» Pamiętniki twórców » Pamiętnik: Trzy studnie

Pamiętnik: Trzy studnie


wersja do druku

Warhammer, Piekło i Szpada oraz Monastyr. To trzy studnie, w których ostatnimi laty zagłębiałem się bez opamiętania. Nie wiem, jak wiele spędziłem godzin prowadząc Warhammera, nie wiem ile razy czytałem zbiór opowiadań Kresa, nie wiem ile godzin spędziłem pisząc i wymyślając Monastyr. Bezwzględnie jednak każdy z tych tytułów wywarł olbrzymi wpływ na moje życie. Jestem jednym z tych ludzi, którym każda z tych studni zrobiła rewoltę w życiu.
Dzięki Warhammerowi zadebiutowałem na łamach Magii i Miecz. Dzięki Warhammerowi napisałem kilkadziesiąt przygód i artykułów, które przyniosły Portalowi czytelników, a mi – piszę to wciąż z trudem, lecz przecież to prawda – fanów. Stary Świat wpłynął na mnie w olbrzymim stopniu, skłonił mnie do twórczej pracy i pozwolił zająć się zawodowo RPG. 
Dzięki Kresowi rozpocząłem pracę nad Monastyrem, dzięki niemu też stworzyłem Heraticę. Jeśli szukać inspiracji w moich tekstach, opowiadania tego autora pełne są scen, dzięki którym przywołałem do życia własne miejca, bohaterów i światy. Kres towarzyszy mi od lat, zawsze mogę sięgnąć po jedno z jego opowiadań, czy powieści i wiem, że naładuję się klimatem i nastrojem, który tak uwielbiam. 
A Monastyr? Z Monastyrem spędziłem ostatnie dwa lata. Wieczorami i późną nocą siedzę przy komputerze i piszę kolejne akapity i rozdziały. Z głośników dochodzi moja ulubiona muzyka, a na ekranie pojawiają się kolejne litery. Tak jak dziś – gdy piszę dla Was ten Pamiętnik. Tak jak jutro, gdy będę zapewne kończył opis Ragady, już uwzględniając ostatnie uwagi Marka Nogi. Tak jak za pół roku, kiedy będę wymyślał przygody i dodatki. Wiążę z Monastyrem olbrzymie nadzieje, i choć w żadnym razie nie mogę być pewny sukcesu komercyjnego, jestem spokojny, że gra znajdzie swoje miejsce na rynku, małą lub dużą niszę – to pokaże już czas. Najbliższe lata spędzę w Dominium, pisząc dla trzystu osób, może dla trzech tysięcy, nie wiem. Na pewno jednak nie mam zamiaru opuszczać tego świata zbyt prędko. Jest wiele ciekawych historii, które chciałbym wam opowiedzieć. Podręcznik podstawowy to wstęp do wszystkich tych opowieści, punkt wyjścia dla artykułów, przygód i wielu innych tekstów, które chciałbym napisać. 
Warhammer to niezwykła gra dark fantasy, wiecie o tym doskonale. Jej klimat oparto na dość prostej konstrukcji - oto los jest wrogiem bohaterów. W Warhammerze wiecznie coś idzie nie tak, jak chcielibyśmy. Pisał kiedyś do mnie Marek Noga o WFRP – świat warhammera jest wrogi. Dobre określenie, Marek zna Stary Świat jak nikt inny. 
Coż oprócz losu? Tak, oczywiście. Niewiele jest gier, w których zagrożenie sił zła byłoby tak udanie pokazane. To nie jest losowy generator trolli i galaretowatych kryształów, to nie jest zbiór dwustu potworów z Księgi stworów część pierwsza i kolejnych trzystu z tomu drugiego, kolorowych i obdarzonych długimi kłami, ostrymi pazurami i nade wszystko półstronicowym opisem zdolności bojowych. 
W Starym Świecie napotkasz orki i gobliny, są tu też ukryte pod ziemią skaveny i znikające pośród oparów mgły fimiry. Nie ma tych stworów zbyt wiele, każdy jednak znalazł się tu nieprzypadkowo. W lesie kryją się zielonoskórzy – każdy awanturnik wie o tym doskonale. Przemierzając kolejne mile traktów nie zastanawiasz się z podnieceniem co tym razem wyskoczy z krzaków. Tu nie ma zaskoczenia, tu jest ponura świadomość tego, że starcie jest nieuniknione. Za każdym razem wiesz, że gdzieś, tu za zakrętem, a może na tamtym wzgórzu czai się zasadzka goblinów. Świadczą o tym ślady, które możesz odkryć w lesie, świadczy o tym nienaturalna cisza, świadczy o tym spojrzenie Mistrza Gry.
