string(15) ""
» Blog » Pędzel Szpona #5 - z czym jeść ten pędzel?
31-03-2012 23:08

Pędzel Szpona #5 - z czym jeść ten pędzel?

W działach: modelarstwo, pędzle, bitewniaki | Odsłony: 284

Pędzel Szpona #5 - z czym jeść ten pędzel?
Przez bardzo wiele lat byłam członkiem pracowni modelarskiej w Warszawie, gdzie bardzo długo wbijano mi do głowy, że o pędzel trzeba dbać. Nie przejmowałam się tym aż tak bardzo, dopóki nie odkryłam, że moje narzędzie pracy bardzo szybko się zużywa. Regularne wydawanie 5zł (teraz chyba 7zł) na pędzelek nie podobało mi się. Wtedy zrozumiałam, że warto dbać o pędzelki, nawet jeśli nie są Winsorami czy innymi wypasionymi pędzlami, które w Polsce osiągają zawrotne ceny.

Moim ulubionym pędzlem z serii low budget jest Mag-Pol. Cienkie włosie - pędzel o rozmiarze 1 pozwala malować już 15mm, a nawet mniejsze figurki. Uważam je za bardzo wdzięczny produkt i na początek idealny. Pędzli firmy Citadel nie lubię, bo strzepią się szybko i są dosyć grube, chociaż podobno po prostu miałam pecha. Niemniej jednak, jakiekolwiek pędzla byśmy nie używali, to należy zadbać o niego, by się nie okazało, że po miesiącu musimy kupić nowy. Teraz używam pędzla firmy Winsor&Newton z linii Series 7. Są to pędzle z prawdziwego włosia, których obecnie cena oscyluje w granicach 50-60zł/sztuka. Uważam, że opłaca się kupić taki pędzel, bo on starczy na lata. Porównywalnym jakościowo są niedostępne w Polsce pędzle firmy Rosemary&Co, które niedługo przetestuję. Muszę Was zasmucić, gdyż one w Wielkiej Brytanii kosztują ok. 3,50 funtów. Winsory chyba ciut więcej, ale nadal taniej niż w Polsce. Dlaczego warto? Oprócz tego, że komfort malowania jest zupełnie inny oraz, że te pędzle są wytrzymalsze (chociaż dla chcącego nic trudnego, naprawdę) to ich włosie nie wygina się malując metalowego figurki. Syntetyczne już tak. Nie wiem z czym to jest związane, może istnieją gdzieś badania odnośnie trwałości pędzli a tworzywa z jakiego figurka jest wykonana. Wiem tylko, że pędzle z wyższej półki naprawdę dobrze sobie radzą.

Przede wszystkim woda!

Na blogu Painting Mum jest bardzo fajnie wyjaśnione, jakiej wody tak naprawdę powinniśmy używać. Zachęcam do lektury, ja nic więcej do dodania nie mam oprócz małego tipa odnośnie malowania. Być może wszyscy o tym wiedzą, ale kiedy malujemy metalikami, powinniśmy używać innego kubka z wodą. Farby metaliczne są tłuste i kiedy będziemy korzystać z wody, która miała kontakt z tymi farbami, to nie dość, że będzie nam się potem trudniej rozprowadzało normalne kolory, to na pędzlu będziemy mieć drobinki metalików.

Jeśli chodzi o farby olejne, to oczywiście rozcieńczalnik do farb olejnych. Ten polski daje sobie radę. Dostępny jest we wszystkich sklepach modelarskich.

Pędzel + farba

Im mniej farby na pędzlu, tym lepiej. Oczywiście wiąże się to z komfortem malowania i tego, jak należy nakładać farbę. Wynika to także z zasady, iż włosie pędzla powinno być maksymalnie umoczone w farbie do połowy. Inną kwestią jest to, że jeśli notorycznie nasz pędzel będzie lądował w farbie, to zacznie się ona osadzać na granicy rączki i włosia. Bardzo ważne jest to przy farbach olejnych. Z tego miejsca trudno usunąć syf, jaki tam się będzie zbierał, co w rezultacie sprawi, że za jakiś czas pędzel będzie można przekwalifikować na drybrushowanie. Włosie stanie się sztywniejsze i nie będzie już dobrze trzymało kształtu. Skoro już przy tym jesteśmy, to moim zdaniem do drybrushingu powinniśmy mieć oddzielny pędzel. Niekoniecznie drugiego Winsora, ale egzamin zdają wspomniane swego czasu przez Kastora pędzle to tipsów czy w ogóle używane przy charakteryzacji. Są dosyć tanie i nie będziemy cierpieć patrząc na roztrzepane włosie.

