string(15) ""
» Blog » Pięć smaków fantasy
24-10-2014 00:18

Pięć smaków fantasy

W działach: pisanina, książki, fantasy | Odsłony: 889

Pięć smaków fantasy

Po poprzednim wpisie o fantasy zwrócono mi uwagę, że strasznie narzekam. Oraz poproszono mnie, żebym dla odmiany napisał, co moim zdaniem powoduje, że fantasy jest dobre. Nic na to nie poradzę: strasznie lubię narzekać i mógłbym robić to godzinami, tym bardziej, że jest na co. W gospodarce kryzys, w świecie książek kryzys, gier fabularnych już się prawie nie wydaje, podobnie jak gazet komputerowych. W filmie i grach komputerowych najciekawsze rzeczy dzieją się tak naprawdę z boku głównego nurtu (czyli w serialach i wśród indyków), a w planszówki nie mam z kim grać...

Jednak prośba czytelnika to świętość. Tak więc postaram się napisać coś konstruktywnego. Tym razem będzie o tym, co moim zdaniem czyni fantasy dobrym?

Boże, już trudniejszego pytania wymyślić się nie dało?

Otóż: moim zdaniem z fantasy jest jak z chińską kuchnią. Chińscy kucharze uważają, że aby przygotować dobrą potrawę należy uzyskać harmonijne połączenie pięciu głównych smaków (bo chińska kuchnia tyle ich wyróżnia). Smaki te to: słodki, słony, gorzki, kwaśny i piekący (a nie umami, które generalnie jest pomysłem Japończyków). Myślę, że podobnie jest w fantasy, a powodzenie w tym gatunku wymaga uzyskania harmonii między pięcioma elementami.

Smaki te to: Barbarzyński, Cywilizowany, Koszmarny, Marzycielski oraz (ostatni, lecz nie najmniej ważny) Realistyczny. Omówmy je więc po kolei. Jednak, aby do tego przejść zacznijmy od dwóch uściśleń. Mianowicie, czym fantasy powinno być i czym nie powinno być.

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym

Komentarze


zegarmistrz
   
Ocena:
0

To nie wiem, o co ci chodzi.
 

30-10-2014 00:15
Siman
   
Ocena:
+1

To może Zegarmistrzu zamiast udowadniać ci jak bardzo się nie zgadzamy, spróbujmy ustalić o co chodzi tobie, bo my chyba też już nie wiemy. ;)

Zacznijmy od tego: jak definiujesz "barbarzyństwo", o którym piszesz w tekście? I jak gdzie twoim zdaniem przebiega linia podziału między barbarzyństwem a cywilizacją w takim układzie? Co je różnicuje (poza magią, którą zostawmy na chwilę w spokoju)?

30-10-2014 00:51
zegarmistrz
   
Ocena:
0

A może wy powiecie na czym opieracie przekonanie, że w 90% fantasy magowie są przedstawiani jako naukowcy? Bo uznawszy moją kolekcję książek fantasy za reprezentatywną próbę należy stwierdzić, że, na 277 pozycji czarownicy przestawieni są:

  • w sposób niesprecyzowany, bez określenia ich roli w strukturach danego świata, pochodzenia i genezy w 45 przypadkach
  • jako bogowie, półbogowie, herosi, istoty mityczne, przedstawiciele obych, czarodziejskich ras, ludów lub ich dziedzice w 58 przypadkach
  • dziwne osoby dzierżące niezwykłą moc, nie pełniące żadnych funkcji analogicznych do znanych na ziemii w 61 przypadkach
  • kapłani religii tradycyjnych, szamani i mistycy w 76 przypadkach
  • wtajemniczeni w sekretną, ekskluzywną i tajną widzę w 69 przypadkach
  • jako naukowcy w 25 przypadkach
  • jako uczeni nie będący naukowcami, ale spełniający znamiona pracowników wysoko wykwalifikowanych: w 10 przypadkach
  • jako realnie istniejące elementy ludowego folkloru w 5 przypadkach
  • magia przedstawiana jest otwarcie jako siła antynaukowa i antyracjonalna w 73 przypadkach
  • w 26 przypadkach magii w danych światach nie ma, autor otwarcie zaznacza, że pod nazwą Magia rozumiane jest inne zjawisko, nie mające nadprzyrodzonego charakteru (np. supermoce u Białołęckiej), rozwinięta technologia lub zwykłe umiejętności (np. hipnoza, matematyka lub ninjutsu).
  • w 44 przypadkach magia i istoty magiczne pełnią rolę wyłącznie elementów humorystycznych. W tych wypadkach jednak usuwałem książkę z puli.