Znowu będą kłopoty bo przecież Stary Świat pełen jest kłopotów. 
Wrogość Starego Świata to nie tylko fizyczne zagrożenie. To także ten nieuchwytny, znany wszystkim bohaterom los, tu w Starym Świecie zawsze odwracający się do nas plecami. Spędziłem na traktach Imperium wiele godzin wspaniałych przygód. Nigdy, w żadnej chwili nie liczyłem na łut szczęścia. W Starym Świecie nie można liczyć na szczęście. Tu zawsze wszystko idzie nie tak, jak powinno. Kurier nie ostrzeże przed zasadzką, handlarz akurat nie będzie miał leku na gorączkę, a strzała, która wbije się w udo zawsze będzie zatruta. Ten świat istnieje po to, by nas zniszczyć.
Jeśli stajesz na trakcie Imperium, stajesz przeciw światu. Musisz być gotowy na brak taryfy ulgowej w każdym, najdrobniejszym szczególe. Im bardziej będziesz zmęczony, im bardziej potrzebujący, tym bardziej los okaże się okrutny, a ty powoli i nieubłaganie zaczniesz staczać się na dno. Pytanie jakie zadasz sobie w Starym Swiecie zabrzmi zawsze – jak długo jeszcze wytrzymam. Tylko tyle i aż tyle. Wytrzymać jeszcze trochę...
Ktoś z twoich przyjaciół nie zdoła pokonać choroby, deszcz i zimny wiatr dobiją go i zmuszą, byś porzucił go na trakcie. Odejdzie też drugi z kompanów, trafiony w udo podczas głupiej, przypadkowej potyczki z grupą rozbójników. Ty sam skończysz otruty w któreś z gospód. Sam, zmęczony i zziębnięty będziesz zbyt kuszącym kąskiem dla gospodarza. Twój koń, konie twoich przyjaciół, trzy siodła... Nie powinieneś nocować w gospodzie. To musiało się tak skończyć...
Świat Warhammera jest wrogi, oto skąd czerpiemy klimat dark fanasy w tej grze. 
U Kresa zła i wroga jest magia. Pełno tu przeklętych przedmiotów zmuszających bohaterów do błędnych decyzji i złych czynów. Wszystko determinują klątwy i moce pradawnej magii. Cóż pozostaje bohaterom, jak poddać się ich woli i zginąć? U Kresa życie jest jak delikatny płomyk, niewiele trzeba by go zgasić. Świat jest tu bardziej złożony, a moce i siły krzyżują się w pajęczynie antycznych wpływów. Siły potężniejsze niż człowiek, starsze niż on sam walczą między sobą, ludzi mając jedynie za piony. Kres rzuca swymi bohaterami, a ci wypełniają przydzielone im zadanie, na końcu zaś nieodmiennie giną. 
Nie masz brutalniejszego świata, nie masz też okrutniejszego autora. 
Ilekroć czytam te nowele, widzę Kresa, gdy projektuje nadchodzące wydarzenia. Krzyżuje potężne siły, szuka dla nich nowych dróg prowadzących do zwycięstwa w wojnie o wpływy, która trwa od tysięcy lat. Wykonawcy jego woli, bohaterowie opowiadań są zawsze tylko narzędziem, które Kres odrzuci, gdy tylko osoba stanie mu się zbędna. Jeśli świat warhammera jest wrogi, świat Kresa jest obojętny na ludzi, on sam zaś zwyczajnie zimny i bezlitosny. 
Siły, które tworzą klimat dark fantasy w tych opowiadaniach nie są człowiekowi wrogie, one go zwyczajnie nie dostrzegają, tak jak my nie dostrzegamy mrówki. Przetaczają się po osobach dramatu, a my, widząc świat z perspektywy ludzi, widzimy je okrutnymi i bezlitosnymi.
U Kresa mroczny klimat wspomaga tajemnica – bo przecież żaden z nas czytelników nie ma pojęcia czym są przeklęte przedmioty, nie wiemy czego chcą i do czego dążą. Widzimy tylko efekty, kolejnych ludzi rzuconych w błoto, jak zepsute marionetki. To nas przeraża i fascynuje. Tajemnica i okrucieństwo. I bohaterowie, którzy starają się przetrwać, mimo iż przecież rzucają wyzwanie pradawnym siłom. 
