» Recenzje » Ostatnia Saga - Marcin Mortka

Ostatnia Saga - Marcin Mortka


wersja do druku

Wesołe jest życie wikinga...

Autor:
Ostatnia Saga - Marcin Mortka
... Ale nie aż tak bardzo. Na zimnej, smaganej wichrami północy życie nigdy nie było łatwe, ale dla urozmaicenia czasu zawsze można było popłynąć na wyprawę, grabić, mordować i gwałcić (niekoniecznie w tej kolejności), a gdy się miało mniej szczęścia, można było liczyć, że przybędzie po człowieka piękna, rudowłosa Walkiria i zaprowadzi go prosto do Walhalli. No cóż, te piękne czasy się skończyły.

Wraz z nowym władcą, młodym i zapalczywym Erykiem Halvdansonem, przybyli zza morza wysłannicy nowego boga – boga słabowitego i tchórzliwego, który każe miłować przeciwników i nadstawiać policzek pod uderzenie. Wszyscy wiedzą, że to nie jest bóg dla prawdziwego wikinga, miłującego potężnego Thora i przebiegłego Odyna. Więc jak to się stało, że w całym kraju palone są święte dęby, a na ich miejscu powstają kamienne świątynie? Dlaczego dzielnych wojów wrzuca się do lochów za wymruczane nad kuflem piwa przekleństwa pod adresem kapłanów Chrystusa? Coś wisi w powietrzu. Coś więcej, niż zwykła wojna między królem, a zbuntowanymi wyznawcami starego porządku. Nadchodzi koniec świata, jaki wszyscy znali. Nadchodzi Ragnarokk!

Tak rysuje się tło fabularne nowej książki wydawnictwa Runa, Ostatniej Sagi autorstwa Marcina Mortki. Czego można się po niej spodziewać? Otóż przeciętny czytelnik, taki jak ja, nie obeznany zbytnio z realiami średniowiecza skandynawskiego, po powieści o wikingach oczekuje zapewne klimatu dalekiej północy. Autor nie zawiódł i bardzo zręcznie wprowadza nas w normański świat, którym zresztą zajmuje się zawodowo. Świetnym zabiegiem jest wplatanie w tekst wyrażeń islandzkich, tym bardziej, że Mortka nie robi tego nachalnie i w sposób utrudniający czytanie, a na końcu powieści umieszczono słowniczek. Z lektury można się coś niecoś dowiedzieć na temat mitów i podań skandynawskich oraz zapoznać się z panteonem wikingów, a wszystko to podano nam ustami bohaterów, w sposób barwny i żywy. Nigdy się nie dowiemy, co naprawdę myśleli wikingowie o swoich bogach, ale z pewnością książkę Mortki można nazwać próbą rekonstrukcji. Szkoda tylko, że autor nie położył takiego samego nacisku na rekonstrukcję realnego świata, opisywanego bez wielu przydatnych szczegółów historycznych. Nie zawadziłoby, jako przeciwwaga dla trolla czy wilkołaka, dokładniej opisać miecz lub zamek.

Czytając Ostatnią Sagę nie mogłem się oprzeć wrażeniu déjà vu, bo książka jest pod wieloma względami podobna do Narrenturmu Sapkowskiego. Mamy więc w obu przypadkach pewien konflikt – starego, odchodzącego już świata i nowego porządku, w którym nie ma miejsca na zabobony. Mamy mity i podania ludowe zręcznie wplecione w fabułę. Czytamy książkę niby to osadzoną w realiach historycznych (mniej lub bardziej), a tu nagle wyskakuje z krzaków jakaś istota pradawna, mityczna, legendarna, a tu nagle ktoś posługuje się prawdziwą magią. Do Ostatniej Sagi pasuje nawet słynne już motto Sapkowskiego. Coś się kończy, coś się zaczyna. Formuła jest więc sprawdzona i dobra, a korzysta z niej coraz więcej polskich autorów, jak chociażby Pacyński w Sherwood. Cóż mogę rzec – o tym się po prostu dobrze czyta.

Losy bohaterów powieści śledziłem z zainteresowaniem, bo też niezwykła to była drużyna. Z jednej strony Harald, wielki i zacietrzewiony wojownik, który wypadł z łask króla, z drugiej Arnul, karzeł o niezwykłych zdolnościach, wypędzony z ludzkich siedzib przez wyznawców Chrystusa, z trzeciej zaś Vidar, słynny skald i chrześcijanin. Co mogło ich połączyć? Tylko przeznaczenie, bo wszystko inne ich rozdziela. Wojownik należy do starego świata, który powoli odchodzi, świata, gdzie Thor wywołuje w swoich wybrańcach berserkerski szał, a przepowiednie zawsze się sprawdzają. Karzeł, w dzieciństwie osierocony i wychowany przez ludzi, usiłuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości, podczas gdy kapłani Chrystusa ogłaszają jego lud przeklętym. Skald zaś jest wykształconym człowiekiem przybyłym zza morza, który na polecenie króla pisze wspaniałą sagę o wielkich czynach władcy – kłopot w tym, że w trakcie pisania traci wiarę w swojego bohatera.

Po bardzo interesującym początku powieści pisarstwo Mortki traci siłę rozpędu, akcja rozwleka się i grozi chwilowym znudzeniem czytelnika, ale dzięki wprowadzeniu enigmatycznej przepowiedni, wyjaśniającej się w miarę rozwoju akcji, autor utrzymuje naszą uwagę aż do ciekawie rozwiązanego końca. Ostatnią Sagę dobrze się czyta, niemniej jednak powinienem ostrzec miłośników klasycznej literatury fantastycznej – to nie jest powieść o kolorowych elfach i smokach. Książka traktuje o świecie pełnym krwi i błota pod niebem zasnutym ołowianymi chmurami. Nie będziecie się śmiać podczas lektury, poczujecie raczej przygnębienie i żal, że oto kolejny świat odchodzi w zapomnienie, a wy byliście tego świadkami.
6.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Ostatnia saga
Autor: Marcin Mortka
Autor okładki: Dagmara Matuszak
Wydawca: Agencja Wydawnicza RUNA
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 8 października 2003
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka
Format: 125 x 185 mm
ISBN-10: 83-89595-00-1
Cena: 27,50 zł



Czytaj również

Ostatnia saga
Zmierzch Bogów
- recenzja
Projekt Mefisto
Nie taki diabeł straszny
- recenzja
Miecz i kwiaty
- fragment
Wojna runów
O jedną śmierć za dużo
- recenzja
Świt po bitwie
Dwadzieścia lat później
- recenzja

Komentarze


Zeus
    Hmmm...?
Ocena:
0
A czy to nie Odyn obdarzał wojowników szałem berserskim?
10-10-2003 12:08
eon
    ;]
Ocena:
0
Jedna z bardziej rzeczowych recenzji, jakie ostatnie czytałem
10-10-2003 15:52
~skrzacik

Użytkownik niezarejestrowany
    Recka spoko
Ocena:
0
Recka spoko :)
Nie czytalam jeszcze ksiazki, ale chyba jest niezla, bo na Zahconie sie dosc dobrze sprzedawala, szczegolnie ze autor byl w poblizu i rozdawal autografy.
11-10-2003 12:36
neishin
   
Ocena:
0
Rzeczywiście, książka na Zahconie sprzedawała się nieźle, może dlatego, że autor chodził w kolczudze :))

Zeusie: masz rację, późno było, jak tą recke pisałem, stąd nieuwaga.
13-10-2003 14:01
starlift
    Wlasnie koncze!
Ocena:
0
I powiem tak, poczatek sredni, po 100 stronie sie rozwija i jest bardzo bardzo przyjmna. Wiecej napisze jak skoncze, zostalo mi z 50 stron i powiem Wam ze nie moge wytrzymac zeby sie dowiedziec zakonczenia - ale ostatni akapit juz przeczytalem. :)
21-10-2003 21:37
~lonzej

Użytkownik niezarejestrowany
    przeczytałem
Ocena:
+1
I tak szczerze mówiąc nie żałuję.
W pewien sposób książka chwyta za serce i czytelnik pragnie wtopić się w realia, czy to w błocie, czy to w deszczu, mgle, w Nidaros, w górach.
03-12-2003 08:59
!Blob!
    Przyczytalem...
Ocena:
0
...w sumie dawno, ale postanowilem sie dopisac przy okazji natkniecia sie na ta recenzje.

Jest super, goraco polecam nie tylko fanom skandynawskich opowiesci!
17-12-2003 23:08
~cesarr

Użytkownik niezarejestrowany
    całkiem niezłe
Ocena:
0
Lubię książki i tą też przeczytałem, ale były momenty ... nudne, ale ciekawe też były i to jest zaletą tej ksiązki. Szkoda Haralda lubiłem go.
12-02-2004 13:40
~yogsothot

Użytkownik niezarejestrowany
    Wypas
Ocena:
0
Książka bardzo wciągająca i ciekawa. Miła odmiana po forgotten realms i inych książkach pisanych pod RPG
05-08-2005 20:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.