Nie wiem, czy powinno się używać pędzli różnych do farb olejnych i akrylowych. Wydaję mi się, że jeśli będzie się o nie odpowiednio dbało, to nie powinno być żadnego problemu, ale może ktoś ma jakieś potwierdzone info;)

Mycie po i później

Pędzel potrafi nam zasygnalizować, kiedy należy go oczyścić z farby. Kiedy zamaczamy go w farbie, to na włosi utworzy się grudka, tj. farba nie osadzi się na włosiu, a na samej jego końcówce. Dzieję się tak zarówno przy używaniu farb akrylowych jak i olejnych. Ja myję je trochę częściej. Pędzel wycieramy o jakąś szmatkę lub chusteczkę, najlepiej w miarę delikatnie przesuwać go między palcami, robiąc nim jednocześnie obrót. Można też nie angażować drugiej ręki i robić to po prostu o szmatkę na stole. Pędzle, których używamy do farb olejnych moim zdaniem wymagają troszkę dłuższego czasu przebywania w rozcieńczalniku oraz dłuższego wycierania.

Wodę, o której już wspomniałam, powinniśmy wymieniać w miarę często. Rozcieńczalnik już niekoniecznie, starcza na dosyć długo. Trudno ocenić mi obiektywnie na ile, zależy od eksploatacji. Nigdy nimi nie wstrząsajmy. Po parokrotnym użyciu, kiedy go odstawimy, na dnie zacznie się zbierać osad. Po wstrząśnięciu nasz rozcieńczalnik przybierze nieciekawą barwę i na pewno nie oczyści naszego pędzla dobrze.

Co jakiś czas powinniśmy przemyć włosie naszego pędzla mydłem. Usunie syf, którego nie udało się usunąć w trakcie normalnego mycia. Zdecydowanie przedłuży to żywotność naszego narzędzia.

Epilog

O pędzle należy dbać, dzięki temu posłużą nam bardzo długo. Nie ma sensu kupować tych z górnej półki, jeśli nie potrafimy odpowiednio zająć się pędzlem za 7zł. Gwarantuję, że nie minie dużo czasu, a Winsor czy Rosemary zaczną tracić kształt, będą odskakiwały pojedyncze włoski aż w końcu przestaną się nadawać do czegokolwiek. Bardzo zaboli to naszą kieszeń, a myślę, że każdy z nas wolałby jednak odłożyć sobie na jakąś fajną figurkę.

Komentarze


CE2AR
   
Ocena:
+1
Heh, miałem okres gdy jeden pędzel za dychę starczał mi na 5-6 figurek, słaby biznes to był.

Teraz obchodzę się z tym draństwem jak z jajkiem i jest lepiej. Eh, do tego hobby trzema mieć dużo cierpliwości, a jej mi zawsze brakowało.

Tak czy inaczej, drogie dzieci, słuchajcie dobrych rad pani Szponer, a może nie będziecie tracić na pędzle fortuny, niczym ja swego czasu ;)
31-03-2012 23:27
Szponer
   
Ocena:
0
Niezły wynik, jestem pełna podziwu :D Zastanawia mnie, jak to zrobiłeś :P

Mnie też brakuje cierpliwości, ale skoro dotarłeś do etapu, że wiesz, iż z pędzlem jak z jajkiem, to jesteś już na całkiem dobrej drodze :)
01-04-2012 00:41
CE2AR
   
Ocena:
0
Sam się zastanawiam.

