» Blog » Opowieść Bergora Durdorsena
28-09-2012 22:48

Opowieść Bergora Durdorsena

W działach: Warhammer | Odsłony: 2

Ten wpis ukazuje krótką historię jednego z BN w mojej kampanii młotkowej. Statystyk nie podawałem bo nie one są najważniejsze, ale tych, którzy może skorzystają z usług Bergora poinformuję, że Bergor tutaj przedstawiony to aktualnie Zabójca Olbrzymów. Pozwoliłem sobie na skorzystanie z pomysłu Jacka Dukaja o Lutych z książki "Lód". Miłej lektury.

 

Opowieść Bergora Durdorsena.

 

Moja historia zaczyna się w roku 2269 w Karaz-Kadrin (Twierdza Zabójców) kiedy to Hargrina, moja matka, wydała mój czarnowłosy wtedy czerep na świat. Ojciec mój Durdor syn Hormdora był zabójcą trolli podobnie jak jego ojciec, a mój dziad. Durdor był dumny, że jego jedyny smarkacz urodził się mężczyzną i widział we mnie wielkiego wojownika naszej rasy, ale nie w roli zabójcy. Wierzył, że odmienię los rodziny i będę szeregowym, a później oficerem regularnej krasnoludzkiej armii. Biedny głupiec... Ponad sto lat później gdy miałem dość ciągłego narzekania starego odnośnie mojego prowadzenia się, a byłem najlepiej pijącym młodzieńcem i zapowiadałem się obiecująco w tym fachu, wziąłem mój topór i największy antałek Piwa Bugmana jaki byłem w stanie unieść... co? CO PYTAM? Nie wierzysz? A no miał ojciec i ze cztery antałki tego przedniego miodu wśród piw, to żem jeden, jako że setkę już dawno miałem za sobą, wziął na plecy i poszedł! Niech mnie Grimnir o głowę swym toporem skróci jeśli tak wtenczas nie było! Chwyciłem mocno rzemienie co by antałek w drodze przez góry nie przepadł gdzie i ruszyłem przed siebie! Nie wiem jak długo szedłem, ale antałek dawno wypity został gdy zdałem sobie sprawę, że Kislev żem minął i w Kraju Trolli się znalazł! Jako że godnym by nie było wracać bez antałka ni trollowego łba, parłem naprzód. Wtenczas zima była sroga, jeno Norsmeny w wysokich zaspach jak te zajęce hasały i z łuczków do niedźwiedzi białych strzelały, bo brody za krótkie mieli, żeby pysk w pysk do walki z dziką bestyją stanąć. Jakimś cudem i mnie jedna strzałka trafiła, to żem ruszył na dzikusów, wściekły jak sam Grimnir. Z tuzin ich ubiłem, a wciąż nowe przybiegali. Wreszcie jakiś tchórz ostatni sieć na mnie zarzucił i tak mnie dzikusy pojmali i przed swoim wodzem postawili i radzili co ze mną począć. Rzekłem wtedy do dzikiego wodza: "Dwa tuziny twoich chłystków ubiłem, daj no mnie jednego mocnego i jak i jego ubiję to mię puścisz wolno." Wódz ich, brudas straszny mimo śniegu, a przecież to woda jest co nią by mógł chociaż raz do roku członki obmyć, zmyślnie zrozumiał słowa moje i gladiatora ze mnie uczynił. Biłem ja się tam ze pięć lat, więcej może, bo wtenczas rachubę ja straciłem. Pamiętam jeno, że wódz padł chorobą jakąś rażony i nowy został wybrany. Ten dali chciał bym się bił, tyle że już z większemi bestyjami niż te dzikusy rodowite. Wystawił więc naprzeciw mnie trolla co go w wielkim lodowym dole trzymali, głębokim na ze pięćdziesiąt łokci. Wrzucili mnie tam do śmierdzącego stwora i pordzewiały topór rzuciwszy "Zabij!" krzyczeli. Wziąłem to godne pożałowania toporzysko i ubiłem zarazę.

Oddali mi wtenczas mój topór i co pełnię Morrslieba trolla przeciw mnie stawiali. Nie pamiętam ilu jam takich ubił, ale pamiętam, że ostatni to mnie mocno pochachrytał, o że aż tu (Bergor pokazuje bliznę na plecach biegnącą od łopatki do pasa) zaraza niemal na pół mnie porąbała!  Gdy i jego żem pokonał wódz dał mi wybór co by między niemi zostać jako swój czy też opuścić chcę ich plemię i wolnym być. Nie wahając się długo, bo przecie nad czym tu się wahać było, łeb żem jeszcze u nich zgolił i ruszył na południe co by do Imperium wrócić.

Po drodze natknął się ja na istotę straszną w swej naturze, kto wie czy nie straszniejszą niźli smoki i jakikolwiek Chaosu pomiot. Słyszałem ja o niech w opowieściach Norsmenów albo li kislevskich kozaków, alem sądził, że to bujdy. Mowa tu o Lutych, które swą nazwę od wyglądu wzięły swojego, jako że niby lodowiec, a jednak człeczego kształtu wyglądają. Słowem: z lodu i mrozu wykute. Lute. Zauważył pierw ja, że powietrze mroźne przecież i tak niebywale, jeszcze sroższe się stało, a na śniegu, ba śniegu! W lodzie, który twardszy niźli skała meteorytu by się zdawał koleiny ja zobaczył, jakby pługiem wielkim kto lód przeorał pojmujesz? Spojrzałem tedy dalej przed siebie i zobaczyłem Lutego, niech mnie pioruny, istotę z legend kislevskich i norsmeńskich. Podszedłem na tyle blisko ile się dało, a było to może najbliżej ze pięćdziesiąt kroków jak nie więcej. Bliżej możliwością nie było, bo oddech w płucach zamarzał, a serce wydawało się, że od zimna stanie i więcej nie uderzy. Luty wielki jak wieża i szerszy niźli olbrzym unosił się nad ziemią i leciał na wschód. Człeczy lodowiec rzekłbyś raz, niedbała bryła lodu i mrozu innym razem. Przy czym tempo jego, nie więcej niźli tysiąc kroków na dzień cały! Powolny, lecz nieustępliwy, a silny musi być jak smok przy czym jeszcze twardszy. Wyobraź sobie, że lód jaki po nim ostawał i  z jakiego ciało jego stworzone, bardziej niźli skała twardy, bardziej niźli srebro błyszczący i bardziej niźli szkło przejrzysty. Strach mnie obleciał jakżem go zobaczył, nie wiedząc czy atakować mię będzie, czy mnie spostrzegł w ogóle. I wtedy nadzieje mając, żem niezauważony pozostał, Luty obrócił się jakby mi w głowie czytając i spojrzał na mnie, a raczej tak można sobie to tłumaczyć, bom nie dojrzał ja na twarzy jego żadnego oblicza. Ni oczu, ni ust, niczego. Ale widać było, że twarz jego w mą stronę się zwróciła. Groza mnie zdjęła, że zimno wcielone ruszy na mnie, bom nie wiedział czy ta powolność to jego tempo normalne czy spacer jeno. Nic jednak Luty nie zrobił, odwrócił się znów ku wschodowi i dalej parł przez mroźne pustkowia. A powietrze wierz, lub nie, znów cieplejsze na tyle się stało na ile to możliwe było i oddech w płucach dłużej się ostawał i krew poczęła we mnie cieplejsza płynąć.

Gdym dotarł ja do Kisleva pytałem o Lutych. Sądząc, że to Chaos nowe bestyje z siebie wyzionął, zamiar miałem zaraz Imperatorowi o tem fakcie donieść. Lecz pouczono mnie, że Lute to ni Chaos ni Zło jakie, jeno stwory, które może starsze niźli smoki są i mieszkają w gniazdach swoich, których zbiór cały Kislevczycy Soplicowem zowią, ale nikt nie wie gdzie ów Soplicowo leżeć może. Powiadają, że dalej jeszcze niźli sama Norska i za Chaosu Morzem, hen na krańcach Północnych Pustkowi soplicowa szukać by należało. Mędrcy kislevscy zdania są, że trzeba będzie znaleźć je w końcu i może i język tych istot poznać by miast smoków, one do walki z Chaosem stanęły. Powiadają, że Lutych to nawet i smoki co ogniem zieją nie zniszczą, a i Chaosowi się opierają, jakby bez duszy były i ni spaczenie ich sięgnąć nie może ni obłęd...

 

Ponad dwie setki miałem gdy stopa moja znów w ojczystych ziemiach stanęła. Wrócił ja do Karaz-Kadrin z miechem wielkim jak plecak w którym pełno trollich kłów i palcy miałem, a które teraz tu na tych wisiorach widzisz. Tam jeno dowiedziałem się, że ojciec mój Durdor, syn Hormdora poległ był kilka lat wcześniej w walce z trollami jakiemi, a matka z żalu i samotności umarła. Rad byłem, że ojciec spokój znalazł w objęciach śmierci, jeno matki szkoda mi było. Opuściłem znów Karaz-Kadrin w roku 2495 i od tamtej pory kręcę się po Starym Świecie trolle i olbrzymy mordując, a i czasem o Lutych myśląc... Co chopie? Nadal chcesz słuchać? Czy może Ty mi historyję jaką o sobie opowiesz?

