» Recenzje » Pan Lodowego Ogrodu. Tomy 1-3 - Jarosław Grzędowicz

Pan Lodowego Ogrodu. Tomy 1-3 - Jarosław Grzędowicz


wersja do druku

Obcy w obcym kraju

Autor: Redakcja: Marysia 'merryadok' Piątkowska

Pan Lodowego Ogrodu. Tomy 1-3 - Jarosław Grzędowicz
W związku ze zbliżającą się wielkimi krokami premierą czwartego i ostatniego tomu Pana Lodowego Ogrodu, postanowiłem odświeżyć sobie znajomość całego cyklu. Jak się okazało, dobrze zrobiłem – w ciągu kilku lat od poprzedniej lektury zdążyłem zapomnieć, jak dobra jest ta seria.

_______________________


W bliżej nieokreślonej przyszłości ludzkość odkryła Midgaard - zamieszkaną planetę o rozwoju technologicznym zbliżonym do znanego ze średniowiecza. Prawdziwym wstrząsem jest jednak coś innego – na Midgaardzie funkcjonuje fenomen, którego nie da się nazwać inaczej, jak tylko magią, a zaawansowana technologia po prostu przestaje działać. Oczywiście, czym prędzej zostaje wysłana grupa naukowców, mająca zbadać zachodzące tam zjawiska – problem w tym, iż po pewnym czasie kontakt z nimi urywa się, zostawiając czekające na raporty agencje z niczym. Z misją odnalezienia badaczy zostaje wysłany Vuko Drakkainen, doskonale wyszkolony komandos, zaopatrzony dodatkowo w Cyfrala – arcydzieło bioniki, zapewniające znajomość obcych języków, przyśpieszony refleks oraz nadludzką siłę. Zdany sam na siebie, pod przybranym imieniem Ulfa Nitj'sefniego, rozpoczyna wędrówkę po Wybrzeżu Żagli, napotykając po drodze zarówno nowych przyjaciół, jak i wrogów, wplątując się przy tym w konflikt między przypominającymi wikingów Ludźmi Ognia i okrutnymi i bezwzględnymi Wężami, dowodzonymi przez potężnego Czyniącego, Aakena.

Jest to jednak tylko połowa opowiadanej historii – niemal równie wiele miejsca poświęcono Filarowi, synowi Oszczepnika, młodemu następcy tronu cesarstwa Amitrajów i Kirenenów, którego losy przez długi czas wydają się być zupełnie niezwiązane z przygodami Vuka. Jak łatwo się domyślić, w końcu dochodzi do połączenia wątków, a rozgrywająca się w odległym państwie historia rebelii, zapoczątkowanej przez przybyłą z pustyni prorokinię Nahel Ifriję, okazuje się mieć równie wielkie znaczenia dla fabuły, co poszukiwania Nocnego Wędrowca.

Rozpoczynający cykl tom jest bez wątpienia najlepszym w serii. Już od pierwszych stron ciężko się oderwać od lektury, będąc całkowicie pochłoniętym przez obcy, a jednocześnie znajomy świat wykreowany przez Grzędowicza. Vuko jest sympatycznym protagonistą: nie ma wprawdzie zbyt głębokiego charakteru, brakuje mu tak ostatecznie często spotykanych traum z dzieciństwa lub żądzy zemsty – jest zwykłym facetem, który stara się jak może, by nie zwariować w zetknięciu z całkowicie obcą mu kulturą, napotykając co krok fantastyczne stworzenia i zjawiska nie dające się wyjaśnić racjonalnie. Z kolei rozdziały poświęcone Filarowi opowiadają o najważniejszych momentach jego dzieciństwa i dorastania, kształtujących jego charakter i motywacje na przyszłe lata. Fabuła nie jest skomplikowana, ale spełnia dobrze swe zadanie, polegające na zapoznaniu czytelnika ze światem przedstawionym i kluczowymi wątkami.

Niestety, druga część serii nie jest już tak udana: przez połowę książki fabuła zostaje posunięta do przodu w minimalny sposób, przynajmniej w przypadku wątków poświęconych Drakkainenowi. O ile historia Filara nabiera rozpędu i jest ciekawsza niż w tomie poprzednim (dowiadujemy się więcej zarówno o kulcie Podziemnej Matki, jak i o samych Kirenejach i Amitrajach), to rozdziały opowiadające o Nocnym Wędrowcu są, przynajmniej początkowo, obfite w dłużyzny fabularne oraz rozwiązania typu Deux Ex Machina. Z kolei finał powieści okazuje się mało satysfakcjonujący z racji nikłego wpływu, jaki wywierają na główny wątek opisane w nim wydarzenia, przez co odnosi się wrażenie, że zmarnowało się czas czytając o nim.

