» Recenzje » Oszukać przeznaczenie 4 3D

Oszukać przeznaczenie 4 3D

Oszukać przeznaczenie 4 3D
Zarówno bohaterowie, jak i twórcy filmu nie zdołali oszukać przeznaczenia. Pierwsi zginęli w dość widowiskowy sposób, a drudzy nakręcili słaby film.

Formuła serii Oszukać przeznaczenie skończyła się dawno. Właściwie już po jedynce. I choć żadna z części nie była specjalnie porywająca, to cykl wbił się w pamięć widzów na całym świecie (wciąż odczuwam obawę, kiedy jadę za ciężarówką wiozącą pnie drzew). Ciężko znaleźć kogoś, kto nie wie, o co w tym całym oszukiwaniu chodzi. Na początku było to fajne, w pewnym sensie nowatorskie, zwłaszcza że wreszcie nastoletni bohaterowie uciekali nie przed seryjnym mordercą, a przed samą śmiercią. Z czasem temat został dostatecznie wyeksploatowany.

W czwórce, podczas wyścigów samochodowych, bohaterowie unikają katastrofy, której ogniem zapalnym jest… śrubokręt! Tak, tak, młodzi majsterkowicze, uważajcie na siebie! Scena otwierająca jest miła dla oka (chociaż nie dla postaci w filmie, w której oku ląduje ten obiekt), ale emanuje niepotrzebną przemocą. Nabijanie na pal i wylatujące wnętrzności są fajne, ale w Pile, a nie w takim filmie jak Oszukać przeznaczenie. Piła to gore, coś co założenia ma epatować brutalnością i dosadnością. Seria Oszukać przeznaczenie została stworzona z myślą o pewnego rodzaju niedomówieniu – zatem boimy się czegoś, czego nie widzimy lub nie potrafimy wyjaśnić.

Największym plusem tej produkcji jest jej czas. Osiemdziesiąt minut wystarcza na relaksacyjną drzemkę. Wszystko od samego początku jest jasne i oczywiste. Nawet moment, kiedy jeden z bohaterów, Nick, ratuje swoją koleżankę przed niefajną śmiercią w myjni, przez co reszta postaci myśli, że przerwała łańcuch śmierci, jest nieprzekonujący. Może nie do końca dlatego, że scenariusz jest słaby (bo jest), ale dlatego, że film nazywa się Oszukać przeznaczenie. Doskonale wiemy czego się spodziewać i że zamordowanie mniejszej ilości głównych bohaterów niż 80%, będzie profanacją serii. Cykl nie pozwala na zbytnie emanowanie oryginalnością.

Drugi i ostatni już plus również związany jest z czasem. Dotyczy on sekundowych fragmentów trzech scen, kiedy to poruszamy się niespokojnie w fotelu. Wszystko za sprawą 3D. Całość ogląda się znacznie fajniej niż tradycyjne dwa wymiary, a wspomniane wcześniej momenty, kiedy w naszym kierunku lecą różne przedmioty, naprawdę powodują delikatne drygnięcie. Na całe szczęście technika trójwymiarowa robi się już na tyle popularna, że nie musimy chodzić na kiepskie filmy, żeby nacieszyć się inną głębią, niż głębia emocjonalna i duchowa.

Jeżeli nie ma więcej plusów, wszystko inne na minus. Słaby scenariusz, drętwe dialogi i kiepscy aktorzy. Frazesy puste jak cały ten film. W przeciwieństwie do tytułowego przeznaczenia, czuję się oszukany! Oddajcie mi moje 20zł!
2.0
Ocena recenzenta
3.33
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: The Final Destination
Reżyseria: David R. Ellis
Scenariusz: Jeffrey Reddick, Eric Bress
Muzyka: Brian Tyler
Zdjęcia: Glen MacPherson
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2009
Data premiery: 4 września 2009



Czytaj również

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Już pierwszy akapit odstrasza od tej quasi recenzji - słabej i pustej. Niestety poziomem dorównuje ona filmowi, a może nawet jest jeszcze gorsza.
25-02-2010 23:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.