» Blog » Planescape 20 lat później
23-06-2010 15:29

Planescape 20 lat później

W działach: D&D | Odsłony: 8

Dawno, dawno temu powstał uniwersalny setting, łączący wszystkie inne i cieszący się sporą popularnością. Z czasem jednak przestano go wydawać, a jedynym śladem który pozostał to fani i liczne nawiązania w nowych systemach. Settingiem tym był Planescape

Ten krótki wstęp prezentuje mniej więcej mój pogląd o historii wieloświata. Ważniejsze jest jednak to co się zmieniło:
W trzeciej edycji nie wydawano już planescape - wywalono frakcje i zrezygnowano niemal z pomysłów takich jak parażywioły, upraszczając w tym przypadku tylko do podstawoweych czterech.
Dodano też np. Plan Cienia, co według mnie jest sporą zmianą.
 
Kolejną sprawą są potwory: znacznie je poprawiono zostawiając tylko kilka pomysłów podobnych do kosmicznych chomików. Zapełniając tym samym sensowny kanon.

W podręcznikach takich jak Księga Planów wszystko pogmatwano, opisując całe krainy paroma zdaniami i przemilczając wiele innych. Na plus można zaliczyć dodanie w Podręczniku Epickim Unii (toż to przecież nowe Sigil), a w 3.5 sfer w PMP,  ale i tak zostało z tego niewiele.

W settingach zaczęły królować Zapomniane Krainy, choć i tu wyskoczyły nagle nowe plany i mamy np. co najmniej z 10 historii dotyczących powstania świata i jego końca. Inne... cóż - sporo skasowano, a np. reedycja Dragonlance średnio się udała. Dodano natomiast Eberron, którego planescapowi konserwatyści nie akceptują, mimo że on sam otwarty jest przecież na inne settingi.

Podsumowując według mnie warto wprowadzać do planescape nowości, choć do wszystkiego trzeba podejść indywidualnie. Dokładne wymieszanie wszystkich settingów jest po prostu niemożliwe. Wiązało by się z nielogicznościami i zdeptaniem kanonu wielu światów.

Na koniec zostaje kwestia czwartej edycji. Mamy tu przecież zmiksowane wszystkie stare plany, sigil i nawet możliwy częściowy powrót do starej kosmologii. Nie ma tu natomiast przyzwoitych opisów, a nowe potwory są wybrakowane. Nadal jest tu jednak wiele nawiązań do przeszłości w postaci choćby arcydemonów. Najgorszą cechą w 4e jest według mnie nastawienie na zysk, a nie grywalność. Podczas gdy wcześniej można było fantazjować o planarnych podróżach niemal bez rzucania kością, to tu wszędzie pełno jest mechaniki. Wymóg figurek mocno upodobnił grę do warhamerra, a przynajmniej u mnie najbardziej psuje to scenariusze z lataniem, obecnym przecież w wielu sferach.

Podobnie jak w przypadku FR można też uznać, że cały wieloświat został dotknięty niewyobrażalne potężną magiczną katastrofą, a tylko kaprys losu pozwolił przetrwać niektórym dawniej żyjącym tam istotom. Może i wielbiciele planescape wyrzucili by mnie za to za okno, ale ja właśnie tak gram, choć muszę przyznać że nowa mechanika komplikuje wiele spraw.   

Komentarze


Zsu-Et-Am
   
Ocena:
0
Złap mnie na jakimś konwencie, np. na Avangardzie, to będzie można spokojnie pogadać o Planescape, 4E i tego, jak ma się jedno do drugiego.
23-06-2010 19:56
Merlin wszech
   
Ocena:
0
To w sumie było zakończenie - 4e jest akurat najnowsza, już wcześniej sporo zmieniano np. wyrzucając hrabinę wiedźmę z piekła. Zapraszam równeż na sferopedię, gdzie dawno przekroczona została granica 1000 artów. Co prawda można ponarzekać na braki, ale jest to uzupełniane wraz z np. z eberronem (do którego otzymałem uwagi na tylko na forum).
23-06-2010 21:08
~bijekcjazNwR

Użytkownik niezarejestrowany
    Planescape...
Ocena:
0
...skończył się na Wojnie Frakcji. :]
24-06-2010 10:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.