Na szczęście, autor odzyskał formę w tomie trzecim, w którym nareszcie pojawia się tytułowy wątek Lodowego Ogrodu, akcja staje się szybsza, a także powoli rozpoczynają się przygotowania do ostatecznego starcia między rządzącymi krainą Pieśniarzami. Mimo to, o ironio losu, tym razem przygody Filara zaczynają lekko nudzić, przynajmniej początkowo – w trzecim tomie serii nie powinno już poświęcać się całego rozdziału na opisanie wydarzeń, które nie są istotne dla całości fabuły. Niektórych może również irytować fakt, że tom kończy się, podobnie jak część pierwsza, nieprawdopodobnie frustrującym cliffhangerem, którego kontynuacja jest na szczęście już blisko.

Największa zaleta serii to bez wątpienia świat przedstawiony. Nie jest wprawdzie wyjątkowo oryginalny, a opisane w nim kultury to praktycznie kalki zamieszkujących niegdyś Skandynawię i Azję ludów, ale podczas lektury w niczym ta sztampowość nie przeszkadza – czytelnik zostaje całkowicie pochłonięty w poznawanie wraz z bohaterem obcej mu planety, zamieszkujących ją ludzi oraz odkrywanie kolejnych fragmentów fabularnej układanki. We wszystkich trzech książkach występuje coś ciężkiego do zdefiniowania, ale niezwykle istotnego dla jakości cyklu: klimat. Mimo że wcale nie poznajemy zbyt wielkiego kawałka opisanego świata, to sprawia on wrażenie prawdziwego, żywego. Wielka w tym zaleta lekkiego pióra autora, który o tematach nudnych umie napisać w tak gawędziarski sposób, że pochłania się kolejne strony nie zwracając uwagi na upływ czasu. Świetnie się czyta sceny akcji, zwłaszcza te wykorzystujące Cyfrala, przy czym zmienia się wtedy również sposób narracji, z pierwszo- na trzecio-osobową. Generalnie, widać, że autor miał sporo frajdy opisując kolejne walki.

Niestety, książki Grzędowicza lekko zawodzą pod względem kreacji bohaterów. Nie mam nic do zarzucenia dwójce protagonistów – jak już wspomniałem, ich charaktery nie są bardzo skomplikowane, ale rozterki które przeżywają dodają im głębi, a nade wszystko, Vuko i Filar wydają się zwyczajnie sympatyczni i ludzcy. Z kolei galeria postaci drugoplanowych jest zdecydowanie niedopracowana – każdy ma góra dwie wyróżniające z tłumu cechy, i to by było na tyle. Ważni są Drakkainen, Filar i ewentualnie Fjollsfinn, cała reszta to statyści tworzący dla nich tło. Nie jest to ogromna wada serii, ale szkoda, że autor nie włożył więcej wysiłku w tchnięcie życia w towarzyszy głównych bohaterów.

Werdykt jest prosty – dotychczasowe tomy Pana Lodowego Ogrodu nie są w żadnym razie dziełami wybitnymi, kamieniami milowymi gatunku fantasy – tylko, lub aż, bardzo dobrymi powieściami na długie jesienne wieczory, kiedy chce się zapomnieć o otaczającej rzeczywistości i na kilka godzin przenieść do fikcyjnego uniwersum, w którym wzbudzający sympatię bohaterowie starają się przywrócić równowagę światu. Niewiele jest książek, które dają równie dużą radość z lektury, dlatego mam nadzieję, że nie inaczej będzie z tomem czwartym, który w godny sposób zakończy opowieść o Nocnym Wędrowcu i Odwróconym Żurawiu – koniec końców, zasługują na naprawdę wyjątkowe zakończenie.

Oceny:
Tom 1 – 9/10
Tom 2 – 7,5/10
Tom 3 – 8,5/10

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu, tom 1
Cykl: Pan Lodowego Ogrodu
Tom: 1
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 11 maja 2012
Liczba stron: 560
ISBN-13: 978-83-7574-606-8
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195mm
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu, tom 2
Cykl: Pan Lodowego Ogrodu
Tom: 2
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 11 maja 2012
Liczba stron: 656
ISBN-13: 978-83-7574-610-5
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195mm
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki



Czytaj również

Komentarze


Umbra
   
Ocena:
0
Na temat pierwszej części czytałem takie opinie, że aż dziw bierze iż nie zebrała Hugo, Nebuli i Oscara za jednym zamachem :P Od dawna chciałem przeczytać, dzięki, że mi o tej książce przypomnieliście :)
26-11-2012 22:29
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Tylko pierwszy tom reszta jest slaba
27-11-2012 07:56
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
@Umbra - ale Zajdel, Śląkfa, Sfinks i Nautillius to już coś.
27-11-2012 19:06
~mkrzywicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
straszne, książka nie jest dziełem wybitnym, ani kamieniem milowym... takie irytujące uwagi można sobie darować, bo niczemu nie służą - wałkowane tysiące razy. Z chęcią przeczytam tom 4. 1 i 2 przednia zabawa, wierzę, że zwieńczenia dzieła będzie równie ciekawe. Tym cyklem zachęciłem nie jedną osobę do sięgnięcia po literaturę fantasy/s-f
27-11-2012 22:38
~rusłan

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Tylko pierwszy tom reszta jest slaba"

Yhy a Metallica skończyła się na "Kill'em All". Obie opinie są siebie warte, więc kto jeszcze nie czytał PLO niech nie zwleka, bo jest to kawał porządnego czytadła a wciąga bardziej niż nie jedna "książka wybitna" czy "kamień milowy".

28-11-2012 10:14
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Metallica skończyla się na Killemall. A plo na pierwszym tomie.
28-11-2012 10:20
XLs
   
Ocena:
0
Mój ulubiony cykl:)
28-11-2012 10:38
postapokaliptyk
   
Ocena:
0
pierwszy tom był świetny,
pozostałe dwa czytałem w podobnym okresie co Rudą Sforę pani Kossakowskiej - momentami te książki są tak podobne, że widać iż inspirowali się dokładnie tymi samymi rzeczami.

trochę to było rozczarowujące :/
28-11-2012 10:41
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kossakowska Grzędowiczowi wierszyki pisała do PLO, więc pewnie coś w tym jest.
A co do książki. Strasznie się męczyłem przez wątek tego pseudochińczyka. Gdyby go wyciąć, wystarczyłyby dwa tomy. Sam wątek sfeminizowanych komuchów chińskich był słaby.
Sam Vuko sprawiał wrażenie fantazji erotycznej autora - kim chciałbym być, a nie będę. Całkiem erpegowo.
28-11-2012 10:47
Senthe
   
Ocena:
+2
Właśnie czytam sobie teraz tę "powieść w czterech tomach".

Pierwszy tom był napisany lepszym językiem, był napisany naprawdę, z rozmachem, ambitnie. Pozostałe dwa to już coraz mniej składnie złożone zdania, powtarzający się schemat "ochjejku teraz nastąpi coś niesamowitego, ochjejejej" - gonienie terminów czy zniechęcenie autora i redaktorów, nie mam pojęcia. Zamiast wciągać i powalać na kolana, tomy 2 i 3 co najwyżej porażają pretensjonalnością stylu.

I tak kupię tom 4. Bo tak. Bo trzy już kupiłam :). Ale jakoś mi szkoda.
28-11-2012 11:22
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
a ja zauważyłem, że Grzędowicz nadużywał słowa "zigzak". Wszyscy biegali zigzakiem, mieli zigzakowate tatuaże i co chwila był jakiś zigzak.
W sumie fajnie.
Zigzak :)
28-11-2012 11:27
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Grzędowicz nadużywa słowa "wizg" ;)
28-11-2012 20:21
~

Użytkownik niezarejestrowany
    Teoria S.P.I.S.K.owa
Ocena:
0
może te literki mu sponsorowały książkę?
Z. I. i G. ? :)

Jak ulica sezamkowa! Wielki Ptak patrzy.
28-11-2012 22:01
Xaric
   
Ocena:
+1
No cóż zwiedziony pochlebnymi opiniami sięgnąłem. Czas przestać zwracać uwagę na głos ludu. Nic więcej ponad przeciętne czytadło. Część pierwsza jeszcze jako tako, ale dalej coraz gorzej. Mozna poczytac w pociagu.
10-01-2013 19:03
Senthe
   
Ocena:
0
Xaric, nie załamuj mnie :D. Ja po przerwie kończę już z tomem trzecim i zacieram rączki na czwarty, kupiony dosłownie pół godziny temu, a Ty mi tu z takim tekstem :(. Proszę, nie miej racji...
10-01-2013 19:22
Aesandill
   
Ocena:
0
@ Senthe
Mogę Cie pocieszyć że moim zdaniem jest to ciekawa książka. Mi się czytało bardzo dobrze.
10-01-2013 19:36
postapokaliptyk
   
Ocena:
0
kupiłem i czytam, w międzyczasie zdążyłem przeczytać kilka innych książek, bo do PLO4 siadam jak za karę.
jest naprawdę przeciętna. rozczarowujące, ale w sumie po trzecim tomie nie jestem wcale zaskoczony.
11-01-2013 09:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.