej niegdyś w autobusie. Dziewczyny postanawiają z niego zakpić i - podszywając się pod rzeczoną nieznajomą – umawiają się z Seymourem na randkę. Mężczyzna okaże się wysoce nietypowym indywiduum, który niespodziewanie wzbudzi w Enid swego rodzaju fascynację. Sam film zdaje się jedną wielką paradą ekscentryków, ciesząc oczy widzów, którzy na co dzień myślą o sobie jako o "wyrzutkach społeczeństwa".

No dobrze, powiedzieliśmy co nieco o dziełach będących pewnego rodzaju "pamiętnikami z okresu dojrzewania" różnego sortu ludzi skrzywionych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ale co dzieje się z nimi, gdy dorosną? Lądują w więzieniach, zamkniętych zakładach psychiatrycznych, wiodą pustelnicze życie, budując chatki w środku lasu i żywiąc się odchodami wiewiórek bądź jeży? Niektórzy niewątpliwie tak. Inni stają się wybitnymi naukowcami, wyróżniającymi się artystami, barwnymi plamami na szarej palecie społeczeństwa.
Jeszcze inni pogrążają się w swoim dziwactwie tak głęboko, jak to jest możliwe. O takich opowiadają na przykład filmy Tima Burtona, znane i cenione na całym świecie. Reżyser ten – sam będąc osobą w dużym stopniu niezwykłą – za cel postawił sobie kręcenie dzieł o różnego rodzaju świrach. By wspomnieć choćby Edwarda Nożycorękiego, Eda Wooda, Willy’ego Wonkę (Charlie i fabryka czekolady) czy bohaterów Dużej ryby. Obrazy te są niejako hymnami pochwalnymi na cześć dziwactwa, odmienności, nietypowości.

Dorośli dziwacy okazują się w nich jeszcze ciekawsi niż ich nastoletnie odpowiedniki. Ich osobliwość jest jak magia, zmieniająca otaczającą ich rzeczywistość w krainę czarów. Gdyby nie tacy ludzie, świat z pewnością byłby miejscem tak nieciekawym, że nuda zabijałaby nas częściej niż choroby, zawały czy wojny.

Tak więc nie bójmy się odmienności, otaczajmy ją czcią, kultem wręcz. Przystąpmy wszyscy do akcji, która będzie dokładnym przeciwieństwem tego, co planował zrobić w tym państwie miłościwie nam abdykujący, "kwaczący" pan premier. Przywracajmy nienormalność.

Komentarze


Ezechiel
    Hmm
Ocena:
0
Nie podoba mi się ten tekst. Jest pretensjonalny i płytki, pomija niektóre aspekty dziwactwa, nie drąży tematu.

a) Nadmiar przekleństw, stosowanych w miejsce normalnych przymiotników i przecinków. Dla mnie to akurat świadectwo ubogiego stylu. Dziwnym trafem większość przeciętnych ludzi przeklina, obcując z "dziwakami" wolałbym od tego odpocząć.

b) Kiepska puenta. Polityka - sio!

c) Refleksja o dziwności jest płytka, nie wychodzi poza kulturę masową, powielając typowe stereotypy fandomowe.

Fantastyka już dawno zajęła normalne miejsce w gronie miłośników literatury. Filmuje się ją, recenzuje i opisuje w tygodnikach opiniotwórczych. Za przykład niech posłuży artykuł o RPG w "Polityce", czy recenzje Dukaja w "Wyborczej". Tylko fantaści mają potrzebę izolowania się od "normalnego" społeczeństwa.

Przeciętny Polak nie czyta książek w ogóle, do fantastyki ma stosunek podobny co do książek z historii literatury baroku.

d) Autor zdaje się nie dostrzegać, że "dziwność" jest dzisiaj ogromnym biznesem, a "nerd" jest takim samym stereotypem filmowym co "futbolista" i "cheerliderka". Mniej więcej od czasów Oskara Wilde'a wiadomo, że "bunt" zawsze się sprzeda, bo ludzie mają potrzebę dzielenia się na "dziwnych" i "normalnych". Tyle, że ostatnio "dziwny" jest każdy.

Pogoń za "dziwactwem" owocuje kolejnymi radosnymi "odkryciami medialnymi", pokroju Big Brothera, czy innych Lostów. Zupełnym przypadkiem podstawowym nośnikiem "dziwactw" jest dzisiaj telewizja, własna inwencja "dziwaków" zmalała niemal do zera.

Miłośnicy fantastyki nie są tutaj wyjątkiem. Zamykający się w getcie, nie dostrzegają, że ich "dziwność" jest tylko towarem. Idę o zakład, że więcej wyobraźni ma przeciętny spacz ze Schroniska na Magurze Małastowskiej niż fan fantastyki.