1
Notka polecana przez: E_elear
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jasny
   
Ocena:
0
PS. Nie wiem gdzie edycja postów jest, a może po prostu jej nie mam bo nie posiadam konta polter plus. Tak czy inaczej, przepraszam za małą czcionkę w tekście. Skopiowałem go z worda =)
28-09-2012 22:49
mr_mond
   
Ocena:
+2
Po prawej stronie notki, pod reklamą, znajdziesz przycisk "Edytuj wpis". Po kliknięciu otworzy się okno z tekstem notki, obok niego jest przycisk "Wyłącz/włącz edytor". Powinno pomóc.

Proponuję nie tylko zwiększyć rozmiar, ale też zmienić czcionkę na domyślną, która jest o wiele bardziej czytelna.
28-09-2012 22:56
Jasny
   
Ocena:
0
Ok zmieniłem, ale tylko kursywa zniknęła, czcionka dalej mała... Ale bardzo dziękuję za pomoc =)
28-09-2012 23:00
Petros
   
Ocena:
+1
Nigdy nie byłem fanem pseudoklimatycznego słownictwa w RPG ("wtenczas", "tedy", "jeno" itd.). Archaizmy są spoko, ale u Mickiewicza i jemu podobnych i tam IMO winny pozostać.
28-09-2012 23:36
mr_mond
   
Ocena:
0
A w sumie w poezji to też zależy od upodobań ;).
28-09-2012 23:38
Malaggar
   
Ocena:
+2
wydała mój czarnowłosy wtedy czerep na świat
Biedaczek, urodził się jako bezcielesna głowa... :(

Durdor był dumny, że jego jedyny smarkacz urodził się mężczyzną i widział we mnie wielkiego wojownika naszej rasy, ale nie w roli zabójcy
Myślę, że żaden krasnolud nie chciałby, żeby jego potomek popełnił tak straszny czyn, że aż musiałby zostać zabójcą trolli.

Dalej nie czytam. To nie na moje nerwy.
28-09-2012 23:59
Tyldodymomen
    hmmmmmmmmmmmmmmmmmm
Ocena:
0
dark fantazy wyczuwam, mój padawanie
29-09-2012 00:19
Jasny
   
Ocena:
0
@Mallagar
Jezeli słowa sa wyrwane z kontekstu calosci to fakt faktem, beda bez sensu.
A co do Mickiewicza i staropolszczyzny - gusta i gusciki.
I tak, to mega dark fantazy. Bo na pewno nie sewejdż łorlds ;)
29-09-2012 07:24
Malaggar
   
Ocena:
0
Te nawet nie wyrwane z całości sensu wiele nie mają.
29-09-2012 10:27
Jasny
   
Ocena:
+1
Być może dla Ciebie. Gracze zrozumieli co do joty, słuchając, a nie czytając. I celem jego było wywołania uśmiechów Graczy, a pseudoklimaciarstwa. Grunt to podejście do tego jako do zabawy. Poza tym ten tekst nie wybiera się na Quentina, czy Obietnicę. Jest najzwyklejszym tekstem wstawionym na bloga. Ot cała historia. I wstawiłem go tutaj dla poczytania, a nie główkowania czy może lepiej byłoby napisać go w staro-cerkiewno-słowiańskim, niemieckim czy współczesną polszczyzną. A konstruktywna krytyka jest jak zawsze na poltku na najwyższym poziomie, każdy o tym wie. Za przykład wystarczy niedawny post Khakiego odnośnie bitwy młotka z earthdawnem, gdzie przez głupią literówkę nie dano mu nawet dojść do słowa ^^
29-09-2012 11:07
Malaggar
   
Ocena:
0
Ech, szkoda tracić czas na rozmowę z kimś, kto odwraca kota ogonem i udaje (bo zakładam to, nie bycie prawdziwym głupkiem) głupa.

EOT.
29-09-2012 11:10
Jasny
   
Ocena:
0
Równie dobrze, Ty możesz rżnąć głupa bo brak Ci argumentów. Petros napisał wyraźnie, że nie trawi takiego słownictwa i to wyjaśnia z Jego strony temat. Ty zbyłeś wszystko bezsensem i dajesz EOT.

Spoko. Niech będzie EOT.

Peace.
29-09-2012 11:35
Beamhit
   
Ocena:
+1
To po prostu kolejny dowód, że to co bawi ludzi przy stole, po przedstawieniu tego ludziom z zewnątrz, jest skazane na porażkę.

Taka już specyfika tego hobby.
29-09-2012 12:48
Jasny
   
Ocena:
0
@Beamhit
pewnie masz rację. W sumie to na pewno tak.
Chciałem tylko podzielić się z innymi czymś, co miało dobry wpływ na moją sesję, wprowadziło luz i śmiech.
29-09-2012 14:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.