Pamięć zwana imperium
» Recenzje » Overlord II

Overlord II


wersja do druku

Cała prawda o ciemnej stronie mocy

Autor: Redakcja: Ula 'Canela' Kuczyńska

Overlord II
Bajki są dla dzieci. Zatem nie napiszę wam o rycerzu w lśniącej zbroi, który gotów jest przemierzać całe krainy tylko po to, aby pozostawić pocałunek na licu księżniczki zamkniętej w magicznej wieży. Nie będzie też ani słowa o bohaterstwie, odwadze i honorze. Albowiem Overlord (o którym za moment) raczej siłą wyciągnąłby blondynę za jej przydługi warkocz, a potem zniewolił czarem dominacji, by ta stała się jego kolejną służącą, lub kochanką - jeśli akurat miałby taki kaprys. Porozmawiamy więc o byciu złym, potwornym aż do szpiku kości - tak mrocznym, że nawet najczarniejsza czerń wydaje się przy tym wyblakła. By tego dokonać nie trzeba kończyć żadnej szkoły, czy studiować grubych podręczników. Wystarczy wrzucić do czytnika konsoli grę Overlord II.

Przyznam, że zanim sięgnąłem po ten tytuł nie byłem do niego w pełni przekonany. Demo udostępnione przed premierą było nijakie i w żaden sposób nie pokazywało możliwości gry. Również materiały prasowe i trailery były w cieniu innych, większych produkcji. Co prawda niektóre z zapowiedzi humorem rozkładały na łopatki, ale nie do końca skłaniały gracza do sięgnięcia po portfel. Chyba właśnie niewielka promocja sprawiła, że tytuł przez wielu ludzi nie został zauważony. Naprawdę wielka szkoda, bowiem gra, jak i wykreowany w niej świat, są naprawdę zacne. Nie dziwi zatem fakt, że przez wiele osób Overlord II został okrzyknięty alternatywnym Fable na konsolę Sony.


Potęga!

Historia rozpoczyna się niewinnie. W prologu dane nam jest kierować krokami małego chłopca, którego inne dzieci okrzyknęły tytułem "Witch boy". Pierwszym poważnym zadaniem stanie się zatem dostanie do ich rodzinnej osady i pokazania im kto tu rządzi. Już od początku wiemy, że to właśnie naszemu malcowi przyjdzie w przyszłości stać się potężnym panem zła. Zresztą szepty z ciemności co rusz nam o tym przypominają. Natomiast przyszłość, jak się okazuje, wcale nie jest tak odległa. Niespodziewany obrót sprawy, oraz pomoc czekających na nowego mistrza minionów sprawiają, że malec staje się soplem lodu. Tuż po uwolnieniu wita go legion sług, gotowych doprowadzić swego pana na stojący, pusty od wielu lat tron. Chłopca czeka więc morderczy trening i tak mija niespełna 13 długich lat. By jednak udowodnić swoją wartość zmuszony jest przejść ostatnią próbę, która zadecyduje czy jest godzien stać się kolejnym panem ciemności. A gdy już się to stanie…

I tu właśnie rozpoczyna się prawdziwa esencja Overlord II. Wprawdzie fabuła jest aż do bólu liniowa, jednak, tuż po otrzymaniu własnego zamku, na nudę po prostu narzekać nie można. Czeka nas bowiem upiększanie komnat, wykuwanie nowych broni i pancerzy, jak również ulepszanie już istniejących miejsc w celu poprawienia skuteczności naszej małej armii. Potrzebne są do tego oczywiście fundusze, a te nie przychodzą łatwo. Aby zarobić najlepiej zdominować kilka pobliskich miast, dzięki czemu wieśniacy sami dostarczać będą skrzynie wypełnione po brzegi kosztownościami. Podobnie sprawa wygląda gdy zechcemy powiększyć nasz zasób zaklęć. Wpierw musimy odnaleźć specjalne kamienie, które rozsiane są po całym świecie gry (niektóre z nich są naprawdę dobrze ukryte lub wymagają do odnalezienia użycia specjalnych minionów). Sekretów jest więc sporo i gracze nastawieni na zbieractwo nie powinni narzekać.

