» Pamiętniki twórców » Pamiętnik IX

Pamiętnik IX


wersja do druku

Rozważania nad religią

Autor:
Witam!

Ignacy uznał, że najwyższy czas na przybliżenie sprawy religii Dominium - wszak cały tan świat wokół religii się kręci.

Cóż, sprawa nie będzie łatwa na tym etapie. W poniższym szkicu w nawias można na razie wziąć wszelkie nazewnictwo. Pewnie sporo się jeszcze zmieni, ale w końcu Pamiętniki to nie jakieś FREE RPG do ściągania z sieci w odcinkach, tylko pewien dziennik z procesu tworzenia gry.

Tak sobie myślę patrząc na notatki, że nie obejdzie się bez cyklu o religii. Można by to, a jakże, streścić i opisać w jednym odcinku (co i tak zrobię – w poniedziałkowym wydaniu specjalnym Pamiętnika), ale za tydzień wszystko to dałoby się podać zupełnie inaczej. Co wybrać? Na co położyć akcent, w jakim świetle przedstawić dany element? Trudny wybór, bo jestem świadom, że za każdym razem któryś z elementów wyda się uboższy czy może zbyt płytki. Złożenie tego w zadowalającą całość czeka nas już niebawem, przy wybieraniu materiałów do głównego podręcznika.

Na szczęście przed nami jeszcze wiele sesji playtestów, które w znacznej mierze naświetlają co trzeba rozwinąć, co jest potrzebne graczowi i w jakiej formie. Być może nawet sama metafizyka świata w ogóle nie znajdzie się w podręczniku, a jedynie jej fragmenty (i tak do wglądu „tylko dla MG”), przeplecione z przeróżnymi wizjami świata prezentowanymi przez poszczególne odłamy wiary Misterium. Dodatkowo dochodzi do tego spojrzenie heretyckich tajnych zgromadzeń, sekt itd., a kto wie, po czyjej stronie w końcu jest prawda? Na obecnym etapie zmieniają się jeszcze nie tylko systemy wiary monastyru, ale i sama metafizyka.

Pewnie wielu ludzi uważa, że ABY STWORZYĆ SYSTEM RPG NALEŻAŁOBY zacząć od podstaw, a następnie opracowywać wynikające z tych podstaw coraz głębsze i dalsze szczegóły. Niby truizmy, niby oczywisty fakt, ale... Otóż jest to bzdura. Tworzenie gry nie jest pracą naukową, choć nieraz byłem świadkiem mylenia jednego z drugim. Gra dojrzewa z czasem, m.in. w trakcie kolejnych sesji. W pewnym momencie może się okazać, że trzeba zmienić któryś z najbardziej wyjściowych aksjomatów, potem ponownie przyjrzeć się światu. Oczywiście, o ile chcemy stworzyć naprawdę ciekawą grę, a nie kolejny opis jednego z możliwych światów.



Zanim jednak zacznę opisywać kto, kiedy jak i po co stworzył wszechświat i do czego ten zdąża, jakie w nim miejsce człowieka, a jakie dyjabłów zwanych czasem elfami, krasnalami, czartami i inszymi ku zgubie zwodzącymi dziwieństwami, chciałbym w kilku słowach omówić pewną baaaardzo delikatną sprawę.



RELIGIA W GRZE RPG

Oto moje subiektywne, bardzo osobiste przemyślenia:

Bierzemy do ręki grę, czytamy, zaczynamy prowadzić lub grać. Gramy długie miesiące, może lata. Gra jest bardzo mocno oparta o stworzoną przez autorów religię. Cóż, wydaje mi się, że nie jest to aż tak błaha sprawa, jak może wygląda z pozoru.

Już na rozgrywanych przez nas sesjach testowych zauważyłem jak bardzo mocne konflikty na tle wiary rodzą się w Monastyrze. I to nie jakieś tam wydumane w stylu „mam tu na karcie napisane, że nie lubię takich jak ty”. Naprawdę głębokie, mocne konflikty, wypływające z siły, z jaką działa postawienie Wiary na najwyższym piedestale świata. To właśnie wiara (no i nierzadko nacjonalizm panujący w wielu krajach Monastyru) sprawia, że stworzoną w 5 minut postać odgrywa się jak dobrze opracowanego bohatera. Po prostu świat tych bohaterów jest oczywisty (typowy objaw światopoglądu fanatyków), momentalnie wiem jak w danej chwili zareagować. Nieraz w sesjach RPG objawia się pewien syndrom autystycznych Bohaterów – reagują z opóźnieniem, jakby ktoś ich właśnie obudził ze snu, często nieadekwatnie do sytuacji. Oczywiście, można by sporo napisać skąd się to bierze (niezbyt wyraźna wizja świata, w którym muszą żyć, działać itd.). W Monastyrze ten właśnie element najbardziej mnie zadziwił. W jednej chwili wiem jak odgrywać swojego bohatera. Wiem kiedy zachować milczenie i spuścić wzrok, złożyć ręce do modlitwy, a kiedy trzasnąć pięścią w stół czy ściąć głowę zuchwałemu heretykowi.

Otóż religią świata RPG (jeżeli nie jest tylko jakimś tam bladym tłem) po pewnym okresie grania bardzo mocno się przesiąka.

I tu właśnie wchodzimy na grząski grunt.

Jedno wiemy: nie chcemy w Monastyrze sprawę religii załatwić jakąś dowolną papką, która mniej lub bardziej przypomina to co znamy z naszego świata, żeby o prostu była.

