string(15) ""
» Blog » "Pieprzone przysłówki" czyli co wyczytałem z "Jak pisać" Kinga
14-04-2022 15:26

"Pieprzone przysłówki" czyli co wyczytałem z "Jak pisać" Kinga

W działach: Literatura/promocja | Odsłony: 92

Wszelkiej maści poradników autorstwa różnych guru jest zatrzęsienie. Wystarczy odpalić przeglądarkę albo otworzyć skrzynkę e-mail - od razu zasypie nas masa “dobrych” rad (będąc precyzyjnym, to właściwie reklam “dobrych” rad, bo żeby otrzymać samą radę, musimy najpierw, oczywiście, zapłacić.) Powiedzą nam, jak wystartować z dochodowym biznesem, wyjawią zasady, jak poznać atrakcyjnego partnera/partnerkę i stworzyć satysfakcjonującą relację, jak prowadzić udane życie, otaczać się tylko pozytywnymi ludźmi, mieć udany seks. Wygląda na to, że wystarczy przeczytać kilka książek lub obejrzeć jakieś webinary i już! - jesteśmy królami życia! Szkoda tylko, że ta wredna rzeczywistość tak brutalnie weryfikuje te wszystkie poradnikowe mądrości. Co w teorii wydaje się świetne, niekoniecznie sprawdza się w praktyce. A nawet jak się komuś sprawdziło, to nam wcale musi.

Dlatego nie dziwię się, że wiele osób jest zrażonych do poradników i coachów. Pamiętam kilka niepochlebnych komentarzy, kiedy wrzuciłem na Poltera wpis o Finansowym ninja Michała Szafrańskiego. Z drugiej strony, jak już czytamy jakiś poradnik, często oczekujemy złotej recepty. Te 200, 300 stron ma dać nam supermoce, które pozwolą wszystko zmienić! Są też ludzie, którzy czytają na potęgę, czytają mądre rzeczy, ale ich życie stoi w miejscu. Nie stają się bogatsi, dalej tkwią w toksycznych relacjach lub są samotni. Jak to więc jest z tymi poradnikami?

 

Sądzę, że tak samo jak ze wszystkim w naszych czasach - w morzu szitu i fakenewsów można niekiedy znaleźć prawdziwe perły. Można też łatwo wywalić je z powrotem za burtę, bo nie rozpoznamy, że wśród śmieci w sieć wpadło nam coś wartościowego.

Jak zatem nie przeoczyć pereł? I równie ważne pytanie - jak nie stracić mnóstwa czasu na zapoznawanie się z nic niewnoszącymi (a niekiedy nawet szkodliwymi) treściami? Jest kilka sposobów. Jeden, jaki znam, to zachować balans między otwartym umysłem a zalecanym przez Tyriona Lannistera zdrowym sceptycyzmem. Nie jest to proste, ale jest do wyćwiczenia. Drugim sposobem jest wybór treści autorów, którzy osiągnęli sukcesy w swoich dziedzinach - innymi słowy autorytetów. W dziedzinie pisania a także zarabiania na swojej twórczości, autorytetem jest dla mnie Stephen King (nawet pomimo faktu, że zdarza mu się zamieszczać w swoich tekstach zupełnie zbędne informacje, na co słusznie zwrócił uwagę Henryk Tur) i dlatego sięgnąłem po Jak pisać, pamiętnik rzemieślinika (a także dlatego, że przypomniał mi o tej pozycji Patryk Żelazny, którego przy okazji pozdrawiam :) ) 

Kiedy w moje ręce wpadnie poradnik, który uznam za wartościowy, nie poprzestaję na przeczytaniu. Sporządzam notatki, aby nie zapomnieć i wdrożyć to, co mnie przekonało.
    Po tym rozbudowanym wstępie chciałem się z Wami podzielić moimi notatkami z Jak pisać.