Skoro już wspomniałem o minionach to warto je nieco przybliżyć, gdyż to właśnie one są największą siłą Overlord II. Już samo patrzenie na ich figle sprawia, że przez całą rozgrywkę uśmiech nie znika nam z twarzy. W odróżnieniu od naszego antybohatera, który jest całkowicie niemy, minionom gęba nigdy się nie zamyka. A gadają naprawdę dużo, zapewniając wiele rozrywki podczas podróży. Warto przy tym wysłuchać ich wszystkich możliwych tekstów – są naprawdę genialne. Na uwagę zasługuje tutaj minion-bard naszej hordy, który po każdym wydarzeniu uracza nas nowymi opowieściami. A że stworzenia te do romantycznych nie należą, jego pieśni bardziej przypominają satyrę o prostych rymach niż ballady. Niektórzy polscy wokaliści mogą śmiało uczyć się od minionów, gdyż finezji i pomysłów na pewno im nie brak. Nie trudno się jednak zorientować, że poza humorem nasi pupile są również pomocni w czasie podbojów. Nasz Overlord wbrew pozorom jest bardzo łatwym celem dla wrogów i tu właśnie potrzebna jest pomoc jego wiernej hordy. Na początku dysponujemy jedynie minionami bojowymi, które - jak wszystkie inne - swoje imię zawdzięczają kolorowi skóry. Brązowi to główna siła bojowa, są doskonałymi wojami i nie straszny im żaden wróg. To, co ich jeszcze odróżnia od kuzynów to zamiłowanie do wszelkiej maści broni i nakryć głowy. Widok brązowego w czapce z foki, czy skalpie elfa jest tu zupełnie normalny. Mówiąc krótko: nasi wojownicy mogą i chętnie ubierają się praktycznie we wszystko, co tylko napotkają na swojej drodze. Z biegiem czasu przyjdzie nam uratować kolejnych poddanych. I tak: czerwoni to doskonała artyleria miotająca we wroga małymi kulami ognia; zieloni natomiast to urodzeni mordercy, którzy zyskali unikatową zdolność bycia niewidzialnym. Ich najlepsze zastosowanie to szybki atak na tyły wroga i odwrót. Ich cios w plecy w większości przypadków bywa zabójczy. I chociaż inne miniony twierdzą, że zieloni śmierdzą, gracz szybko przekona się jak bardzo pożyteczni to sojusznicy. Nie należy też zapominać o nieco mniej agresywnych, ale równie istotnych niebieskich, którzy jako jedyni nie stronią od kąpieli (inne miniony w wodzie umierają), a dodatkowo potrafią wskrzeszać w czasie walki ubitych towarzyszy. Bo chociaż miniony chętnie umierają za swojego władcę… czasami wielokrotnie, to dobrze jest mieć swoich stałych generałów. Wykupienie ich z rąk śmierci poza walką ma swoją cenę, którą jest poświęcenie innych wojowników. Im wyższy poziom doświadczenia nieboszczyka, tym więcej żywych musi wpaść w fale Styksu.

Poza minionami, istotnym elementem strategii stają się również wierzchowce, inne dla każdego rodzaju jednostki. Brązowi (najbardziej klasyczni) dosiadają wilków, dzięki którym bez problemu mogą szturmem wbić się w legion centurionów. Dużo ciekawiej prezentują się natomiast pająki, których dosiadają zieloni. Owe paskudztwa bez problemu poruszają się po ścianach, a zatem atak z zaskoczenia staje się jeszcze ciekawszy. Czerwoni natomiast, z racji swego ognistego temperamentu, ujeżdżają ogniste salamandry, które - podobnie jak jeźdźcy - są całkowicie odporne na ogień. A niebiescy… cóż, niebiescy, jak wspomniałem wyżej, pływają, a to samo w sobie stanowi już wielką siłę, gdyż do niektórych miejsc można przemieścić się jedynie drogą wodną. Jak więc widać odpowiednia strategia i trafnie wydawane rozkazy to klucz do sukcesu. Tyle o minionach, przejdźmy zatem do kolejnych paskud… przepraszam... Skupmy się na innym aspekcie gry - kobietach.


Dominacja!

Nie od dziś wiadomo, że kobiety wybierają złych chłopców. Są więc one bardzo istotnym elementem rozgrywki w Overlord II. Już na samym początku, będąc jeszcze dzieckiem, poznajemy naszą pierwszą Mistress – Keldę. Okazuje się, że miłość od pierwszego wejrzenia łatwo nie umiera i nawet po naszym zlodowaceniu jest nadal gorąca. Jak mawia minion-doradca Gnarl "Każdy dobry Overlord powinien mieć swoją mistress. Lub najlepiej kilka." Skoro natomiast chcemy być prawdziwym panem ciemności warto sobie tą podpowiedź wziąć do mrocznego serca. Naszych oblubienic nie da się w grze ominąć i nie mówię tutaj wcale o ich wielkich walorach. Po prostu ratujemy je z rąk oprawców fabularnie i w zasadzie większego wyjścia nie mamy. Jak przystało na złego władcę, tak i jego kobiety bywają ostre. Czasami wręcz same wpraszają się w buciorach do naszego królestwa, a spróbujcie im tylko przeszkodzić! I kto tu kogo dominuje? Bardzo trafne pytanie…

Poza walorami estetycznymi, które panie wnoszą do mrocznego królestwa, są one kolejnym celem, na który przeznaczać będziemy ciężko zagrabione monety. Nasze mistress nie mają zamiaru żyć w nędzy i szybko domagają się "małego" przemeblowania zamku. Zatem będziemy zmuszeni zainwestować w przepiękne dywany, zasłony, czy też wielkie luksusowe łoże. Uspokajam jednak, że nasze fundusze na marne nie idą. Dzięki nim zaskarbimy sobie wierność naszych pań - co więcej - jeśli odpowiednio umeblujemy ich apartament szybko okaże się, że w łożu są dwa miejsca. Osoby, które przygotowują się na sceny rodem z filmów porno muszę od razu odesłać w inne miejsce - takich rzeczy w Overlord II nie uświadczymy. Miłość w grze potraktowano, podobnie jak inne elementy, bardzo humorystycznie. Nie chcę wam psuć zabawy z odkrywania wszystkich smaczków ale uwierzcie mi na słowo, że skacząca w rytm skrzypiącego łoża wieża ciemności to naprawdę niezapomniany widok. Warto zatem poświęcić nieco czasu i złota przynajmniej po to by obejrzeć wszystkie scenki z paniami. Zapomniałem dodać, że w całej grze przyjdzie nam zadowolić (bez skojarzeń) aż trzy panie. Wspomniałem wcześniej, że najpierw należy wyrwać je z rąk nieprzyjaciela. Ale kim jest owy nieprzyjaciel, który ośmielił się stanąć na drodze pana ciemności?

Naszym głównym wrogiem w grze jest Imperium, do złudzenia przypominające rzymian. W czasie swoich podbojów Imperator odkrywa istnienie magii, a skoro co jakiś czas urządzane są wielkie igrzyska… Prawda, że łamigłówka jest prosta? Zgromadzenie jak największej ilości magicznych i zarazem niebezpiecznych stworzeń jest najważniejszym celem, jaki przyświeca imperium. Nie przewidziano jednak, że w realizacji planu przeszkodzić może sam pan ciemności. Dla nas natomiast jest to tylko kolejna przeszkoda na drodze do osiągnięcia niecnych celów. Świat magii może poczekać, nim zajmiemy się później. Ponadto okazuje się, że to właśnie imperium zagrabiło ule potrzebne do przywołania minionów, a na to przecież pozwolić nie możemy. Odzyskamy zatem co nasze, a przy tym zgładzimy wroga i tak upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Należy tu dodać, że pomimo częstych walk nie wszystkich ludzi powinno się zabijać .Grę możemy przejść na dwa sposoby. I o ile całkowita destrukcja jest bardzo satysfakcjonująca tak o wiele bardziej ciekawa jest droga dominacji. Nic bowiem nie cieszy tak bardzo, jak miasto pełne zniewolonych poddanych. Droga jest również ciekawsza ze względu na liczne bonusy, które dzięki takiemu podejściu zdobywamy. Warto poznać obie ścieżki. Nie muszę chyba dodawać, że znacznie przedłuża to żywotność gry? Tak faktycznie jest, bo cała zabawa zajmuje nam około 20 godzin. Czy jest to mało, czy dużo to już sprawa indywidualna. W moim odczuciu wystarczająco, by dobrze się bawić.


Śmierć!