Niestety im większa grupa, tym dziwność bardziej skonwencjonalizowana. A fantastyka jest ostatnio bardzo popularna.
01-11-2007 08:39
Ysabell
   
Ocena:
0
Uważam, że przesadzasz w swojej krytyce, Ezi.

Autor nie nawiązał w zasadzie ani jednym zdaniem do fantastyki, jej fanów lub czytelników.

Co, swoją drogą, każe mi zapytać z jakiego to powodu ten felieton wylądował na książkach...? Już chyba prędzej film, albo chociaż komiks?

W pierwszej linii tekstu zabrakło też chyba jakiegoś przecinka, albo cudzysłowu, bo z aktualnego tekstu wynika, że słowo "dziwny" to przymiotnik, który charakteryzuje się czymś niezrozumiałym. ;-)

Inna rzecz, że autor nie odnosi się w żaden sposób do tych znaczeń przymiotnika "dziwny", które do jego tezy nie pasują. Tych różnych "niezwykłych", "szczególnych" czy "zaskakujących", które możemy wyczytać ze słownika.

Bo też "dziwny" jest dla człowieka częściej ktoś, komu jest raczej przychylny, a kto zrobi coś niezrozumiałego, niż ktoś nielubiany. Ten będzie po prostu "gupi". :-)
01-11-2007 12:00
Charleene
   
Ocena:
0
Hmm... Leczymy kompleksy, czy jak?
No offence, nie mówię, że to źle, ale tekst, mimo iż całkiem nieźle napisany, wygląda jakby ktoś poczuł się źle w związku z czym postanowił zmieszać z błotem szare społeczeństwo i wynieść na wyżyny Tych, Którzy Są Inni. Przy okazji pokazując ile filmów obejrzał i ile komiksów przeczytał i jakie ma szerokie popkulturowe skojarzenia.
I ja też nie rozumiem co to-to robi w książkach
01-11-2007 12:24
Alkioneus
   
Ocena:
0
Właśnie takie schlebianie "dziwactwu" jakie uprawia autor doprowadziło do takich fenomenów odmienności jak Michał Wiśniewski, cała gala postaci z różnych reality show, 75% programów z MTV o "innych", "odmiennych" nastolatkach, które się wyróżniają z szarzyzny tłumu(że już o subkulturze emo nie wspomnę).

Autorze, bądźmy normalni, bądźmy zwykłymi ludźmi. A jeśli bycie zwykłym człowiekiem uczyni nas dopiero jednostką "odmienną", to nie domagajmy się kultu i czci dla własnej osoby.

Puenta na poziomie nastolatka i rozhukanego buntownika. Kto to puścił w ogóle????

To co proponujesz to:

a) snobizm: "ty szary zwykły prosty człowieczku, ja i mój magiczny odmienny świat przerasta cię o głowę"

b) hermetyzm: "jesteś zbyt normalny i wtłoczony w ramy życia, by rozumieć o czym mówię"

c) fanfaronada: "Przywracajmy nienormalność, ocalmy ten świat od normalnego, zwykłego życia. Walczmy z normalnością reprezentowaną przez Kaczyńskich.

no i BTW; dlaczego sądzisz, że Kaczyńscy są symbolem normalności?


Eh, i jeszcze:

Osoba z łatką "pierdo***ętej" z reguły trzymana jest na dystans przez zdrową cześć społeczeństwa. Jeżeli chodzi na imprezy, to tylko na te "dla czubków". Jeżeli czymś się interesuje, to z pewnością rzeczami "chorymi", więc wszyscy ci "normalni" nigdy nie znajdą z nią wspólnego języka.

Kompleksy?
01-11-2007 13:32
~DK

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie wiem, skąd jakieś utożsamianie mnie z tekstem, że niby piszę o sobie, noszącym czarną sukienkę, żeby się wyróżnic.
Ale po kolei:

a) Nadmiar przekleństw - są zdaje się 4-ry. Ocenzurowane przeze mnie na dodatek.

b) Kiepska puenta. Polityka - sio! - może i kiepska, ale nie roumiem, czemu nie miałbym nawiazywc, do czego mam ochotę, chocby do polityki. Cenzura jest?

c) Refleksja o dziwności jest płytka, nie wychodzi poza kulturę masową - 3 strony to za mało na dogłębną analizę zjawiska, a z drugiej stronu dziś kultura masowa obejmuje wszystko. Włacznie z każdą niemal niszą.

d) Wiśniewski ani ludzie z Big Brothera nie są dziwni. Ani trochę. To jest właśnie normalnosc do potęgi. Kolczyki i kolor włosów nikogo w dziwaka nie zmieniają, nie o tym mówimy.

e) "tekst... wygląda jakby ktoś poczuł się źle w związku z czym postanowił zmieszać z błotem szare społeczeństwo i wynieść na wyżyny Tych, Którzy Są Inni. Przy okazji pokazując ile filmów obejrzał i ile komiksów przeczytał i jakie ma szerokie popkulturowe skojarzenia.

