string(15) ""
» Blog » Po co komu symulacja
01-02-2011 17:05

Po co komu symulacja

W działach: RPG, teoria RPG | Odsłony: 11

Każdy kto otarł się choć o teorię RPG, choćby jako widz wojen forumowych, słyszał o podziale GNS - na Gamistów, Narra- (zwanych dramatystami a ostatnio klimaciarzami) i Symulacjonistów. Zakładam, że pojęcia są znane i nie wymagają wyjaśniania.


Jako że ostatnio widzę na forach starcia jedynie między gamistami a "klimaciarzami", wtrącę się nieśmiało i skromnie by przypomnieć o istnieniu trzeciego wierzchołka tego trójkąta i wyjaśnię dlaczego komuś w ogóle chce się w ten sposób grać. Nie próbuję nikogo nawracać na swój styl gry, chcę tylko pokazać że ktoś tak gra i to niekoniecznie z powodu masochizmu.

Dla MG

Nie jest łatwo zostać możliwie obiektywnym sędzią i precyzyjnie obracać w głowie trybiki świata przedstawionego. Trzeba tak przygotować świat i postaci graczy, żeby w logiczny sposób wynikł z tego ciąg przygód a nie jakieś nudy. Trzeba to zmyślnie przygotować, bo świadomie rezygnujemy z całej gamy prostych sztuczek którymi nie-symulacjoniści bez wyrzutów sumienia wciągają drużynę do fabuły. Trzeba pamiętać o mnóstwie rzeczy, mieć sporo notatek itd itp. Do tego trzeba zacisnąć zęby i opanować odruchy tak litości jak i złośliwości wobec graczy. Ale w nagrodę dostajemy kilka fajnych rzeczy.

Po pierwsze, mamy radochę z prowadzenia żywego, działającego świata. A przynajmniej sprawianie żeby świat żył i działał to ciekawa robota.

Po drugie, bawimy się częściowo jak gracze. Tak jak gracze nie znamy dalszego ciągu i czekają nas pod drodze liczne niespodzianki. Tak jak gracze, możemy z punktu widzenia naszych NPCów kombinować strategie, prowadzić śledztwa, podejmować ryzyko. Jeśli jesteśmy uczciwi i pamiętamy o ograniczeniach wiedzy i możliwości NPCów to są to prawdziwe wyzwania.

Po trzecie, przygody generują nam się same. Jeśli świat żyje, BNi dążą do swoich celów i reagują na akcje graczy, każde zdarzenie obsypuje nas garścią nowych haczyków fabularnych. Po prawdzie, zwykle jest ich więcej niż mamy czas rozwinąć i to głównie gracze wybierają którą z dziesiątek ciekawych rzeczy które mogliby robić lub sprawdzić.

Dla gamistów

Jeśli wychowałeś się np na D&D a RPG to dla Ciebie przede wszystkim gra i wyzwanie taktyczne, w symulacji mogą Ci się nie podobać dwie rzeczy; zasady z podręczników niekoniecznie są święte a do tego MG może oczekiwać od Ciebie, że poprowadzisz swoją postać zgodnie z jej wiedzą, psychiką i osobistymi celami. Ale to oznacza po prostu, że musisz stworzyć postać która wie mniej więcej tyle co Ty z podręczników i dąży do władzy nad światem. W nagrodę dostajesz wyzwania taktyczne i strategiczne które wychodzą poza abstrakcyjną zabawę cyferkami, dają wielkie możliwości lecz wciąż trzymają się przewidywalnych zasad i logiki - mieszanki opisu świata, mechaniki i zdrowego rozsądku. Klucze do mocy i sukcesu Twojej postaci nie leżą w pedekach i dodatkach ale są rozsiane w świecie gry. Możesz dorobić się fortuny na handlu i kupić za nią imponującą magiczną broń i nie powstrzyma cię tabelka "odpowiednie bogactwo postaci na poziom". Możesz zabić smoka ładunkami wybuchowymi które zwalą mu jaskinię na łeb wbrew wszelkim rozpiskom ze skalą wyzwania. Możesz zebrać armię dzięki paru błyskotliwym posunięciom w dworskich intrygach i nikogo nie obchodzi tabelka "ilość popleczników na poziom". Kiedy BNi mają ustalone motywy i listę mocy i zakres wiedzy, wszelkie intrygi możesz traktować jako kolejną szachownicę.
Możesz wznieść grę strategiczną i powergaming na nowy poziom, gdzie zasady są mniej abstrakcyjne ale możliwości - o niebo większe.

