string(15) ""
» Blog » Parę słów prawdy
29-10-2011 15:40

Parę słów prawdy

W działach: Pod osłoną miasta | Odsłony: 1

Parę słów prawdy

Skoro „Pod osłoną miasta” oficjalnie ujrzało światło dzienne a wersja savageworldowska się pisze, to najwyższa pora, by tak szczerze napisać, co w moich ostatnich wpisach było prawdą.

Zacznę jednak od początku. Gdy zakończyliśmy redakcję tekstu, postanowiłem, że wypadałoby jakoś całość rozpropagować — w końcu zdążyło już dużo wody upłynąć od ostatnich wieści o scenariuszu i trzeba było całą sprawę jakoś rozgrzać. Wiecie, tak z szacunku do całej włożonej przeze mnie i Scobina pracy. I nie, wtedy jeszcze nie narodził się pomysł z intrygą.

Najpierw zrobiłem wpis o mechanice. Niewiele — tak coś prostego na początek. Dopiero potem pojawił się jakiś ciekawszy pomysł: spontaniczny, związany z trwającym aktualnie wieczorem oraz ciszą wyborczą. Tak powstał list od Karola Czarnoborskiego, jednego z BN-ów scenariusza, stylizowany na tekst, który ta postać mogłaby rozesłać do nieludzi z okolicy.

Potem był drugi tekst jako wprowadzenie do klimatu scenariusza, początkowy fragment listu, w którym bohater  opisuje znajomemu swoje niezwykłe przeżycia z ostatnich dni i jak dowiedział się, że istnieją nieludzie. Na jego zakończeniu znalazł się zarówno link do lokalizacji, z której można było ściągnąć scenariusz, jak i mały komentarz. I tu spaliłem, bo dałem go za wcześnie.

Tekst miał się ukazać w bardziej oficjalny sposób, jednak przez ten czas straciłem już lekko rachubę, jak to miało wyglądać. Ostatecznie, już w trochę większym gronie, ustaliliśmy, że na razie skasuję link z wpisu oraz komentarza.

Sprawa rozeszła się po kościach? Nie do końca. Znam się trochę na tym i owym i wiem, że samo skasowanie linku to nie jest skasowanie pliku. Późną porą wszedłem na Poltera i sprawdziłem komentarze. Dobra, było pytanie, co się stało z linkiem. Oczywiście odpisałem trochę żartobliwie, że „to była promocja o ograniczonym czasie trwania” (tak, do tej tyldy mogę się przyznać!). Gapa ze mnie straszna, bo robiłem to na innym komputerze, więc nie zauważyłem, że nie jestem zalogowany. No, to pierwsza tajemnica wyjaśniona!

Wtedy mnie oświeciło... Skasowałem pliki z netu, jak dobry Bóg przykazał i zacząłem udawać, że nie wiem, co się z nimi stało. Zrobiłem wpis, w którym zacząłem snuć „intrygę”.

Wiecie jak to jest z dobrym kłamstwem? Trzeba je poprzeć prawdą. Tak — naprawdę zgubiłem kiedyś pendrive'a na którym miałem jedyne kopie paru plików (jednemu z moich znajomych również się to przytrafiło). Tak — ktoś kiedyś włamał mi się na skrzynkę mejlową i wysłał SPAM do wszystkich z książki adresowej (wydaje się śmieszne, ale to ja musiałem się tłumaczyć z dziwnych mejli, również przed rodziną). Tak — udało mi się odzyskać zdjęcia ze sformatowej kary flash (choć część zdjęć była uszkodzona).

I tak — otrzymałem mejla od WM. Sam go sobie wysłałem :-) (co było oczywiste). Zresztą macie zrzut ekranu.

Koncept był prosty i odwoływał się do opisu ukrycia w „Pod osłoną miasta”. Jedni ludzie, poznając informację o istnieniu nieludzi, mogli przyjąć prawdę pozytywnie (jak bohater ze wcześniejszego listu). Inni jednak mogli chcieć to dalej przekazać i/lub wariowali. Jeśli wszelka perswazja zawodziła, takich próbowano się pozbyć, zaś informacje zatuszować.

Kolejny wpis to była drobna formalność. Oczywiście nagle pliki się znalazły, ale jak tylko wylądowały w sieci, to półgodzinie (jeśli dobrze pamiętam) wcięło i został tylko plik główny. Tak na złośliwość ocenzurowany, by nie można było rozpoznać w nim treści o nieludziach.

Ostatni wpis z tej serii nie odnosił się bezpośrednio do samej intrygi. Zaproponowałem w nim dyskusję, jak można pseudonaukowo rozpracować niektóre potwory (mam nadzieję, że uda się ją jakoś dłużej poprowadzić). Jednak miał pewną wiadomość przekazaną konspiracyjnie. Dołączyłem do całości kod QR (ten kwadracik), który można rozczytać. Gdzieś w komentarzach ukryłem link do aplikacji on-line, która może to zinterpretować, jednak czytniki tych kodów są również popularne na komórki.