Z większością z nich musimy się jednak pożegnać. Mało kto zdoła przeciwstawić się woli Kresa...
A Monastyr? Na czym oparliśmy klimat dark fantasy w Dominium? Gdzie kryje się zło, które będzie sączyć się w serca naszych bohaterów? Gdzie kryje się ciemna strona świata? 
Kryje się w ludziach. W Warhammerze zły jest świat, u Kresa zła jest magia, u nas źli są po prostu ludzie. Są głupi i małostkowi, zawistni i mściwi, leniwi i egoistyczni. Świat jest w rękach ludzi, a to przecież musi prowadzić do jego upadku.
Dominium, miejsce akcji w Monastyrze to unia państw w niezwykłym momencie historycznym. Świat tradycji i zasad rycerskiego honoru odchodzi w przeszłość. Władzę zdobywają kupcy i bankierzy. Na polach bitew zaczynają królować armaty i muszkiety. O losach państw i narodów decydują zawodowi politycy, nie królowie i ich dynastie. Człowiek stał się jedynie trybem w maszynie. Nie ma już miejsca dla bohaterów i chwalebnych czynów. Dziś wszystko odbywa się w zaciszu, na zapleczach banków i gildii. Wojen nie wygrywają rycerze, a pieniądze, czasem tylko pomoże salwa z armat. Nigdy zaś bohaterowie. 
W Dominium upadły wszelkie wartości. Niczym jest już przyjaźń, niczym lojalność, niczym dane drugiemu człowiekowi słowo. Zdradzić może cię każdy, komu tylko zapłaci się więcej, bo pieniądz kupił już wszystko i wszystkich. W Dominium to nie pradawna magia rozdaje karty, lecz ludzie. Okrutni i bezlitośni, ludzie potężni i wpływowi, ludzie, którzy pragną władzy i pieniędzy. Są więc tu spiski i zdrady. Wynajęci dyplomaci i mordercy, są interesy państw i interesy bogatych gildii. Gdziekolwiek zaś pojawia się interes, tam zawsze spada wartość życia człowieka. Dziś, w Dominium jest ono w najniższej z możliwych cen. 
Bohaterom Monastyru przychodzi więc walczyć z ludźmi, przyjdzie też przegrać walkę z historią. Ich świat, świat tych, którzy w pojedynkę wygrywali bitwy, świat tych, którzy sami stawali naprzeciw niebezpieczeństw, świat tych, którzy dając słowo, prędzej zginą, niż je złamią, odszedł. Nadszedł dziś czas umów na papierze, które przecież nie mają żadnej wartości, nadszedł czas bankierów i bogaczy bez tytułów szlacheckich, a co gorsza i bez skrupułów. Nadszedł czas ludzi miałkich i nijakich, czas szarej masy, w którą zmieniły się narody... Dziś w Dominium lepiej spuścić głowę, niż podnieść ją wysoko, lepiej żyć z boku, w cieniu, niż pokazać się światu. Ten świat bowiem nie toleruje ludzi odważnych, ludzi, zdolnych powiedzieć „Nie zgadzam się”.
Jeśli masz panie dość odwagi, by wstać od stołu i powiedzieć „nie zgadzam się”, przyjdzie ci za tą odwagę srogo zapłacić. 
Oto trzy podejścia do dark fantasy, trzy drogi, z których każda mnie fascynuje i każdej poświęciłem wiele lat swej pasji. Prowadziłem w świecie, który był wredny i okrutny, zaczytywałem się w świecie, w którym magia była potężna i bezlitosna, wraz z Michałem opisałem świat, w którym ludzie niszczą wszystko co dla mnie samego jest piękne i ważne. Walka o przegrane wartości w świecie, w którym nie ma już miejsca dla bohaterów porwała mnie dwa lata temu i trzyma do dziś. Trzymać będzie jeszcze długo. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. 
Tymczasem kłaniam się nisko, spotkamy się na tych łamach niebawem
Ignacy Trzewiczek
P.S. Oto adres e-mail na który możecie słać wszelkie uwagi, pytania, wątpliwości: [email protected] Z chęcią podejmę z Wami korespondencję i odpowiem na Wasze listy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

