Pamięć zwana imperium
» Teksty » Relacje z imprez » PMM okiem Skały

PMM okiem Skały


wersja do druku

PMM 2007 - relacje uczestników

Autor: Redakcja: Joanna 'Ysabell' Filipczak

Moje ogólne wrażenia z PMMa

Profesjonalnie przygotowany – ładne sale, wielu sędziów sprawiających wrażenie, że wiedzą co robią, co oceniać i dlaczego, oddzielne skrzydło w hotelu.
Czas jaki sędziowie poświęcili na ocenę sesji oraz informacje zwrotne, sprawiał, że czuło się ich zaangażowanie we właściwe ocenienie uczestników.
Miałem poczucie, że organizatorzy też potraktowali Puchar poważnie jak nikt dotąd – wymienione już przeze mnie sale, oddzielne skrzydło. Trochę słabo był jednak rozreklamowany wśród uczestników konwentu – brakowało chętnych graczy na sesjach.

Największa zaleta

Przygotowanie i poważne podejście sędziów do tematu. Czułem, że to co mówią jest przemyślane, kiedy np. dawali informacje zwrotne. Również liczebność komisji, która eliminowała szanse zbytniego wpływu preferencji jednego sędziego na całkowitą ocenę. Innymi słowy nie było tak, że jak jeden sędzia lubił narracyjne (lub gamistyczne) sesje, to mocno dominowało to w ocenie – tak mi się przynajmniej wydaje.


Największa wada

Czas, zdecydowanie za mało – pomiędzy półfinałem a finałem było tylko 20 (może 10 minut). Tempo nie dało szansy na odpoczynek. Po nocy, która skończyła się o pierwszej wynikami eliminacji, trzeba było przeczytać i przygotować scenariusz, a następnie wstać na dziewiątą. Mało czasu, choć nie mam pomysłu jak to usprawnić na trzydniowych konwentach, które są u nas normą.

Komentarze do relacji uczestników
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę