» Czytelnia » Opowiadania » Ostatnia przysługa

Ostatnia przysługa

Ostatnia przysługa
Od Redakcji Tekst pochodzi z cyklu Opowieści z prowincji i ściśle nawiązuje do wydarzeń oraz bohaterów przedstawionych w opowiadaniu Leniwa Rozkosz. Korzystając z okazji, serdecznie zapraszamy do lektury tych Czytelników, którzy nie znają wspomnianej publikacji!


Greta von Koniegsten konała w kałuży własnego moczu i krwi. W zatęchłym lochu, przesiąkniętym smrodem strachu i zdrady. Steiben, jeden z najprzedniejszych cyrulików na zachód od Reiku, czynił wszystko, co w jego mocy, by wykonać polecenie swego drażliwego pana i utrzymać kobietę przy życiu. Przynajmniej do czasu egzekucji. Rany były jednak rozległe, choć zadane z niebywałą wprawą, i mężczyzna zaczynał się poważnie zastanawiać, czy fakt, że Greta jeszcze dychała, był łaską dobrych bogów, czy żartem tych mrocznych. Zimne spojrzenie oczu inkwizytora nie pozwalało jednak Steibenowi na zdradzenie jakichkolwiek obaw, że utrzyma kobietę przy życiu. Cyrulik był w końcu zaufanym pomocnikiem, i jako taki, doskonale wiedział, że nie warto denerwować, a tym bardziej rozczarowywać łowcy.

Drzwi do izby trzasnęły za postawnym jegomościem, który wkroczył do wnętrza. Skinął inkwizytorowi lekko głową na przywitanie. Steiben dostrzegł, że gość spokojnie poprawił eleganckie, zdobione koronką mankiety koszuli, wystające z rękawów zacnego płaszcza. Na przystojnej twarzy nie malował się nawet cień lęku czy niepewnej obawy. Na samą myśl o człowieku, który nie trwoży się przed jego panem, Steiben poczuł zimne ukłucie głęboko w trzewiach, zadrżały mu ręce.

– Witaj, Heinz – rzekł inkwizytor.

Płomienie świec rozjaśniających mrok izby rzucały podłużne cienie na jego twarz, upiornie wyostrzając szpetną bliznę. Łowca jedną dłonią odgarnął jasne kosmyki, które opadły mu na czoło, a drugą wyciągnął na przywitanie.

– Witaj, Teodorze. – Gość przywołał na usta oszczędny uśmiech, noszący znamiona sympatii, i uścisnął wyciągniętą prawicę. – Mniemam, że przesłuchanie się powiodło?
– Można tak powiedzieć. Na wiele pytań jednak nadal nie znam odpowiedzi.
– Ale przynajmniej miałeś okazję je zadać, Teodorze.

Heinz Fryderyk von Bildhofen skupił się na obserwowaniu pospiesznych zabiegów cyrulika. Dostrzegł tępe, pełne bólu spojrzenie ofiary. Kobieta bezgłośnie ruszyła ustami, jakby próbowała wyszeptać jakąś prośbę. Zapewne błaganie o szybką śmierć. Uśmiechnął się do niej i ciągle patrząc jej w oczy, rzekł:

– Nie ma tak łatwo, dziecinko. Jesteś w dobrych rękach. Mój przyjaciel zbyt długo cię szukał, byś mu się teraz wywinęła, uciekając pod spódnicę Morra.

Greta von Koniegsten, choć skrajnie wyczerpana i na granicy utraty świadomości, skuliła się pod tym spojrzeniem i cicho załkała.

– Byłbyś dobrym łowcą – skomentował nad wyraz rozweselony Teodor. – A teraz pozwól, że dokończymy naszą rozmowę gdzie indziej. Niech Steiben robi, co do niego należy.

Wezwany skłonił się pokornie i odetchnął z niemałą ulgą, gdy obaj mężczyźni wyszli z izby.

Opowiadanie w całości do pobrania w pliku PDF.
Ostatnia przysługa – pobierz PDF (plik 1,88 MB)




Czytaj również

Komentarze


Viriel
   
Ocena:
+1
Ze swojej strony chciałabym bardzo serdecznie podziękować Bartkowi 'naggarothowi' za olbrzymi wkład pracy włożony w stworzenie dobrze oddających szczegóły opowiadania ilustracji. Współpraca z Tobą była czystą przyjemnością :)
13-12-2012 20:42
Tyldodymomen
   
Ocena:
+6
Już pierwsze zdanie spowodało że pokochałem ten klimat prawdziwego Warhammera.
13-12-2012 21:06
von Mansfeld
   
Ocena:
0
Jesyenna Gawędyja pełnom gębom.
13-12-2012 21:18
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Aj tam, hejtery jedne. Swoją drogą zauważyliście, że wszyscy przyznajemy sobie prawo do własnego gustu i stylu gry... No, chyba, że ktoś gra w stylu (a właściwie-choćby i tylko w stylistyce) Jesienno-Gawędowym?
13-12-2012 21:33
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
Hejterstwem byłoby czepianie się przedstawienia Grety-kobiety jako stereotypowej czarownicy torturowanej za niewinność przez stereotypową inkwizycję. My natomiast zachwycamy się klimatem, nostalgicznie wspominając przygody do młotka z agonalnych numerów MiMa.
13-12-2012 22:18
Viriel
   
Ocena:
+2
W obronie Grety: ona nie jest stereotypową czarownicą, tylko stereotypową kultystką. Istnieje subtelna różnica ;P

Co do reszty - wychowałam się na Jesiennej Gawędzie, że tak sobie pozwolę powiedzieć, więc jakoś mojej wizji WFRP zawsze do niej blisko.
13-12-2012 22:42
KRed
   
Ocena:
+7
Tak jakby w kanonicznych opowiadaniach klimat był inny. Z Kingowego "Pazura skavena" weźmy początek przygody:

"pełznący w ciemnościach wąskim chodniczkiem, na którym każdy fałszywy krok mógł skończyć sie wpadnięciem po uszy w nieczystości. Krzyż pulsował mu bólem od wielogodzinnego garbienia się, od ciągłego zginania pleców"

Albo śmierć w drużynie:

"Sierżant leżał w kałuży krwi, z szeroko otwartymi, wytrzeszczonymi oczyma i czerwonymi strumyczkami, zastygłymi przy ustach i nozdrzach (...) Utonął we własnej krwi."

Brud, smród, i efektowne zgony to tradycyjne warhammerowe dekoracje.
13-12-2012 22:46
Scobin
   
Ocena:
+3
@KRed

Ale jednocześnie przykładowi BG w wielu oficjalnych dodatkach są tak obwieszeni magicznymi przedmiotami, że gdyby podłączyć ich do prądu, świeciliby się jak choinki, tudzież śpiewali "Last Christmas". :)

(Nie ukrywam przy tym, że mnie znacznie bardziej pasuje nastrój przywołanych przez Ciebie opowiadań).
13-12-2012 23:17
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
Będzie jakiś crossover z Mordimerem Madderdinem?
13-12-2012 23:27
WinterSpirit
   
Ocena:
+1
Uch. Mam nadzieję, że nie będzie... (przepraszam, knee-jerk reaction, nie mogłam się powstrzymać)

@Viriel: świetny początek opowiadania, wciągnęło mnie i trzyma :) Przeczytam jutro po kolei od pierwszej części. Widzę, że mamy podobne zapatrywania na klimat Warhammera :)
14-12-2012 01:03
Viriel
   
Ocena:
+1
Na crossovera nie ma co liczyć, niezależnie od moich opinii na temat tego bohatera. Dzieje inkwizytora Breitenbacha oraz jego zmagania z kultem Poszukujących opisałam już dawno temu, w opowiadaniu Leniwa rozkosz.

Ale chodził mi po głowie pomysł na uzupełnienie tej historii, a raczej pokazanie jej od zupełnie innej strony - że w Imperium nad działaniami kultów obejmujących wpływowych obywateli czuwa nie tylko Zakon Inkwizycji, ale też wywiad. Zaczęłam więc pisać przygody wicehrabiego Bildhofena, wyszły z tego jak na razie dwa opowiadania.
14-12-2012 01:51
von Mansfeld
   
Ocena:
0
Pytanie tylko, dlaczego WFRP "musi" kończyć się na Jesiennej Gawędzie...
14-12-2012 09:11
Wlodi
   
Ocena:
+5
@von Mansfeld

Ponieważ autor, jak i spora liczba osób lubi taką konwencję?

Ja np. kiedyś nie wyobrażałem sobie, że może istnieć inna konwencja. Z czasem ograniczałem toksyczność i doszedłem do wniosku, że Jesienna, to coś co mnie mało bawi. Obecnie prowadzę inaczej. Znalazłem również fanów innego typu Warhammera.