W ogromnej ilości przypadków magowie przedstawiani są na kilka, różnych sposobów i istnieje kilka, różnych rodzajów magii.

Nie zmienia to faktu, że przypadki przedstawienia magów jako naukowców pojawiają się w zaledwie 9,38% książek fantasy. Widać więc jak na dłoni, że stosunek jest dokłądnie odwrotny, od tego, który postulujecie.

01-11-2014 12:16
Nuriel
   
Ocena:
+1

Bo uznawszy moją kolekcję książek fantasy za reprezentatywną próbę należy stwierdzić, że, na 277 pozycji czarownicy przestawieni są:

1. Jeśli już dokonałeś tak gruntowanej analizy to czekam na wpis z dokładną charakterystyką tych wszystkich książek. Serio. Zwłaszcza ciekawi mnie ten fragment: 

  • magia przedstawiana jest otwarcie jako siła antynaukowa i antyracjonalna w 73 przypadkach

2. Fantasy to nie tylko literatura. Filmy, komiksy, gry: komputerowe, planszowe, fabularne, bitewne, karciane. Twój wpis nie dotyczył tylko książek fantasy. Ograniczanie się tylko do literatury i dokonywanie na jej podstawie uogólnień co do roli czarodziejów i magów w fantasy jest nieprawidłowe. Pomijamy ogromną ilość tekstów, których uwzględnienie mogłoby doprowadzić do odmiennych wniosków.  .   

01-11-2014 14:00
zegarmistrz
   
Ocena:
0

2. Fantasy to nie tylko literatura. Filmy, komiksy, gry: komputerowe, planszowe, fabularne, bitewne, karciane.

Dysponuję za małą próbą, by próbować wyciągnąć sensowną statystykę.

02-11-2014 21:46
Adeptus
   
Ocena:
0

A może wy powiecie na czym opieracie przekonanie, że w 90% fantasy magowie są przedstawiani jako naukowcy? Bo uznawszy moją kolekcję książek fantasy za reprezentatywną próbę należy stwierdzić, że, na 277 pozycji czarownicy przestawieni są:

  • w sposób niesprecyzowany, bez określenia ich roli w strukturach danego świata, pochodzenia i genezy w 45 przypadkach
  • jako bogowie, półbogowie, herosi, istoty mityczne, przedstawiciele obych, czarodziejskich ras, ludów lub ich dziedzice w 58 przypadkach
  • dziwne osoby dzierżące niezwykłą moc, nie pełniące żadnych funkcji analogicznych do znanych na ziemii w 61 przypadkach
  • kapłani religii tradycyjnych, szamani i mistycy w 76 przypadkach
  • wtajemniczeni w sekretną, ekskluzywną i tajną widzę w 69 przypadkach
  • jako naukowcy w 25 przypadkach
  • jako uczeni nie będący naukowcami, ale spełniający znamiona pracowników wysoko wykwalifikowanych: w 10 przypadkach
  • jako realnie istniejące elementy ludowego folkloru w 5 przypadkach
  • magia przedstawiana jest otwarcie jako siła antynaukowa i antyracjonalna w 73 przypadkach
  • w 26 przypadkach magii w danych światach nie ma, autor otwarcie zaznacza, że pod nazwą Magia rozumiane jest inne zjawisko, nie mające nadprzyrodzonego charakteru (np. supermoce u Białołęckiej), rozwinięta technologia lub zwykłe umiejętności (np. hipnoza, matematyka lub ninjutsu).
  • w 44 przypadkach magia i istoty magiczne pełnią rolę wyłącznie elementów humorystycznych. W tych wypadkach jednak usuwałem książkę z puli.