 

  1. King od dzieciństwa zwracał uwagę na finansowy aspekt swojej twórczości. Rozbawiło mnie, kiedy przeczytałem, jak za dzieciaka kupili z bratem powielacz, aby kopiować ich domowej roboty gazetkę (na łamach której mały Stephen zamieszczał swoje teksty) i sprzedawać ją sąsiadom, kolegom oraz koleżankom z klasy. Na marginesie, skojarzyło mi się to z amerykańskimi dzieciakami sprzedającymi lemoniadę w upalne dni i zarabiające w ten sposób swoje pierwsze dolary :D

  2. Przysłówki. King każe się ich wystrzegać jak ognia (a także strony biernej), chociaż z drugiej strony twierdzi, że nie jest możliwe całkowite ich wyrugowanie z tekstu. Dużo przysłówków to wg niego znak firmowy tyleż sensacyjnych, co grafomańskich opowiastek z czasopism za dolara. W moich książkach jest sporo przysłówków i przymiotników. Może trochę dlatego, że lubię awanturniczy styl, parodię i groteskę, pulpę - odwołania do różnych tandetnych dzieł (nie tylko książek.) Z drugiej strony jeden ze studentów zwrócił mi uwagę, że co dobrze sprawdza się w języku angielskim, nie musi sprawdzać się w języku polskim. W angielskim na przykład nikogo nie rażą częste powtórzenia - w naszym ojczystym języku brzmią one źle. Niemniej te “pieprzone przysłówki” (słowa samego Kinga) dały mi do myślenia. Jeśli nie podczas samego pisania, to w trakcie poprawek zastanowię nad każdym jednym przysłówkiem, czy jest rzeczywiście potrzebny. Sądzę, że pozytywnie wpłynie to na mój warsztat. I jest to na pewno konkretna wartość, którą wyciągnąłem z lektury.

  3. Pisz jak chcesz i ile chcesz, ale poprawiając tekst, powinieneś go odchudzić o minimum 10% Zasada jak zasada, nie wiem, czy będę się jej sztywno trzymał, ale świadomość na temat ilości i sensowności informacji w tekście na pewno dzięki Jak pisać zbudowałem. Jest to aspekt, na który uważam, że powinienem zwrócić uwagę, bo styl mam podobno kwiecisty. Co samo w sobie nie jest złe, ale niesie pewne zagrożenia - łatwiej zgubić sens w skomplikowanym zdaniu złożonym, niż w zdaniu prostym.

  4. “W literaturze nie chodzi o poprawność gramatyczną lecz o zwabienie czytelnika i opowiedzenie mu historii.” (str. 129.) Zaskoczeniem dla mnie jest nie tyle samo to zdanie, co fakt, że zobaczyłem w nim odbicie własnych poglądów. Nie chcę być źle zrozumiany - gramatyka, interpunkcja, to wszystko jest ważne. Musimy znać i stosować zasady ruchu drogowego, ale to nie one są kluczem, żeby dotrzeć celu. Językowi faszyści wylewają dziecko z kąpielą a perfekcjoniści rzadko kończą pisać swoje książki. A jeszcze rzadziej je wydają.

  5. Akapit to przydatne narzędzie - niby o tym wiedziałem, a jednak dobrze było przeczytać o tym jeszcze raz. A Waszym zdaniem - dobrze użyłem tego narzędzia, chociażby w niniejszym poście?

  6. “Gdybym dostawał pięć centów za każdą osobę, która mówi, że chciałaby być dobrym pisarzem, ale nie ma czasu czytać, mógłbym kupić sobie porządny obiad w dobrej restauracji.” Chcę dobrze pisać, muszę dużo czytać. Koniec i kropka - nie ma potrzeby dłużej rozwodzić się nad tym punktem.

  7. King, kiedy pisze, odcina się od świata. I znowu widzę u siebie podobieństwo do znanego autora. Wszelkie rozpraszacze mają jak najgorszy wpływ na pisanie. Musi być flow, musi być rytm. Napisanie zdania po kilku innych zdaniach zabiera trzy razy mniej czasu, niż napisanie tego samego zdania, kiedy wracamy do tekstu na przykład po sprawdzeniu e-maila albo zerknięciu co tam nowego na facebooczku. Dobry wpływ na pisanie ma za to dopasowana muzyka.

  8. “Zadaniem literatury jest odnajdywanie prawdy ukrytej w sieci kłamstw, składających się na opowieść, nie zaś nieuczciwość moralna w poszukiwaniu mamony.” W tym zdaniu z kolej aspekt finansowy zostaje zepchnięty na dalszy plan. King mówi o tym, aby nie pisać pod publiczkę, nie podporządkowywać się aktualnym trendom a raczej zainteresować Czytelnika swoim pomysłem. Mam podobne przemyślenia.