- Nie czuję się źle, przynajmniej nie ostatnio. Nie musże mieszac z błotem normalnego społeczeństwo, ono się samo miesza. I - tak - "inni" są lepsi - gatunkowo, można powiedziec - choc na podstawie paru kreskówek tego w calości nikt nie pokaże.

f) To co proponujesz to:

snobizm - tak

hermetyzm - tak, choc nie do przsesady

fanfaronada - czasami, ale z przymrużeniem oka raczej.

Dzieki za opinie, pozdrawiam! :-)

D. Kain



01-11-2007 13:59
~DK

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
O Kaczyńskich zapomniałem, cholera :D
Oni nie są w sumie synonimem normalności, tylko raczej takiej strasznej, zgniłej 'polskości'. To ciekawe, żeby jedna partia zebrała w swych szeregach wszystkie najgorsze cechy narodu, ale... udało im się :D
01-11-2007 14:34
senmara
   
Ocena:
0
Tekst wpisuje się jak najbardziej w "dział książek". A że mówi i o filmie, i o komiksie i o książkach (Emily! Widziałam w Empiku i muszę sobie kupić!) to świadczy tylko o tym, ze temat "dziwności" pojawia się w różnych miejscach.

Jest jeszcze jedna rzecz: wpisy na blogach typu: jestem zwariowaną nastolatką.... tu link do paska, który świetnie oddaje klimat http://www.futerkowce.pl/blog-3%c3%979/


01-11-2007 15:24
Alkioneus
   
Ocena:
0
Za autorem:

snobizm - tak

hermetyzm - tak, choc nie do przsesady


To co robicie na Polterze?
Przecież mamy tutaj przemiły portalik pełny normalnych ludzi z normalnymi zainteresowaniami i normalnymi zainteresowaniami.


01-11-2007 16:06
~DK

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ale nie traktujcie mnie aż tak poważnie, proszę :-)
Powinienem chyba przed każdym tekstem pisac, że nie wyrażam w nim raczej własnej opinii, że narrator nie musi byc autorem.
Nie chciałem tu obrażac każdego, kto nie jest: nienormalny/dziwny/nożycoręki :-P
Wydaje mi się jednak, że gdyby w artykule jakaś Dziwna Emilka chciała leczyc kompleksy, mógłby on tak wygladac ;-)

No i tyle, dobra, kończę już, bo ostatni komentarz wyraźnie zasugerował, że takie artykuły nie powinny byc na Polterze i mnie też tu nie powinno byc. Uciekam więc wklejac 'dziwadła' na Onet :-P

PS. Senmara: nie zapomnij zrobic konkurs ;-)
I recenzję skrobnąc ;-)

01-11-2007 20:47
Charleene
   
Ocena:
0
"Powinienem chyba przed każdym tekstem pisac, że nie wyrażam w nim raczej własnej opinii, że narrator nie musi byc autorem."

Jeśli tekst jest felietonopodobny - zdecydowanie tak.
01-11-2007 22:00
assarhadon
    Eee.....tam
Ocena:
0
Gość napisał, co myśli, odwołał się do tego, co Mu pomogło uzasadnić wywód....Artykulik lekki i fajny. Nota bene calkiem "normalny"...hehe. Ludzie nienormalni nie są normalni, bo nie mają na to czasu....jakoś o tym bym wspomniał jeszcze. A do kultury popularnej dodałbym jeszcze "dr House":)
Obejrzałem przypadkiem i niezły oryginał.
02-11-2007 08:03
senmara
   
Ocena:
0
Jestem po przypomnieniu sobie Addams Family, obu części - są super, a "kwestia normalności" jest tam poruszana bardzo często z przymrużeniem oka. Podoba mi się tak samo jak 10 lat temu :)
09-11-2007 12:29
~sirocco

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Artykuł był ok, ale co miał na celu? Pokazanie, że pewna grupa ludzi różni się od pozostałych? Po za tym myślę, że nie można tak zasadniczo dzielić ludzi - przecież każdy jest na swój sposób dziwny.
20-11-2007 18:36
~lavia

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Artykuł może i nie jest zły, ale nie niesie ze sobą żadnego przesłania. Do tego jeszcze aluzja do polityki :(. Ja rozumiem, że byłego premiera można nie lubic, ale nie trzeba się pchac z tym wszędzie :/.
08-12-2007 11:49
~kropka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mnie się artykuł podobał i nie tylko dlatego, że zna(ła)m autora osobiście. Wy tak strasznie poważnie podchodzicie do tematu, a tekst faktycznie był lekki i przyjemny. Osobiście uważam, że kilku zakompleksionym dziwakom-samotnikom mógł pomóc.
14-12-2007 14:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.