» Recenzje » Pieśni Umierającej Ziemi

Pieśni Umierającej Ziemi


wersja do druku

Świat umiera, ale pieśni wciąż trwają

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Pieśni Umierającej Ziemi
Ziemia umiera. Coraz słabsze, czerwone słońce może wytrzyma jeszcze kilkanaście lat, może kilka miesięcy, a może zgaśnie już jutro. Szlachetni bohaterowie, jeśli kiedykolwiek istnieli, dawno odeszli w zapomnienie, prym wiodą za to zwalczający się nawzajem czarodzieje, przebiegli oszuści, religijni fanatycy i krwiożercze (acz niepozbawione sarkastycznego poczucia humoru) deodandy. Zwykłym ludziom pozostaje jedynie usunąć się na bok i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy może jednak nie byłoby lepiej, gdyby Ziemia umarła już teraz.

Umierająca Ziemia, wykreowana ponad pół wieku temu przez Jack'a Vance'a, doczekała się czterech tomów oryginalnej sagi i posłużyła za natchnienie licznym pisarzom następnego pokolenia. O tym, jak szerokie to grono, możemy przekonać się dzięki lekturze antologii opowiadań napisanych przez czołowych autorów dzisiejszej fantastyki, z których każdy przyznaje się do fascynacji twórczością Vance'a (do tekstów dołączono krótkie posłowia, w jakich pisarze wspominają swój pierwszy kontakt z dziełami mistrza i ich wpływ na własną karierę). Pieśni Umierającej Ziemi to hołd złożony twórcy oryginału, a zarazem ponad dwadzieścia w większości znakomitych historii, zabierających nas w brutalny, ale też pełen uroku i fantazji świat.

Niektórzy z autorów antologii starali się jak najdokładniej wzorować na stylu Vance'a, inni postanowili tchnąć w jego uniwersum nieco więcej własnych pomysłów. To pierwsze najlepiej widać w opowiadaniu (niestety, zmarłej niedawno) Kage Baker, która w Zielonym ptaku nakreśliła dalsze losy Cugela Sprytnego – chyba najbardziej charakterystycznej postaci z twórczości Vance'a, kompletnego drania i łajdaka, co rusz kombinującego, jak przechytrzyć wszystkich dookoła, co zazwyczaj kończy się tym, że w ogólnym rozrachunku Cugel przechytrzy sam siebie. Tym razem planuje wykraść z prywatnej oranżerii egzotycznego ptaka o wdzięcznym imieniu Pipuś, w którego móżdżku poprzedni właściciel umieścił podobno tajemnice potężnych czarów.

Młodnikowe drzwi Terry'ego Dowlinga przybliżają nam środowisko bezpardonowo rywalizujących magów Umierającej Ziemi, a Grolion z Almerii Matthew Huguesa - kłopoty, w jakie z powodu ich utarczek wpadają przypadkowi przechodnie. Bliskie duchowi oryginału są również: Abrizonde Waltera Johna Williamsa, przedstawiające historię oblężenia pewnej bardzo osobliwej twierdzy; Incydent w Uskwosku Elizabeth Moon, opowiadający o zuchwałej próbie ustawienia elitarnego wyścigu karaluchów; Evilo Ignorant Tanith Lee, w którym spragniony przygód, młody chłopak z prowincji przekonuje się, że barwne opowieści bajarzy znacznie tracą na atrakcyjności, gdy przeżywa się je na własnej skórze; oraz jeszcze kilka innych, wypełnionych przygodami i humorem utworów. Klasą dla siebie jest Tad Williams, autor chyba najzabawniejszego opowiadania w całym zbiorze, traktującego o nieszczęsnym losie wędrownego oszusta, który wskutek małej pomyłki przy rzucaniu zaklęcia zmuszony jest podjąć bliską współpracę z deodandem, człekokształtnym stworem, uwielbiającym ludzkie mięso.

Ambitniejsze zadanie postawili sobie autorzy decydujący się podejść do Umierającej Ziemi na własny sposób. Najlepsza z tej grupy jest Ostatnia złota nić Phyllis Eisenstein, która również wykorzystała bohaterów i humor znane z oryginału, ale dorzuciła nieobecną w nim, małą nutkę sentymentalizmu. Niezłe jest opowiadanie Luciusa Sheparda, gdzie po raz kolejny powraca Cugel, tym razem przyjmując mniej humorystyczną, a bardziej złowrogą kreację. Powstrzymać łotra próbuje jego niewiele lepszy kuzyn, do pomocy mając żądną zemsty byłą czarodziejkę, niegdyś pozostawioną przez Cugela na pastwę dzikiego (i nienasyconego seksualnie) plemienia. O wiele gorzej prezentuje się Ostatnia wyprawa czarnoksiężnika Sarnoda Jeffa Vandermeera; pisarz zagubił gdzieś urzekającą prostotę dzieł Vance'a, mnożąc magiczne zjawiska i nadmiernie udziwniając postacie. Nie w pełni przekonuje też utwór Dana Simmonsa, gdzie grupa śmiałków wyrusza w niebezpieczną podróż, w której funkcję nawigatora pełni obcięty nos zmarłego maga. Opowiadanie jest zbyt rozciągnięte (zdecydowanie najdłuższe w antologii) jak na potrzeby zawartej w nim historii i chwilami po prostu wieje w nim nudą.

Innymi, nie do końca udanymi utworami, są opowiadania Roberta Silverberga i Glena Cooka. To pierwsze, traktujące o perypetiach zblazowanego konesera win i pragnących uszczuplić jego kolekcję złodziejach, jest wprawdzie zabawne, ale irytująco przewidywalne i zbyt naciągane, nawet jak na humorystyczną opowiastkę. Cook, przy zachowaniu oryginalnego klimatu, spróbował opowiedzieć historię nieco bardziej ambitną. Brawurowa wyprawa magików z Dobrego czarodzieja zaczyna się obiecująco, ale w pewnym momencie narracja osiąga taki poziom chaosu, że trudno zrozumieć, co właściwie się dzieje.

Jeśli chodzi o dwa najgłośniejsze nazwiska spośród autorów zbioru – George'a R.R. Martina i Neila Gaimana – tutaj sprawa przedstawia się dwojako. Noc w Gospodzie nad Stawem Martina, choć oparta na prostym i wielokrotnie wykorzystywanym pomyśle (karczma na odludziu, w której zatrzymują się różne podejrzane indywidua), dzięki ciekawym postaciom oraz umiejętnie prowadzonej akcji i tak stanowi świetną lekturę. Natomiast krótkie opowiadanie Gaimana, zamykające całą antologię, jest do bólu przeciętne i wypada z pamięci niemal natychmiast po przeczytaniu.

Pieśni Umierającej Ziemi jako całość stanowią bardzo udany zbiór, w którym roi się od ciekawych historii, a nawet najsłabsze opowiadania są w najgorszym razie przeciętne. Warto go polecić wszystkim fanom fantasy, także tym, którzy nie czytali oryginału – jego znajomość nie jest bowiem potrzebna, choć pomoże uchwycić kilka dodatkowych smaczków.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
8.33
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Pieśni Umierającej Ziemi
Cykl: Umierająca Ziemia
Autor: red. George R.R. Martin, Gardner Dozois
Wydawca: Solaris
Miejsce wydania: Stawiguda
Data wydania: 26 maja 2011
Liczba stron: 600
ISBN-13: 978-83-7590-062-0



Czytaj również

Pieśni Umierającej Ziemi - antologia
Vance'owski zawrót głowy
- recenzja
Umierająca Ziemia
Turjan z zamku Mir

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.