Wtedy też było już jasne, że w sobotę będzie opublikowany „Pod osłoną miasta” na łamach Poltera. Tak w kończy się historia ze „spiskiem” mającym zachować istnienie nieludzi. Miałem w sumie jeszcze jeden pomysł uwzględniający dwie diody, dużą porcję twardej tektury, nożyczki, okno, późną noc i zdjęcie z komórki pokazujące, jak coś się na mnie lampi :-). Może później i tak spróbuję to zrobić...

Teraz zaktualizowałem tamte wpisy, do pierwotnego wrócił PAQ, który zresztą zamieszczam również na końcu tej notki.

W tym miejscu chciałem podziękować każdemu, kto przyłączył się tworzenia klimatu :-).

PS Swoją drogą, to wciąż nikt nie odpowiedział, kto może się kryć pod inicjałami WM.

 

PPS Wiecie, że jest sposób, by rozpoznać, który mój komentarz jest związany z promocją i należy ufać mu w ogranicznym zakresie? Podpowiedź: kłamcę można rozpoznać po tym, jak kończy całą wypowiedź ;-).

 

 

 

 


 

PAQ (Preemptively Answered Questions):

1) Czy mogę użyć „Polihistora” jako puli ducha, by człowiek mógł zdobywać w ten sposób punkty przeciążenia?

Możesz. Pamiętaj jednak, że powoduje to pewne ograniczenia — np. w teście sprawnościowym musisz zarówno znaleźć uzasadnienie dla takiego działania oraz musisz położyć więcej żetonów (ponieważ nie zgadza się typ puli).

2) Czy gracz wcielający się w doppelgangera może wrócić do normalnej formy, by pozbyć się kostki komplikacji wynikającej z przeciążenia?

Teoretycznie — tak. Pamiętaj jednak, że czasem doppelganger działa najlepiej pod presją. Będziesz musiał taką decyzję podjąć za pozwoleniem prowadzącego, gdy wykonujesz test umysłu (a więc dostaniesz kostkę komplikacji). Jeśli nie ma sprzeciwu, pozbądź się tej kostki. Pamiętaj jednak, że będziesz zablokowany w normalnej formie, a każdy doppelganger czuje wewnętrzną potrzebę do przyjmowania innego wyglądu niż swój naturalny, który jest dla nich nudny.

 

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
29-10-2011 16:33
Headbanger
   
Ocena:
+3
i tak powstał chocapic...
29-10-2011 17:24
Malaggar
   
Ocena:
+4
Uciekłbyś w dzicz to wtedy byś dopiero reklamę miał.
29-10-2011 17:27
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
A odemnie masz polecanke :D. Na razie wirtualną bo nie jestem na swoim kompie, ale jak się zaluguje to będzie ;)

Troche średnio trafiona ta maskarada, ale co tam. Nie wszystko zawsze musi się udawać.

Gratsy za scenariusz :D

Pozdrawiam
Aes
29-10-2011 21:27
Albiorix
   
Ocena:
0
Zabawne ale raczej umiarkowanie produktywne jeśli chodzi o generowanie oglądalności. Masz tu portal RPGowców którzy czytają notki i bez prowokacji - wszyscy których interesowały historie o smokach ukrytych we współczesnym świecie sobie przeczytali, a pozostali - tak czy siak odfiltrowali.

Pomysł mechaniczny jest super :)
30-10-2011 11:00
de99ial
   
Ocena:
+3
Uciekłbyś w dzicz to wtedy byś dopiero reklamę miał.

I jeszcze zostawił list zapowiadający samobójstwo lub morderstwo. O to by się działo :D
30-10-2011 12:52
Malaggar
   
Ocena:
+4
Już widzę tytuły w Fakcie "Zginął, bo stworzył RPG"
30-10-2011 14:44
Pahvlo
   
Ocena:
0
@Albiorix:
Raczej ciężko, by spontanicznie wprowadzenie tego patentu promocyjnego dało duże rezultaty. Wykorzystanie ARG w celach promocyjnych wymaga na ogół pójścia na większą skalę --- fałszywe strony w necie, specjalne konta e-mail itp. Wymaga to również czasu i lepszego zaplanowania. Zresztą zobacz na stronę stworzoną na potrzeby promocji Deus Ex: Human Revolution: www.sarifindustries.com. Albo reklamy Aperture Science jako reklama Portalu 2.

Szczerze, to od dawna miałem ochotę sprawdzić, jak prowadzi się takie akcje, a skoro okazja trafiła się przypadkiem, to by był grzech nie skorzystać ;-). Miałem pojęcie, że od początku wiadomo o co chodzi, jednak uznałem że tą notkę powinienem był zrobić po całej sprawie z czystej przyzwoitości.
30-10-2011 16:20
Aesandill
   
Ocena:
+1
Polecanka z wirtual tyldowej na realną zamieniona :D
Pozdrawiam
Aes
02-11-2011 20:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.