Ballis
   
Ocena:
0
Choć może Was to, że napiszę coś takiego zdziwi... Miło, że są następne Pamiętniki:)
Czy jednak nie przesadzacie trochę z mrokiem? Nie każdy człowiek jest zły. Świat, choćby najbardziej zbrukany przez zło i słabości, musi mieć też miejsce na miłość, radość, na prawdziwą przyjaźń i śmiech.
Oczywiście, konwencja przewodnia niech będzie mroczna, ale dlaczego od razu podporządkowywać jej cały wielki świat?
Na sesjach nie chcę widzieć konwencji, a ludzi - złych, występnych, okrutnych, ale też zadowolonych z siebie, zakochanych, uśmiechniętych. Chcę widzieć matkę bawiącą się z dzieckiem, inne dziecko biegające za psem i śmiejące się w niebogłosy etc.
W świecie bez piękna nie ma miejsca na brzydotę. W świecie bez dobra nie ma miejsca na zło. Za to w tym całym Dominium... Postarajcie się zrobić miejsce dla ludzi, co?

Pozdro.
10-10-2003 13:05
~zielu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
pieknie... jestem zauroczony... ;)
choc bez konkretow :)
btw PO CO mi konkrety? wizje swiata juz znam, poczekam na wydanie podrecznika. obejrze i kupie. to takie proste. ;)
10-10-2003 13:28
czeski
    Odpowiedź jest jedna:
Ocena:
0
Nie podoba się - nie kupuj. Trzewik na szczęście nie wykupił monopolu na RPG w Polsce i każdy może grać tak, jak chce. Chce Trzewik być mrrrrrrrrrrroczny i cierrrrrrrrrrrpiący? A ma do tego pełne prawo. I nic ci do tego.

Żeby nie było: Nie bronię ani Monastyru, ani Trzewika, ale wkurza mnie pieprzenie bez sensu, niezależnie kto pieprzy.
10-10-2003 15:41
~JackTheRipper

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Przez kilka ostatnich lat prowadziłem Warhammera ze złym światem, jeszcze gorszą magią, o ludziach już nie wspominając. Skoro więc Monastyr będzie taki, na pewno chętnie po niego sięgnę. Co do konwencji bardzo mi pasuje. Piękna nie musi byc za wiele ( chyba że w histori świata )w końcu my żyjemy w świecie w którym ono istnieje więc nie potrzebujemy róż by odróżniać osty ;-P
Pozdrawiam

JackTheRipper
10-10-2003 15:42
Zeus
    Hmmm...?
Ocena:
0
To chyba gra nie dla mnie. Moje postacie w Warhammerze żyły dość długo, nie każda strzała była zatruta, barman sam zwykł dostawać po pysku, były cztery pory roku ( zamiast jesieni na okrągło ), a deszcz padał ze zwyczajną częstotliwością ( zamiast non-stop ).

Mam czego szukać w Dominium?
10-10-2003 16:51
Joseppe
    No i kolejny pamietnik
Ocena:
0
Tak, bardzo "trzewiczkowy".

Ale poswiec czasami Ignacy swiatelkiem nadzieji. A niech mnie, przyznam racje Ballisowi, potrzeba troche zycia! Przewodni motyw, trzy studnie, to wszystko znamy i kochamy. Ale gracze sie zbuntuja, nie beda chcieli grac w takim swiecie, zawsze musi byc nadzieja. Tak jak w WZ, gracze musza miec przekonanie, ze to co robia jest sluszne, ma sens, nawet, jezeli przyjdzie im za to "nie zgadzam sie!" drogo zaplacic, to trzeba im powiedziec, ze warto. Zeby czuli, ze sa kolejna iskierka nadzieji. Jezeli bedzie ich dosc wiele, moze kiedys zapanuje swiatlo. Czy jest na to szansa? Zapewne nie, ale warto w to wierzyc.
10-10-2003 17:10
Farvus
   
Ocena:
0
Mnie się pomysł podoba. Dobro tu istnieje ale jest stłamszone ze wszystkich stron. Walczy się nie dla ostatecznej porażki złych ludzi ale po to by chociaż przez chwile pobyć w nieskalanym świecie.
10-10-2003 19:04
~Shittu

Użytkownik niezarejestrowany
    A mnie się podoba...
Ocena:
0
Dla mnie Dark Fantasy powinno być mroczne i cierrrpiące :P.
Po pierwsze dlatego, że tak się nazywa po drugie, dlatego, że jest ciekawsze...
...chcemy żyć, uciekamy do Forgotten Realms, do świata 'Magii i Miecza', gdzie gracz jest bohaterem, gdzie wszystko zyje i tętni własnym niepochamowanym życiem, promieniuje błogim szczęściem...bo są na świecie bohaterowie...