Przede wszystkim - nie liczba mnoga, bo tylko jedna osoba pisała o "90%". Moje odczucie jest takie, że nie ma powodów aby przyjmować, że magia w fantasy z założenia powinna być czymś barbarzyńskim i nieracjonalnym (w szczególności powodem nie jest to, że taki charakter ma magia w naszym świecie) - i nawet gdyby 90% pisarzy fantasy uważało inaczej, to poglądu nie zmienię, tylko co najwyżej przyjmę do wiadomości, że jest on mniejszościowy ;)

Tak przy okazji - to, że magia jest uznawana za sekretna, ekskluzywną i tajną wiedzę, nie znaczy, że przestaje być ona nauką, że staje się nieracjonalna i barbarzyńska. Astrologia też kiedyś była sekretną i tajemną wiedzą (zapewne pamiętasz scenę z "Faraona" kiedy kapłani wykorzystują zaćmienie jako "gniew bogów")

Czy gdyby w naszym świecie nagle wszystkim, dajmy na to, fizykom, odbiło, zaczęliby ubierać się w długie szaty, tytułować adeptami, mistrzami czy co tam im do głowy przyjdzie i zdecydowanie głosić, że fizyka to nie jest żadna prostacka nauka, tylko wiedza tajemna i magia, przy czym w żaden sposób nie odbiłoby się to na ich warsztacie, fizyka przestałaby być nauką?

Po prostu pisarze nie biorą pod uwagę tego, że magia i magowie muszą mieć inną pozycję w świecie, w którym magia działa. A często nie biorą na to poprawki. Skoro magia działa, to magia nie jest czymś nieracjonalnym, bo rozum nie odrzuca oczywistych faktów. Innym przejawem tego "nie brania poprawki", jest np. że jeśli w jakimś świecie występuje jakiegoś rodzaju inkwizycja, łowcy czarownic itd, to w 80%, przypadkach będą one postaciami skrajnie negatywnymi, w pozostałych przypadkach - moralnie dwuznacznymi. Bo pisarz ma zakodowane, że w naszym świecie polowania na czarownice były czymś złym, więc w świecie fantasy też będą złe, nawet jeśli istnieją tam prawdziwe złe czarownice, które rzucają klątwy, wzywają demony itd.

 

02-11-2014 23:16
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Po pierwsze w sposób o którym mówisz magia została sportretowana w zaledwie 11 książkach z mojej kolekcji.

Po drugie: to, że coś działa nie oznacza jeszcze, że jest to racjonalne. Przykładowo: częstym sposobem radzenia sobie ze śnieżącymi telewizorami było ongiś mocne pierdolnięcie w nie pięścią. Z własnej autopsi wiem, że działało. Racjonalności w tym nie było za grosz.

02-11-2014 23:52
Adeptus
   
Ocena:
+1

Po drugie: to, że coś działa nie oznacza jeszcze, że jest to racjonalne.

Oznacza, bo gdyby nie było racjonalne, to by nie działało. To, że czegoś nie jesteś w stanie pojąć, to znaczy, że ty nie jesteś w stanie tego pojąć, a nie, że w ogóle nie da się tego pojąć. Ludzie pierwotni nie pojmowali działania błyskawic, wierzyli, że bóstwo nimi miota, jak jest niezadowolone - czy to znaczy, że zajmowanie się błyskawicami w każdej sytuacji jest barbarzyństwem, a piorunochrony to szamańskie idole? Za tysiąc lat, o ile nie nastąpi regres nauki i technologii, wielu ludzi będzie wyśmiewać naszą współczesną naukę i nasz sposób pojmowania świata.

Bodajże Sapkowski kiedyś napisał, że magia w świecie fantasy powinna być traktowana, jako po prostu dodatkowe prawa fizyki.

. Przykładowo: częstym sposobem radzenia sobie ze śnieżącymi telewizorami było ongiś mocne pierdolnięcie w nie pięścią. Z własnej autopsi wiem, że działało. Racjonalności w tym nie było za grosz.