Mimo to, w efekcie okazało się, że wiele elementów rzeczywiście będzie budziło skojarzenia.

Nie chcemy opisać jakiegoś systemu, który po graczach „spłynie”, który jedynie wypełni świat jako tło. Takie papki z powodzeniem mogą wystarczać w wielu grach, nie budząc przy tym dodatkowo żadnych kontrowersji. Jednak w Monastyrze to nie wystarczy. To gra o pewnej wierze i jej rozwoju. Nie chcemy „bladej” religii, listy imion bóstw, demonów, ustawionych w hierarchii, jednych po słusznej stronie, innych po złej. Nie chcemy sekt czy narodów wyznających zło tylko dlatego, że ktoś w końcu musi być na drugim końcu miecza.

Inaczej mówiąc – religia (tak ta uznawana w większości Dominium za słuszną, jak i ta przeciwna, nazywana złem czy ciemnością) musi być przede wszystkim przekonująca.

Ale to właśnie w tym miejscu jest najbardziej grząsko.

I nie mówię tu o obrażaniu czyichś uczuć religijnych itd. (czego na dobrą sprawę do końca i tak się nie da uniknąć), skoro ktoś już gra w te straszne gry, to już TEORETYCZNIE znaczy, że jest w pewnym stopniu tolerancyjny i elastyczny.

Chodzi o coś innego.

O stworzenie zbyt przekonującej wizji religii. Nie, nie jest to żadna napompowana nieskromnością reklama, że to niby w Monastyrze religia ach! i ech!

Gdy zaczyna się sesja, zaczyna się sprawa wiary. Mija 8 godzin gry. Przesiąkniętej na każdym kroku religią. Gracze po uszy w którejś z jedynie słusznych wizji świata. 8 godzin trudnych decyzji, wyborów, zaciekłych dyskusji. Pomnóżmy to przez miesiące, czy nawet lata grania. Nie ma siły, przesiąknie się tym jak gąbka wodą. Tysiące godzin dojrzewania wiary. Wszechobecnej świętej wojny – i to nie z inną wiarą, jak to bywało w naszym świecie, ale z samą Ciemnością, która toczy każdego od środka, a czasem przychodzi z zewnątrz (no i przy okazji z wszelkimi odmiennościami oczywiście). Poważnie, pod koniec sesji jest naprawdę inaczej niż na początku. Oczywiście, częściowo za sprawą takich a nie innych scenariuszy.

Cholera, zaraz, zaraz. Nie, he he, Monastyr nie będzie kolejnym dodatkiem do Świata Mroku.

Ale tak czy inaczej – sporo potu nas kosztowało zadecydowanie, na ile Misterium ma być religią podobną do Chrześcijaństwa, na ile Kościół Dominium ma budzić pewne skojarzenia, czy najważniejszym świętym symbolem ma być krzyż, czy jakiś inny znak.

Ostatnią rzeczą, której bym pragnął to gracz, który znalazł sobie nową religię.

Dlatego lepiej już chyba przenieść do Monastyru coś nieokreślonego, niedopowiedzianego, co jest jak najbliższe tej najpopularniejszej w naszym kraju wierze (...).

Rozwiązanie połowiczne, choć oczywiście to tylko szkic, skrót wszystkiego, co się wiąże z taką drogą.

I od razu wychodzi druga sprawa – otóż w scenariuszach pojawiała się często dosyć pejoratywna wizja Kościoła Dominium. Hipokryzja, korupcja, fanatyzm. Ech, bardzo to grywalne, ale niesie ze sobą wiadome niebezpieczeństwa. Po tych grach pomyślałem sobie, że Monastyr już czeka w kolejce za Harrym Potterem na stos.

Sporo kontrowersji jak na jeden odcinek, a jeszcze nie zacząłem opisywać samej religii. Zróbmy przerwę do poniedziałku.

I zastanówcie się nad pewną kwestią.

Czy lepiej krzyczeć w imię boga wznosząc do nieba jakiś znak trójkąta, gwiazdy, omegi, czy lepiej w imię krzyża ścinać głowy „bogu” ducha winnym heretykom?

Hmm, niezły zgryz, co?
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

~vv3k70r

Użytkownik niezarejestrowany
    sugeruje weryfikacje
Ocena:
0
tradycyjnei cos tam wysmazycie, ja wiem ze pisacz rpgow zna sie na wszystkim (jak dziennikarz, pobieznie i tylko na czas pisania); poszukajcie do pomocy w tej kwesti kogos kto zajmuje sie zwalczaniem sekt, albo jakiegos teologa... taki czlowiek podsunie Wam materialy jakie herezje i pomysly lazily ludziom po glowach w podobnych czasach, dlaczego takie pomysly lazily i konkretnie, jakiej grupie lazily po lbach...
i niech taka osoba zweryfikuje: czy da sie z tego zrobic kosciol/sekte za ktora ruszy jakas grupa;

mam nadzieje ze uda Wam sie stworzyc cos co jest przynajmniej wiarygodne... w koncu spece od wciskania ciemnoty potrafia znalezc grupe wierzaca w ufoki w ogonie komety... tylkoz e na tym trzeb sie znac, poszukajcie do pomocy kogos kto ma na ten temat sporo wiedzy w malym palcu :) i zweryfikuje Wasze pomysly...
05-09-2006 12:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.