...nic nie stoi na przeszkodzie, aby i w Dominium byli bohaterowie...różnica jest jednak taka, że życie tutaj w tym świecie nie będzie cię zbytnio rozpieszczać, nie zarobisz na zabiciu potwora, który terroryzuje wioskę...będziesz się cieszył jeżeli uratujesz skórę we wrogiej społeczności.
Nieważne jak być się starał nie uciekniesz od zdrady, nie wydostaniesz się z piramidy kłamstw...ten świat ci nie pozwoli, zalegniesz i zgnijesz to jest twoje przeznaczenie, jak i każdego z nas...to jest sens Dark Fantasy.
10-10-2003 20:08
Ballis
   
Ocena:
0
Czeski - weź sobie na wstrzymanie. Jakbyś nie zauważył przeszło mi zupełnie atakowanie Monastyru za samo istnienie.
To, co niżej to moja propozycja. Daj spokój.

Ignacy - przepraszam.
10-10-2003 21:50
czeski
    Hmmm...
Ocena:
0
...Nie zauważyłem, szczezre mówiąc. Ale powiedzmy, że ci wierzę na słowo. EOT.
11-10-2003 12:29
Ballis
   
Ocena:
0
Życie by się przydało, żeby graczom dać nadzieję i ewentualny powód do cierpienia. Nic tak nie boli, jak zawiedzione nadzieje lub świadomość, że nie obroniło się czegoś, co było sensem życia. Piękno i dobro przyda się choćby dlatego, żeby było czym kusić i co zabierać.
Świetnie łączy to Kres w swoich książkach - mrok jest tym straszniejszy, że pokazany na tle nieświadomych niczego, najnormalniejszych na świecie ludzi.

Pozdro.
11-10-2003 16:11
~Filip Gruszczyński

Użytkownik niezarejestrowany
    Gemini
Ocena:
0
Ja dalej na to Twoje tlumaczenie Ballis. I zastanawiam sie jak Ci idze...
11-10-2003 17:28
Ezechiel
    WOD i inne ptysie
Ocena:
0
Wszystko jasne, Trzewik chce wyhodować własnych WOD-ziarzy. Z punktu wydawcy-wszystko jasne.
Teraz serio- rozumiem Dark Fantasy, rozumiem upadek ...
Spróbujmy opowiedzieć Monastyr o tych, którzy wstaja od stołu i żyją z nadzieją. Niech płacą za konsekwencję, niech giną, ale niech zmieniają to co zastali.
Niech ich czyny sprawią różnicę- może dla jednej wsi, może dla jednej rodziny.
Nawet u Kresa deszcz nie pada cały czas, a słońce nie świeci, by deszcz bardziej bolał.
Innymi słowy- spróbujmy znaleźć formę dla M., tak żeby nie była ona PROTEZĄ WFRP. Inaczej M. będzie tylko innym "młotkiem"- a to chyba trochę za mało.
(Cierpienie zostawiamy WOD. My mamy nadzieję wbrew wszystkiemu.)
11-10-2003 18:43
~Shittu

Użytkownik niezarejestrowany
    Fakt...
Ocena:
0
Masz rację Ballis...pod tym względem się z tobą zgodzę, czy jednak Monastyr, właśnie nie miał takich założeń od początku.

Ma to być przecież opowieść o bohaterach, którzy wiele w życiu stracili, łącznie z nadzieją, którzy prowadzą samotną wewnętrzną walkę ze sobą samym.
A że żyją w takim, a nie innym świecie...nic za to nie mogą.
Nie znam kresu, ale znam Warhammera, wiem, że życie w świecie, w którym spotyka się zło, nie jest łątwe, i nie jest to miejsce dla wielkich heroicznych czynów (chyba że chodzi o wojny).
11-10-2003 19:42

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Filipie - zdanie w języku polskim zawiera zwykle orzeczenie. Tłumaczenie Gemini było luźną propozycją, z uwagi na inne projekty (i ten główny - matura&Studia oparty na kości szczęścia) nie mam na niego czasu. A Ty, co zrobiłeś ciekawego? Chcesz się pochwalić?
A w Monie powinno być chyba miejsce na wszystko. Wtedy będzie ciekawiej, jak śmiem twierdzić.