Hmmm, kilka spraw technicznych - muszę przyznać, że i tutaj Overlord II pozytywnie mnie zaskoczył. Oprawa dźwiękowa jest dobrana perfekcyjnie, a głosy postaci to istny majstersztyk. Każda wypowiedź zamienia się w beczkę śmiechu i nawet zdania, które z pozoru powinny należeć do poważnych stają w ogniu satyry. Choć bywa tak, że patos wylewa się z ekranu wielkimi falami, szczypta ironii sprawia jednak, że dobry smak pozostaje. Pieśni minionów są niezapomnianym przeżyciem, podobnie jak przemierzanie jednego z miejsc w rytm hawajskiej melodii. Kolejnym kąskiem, tym razem dla oczu, jest grafika, która pomimo surowości zachowuje baśniowy nastrój. Modele są wykonane poprawnie i cieszą oko, szczególnie wszelkiej maści efekty takie jak lejąca się lawa, czy spływająca woda. Jest naprawdę pozytywnie i nawet miejsca przepełnione mrokiem wywołują u nas przyjemne odczucie. Nie zauważyłem też większych spowolnień - to dobra wieść, gdyż na ekranie dzieje się czasem naprawdę wiele. Aby jednak nie było różowo (mam tu na myśli oczywiście mroczny róż), czasami występują problemy z kamerą. Zwłaszcza w mniejszych pomieszczeniach bywa to uciążliwe. Również zarządzanie jednostkami mogłoby być przystępniejsze. Z pozoru wszystko jest dobrze, a jednak czasem ten aspekt rozgrywki zgrzyta. Głównie w momencie, gdy sami musimy sterować swoimi minionami - przełączanie nimi prostych dźwigni bywa mordercze dla graczy. Czasem razi też zator jaki mogą (lecz nie muszą) wywołać stojące obok siebie jednostki. Pomimo tych kilku problemów, grę oceniam pozytywnie. Wspomniane uciążliwe fragmenty nie zdarzają się często. Więc w natłoku zajęć szybko się o nich zapomina.

Czy zatem warto sięgnąć po Overlord II, gdy na rynku jest tak wiele innych i większych produkcji? W moim odczuciu warto. Prosta i zbalansowana rozgrywka, a także niemal Pratchettowski humor skutecznie przykuły mnie do fotela na tyle długo, by polubić ten niezbyt duży, aczkolwiek ciekawy świat. Wszystko w nim stanowi szaloną przejażdżkę kolejką bez trzymanki – dosłownie! - w niektórych momentach odczucia są naprawdę podobne. Na uwagę zasługują też ciekawe trofea, które bardzo dobrze wpasowują się w konwencje zabawy. Przytoczę tu chociażby nagrodę za zabicie 100 małych foczek (które jak wiadomo są stworzeniami straszliwymi!), czy bardziej żmudne, ale za to jajcarskie polowanie na 1000 (!) gnomów. To wszystko sprawia, że do Overlord II można wiele razy powracać. Dla wszystkich lubujących się w nieco absurdalnym poczuciu humoru jest to pozycja obowiązkowa. Mam cichą nadzieję, że pomimo małego rozgłosu w przyszłości ujrzymy trzecią część. Chociaż tak naprawdę twórcy nie muszą się o nic martwić. Prędzej czy później Overlord sam do was zawita...

"Bowiem zło zawsze znajdzie właściwą drogę."
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
7.75
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Overlord II
Producent: Triumph Studios
Wydawca: Codemasters
Dystrybutor polski: Codemasters
Data premiery (świat): 23 czerwca 2009
Data premiery (Polska): 25 czerwca 2009
Platformy: Xbox 360, PS3
Strona WWW: www.codemasters.com/overlordii/



Czytaj również

Overlord II
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Canela
   
Ocena:
0
Recenzja zaciekawiła mnie na tyle, żeby sięgnąć po grę. Zagrałam w demo i choć było ciekawe, nadal mam mieszane odczucia... Brakuje w nim trochę "fajerwerków". Gdyby nie grafika, gra z powodzeniem mogłaby być pozycja z PSS, a nie pudełkową. Takie przynajmniej odniosłam wrażenie.
27-11-2009 13:21
~walery5000

Użytkownik niezarejestrowany
    miniony sa the best
Ocena:
0
ogolnie gra nie nalezy do najgorszy to co mi sie podba to ze mozemy byc tym zlym i oczywiscie minony ktore nadaja calej grze sens czyli humor i dobra ropierdólka wszystkiego
29-11-2009 12:11
Adahl
   
Ocena:
0
Całkowicie nie zgadzam się ze stwierdzeniem iż gra przypomina te z PSS. Jest to solidna produkcja pudełkowa, której rozbudowanie nijak się ma do małych i przeważnie prostych gier do ściągania. Co do dema to napisałem w recenzji, że i ja byłem po nim rozczarowany. Nie pokazuje ono kompletnie złożoności samej gry.
01-12-2009 16:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.