Ależ skąd. To jest jak najbardziej racjonalne działanie. Walisz pięścią w telewizor - działanie się poprawia. Powtarzasz eksperyment i za każdym razem (albo przynajmniej w większości przypadków) efekt się powtarza. Racjonalny wniosek poparty empirycznym doświadczeniem - jest tak, że uderzenie pięścią w telewizor powoduje poprawę jego działania. Badanie praw natury często działa właśnie w ten sposób - najpierw obserwujemy, że COŚ DZIAŁA, a potem dopiero (z reguły po jakimś czasie) zaczynamy badać, DLACZEGO DZIAŁA. To nie jest tak, że Newton najpierw wymyślił sobie, że istnieje grawitacja, a potem patrząc na jabłka doszedł do wniosku, że przypadkowo rzeczywistość pokrywa się z jego teorią. Odwrotnie - widząc, że jabłka spadają, doszedł do wniosku, że istnieje jakaś siła, która powoduje, że jabłka (i inne obiekty) spadają - bo inaczej by nie spadały. I też nie pojmował, jak dokładnie działa grawitacja i dlaczego właśnie tak, zresztą do tej pory naukowcy do tej pory nie do końca pojmują grawitację - wiedzą jak działa, potrafią nawet wyliczyć siłę jej oddziaływania, ale z tego co kojarzę, nikt nie formułuje odpowiedzi na pytanie "W zasadzie to DLACZEGO między dowolną parą ciał posiadających masy pojawia się siła przyciągająca?", a mimo tego nikt nie twierdzi, że badanie grawitacji to barbarzyństwo.

Poza tym, gdyby do problemu walenia w telewizor podeszła jakaś osoba, która się na tym zna, to zapewne potrafiłaby wyjaśnić, dlaczego wpływa to na poprawę. Dla mnie np. działanie komputera to jest czarna magia szarlatańskie sztuczki, ale wiem, że tak naprawdę to zwykła technologia, tylko niepojęta dla mnie.

Jeśli jakaś metoda działa, choć nie wiemy, na jakiej zasadzie, to nasze wyjście z barbarzyństwa nie polega na tym, że porzucamy niezrozumiałą, choć skuteczną metodę, tylko na tym, że naukowo badamy działanie tej metody, pojmujemy dlaczego ona działa i dzięki temu czynimy ją jeszcze skuteczniejszą.

Powiedzmy, że w naszym świecie szaman podaje chorym na określoną chorobę jakąś substancję, która pomaga im w chorobie. Być może szaman nie wie, dlaczego substancja pomaga, albo wysnuwa jakieś niezgodne z prawdą wytłumaczenie, np. "Bóg uzdrawiania lubi, jak chorzy ludzie jedzą świętą potrawę i obdarza ich swoją łaską". Ale to nie znaczy, że substancja nie działa. I kiedy lud szamana wyjdzie z barbarzyństwa, medycy dalej będą używać tej substancji jako leku, tylko, że będą sobie zdawać, że "ta substancja działa w taki a taki sposób na organizm". A jeśli przestaną używać tej substancji, to dlatego, że wynajdą jakąś lepszą.

Analogicznie - w magicznym świecie prymitywne, barbarzyńskie plemiona zapewne będą miały swoich szamanów i swoje gusła. Ale w miarę rozwoju cywilizacyjnego lud nie będzie odrzucał magii - zamiast tego magia będzie rozwijana, będzie się stawała coraz skutecznie i lepiej zbadana. Zanik magii w miarę rozwoju społeczeństwa miałby sens, jedynie w dwóch przypadkach:

a) magia nie działa,

b) magia działa, ale istnieją inne, skuteczniejsze technologie, więc na pewnym poziomie rozwoju po prostu nie warto tracić czasu i zasobów na jej rozwijanie, bo i tak nie osiągnie się efektów porównywalnych do efektów, jakie uzyskujemy dzięki innym technologiom. Czyli ma to sens jedynie w przypadku, gdy magia jest słabiutka - jeśli siła magii bojowej jest porównywalna z siłą łuku, nie ma sensu rozwijać magii, lepiej budować broń palną. Ale z reguły w światach fantasy tak nie jest. A w przypadku, w którym magia jest skuteczniejsza od innych technologii, to ludzie odrzucający magię są barbarzyńcami - wbrew zdrowemu rozsądkowi odrzucają lepszą technologią na rzecz gorszej, z powodu jakichś tabu, ciemnoty i przesądów, które zniechęcają ich do czarowania. W świecie, w którym magia jest największą siłą, człowieka, który zamiast rzucać fireballem woli strzelać z pistoletu, bo "magia jest dobra dla barbarzyńców", można porównać do barbarzyńcy z naszego świata, który woli jechać na ośle, niż samochodem, bo nie jest w stanie uwierzyć, że to pudło na kółkach może samo jeździć.

Po pierwsze w sposób o którym mówisz magia została sportretowana w zaledwie 11 książkach z mojej kolekcji.