Dla dramatystów

Jeśli przyzwyczaiłeś się do filmowej fabuły, efektownych scen, wielkich dramatów i napięcia rosnącego jak Kubrick przykazał - może być ciężko. MG sam nie wie co dokładnie wydarzy się na sesji więc trudno mu zaplanować konkretne sceny i po kolei budować nastrój. Jest dość prawdodpobne, że albo gracze albo BNi (zgodnie ze swoimi rozpiskami) albo kostki poprowadzą wydarzenia w kierunku mniej widowiskowym niż byśmy chcieli, skasują ważną postać lub rozwiążą problemy bez wielkiej ostatecznej bitwy. Chociaż np Pulp Fiction … http://www.youtube.com/watch?v=Cw4nxJSIzdo&feature=player_detailpage#t=480s. Ale symulowany świat daje Ci jedną fajną rzecz - jeśli już dramaty, klimaty i sceny kulminacyjne się udadzą, to robią wielkie wrażenie i są bardzo "prawdziwe". Jeśli postać zdecyduje się ratować dzieci z płonącego budynku to ma całkiem realną szansę zginąć. To inne emocje i wspomnienia niż gdyby postać była z założenia herosem a gracz zdawał sobie sprawę, że mimo barwnych opisów ryzyko jest nikłe.

Dla sceptyków

Najszczęśliwsi będą ludzie o analitycznych umysłach którzy z natury postrzegają świat jako złożony system który warto po kawałku poznać i zrozumieć. Tacy co ciągle jak dzieci pytają "a dlaczego?" oraz "a jak to działa?" Ludzie których niewiara jest ciężka i wymaga solidnego kołka by ją zawiesić. Takie marudy które z trudnem znoszą hollywoodzkie kino bo ze względu na masę rzeczy które nie mają sensu. A na sesjach widzą jak MG konstruuje fabułę, widzą w niej dziury i słabo je znoszą.

Komentarze


Ezechiel
   
Ocena:
+6
Mieszasz pojęcia, walczysz z wiatrakami i masz biegunkę umysłową. Słaby tekst - ani almanach, ani felieton.
01-02-2011 17:08
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
sanbox? Symulacjonizm? chyba nie rozumiem jednego z tych terminów, albo i obu, albo masz jakieś defincje (o nie! znów beda definicje! Cofam! Cofam!) ktorych nie rozumiem. Z określeniami gamiści i dramatysci to sie chyba też nie spotkałem - chodzi ci o powergamerów i narracjonistów, czy tak?
Dla mnie symulacjonizm jest czymś zupełnie innym, ale kłocic się o definicję nie zamierzam z nikim, więc nie powiem jaką ja mam :P
Ogólnie więc tekst do mnie nie mówi, bo nie mówi językiem który znam.
wg twoich podziałow jestem jakimś dramatystą-symulacjonistą bez piaskownicy (w takim sensie jak ja ją rozumiem), który uważa akurat odwrotnie przeciwnie jesli chodzi o trud generowania napięcia poprzez symulację - to nie jest "ciężko" - jest łatwe i przyjemnie, jak się umie. I bardzo nagradzające, tu się zgodzę.
Dla mnie np cięzko to opanowac tą cała DDkową prawniczą buchalterię - ale przecież jest mnóstwo ludzi, którzy to uwielbiają.
Więc inny punkt widzenia.
Oczywiście kłócic się nie bedę, zaznaczam tylko, że Twoja blog-notka jest bardzo subiektywna.
01-02-2011 17:32
Zuhar
   