Co kto lubi! :)
14-12-2012 11:36
von Mansfeld
   
Ocena:
0
@Włodi

No cóż, co kto lubi. Albo, co kto zdaje sobie sprawę. ;-) Mity wciąż żywe. Przynajmniej jakieś alternatywy są.
14-12-2012 11:39
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
niepewnej obawy

Coś mi tu nie gra w tym połączeniu. Czy obawa może być niepewna? Nie to żebym się czepiał, bo tekst ogólnie bardzo dobry. Inna sprawa, że krew i mocz, to nie jest to, czego ostatnio poszukuję w literaturze.
14-12-2012 11:46
Wlodi
   
Ocena:
0
Dostęp do wielu systemów, jak również średnia wieku "warhammerowców" spowodowała, że każdy wyrobił sobie swoją opinię. Co więcej pokolenie "Jesienno Gawędowe" ma już trochę lat na karku, jak również doświadczenia w graniu.

Okazuje się, że nie ma jednej słusznej drogi. Ja sam natomiast przekonałem się, że dla szerszego grona zupełnie odmienne podejście do Starego Świata może się spodobać.

Niedługo (pewnie w Święta) napiszę długą notkę na blogu na temat konwencji warhammera (choć było podobnych już wiele ;) ).
14-12-2012 11:48
nerv0
   
Ocena:
+2
Cóż, ja jestem kolejną osobą, która zdecydowanie lubi taki mroczny, czy wręcz groteskowy klimat, zaprawiony jednak odpowiednią dawką epickości (przy zachowaniu raczej lokalnej jej skali).

Na ten przykład pracuję teraz (no, może pracuję to nieco za wiele powiedziane, bo tylko o tym rozmyślam ;)) nad projektem Mitów Nuln (które wejdą pod opiekuńcze skrzydła redakcji Warhammerowego działu) i już pierwsze sceny pierwszego scenariusza walą po gałach takimi klimatami. Jest trup, nie byle jaki trup, bo najwyraźniej pastwił się nad nim jakiś czarnoksiężnik. W ustach zaszyta kartka z groźbą wymierzoną wprost w BG. W brzuchu zaszyte dziwaczne larwy, które rozpełzną się po okolicy, gdy tylko ktoś postanowi otworzyć zwłoki. Takich larw pojawi się więcej na terenie całego miasta. A zaraz za nimi wrony-zombie mordujące ludzi i wyrywające im oczy. Zwiastun tego, że szykuje się coś dużego i paskudnego. To jest mój Warhammer, pełen czarnej magii, groteskowych tajemnic i mhrrroku. Ale z obietnicą, że zaprezentowane w nim wydarzenia będą miały porządnego kopa, który nadleci w niedalekiej przyszłości.
14-12-2012 11:58
Petra Bootmann
   
Ocena:
+1
@dzemeuksis
"niepewna obawa" - albo niepewność, albo obawa (przynajmniej w kontekście tego zdania).

Jest w tekście więcej kwiatków, choćby "załopotała rzęsami".

Mam też niejasne wrażenie, że tekst powstał na podstawie jakiejś sesji Play-By-Forum. Podejrzewam, że tak nie jest (autorko?), ale są tu takie elementy, jak informacja, że ktoś się pakuje (choć nie kontynuuje się wątku podróży), czy wprowadzanie postaci, która dopiero później zostaje wskazana jako ta, o której już była mowa (w PBF-ie byłoby to oczywiste albo przez to, że to dany autor/ka pisze, albo przez didaskalia), za każdym razem postać jest opisywana w inny sposób ("postawny jegomość", "bezczelny mężczyzna", "wysoki brunet" - w PBF-ie to przejdzie, bo pewnie wcześniej postać została szczegółowo osobno opisana).
14-12-2012 12:21
karp
   
Ocena:
+7
@ von Mansfeld
Pytanie tylko, dlaczego WFRP "musi" kończyć się na Jesiennej Gawędzie...
A kto tutaj napisał, że musi? Karolina skrobęła opowiadanie, mogła je napisać jak chciała, zrobiła tak jak sie jej podoba. Nikt nie mówi, że to jedynie słuszny sposob grania w Młotka, ba Viriel na sesji też wiele brakuje do "krwi, potu i łez" w mrocznym sosie.

Czepiasz się. To tak jakbyś przeczytał książkę Komudy i powiedział, "dlaczego w XVII wieku Polska zawsze musi być do obrzygania sarmacka". Otóż nie musi, Jacek Komuda pisze jak lubi, ma grono swoich fanów. Viriel też pisze jak lubi, są ludzie, którym się to podoba i git.

@ naggaroth
klimatyczne obrazki, mam nadzieje, z ena dłuzej zagoscisz w dziale wfrp

@ Viriel
Teksu nie komentuje, bo już go kiedyś czytałem (choć w nieco innej formie) i pogadalismy o tym wówczas.
14-12-2012 12:24
Scobin
   
Ocena:
+2
@Petra, dzemeuksis

Jako korektor mężnie przyjmuję Wasze ciosy. :-)
14-12-2012 13:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.