Już ze dwa razy zdarzyło mi się zamoczyć pędzel w szklance soku czy herbaty, zamiast w stojącym obok słoiczku z wodą.
Podziwiając ukończoną po 10h malowania figurkę, zapominałem pędzel opłukać.
Robiąc ostatnie szlify wepchnąłem go za głęboko do słoiczka z farbą i ta dostała się pod stalówkę.
Albo (najlepsze) przypadkiem zamoczyłem włosie w rozlanym na palecie super glue, zamiast w znajdującej się obok kropli wody.

Wypadki chodzą po ludziach... i pędzlach, zwłaszcza tych niecierpliwych i skrajnie roztrzepanych :D
01-04-2012 01:57
g0trrI
   
Ocena:
0
Winsor&newton to koszt koło 30-35 złotych a nie 50-60. Ale pewnie to zależy od tego gdzie się kupi. Ale kupić dobry pędzel polecam, bo w mag-polowy szajs się nie warto bawić chyba, że jest się totalnym noobem. Wtedy są jak znalazł.
01-04-2012 02:41
Szponer
   
Ocena:
0
35zł za ten pędzel zapłaciłabym 3-4 lata temu. Dwa lata temu zostawiłam z 50zł właśnie, ale jak wszyscy wiemy w Warszawie jest w ogóle drogo:P poza tym chyba mniejsza rozmiary kosztują więcej.

Wolę Mag-Pola od citadelkowych pędzli. Na początek są dobre.

@CE2AR: mój pędzel raz wylądował w herbacie:P dlatego unikam takich rzeczy na stole. Podobnie klej zawsze odstawiam gdzieś na bok:D
01-04-2012 10:52
-DE-
   
Ocena:
0
Ja pare miesiecy temu zaplacilem ok. 35 zl za jedynke W&N. Z pedzlami jest akurat odwrotnie i im wiecej wlosia, tym drozszy pedzel. 0 i w dol sa najtansze.

Mag-Pole sa swietne do drybrushingu oraz malo precyzyjnego malowania duzych powierzchni (np. postawek). Cytadelek uzywam do malowania srednich powierzchni podstawowym kolorem, np. zbroi, plaszczy, itp.

Nie zauwazylem tej porady, wiec dodam, ze - nie wolno dziabac pedzlem po dnie pojemnika z woda. Nalezy zanurzyc pedzel do polowy szklanki czy kubka i pomieszac nim jak lyzeczka. "Dziabany" pedzel niszczy sie ekstremalnie szybko. Ponadto wazne jest tez, by nie zanurzac pedzla w farbie az do stalowki - polowa dlugosci wlosia w farbie to maksimum.
01-04-2012 11:16
Szponer
   
Ocena:
0
Cóż, sklepy plastyczne są po prostu u mnie inne. Z rok temu chcieli za 0 55zł. Aczkolwiek dawno mnie tam nie było, więc może coś się zmieniło.

Fakt, o mieszaniu jak łyżeczką nie wspomniałam. Jest to istotna zwłaszcza przy rozcieńczalnikach, bo na dnie jest dużo osadu. Natomiast o farbie do połowy włosia jest gdzieś na początku w dziale 'Pędzel + woda' :)
01-04-2012 11:22
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja używam baby wipes, czyli chusteczek nawilżanych do pup niemowlaków. Takich bez oliwki. Świetnie czyszczą włosie, a także pobrudzone ręce. Moj najstarszy pędzel ma 4 lata i wciąż dobrze kladzie farbę. Ale to Citadel. Innych pędzli nie używam, tylko dlaer-rowleya do mikro detali -00000000 o takiej sygnaturze.
01-04-2012 11:29
Szczur
    @Szponer
Ocena:
0
Też używam Windsorów i jestem z nich bardzo zadowolony, choć pierwsze malowanie nimi po przestawieniu się z syntetycznych było zdecydowanie dziwne.
Co do cen, również mi się wydaje że w Wawie da się kupić Windsory znacząco taniej - jak kupowałem niecały rok temu dodatkowego do kolekcji to zapłaciłem za niego coś koło 35-40 zł.
02-04-2012 09:32
Szponer
   
Ocena:
0
Bardzo możliwe, że da się gdzieś taniej, jak będę w plastyku to zobaczę, ile stoją z czystej ciekawości. Ostatnimi czasy nie miałam potrzeby kupowania pędzli:P

02-04-2012 10:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.