Overlord II

Autor: Janek 'ashmourne' Gruszka

Overlord II
Bohaterowie gier komputerowych, filmów i książek mają to do siebie, że są z reguły dobrzy, a ich poczynania motywuje jakiś szlachetny cel. Nawet jeżeli ani nasz heros, ani jego poczynania nie mogą posłużyć nikomu za wzór, najlepiej cnót rycerskich, to jednak dąży do tego, aby ktoś (czy to on sam, czy też ziomale z gangu) miał z tego jakąś korzyść. Złe postępowanie bohatera jest zawsze czymś umotywowane. Wyjątek od tej reguły stanowi Overlord – on szerzy zło i zniszczenie tylko dla tego, żeby szerzyć zło i zniszczenie! Sztuka dla sztuki! W końcu jest demonicznym panem podziemi!



Umarł król, niech żyje król!



Fabuła Overlord II jest kontynuacją pierwszej części gry, w której pan Overlord zginął w tajemniczych okolicznościach. Zostawił po sobie iście mroczną, overlordowską fortecę, a w niej liczną armię wiernych sług, gotowych za swym panem skoczyć w ogień (dosłownie).

Po odejściu Overlorda (niech mu ziemia lekką będzie…) piekielne gospodarstwo zostało bez opieki, a sługusy (zwane tu minionami) musiały znaleźć sobie nowego pana. I znalazły! W jednym z wielu miasteczek w pięknej krainie, gdzie ludziom żyło się spokojnie i dostatnio, mieszkał chłopiec zły do szpiku kości, istny pomiot diabelski i zarazem idealny kandydat na Złego Lorda! Nietrudno się domyślić, że mieszkańcy miasteczka, a zwłaszcza dzieci, czuli w stosunku do niego lęk. Biedne dziecko znalazło sobie za to innych kompanów – sługi dawnego Overlorda, z pomocą których spowodował niezły zamęt, za co został wyrzucony z miasta. Schronienie znalazł w podziemnej twierdzy minionów, gdzie wkrótce zasiadł na tronie jako nowy władca podziemi!

Teraz zaczyna się prawdziwa zabawa – chłopak może wreszcie robić to, co tygryski lubią najbardziej – niszczyć i mordować.


Gremliny atakują


Czymże byłby Bardzo Zły Lord bez swoich zastępów demonów? Na pewno nie tym, kim jest Overlord ze swoimi minionami – stanowiącymi niewątpliwie jedną z największych zalet gry.

Nasze sługusy to kurduplowate, gremlinopodobne diabliki. Choć do najprzystojniejszych stworzeń zdecydowanie nie należą (są raczej pokraczne i zezowate), naprawdę nie sposób ich nie lubić. Ich gabaryty może nie szokują, lecz stworki nadrabiają to zaawansowaną nadpobudliwością – wszędzie ich pełno, a potrafią nieźle nabroić. Jeśli natrafi się okazja, miniony wkładają znalezione stroje czy dosiadają napotkane zwierzaki. Wszystko robią, rzecz jasna, wydając od czasu do czasu charakterystyczne dla siebie radosne okrzyki. Wierzcie lub nie, ale oddział tych małych gremlinów z ADHD potrafi naprawdę rozbawić.

Ale zostawmy na chwilę kwestię humorystyczną i skupmy się na zdolnościach bojowych naszych podkomendnych. Dzielą się oni na cztery grupy. Najbardziej uniwersalni są Brązowi. Nie mają żadnych szczególnych umiejętności, jednakże w walce w zwarciu spisują się najlepiej. Dalej mamy pod sobą Czerwonych (miotających ognistymi kulami), pływających w wodzie Niebieskich oraz odpornych na trucizny Zielonych.

Sterowanie sługami jest bardzo intuicyjne i opiera się dosłownie na kilku przyciskach, jednak dowodząc piekielnym oddziałem Overlorda nie miałem odczucia, by było prymitywne. Cała zabawa polega na kierowaniu minionami tak, by rozwiązać napotkane trudności.

Problemem może być przyporządkowanie Overlorda II do jakiegoś konkretnego gatunku. Patrząc na screeny, można by sądzić, że to gra akcji lub cRPG. Sterowanie minionami i wykonywanie za ich pośrednictwem różnych czynności sprawia, że zaryzykowałbym stwierdzenie, iż Overlord II ma w sobie sporo z RTS i gry taktycznej (choć w dużym uproszczeniu). Z kolei to, że w walce możemy brać bezpośredni udział, wspomagając nasze miniomy mieczem, sprawia, iż produkcja ma także cechy gry akcji, a możliwości zdobywania nowych zbroi i rozwoju umiejętności (choć nie mają wielkiego wpływu na rozgrywkę) mogą wskazywać na podobieństwo do RPG-ów.


„Ale głupi ci Rzymianie…”


Świat, w którym przyjdzie nam robić demolkę, jest barwną, bardzo baśniową, ale nieco przerysowaną i karykaturalną krainą fantasy, która miesza ze sobą elementy typowe dla bajek oraz charakterystyczne postacie, postawy i zachowania z realnego świata. Dodano do tego sporą szczyptę (lub nawet dwie) zakręconego, czarnego humoru. Przykład? Jednym z przeciwników w grze jest wielkie Imperium, będące starożytnym Rzymem odbitym w krzywym zwierciadle. Legioniści są fajtłapowaci, nie grzeszą przesadną inteligencją, jednakże nadrabiają liczebnością. Innym przezabawnych przeciwnikiem są elfy, które są… zniewieściałymi rasta-ekologami w wielkich, kolorowych czapach. Połączenie w jednej grze takich przeciwników z minionami oraz zakręconymi zadaniami typu: „Zabij tysiąc gnomów” jest mieszanką iście wybuchową!


Dźwięk i grafika


Oprawa wizualna w Overlord II stoi na naprawdę wysokim poziomie. Przede wszystkim grafika bardzo dobrze buduje kolorowy, baśniowy klimat gry. Modele i tekstury zostały wykonane dokładnie. Na nowego Overlorda po prostu przyjemnie się patrzy. Udźwiękowienie gry nie odstaje od grafiki – przygrywająca w tle muzyka ładnie komponuje się ze światem, ale nie narzuca się graczowi. Od czasu do czasu muzyka przeplatana jest pokrzykiwaniami minionów czy kwestiami innych postaci, które są naprawdę dowcipne.


That’s over, Lord.


Grając w Overlorda II, naprawdę się ubawiłem. Gra ma tyle plusów, począwszy od samej idei wcielenia się w Bardzo Złego i Bardzo Diabelsko Mrocznego i Demonicznego Lorda Podziemi, poprzez miniony, elfy i inne dziwne postacie, na zakręconych zadaniach skończywszy, że wady nie są bardzo rażące. Jeśli już muszę szukać dziury w całym, a na tym mój obowiązek polega, przyczepię się do liniowości rozgrywki. W tej grze nie ma miejsca na skomplikowane decyzje – Overlord jest prowadzony przez kolejne poziomy jak po sznurku. Zadania czasami wydają się bardzo podobne do siebie. Overlord II to naprawdę bardzo solidna, choć nie doskonała, produkcja. Polecam ją każdemu wielbicielowi absurdalnego humoru!



Plusy:




Minusy:



A oto zwiastun gry: