» Recenzje » Omega - Marcin Szczygielski

Omega - Marcin Szczygielski

Omega - Marcin Szczygielski
Pan Szczygielski zasłynął z dzieł dosyć kontrowersyjnych, jego Pl-Boy i Wiosna Pl-Boya były dosyć szeroko omawiane z racji swojej treści. Omega jest szóstą książką Szczygielskiego, a zarazem pierwszą skierowaną do nastoletniego odbiorcy. Bogato ilustrowana i opasła historia fantastyczno-przygodowa, wyrosła z fascynacji autora wiktoriańską powieścią, ale nietrudno zauważyć inne wpływy, także te natury pozaliterackiej. Mamy tedy liczne odniesienia do filmów, a konstrukcja książki jest żywcem wzięta z gier komputerowych. Główna bohaterka pokonuje kolejne etapy gry, ma do dyspozycji kilka żyć, a gdy nie przejdzie jakiegoś odcinka, cofa się do poprzedniego poziomu. Jest też zbieranie artefaktów i gromadzenie drużyny.

Główna bohaterka jest dosyć aspołeczną dwunastoletnią dziewczynką. Entuzjastką komputera i internetu, która z radością spędzałaby całe dnie we własnym pokoju, grając w kolejne gry komputerowe. Wszystko się zmienia, gdy Joanna (tak brzmi prawdziwe imię Omegi) w dniu swoich dwunastych urodzin dostaje linka do niezwykłej gry. Jej uruchomienie zmienia całą rzeczywistość: Warszawa staje się polem dziwacznej rozgrywki, w której Omedze przyjdzie się zmagać z wampirami, przerażającymi klaunami, wilkołakami, maszyną do prania mózgu i nadmiernym konsumpcjonizmem. Jedynymi sojusznikami dziewczynki staną się: Babula (zombie zmarłej dawno babci) i tajemnicze Dziecko, które rośnie w dość szybkim tempie i wygłasza złośliwe komentarze.

Nad całą powieścią unosi się duch autora Alicji w krainie czarów, kolejne etapy gry są coraz bardziej absurdalne i miejscami nielogiczne. Nie wszystkim może przypaść do gustu maszyna do prania mózgu z funkcją wirowania i zmiękczania, bądź wyborowi borowi urządzający borowanie w borze; mnie akurat urzekł ten mocno pokręcony klimat całej historii.

Szczygielski stworzył bohaterkę, która jest wręcz antytezą typowej postaci z książek dla dzieci – bywa straszną egoistką, wcale nie interesuje jej magia, jest do bólu rzeczowa i nie lubi "jak się ją robi w ciula", że zacytuję młodocianą Joannę. Cechuje ją dosyć pokrętna moralność, pozwalająca na przykład na podkradanie pieniędzy z konta mamy. "Najbardziej zależało mi na tym, aby napisać książkę o dzieciach takich jakimi są naprawdę, a nie takich, jakimi widzą ich dorośli" – napisał autor. Nie mamy więc do czynienia ze słodką istotką, lecz rzeczowym dzieciakiem, który zamiast magicznej różdżki ma laptopa, skaner i komórkę. No i nie zapominajmy o mieczu świetlnym, doskonale mieszczącym się w plecaku.

Każdy pokonany etap jest swoistą szkołą życia, dzięki czemu dziewczynka przechodzi powolną transformację: z irytującej, aspołecznej egoistki zmienia się w kogoś, kto potrafi odróżnić dobro od zła. Urzekła mnie ta mała, miejscami cyniczna bohaterka, rzeczowo podchodząca do otaczającej ją rzeczywistości. No i chwała autorowi, że zdecydował się na komputerowego maniaka płci żeńskiej, miast obsadzić w tej roli jakiegoś szczerbatego młodzieniaszka. Ciekawie na tle całej powieści wypada też Dziecko, które jest postacią mocno niejednoznaczną, wywołującą ambiwalentne uczucia w czytelniku.

Czarny humor w połączeniu z groteską i surrealistycznymi wizjami daje efekty, jakich nie powstydziłby się Lewis Carroll. Niczym w Teatrzyku Zielona Gęś absurdalne pomysły następują jeden po drugim, a puenta bywa przeważnie mocno zaskakująca. Jedynym problemem jest to, czy małoletni czytelnicy będą w stanie wyłapać te wszystkie niuanse, liczne odwołania? Mnie bawiła wizja komunistycznego generała-zombie, obrażonego na swój nowy stan, z racji niewiary w życie pozagrobowe. Ale czy dwunastolatek doceni ten rodzaj dowcipu? Czy dziecko będzie w stanie poznać się na absurdalnym humorze, jakim przesiąknięte są praktycznie wszystkie sceny, dialogi i postacie? Miejscami książka traci tempo, pewne momenty nużą zamiast bawić, trochę też razi dydaktyzm, którego nie udało się opakować w formę bardziej przyswajalną niż oczywiste moralizowanie. Ale te drobne usterki nikną wobec dobrej zabawy, jaką jest towarzyszenie Omedze w pokonywaniu kolejnych etapów gry.
8.5
Ocena recenzenta
9.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Omega
Autor: Marcin Szczygielski
Autor ilustracji: Bartek Arobal
Wydawca: Instytut Wydawniczy Latarnik
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 27 października 2009
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-60000-33-5
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Sanato
Lekarstwo gorsze od choroby
- recenzja
Sanato
Obłęd w Zakopanem
- recenzja

Komentarze


~Artur.

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Może i dwunastolatek nie doceni tego rodzaju dowcipu, ale ja jako czternastolatek zrozumiałem o co chodziło autorowi. Tak książka jest wciągająca. Przeczytałem ją w 2 dni.
Zabawne, humorystyczne dialogi czy sytuacje dodają książce uroku. Przykładem jest zdarzenie w lesie wilkołaków, gdzie czaszka Wikarego ugryzła Lobo w hm...krocze i następnie aluzja Dziecka wydała mi się przekomiczna. Jeśli ktoś nie pamięta, to Dziecko stwierdziło, że Wikary będzie musiał się Dłuuugo spowiadać po zaistniałej sytuacji.
03-07-2010 10:53
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Genialnie zakręcona i przekomiczna. Mnie przypomina jeden z takich snów "przygodowych" , który jest przyjemną przygodą którą się fajnie wspomina. KONIECZNIE PRZECZYTAJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
27-05-2011 21:55
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pojebana
07-10-2012 16:06
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Najgorsza jaką czytałem . Ja niewidze w tej książce nic śmiesznego a też mam 14 lat. Debilna opowieść o jebniętej debilce i dziecku. Uuuu .
07-10-2012 16:10
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pojebana
07-10-2012 16:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.