Ocena:
+5
Ciekawe, czy Ty chociaż czytałeś o GNS? W oryginale dodam.
01-02-2011 17:51
KFC
   
Ocena:
0
Lepiej promować GNP ;o

Niech sami twórcy i teoretycy(sic!) się rozwodzą nad teoriami pokroju GNS jak im to jakąś przyjemność sprawia..
01-02-2011 17:57
chimera
   
Ocena:
+1
Nie mam pojęcia o czym mowa :-(
01-02-2011 18:07
Drachu
   
Ocena:
+2
Fajnie, ale w GNSie to o co innego chodziło. Naprawdę. Nie trzeba go czytać w oryginale (to nie Goethe), żeby to wiedzieć.
01-02-2011 18:31
Albiorix
   
Ocena:
0
No dobra, jakie pojecia mieszam? Bo wydawalo mi sie ze ten trojkacikowy podzial jest prosty, jasny i nie bedzie o co pisac o definicjach.

Z sandboxem przyznam ze nie chcialo mi sie pisac o niualnsach ale z tego co widzialem w przykladach relacji z sesji, kampanie sandboxowe sa podzbiorem kampanii robionych prze symulacje.

Jesli komus w symulowanej rzeczywistosci wychodzi latwo klimat to chetnie bym zagral na jakims konwenci i sie czegos nauczyl.
01-02-2011 19:40
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
dam więc znac, jeśli będę ruszał na jakiś konwent :) Choc konwenty nie są najlepszym miejscem do prowadzenia, jak dla mnie. Ale cóż, zrobi się i na konwencie :)
Muszę tylko wrócic do PL....
ale to już jutro! :D
01-02-2011 20:21
Drachu
   
Ocena:
+7
Narratywizm to nie to samo co dramatywizm, ani (tym bardziej) klymaciarze.

Symulacja to nie sandbox

Gamizm to niekoniecznie napierdzielanie i taktyka

To tak w skrócie :)
01-02-2011 20:30
dzemeuksis
   
Ocena:
+2
Ja tam nie operuję wprawdzie tymi pojęciami, co do użycia których koledzy mają zastrzeżenia, ale przekaz autora pojąłem - czytało się fajnie i daje jakąś inspirację. Może powinniście mniej się przywiązywać do utartych definicji, skoro nie o to idzie w artykule.
01-02-2011 21:47
solcys
   
Ocena:
0
Dla mnie oczywiste(podobnie jak "Wstęp do starej szkoły RPG") ale patrząc na sposoby grania części osób może być przydatne.
01-02-2011 23:24
~Lgaard

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Wiadomo, że akademicy się przyczepią do kwestii semantycznych, ale przekaz posta jest dla mnie dość czytelny. :)
02-02-2011 03:10
nimdil
   
Ocena:
0
"Takie marudy..."

Ktoś tu jest bezczelny :>
02-02-2011 10:37
bohomaz
   
Ocena:
+2
Komentarz usunięty na prośbę autora.
02-02-2011 12:09
Albiorix
   
Ocena:
0
:)

Nie napisałem notki żeby walczyć o definicje ani z jakimikolwiek wiatrakami.

Napisałem ją właściwie po to, żeby w przyszłości móc się do niej odwołać kiedy przyjdzie mi ochota na napisanie o np akrobacjach umysłowych w kierunku uspójnienia świata kampanii D&D albo kiedy zechcę poteoretyzować o kulturze i psychice obcych ras a ktoś mi na to wszystko odpowie "a po co?".

Co do definicji - poczytałem sobie o GDS i GNS i mam taki ogólny wniosek, że ludzie kłócą się o definicje i w sumie produkują zupełnie różne (np jedne dotyczą graczy a inne MG), ale wszystko wskazuje na to, że gdyby ktoś miał przykład wskazać "D" w GDS albo "N" w GNS, wskazałby te same sesje. "klimaciarze" w ogóle nie mają definicji, to pejoratywne określenie wymyślone chyba przez D&Dkową gamistyczną młodzieżówkę.