Pozdrawiam
11-10-2003 22:01
~Shittu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W życiu jest zawsze miejsce na wszystko. Pytanie brzmi, czy to wszystko zostanie przez kogoś zauważone.

Pomyślmy, czy heroiczne czyny mają szansę przeżycia w takim świecie, jak Dominium.

Na jeden czyn dobry, przypada sto złych, na jednego herosa przypada 100 złoczyńców. O czyich czynach ludzie szybciej zapomną??
12-10-2003 11:52
Ballis
   
Ocena:
0
Czymże jest życie bez nadziei? Czy teraz nie słyszy się przede wszystkim o korupcji, zbrodni, zepsuciu? A jednak chyba nie brak nam nadziei, prawda? Każdy z nas w coś wierzy, ba! nawet ludzie uznawani powszechnie za "złych" mają swoje marzenia i obawy.
Poza tym - w świecie podobnym Dominium najpewniej ludzi, którzy nie godzą się na obecny stan rzeczy (nazywany umownie złem) najpewniej szybko skupiliby się w większe grupki i staraliby się zachowywać pamięć o czynach heroicznych, dobrych, szlachetnych...
A sam heroizm? W Monastyrze takim, jaki opisuje Ignacy już zwleczenie się z łóżka i rzucenie nowemu dniu wyzwania zdaje się być czynem bohaterskim.
Jeszcze raz powtarzam: mrok bez nadziei nie ma sensu. Musi być o co walczyć i czasami nawet musi udać się zwyciężyć! Jak pisął Ezechiel - niech to będą małe sukcesy: jedna wieś ocaleje, jedna rodzina ochroni się przed Inkwizytorem, który ubzdurał sobie, że wśród nich jest heretyk.. Cokolwiek, byle tylko życie miało jakiś sens, żeby jedynym wyjściem dla tych "prawych" nie było samobójstwo.

Pozdrawiam
12-10-2003 12:42
Neurocide
   
Ocena:
0
Cieszę się, że Monastyr powrócił. Już straciłem nadzieję.

Pamietnik jakby nie wnosi nic nowego - źródła są ważne - ale jest jakąś tam opwieścią o tamtej rzeczywistości. Tak, zgodzę się: Mocno Trzewikowy - czyli wizyjny i klimatyczny, ale bez zimnego konkretu.

Ale mnie w tej chwili zastanawia jedno - jak się ma Monstyr do planowanej Arkony, jakie porobiły się nastroje wśród autorów M. na wieść o bliskim końcu prac nad A. Oba systemy sa fantasy, oba mają być w mroczne (M. o wiele bardziejniż A.), oba wyjda w podobnym czasie, o obu ciągle niewiele wiadomo...

12-10-2003 12:44
czeski
    O czynach złoczynców.
Ocena:
0
Bo są tak częste, że stają się powszechne. A jeden czyn dobry i szlachetny, własnie przez to, że tak niecodzienny przetrwa w opowiesciach ludzi. MOąliwe nawet, że dając nadzieję na lepsze jutro. A kto wie, czy nie inspirując kogoś, by podążył drogą honoru i szlachetności? Stąd się biorą prawdziwi bohaterowie, a nie złamane zyciem ku..sy...
12-10-2003 13:16
~Shittu

Użytkownik niezarejestrowany
    Hmmm...
Ocena:
0
Zapomniałeś dodać przedrostka 's' :P

A tak na serio. Masz rację...ale na dłuższą metę.

Zajmijmy się problemem moralnym czynów 'małych, a wielkich'.
Przyjmijmy, że jest rodzina, która ma bardzo złą sytuację finansową, żyją w melinie w jednym z większych miast. Dzielnica slumsów.Prostota i skromność.
Przyjmimy, że ta rodzina jest terroryzowana przez pewnego urzędnika, który chce ich wyrzucić na bruk, bo jest służbistą, a oni nie majączym zapłacić czynszu.
Przyjmijmy, że nasz bohater za darmo wykona pracę 'na rzecz społeczeństwa'. Usunie naprzykrzającego się urzędnika. Postąpił słusznie, czy nie? Uratował rodzinę, ale być może pozbawił inną reodzinę możliwości przetrwania.
12-10-2003 20:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.