?? W jaki sposób? W ostatnim poście pisałem o przedstawianiu magii jako ekskluzywnej sztuki tajemnej, podałeś, że to 69 przypadków.

Poza tym, popieram prośbę Nuriela o skonkretyzowanie co nieco twojego materiału badawczego. Bo liczby, które podajesz, robią wrażenie... ale nie wynika z nich nic konkretnego.

Ja pozwolę sobie zarzucić paroma tytułami. Tyle, że tak naprawdę te przykłady niczemu nie służą, podobnie jak niczemu nie służą przykłady przeciwne. Bo to, że w jakimś świecie magicznym jego mieszkańcy traktują magię jako barbarzyństwo i coś "nieracjonalnego" nie znaczy, że ona taka jest. I autor nie pisze książki o świecie, w którym magia jest nieracjonalna, tylko opowieść o świecie, którego mieszkańcy są nieracjonalni. W świecie, w którym magia działa, podział na cywilizowaną naukę/technologię na barbarzyńską magię, ma tyle samo sensu, jakbyśmy w naszym świecie stosowali podział na cywilizowaną naukę/technologię i dajmy na to, barbarzyńską biologię. To, że mieszkańcy świata Conana traktują magię jako zabobon, nie znaczy, że magia w świecie Conana jest zabobonem, tylko, że mieszkańcy świata Conana są ciemni.

No ale niech będą te przykłady.

Saga i opowiadania o Wiedźminie A. Sapkowski. Magia jest ewidentnie racjonalna, czarodzieje co do zasady są szkoleni w sposób akademicki, umiejętności magiczne są dziedziczone zgodnie z prawami genetyki, magowie starają się poznać zasady rządzące magią i w pewnej mierze je rozumieją. Magia nie działa "bo tak" - konieczne jest zaczerpnięcie odpowiedniej ilości siły magicznej, aby rzucić zaklęcie.

Książki Tolkiena. Magia w większości przypadków sprowadza się do umiejętności tworzenia magicznych przedmiotów. Kiedy ktoś z Drużyny Pierścienia, pyta elfów, czy ekwipunek przez nich dostarczony jest magiczny, elf stwierdza, że nie do końca wiadomo, co rozumieć jako "magiczny", bo w zasadzie lina, czy ubranie bardzo dobrej jakości, starannie wykonane w sposób znany elfom, też są magiczne - w zasadzie mamy tu w pewnym stopniu uznanie magii za formę rzemiosła, technologii.

Cykl o Ziemiomorzu U. Le Guin. Analogicznie jak u Sapkowskiego. Magowie są szkoleni w sposób akademicki, istnieją niewykształceni wiejscy zaklinacze, ale przecież istnienie złotych rączek-samouków nie zaprzecz istnieniu inżynierów. Magia działa w określony sposób, istnieje swoiste prawo zachowania energii.

"Ognie na skałach" R. Ziemkiewicz. Umiejętność używania magii pojawiła się u ludów zamieszkujących pustkowia w drodze ewolucji, bez niej nie byliby w stanie tam przetrwać.

Cykl "Videssos" H. Turtledove. Magowie są szkoleni akademicko. Magia działa w określony sposób, np. im większą odległość między magiem, a obiektem, tym większej mocy trzeba użyć. Generalnie mieszkańcy świata wiążą magię z religią, ale to jest ich pogląd, zresztą w naszym świecie w wielu kulturach również religia i nauka była powiązana, w kler stanowił kastę uczonych.

"Harry Potter" J. K. Rowling. Magowie są edukowani w sposób podobny do normalnej edukacji. Wygląda na to, że moc magiczną dziedziczy się zgodnie z prawami genetyki. Czarodzieje prowadzą badania naukowe nad magią i formułują prawa naukowe dotyczące jej działania, jak np. prawa Gaupa. Czarodzieje rozumują w sposób racjonalny - np. większość z nich odrzuca wróżbiarstwo, z tego powodu, że jest to mętna, nieweryfikowalna, nieracjonalna dziedzina magii, w odróżnieniu od np. transmutacji.

Świat Dysku, T. Pratchett - W zasadzie mamy utożsamienie "maga" i "naukowca" - nie na 100%, bo zdarzają się uczeni nie będący magami, ale jednak.

 

 

 

03-11-2014 12:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.