Wiem że sandbox i symulacja to nie synonimy, ale z różnych pojęć, ideologii i definicji wychodzą w sumie te same kampanie :)
02-02-2011 12:55
Zuhar
   
Ocena:
+3
@dzemeuksis

Będzie eksperyment (na granicy ryzyka banem) z nie przywiązywaniem się do utartych definicji i znaczeń. Poniższa wypowiedź ma oznaczać, że się z Tobą nie zgadzam - użyłem w niej słów w innym znaczeniu niż normalnie.

"Jesteś głupi."

Dostrzegasz różnicę w posługiwaniu się pojęciami zgodnie z "utartymi definicjami" i nie?
02-02-2011 13:51
dzemeuksis
   
Ocena:
0
@Zuhar
Nie będę polemizował na poziomie, który zaproponowałeś, bo jest poniżej wszelkiej krytyki. Nie wierzę, że wg Ciebie słowo "głupi" można porównywać pod względem oczywistości znaczeniowej do słów takich jak "gamizm", czy "symulacjonizm". Wolę uznać, że masz zły dzień.

Zasadnicza różnica między Twoją wyszukaną ripostą ("Jesteś głupi") a komentowanym tekstem jest taka, że odnośnie tego drugiego nie mam wątpliwości, co autor chciał powiedzieć.
02-02-2011 14:36
Zuhar
   
Ocena:
+5
@dzemeuksis
To ciekawe, bo jak się przyjrzeć proponowanym znaczeniom słowa głupi w Słowniku jezyka polskiego PWN to jakoś trudno o oczywistość. Aż pięć znaczeń potocznych.

"Gamizm" i "symulacjonizm" mają za to dość precyzyjne definicje, więc użycie ich w odniesieniu do innych znaczeń jest pomysłem co najmniej niewłaściwym.

Na podstawie tego tekstu znów znajdzie się sporo osób, które będą wciskać innym np. że symulacjonizm to granie w piaskownicy. Ale co tam, przecież wiemy o co chodziło w tekście. Dajmy plusika.

02-02-2011 15:01
Albiorix
   
Ocena:
0
Bo piaskownica jest z symulacją zbieżna. Może być symulacja bez piaskownicy, ale wtedy marnujemy jeden z głównych atutów symulacjonistycznego podejścia - czyli wolność wyborów i możliwość pójścia gdzie się chce.
Może być piaskownica czysto gamistyczna, ale nie będzie bardzo fajna bo dostosowanie poziomu trudności wyzwań zbuduje nam piaskownicowy świat który składa się z Zagłębia Łatwości otoczonego Wzgórzami Średniej Trudności z widokiem na Góry Zupełnie Trudnych Wyzwań.

Więc ogólnie wydaje mi się, że kampanie w piaskownicy są generalnie symulacjonistyczne częściej niż nie, aczkolwiek chętnie zobaczę przykład odwrotny jeśli uraczysz mnie jakimś linkiem.
02-02-2011 15:36
Zuhar
   
Ocena:
+4
Po pierwsze GNS odnosi się do graczy i ich zachowań, nie do sposobu prowadzenia sesji (scenariusz/sandbox).

Chcesz udowodnić, że w sandboxa grają głownie symulacjoniści, to pokaż statystyki. Wysunąłeś tezę, to na Tobie spoczywa ciężąr jej udowodnienia, a nie na oponentach jej obalenia.

Po drugie symulacjonizm to nie symulowanie (tego można się nawet z Wikipedii dowiedzieć). Podobieństwo nazw nie oznacza ich pokrewieństwa.

Sandoboxowi na pierwszy rzut oka (czytaj: nie będę bronił tej tezy) równie blisko do gamizmu (choćby ze względu na podejście do randomizacji) w znaczeniu GNS, ale to doradzam sięgnięcie do źródeł. Eksploracja świata, która jest ideą symulacjonizmu (Simulationism heightens and focuses Exploration as the priority of play. The players may be greatly concerned with the internal logic and experiential consistency of that Exploration.) ma nieco inne znaczenie niż w sandboxie.
02-02-2011 16:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.