string(15) ""
» Blog » Old Town 2113
31-07-2013 22:20

Old Town 2113

W działach: Old Town, Postapo | Odsłony: 147

Old Town 2113

Bar gdzieś na pustkowiu. Jedynym źródłem światła jest mrygająca nieregularnie lampa. Większość obecnych zalega na ławach z opon bądź znalezionych na wysypisku kanapach. Pośrodku, dookoła stołu zrobionego z palet, stoi sześciu mężczyzn. Dwóch ma na głowach kowbojskie kapelusze, dwóch nosi umorusane lekarskie fartuchy. Piąty trzyma w lewej ręce wielką pałę, ostatni ma na sobie coś w rodzaju munduru.

Na stole coraz wolniej obraca się rewolwer. Wreszcie zatrzymuje się, lufą wskazując jednego z kowbojów. Mundurowy szybko łapie broń, stuka nią o stół i strzela w jego stronę. Nic się nie dzieje, niedoszły strzelec przeładowuje spluwę i przesuwa ją powoli po stole w stronę niedoszłej ofiary. Ta łapie ją i szybko zakręca ją na stole. Tym razem pecha ma jeden z lekarzy, ten z czarną brodą. Kowboj szybko łapie rewolwer, stuka o stół i wypala. Brodacz łapie się za pierś, wypuszcza powietrze i wali się na stół. Pozostała piątka wybucha śmiechem. Po chwili lekarz podnosi się, zbiera z podłogi gąbkowy nabój do nerfa i podaje go w prawo. Gramy dalej.

***

Siedziba biura politycznego w New Town. Przez masywne drzwi na ulicę wypada grupa kilku mężczyzn uzbrojonych w ciężką broń - pały, łańcuchy, młoty. Każdy ma na sobie pancerz poskładany z na chybił trafił dopasowanych elementów. Każdy jest też funkcjonariuszem straży New Town. Pierwszy ze strażników zwraca uwagę na parę przechodniów: on ostrzyżony na irokeza, z karabinem pod pachą, ona w obcisłym, skórzanym stroju. Rzucają się w oczy.

- Dokumenty!

- A pozwolenie na tę broń obywatel ma?

- Prosimy z nami na komendę!

Po chwili za pechową dwójką zamykają się drzwi biura, a zaskoczeni przechodnie patrzą tylko osłupiali, nie wiedząc co się stało. Jednak gdy tylko z budynku zaczęły dochodzić urywane krzyki i odgłosy uderzeń, większość obywateli pospiesznie rozeszła się, nie chcąc nielegalnie się gromadzić.

***

Boczny pas lotniska, przedpole Siczy. Na dziurawej, betonowej płycie stoi w szeregu kilkudziesięciu mężczyzn. Przed nimi dwóch oficerów wykrzykuje rozkazy i przekleństwa. Przed chwilą oddziałowy medyk został postrzelony w kolano za niesubordynację - już nie będzie poszukiwaczem przygód. Wreszcie rozkaz - Tyraliera, naprzód marsz! Szereg zafalował i ruszył w pole kukurydzy, rosnące między pasami starego lotniska. Wielu ludzi jest ledwie uzbrojonych - całe New Town przyszło tutaj na imprezę u Khana, biorąc co najwyżej broń ręczną (wiejskie wesele to wiejskie wesele), tylko po to, by na miejscu dowiedzieć się, że Khan zniknął, a jego domniemani porywacze kryją się gdzieś w polu.

Wpadamy w kukurydzę. Ludzie nawołują, łodygi szeleszczą, widzisz tyle, co na wyciągnięcie ręki - chaos. Wreszcie rozkaz odwrotu - na lewym skrzydle coś znaleźli. To Khan! Nie żyje? Bzdura, Chuck Norris kopie z półobrotu tylko dlatego, że Khan mu pozwolił, Khan jest niezniszczalny!

***

W ubiegłym tygodniu, w dniach 22 - 27 lipca odbył się Old Town - konwent inny niż wszystkie, jak głosi oficjalne motto. Na pewno nie jest to Pyrkon czy Zjava i może dlatego wydaje się nie być popularny wśród użytkowników Poltera. Ja jednak brałem w nim udział już drugi raz i nie żałuję.

Impreza odbywa się od 2005 roku, więc ma już długą tradycję. Głównym punktem programu jest dwudniowy (w każdym razie w tym i poprzednim roku trwał po około dwie doby) larp w klimacie postapo, najsilniej nawiązujący do Fallouta, w którym tym roku wzięło udział ponad dwieściu osób. Całość dzieje się pod Stargardem Szczecińskim, w okolicach dawnego lotniska Kluczewo, w okolicy pełnej ruin, bunkrów i tym podobnych atrakcji. W latach ubiegłych sercem wydarzeń było miasteczko Old Town, założone po wojnie przez ocalałych z krypty numeru której nie pamiętam. Raz do roku odbywa się tu Pora Przybyszów, kiedy to zjeżdżają się handlarze i inni ludzie interesu z całej postapokaliptycznej Polski i okolic. Jest sporo polityki, dużo walki (ASG i otuliny), zabawa, alkohol, pot i brud. Niestety pod koniec Pory Przybyszów 2112 (czyli wydarzeń larpa z zeszłego roku) miasteczko zostało zniszczone przez wybuch bomby i przy okazji silnie skażone. Na szczęście, tuż przed zagładą jak spod ziemi pojawili się przybysze z krypty 801, którzy pomogli części mieszkańców ocaleć a następnie wspólnymi siłami zbudowali New Town, nowe, lepsze miasteczko. Traf chciał, że osiemset-jedynki były fanatycznymi komunistami, więc i miasteczko urządzone zostało na taką modłę. Nie wszystkim się to podobało, więc nieopodal utworzyła się druga osada - Sicz, utrzymywany w ryzach przez potężnego Khana obóz kupców, wędrowców i wojowników, którzy nie godzą się z porządkami “władzy ludowej”, ale też chcą pohandlować. Jakby tego było mało, okolicę coraz częściej nawiedzają supermutanty, które zdają się przybywać ze strony zniszczonego Old Town...

Pomysł utworzenia dwóch obozów, zamiast dotychczasowego jednego, wywołał kontrowersje wśród uczestników, ale na koniec imprezy prawie wszyscy ocenili, że był naprawdę udany. Dzięki temu wielu ludzi faktycznie miało interes w wychylaniu się poza bezpieczne (mniej lub bardziej) miasto, łowcy niewolników mogli łapać okazje, a frakcje kupieckie z New Town zorganizowały widowiskową karawanę na około trzydziestu ludzi i dwa brahminy. Problem pojawił się w drodze powrotnej, ponieważ jacyś dowcipnisie z Siczy otruli nam jednego brahmina a drugiego tak naćpali, że myślał, że jest kotem. I wabi się Mruczek.

Larp pełen był widowiskowych akcji, jak polowanie na raidersów, wspomniana już karawana, pierwsza bitwa pod New Town, zwana też Odsiczą, wesele Traperów czy finałowa, wielka wyprawa na supermutanty.

Konwent poza larpem też był bardzo ciekawy - turniej gladiatorów na otuliny, strzelanie z łuku zrobionego z rurki pcv, jedzenie kiszonego śledzia na czas (to naprawdę wymaga odwagi) i inne atrakcje. Bar konwentowy był naprawdę wyjątkowy, wyróżniał się chociażby ciepłym piwem i tym, że był zorganizowany w zrujnowanym budynku, z którego organizatorzy w bohaterskim czynie społecznym wynieśli przed konwentem wielką stertę gruzu. A imprezy do białego rana, jakie się w nim działy, rewelacja.

Nie wiem, czy ktoś z uczestników trafi na ten wpis, ale mimo wszystko napiszę - orgowie odwalili kawał dobrej roboty, a moja ekipa, czyli frakcje Latarni i Water Tradersów, to naprawdę niesamowici ludzie - cieszę się, że Was znam!

Jeżeli ktoś chciałby spróbować czegoś w rodzaju obozu przetrwania zorganizowanego przez Mad Maxa, polecam zawitać w okolice Old Town w 2114 roku. Na pewno będzie się działo.

I pamiętajcie, są tylko dwie pory roku - Pora Przybyszów i czas przygotowań do następnego Old Town.

Komentarze


~gervaz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
to ja bym poprosił o linka do galerii zdjęć
01-08-2013 16:01
Torgradczyk
   
Ocena:
0
Ciekawy jestem czy w New Town też funkcjonuje poczta. Pamiętam pewnego wędrowaca w przebraniu listonosza. Tak naprawdę nie był żadnym listonoszem - ściemniał, że ma listy dla ludzi z Oldtown, żeby wycyganić od nich jedzenie i nocleg. Ale ten człowiek, chcąc nie chcąc, zapoczątkował nową tradycję poczty i dał mieszkańcom nową nadzieję.
01-08-2013 16:29
voynar
   
Ocena:
0
Zdjęć najlepiej szukać na forum OT: http://www.oldtown.info.pl/forum/viewtopic.php?t=361&postdays=0&postorder=asc&start=270 - ludzie stopniowo wrzucają swoje fotki. Na wcześniejszych stronach tego tematu można też znaleźć zdjęcia z poprzednich edycji. Można też szukać na profilu OT na facebooku, ale tam powoli dodają.

Poczta owszem, funkcjonuje i nawet rekrutuje. Wiem, że było przynajmniej dwoje pocztowców w tym roku, biegających między New Town a Siczą. A kiedy ten fałszywy listonosz się pojawił? To chyba już kilka ładnych Pór Przybyszów temu było?
01-08-2013 17:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.