  9. Amerykański pisarz nie planuje swoich fabuł, bo planowanie zabija wg niego radość tworzenia. Coś w tym jest. Aczkolwiek w moim przypadku wszystko zależy od danej książki. Przy niektórych tytułach pracuję zupełnie inaczej, niż przy innych. Przy Ty - moim debiucie - improwizowałem. Do tego stopnia, że zaskoczył mnie finał, jaki wynurzył się z tej historii. Siadając do Najemników, całą fabułę miałem już ułożoną - i to dość drobiazgowo - w głowie. Teraz piszę tekst z tak wieloma wątkami, gdzie chronologia wydarzeń gra bardzo ważną rolę, że bez planu zwyczajnie bym się pogubił. A jednak pisanie to nie przepisywanie. Coś zawsze ulega zmianie w trakcie tworzenia. Bez tego chyba faktycznie nie byłoby zabawy. 

  10. Na koniec autor Pamiętnika rzemieślnika wymienia znanych pisarzy i pokazuje, gdzie każdy z nich uczył się swojego rzemiosła. Żaden z nich nie uczęszczał na warsztaty czy studia pisarskie. Pisali w domu, w pracy i w różnych dziwnych miejscach. Ale pisali. Dużo. I to też mnie zaciekawiło.

 

    O, i nawet w nieplanowany sposób wyszło mi okrągłe dziesięć punktów :)

 

Podsumowując, moją uwagę zwróciło sporo rzeczy i lektura była dla mnie naprawdę przydatna. Największą przestrzeń do poprawy widzę w tych “pieprzonych przysłówkach” i w skracaniu tekstu, kiedy go poprawiam. Przeczytałem też zaskakująco wiele wniosków, do których gdzieś tam sam wcześniej doszedłem. To też jest ważne - taki drogowskaz mówiący “jesteś na właściwej drodze”. 

Czasy mocno się zmieniły (nie mówiąc o innych specyfikach polskiego i amerykańskiego rynku czytelniczego.) Kiedy King startował, wysyłało się opowiadania do czasopism i tak rozpoczynało pisarską karierę. Internet sporo zamieszał. Niekoniecznie to źle, bo sposobów na wybicie się jest obecnie więcej. Niemniej to, co było skuteczne kiedyś, niekoniecznie działa teraz i trzeba szukać nowych rozwiązań. Są jednak pewne stałe aspekty pisania (i tego co z pisaniem związane) - w tym obszarze Stephen King przekazuje niewątpliwie wartościową i sprawdzoną wiedzę.

 

Na koniec mały bonus. Jako, że zacząłem od guru i złotych porad, przytaczam Wam kilka sentencji coachów i im podobnych, które mnie rozbawiły, ale jednocześnie dały do myślenia. Może tak będzie i w Waszym przypadku:

 

Trener Majk:

 

Gdzie dowiedzieć się więcej na ten temat? Podam ci magiczny link. Ale uważaj, bo to jest nieprawdopodobnie niezwykły link. Jesteś gotowy? No to uważaj:

 

w… w… w… kropka. G… o… o… g… l… e kropka com.

 

Robert Toru Kiyosaki 

 

Ludzie myślą, o nie, idzie kryzys gospodarczy, znowu będę stratny. Ja myślę sobie, idzie kryzys gospodarczy, super! Będzie okazja, żeby zrobić dobry interes.

 

Artur Król

 

Mam dla ciebie złą wiadomość. Piorą ci mózg. Ale mam też dobrą wiadomość. Możesz prać go sam.

 

Michał Szafrański:

 

Nie żałuj poświęcać czas, na planowanie jak wykorzystać swój czas.

 

Słuchacz, który zadzwonił do radia przy okazji dyskusji, czy powinniśmy dalej zmieniać czas:

 

Zgadzam się, każda zmiana kosztuje, ale brak zmiany również kosztuje.

 

A to już słowa nie żadnego coacha a mojej mamy :)

 

Wiązka lasera przetnie wszystko a to dlatego, że jest skoncentrowana. 

 

Komentarze


Exar
   
Ocena:
0
Punkt 3 w przypadku Kinga to jakieś nieporozumienie. Przecież in jest królem lania wody.
14-04-2022 15:54
Paweł Jakubowski
   
Ocena:
0

No cóż... zwrócił mi już na to uwagę Henryk Tur i... rzeczywiście tak jest. Niemniej w "Jak pisać" mówi o odchudzaniu tekstu w trakcie poprawek. Cóż, widocznie przed poprawkami tych zbędnych informacji w jego tekstach było jeszcze więcej :P
Niezależnie jak on sam pisze, to rada wydaje mi się cenna i zamierzam ją stosować.

 

14-04-2022 16:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.