» Recenzje » Ogień na wschodzie - Harry Sidebottom

Ogień na wschodzie - Harry Sidebottom

Ogień na wschodzie - Harry Sidebottom
Okres drugiej połowy III wieku naszej ery był chyba najtrudniejszą epoką w dziejach Cesarstwa Rzymskiego. Niektórzy historycy określają nawet te lata mianem "całkowitego kryzysu imperium" uważając, iż upadek nastąpił wówczas we wszystkich dziedzinach życia: społecznej, ekonomicznej, ideologicznej, wojskowej i politycznej, a w myśl powiedzenia Inter arma silent Musae – nastąpił także regres kulturalny . Po śmierci cesarza Aleksandra Sewera rozpoczął się, trwający niemalże 50 lat, okres walk o władzę. Cesarze byli wynoszeni na tron i strącani z niego przez armię dyktującą swoje warunki. Nasilały się tendencje separatystyczne w różnych rejonach państwa, co po części wypływało z dążeń pretendentów do tronu. Władza cesarska stawała się coraz słabsza, odarta z nimbu boskości, która otaczała ją jeszcze wiek wcześniej. Po raz pierwszy zdarzyło się, by władca zginął na polu bitwy (cesarz Decjusz), czy też dostał się do niewoli, w której zmarł (Walerian). Wraz z narastającą słabością Rzymu, wokół jego granic powoli zaczęła zacieśniać się coraz silniejsza obręcz wrogów. Na teren Galii wtargnęły plemiona Franków, Alamanowie wkroczyli do Italii, Dację pustoszyli Goci. Jednak największe zagrożenie nadciągnęło ze wschodu. Po przewrocie, władających Iranem Partów zastąpiła perska dynastia Sassanidów. Wywodzący się z niej królowie głosili hasło odzyskania ziem należących dawniej do Achemenidów, które w tym okresie stanowiły część Imperium Rzymskiego. Wkrótce słowa swe poparli czynami najeżdżając zbrojnie wschodnie jego prowincje.

W tym burzliwym okresie rozgrywa się Ogień na Wschodzie Harry'ego Sidebottoma, pierwszy tom trylogii Wojownik Rzymu. To historia desperackiej obrony oblężonego przez Persów miasta Arete – położonej w Celesyrii fortecy chroniącej wschodnie rubieże Rzymu. Dowództwo nad nieliczną garstką obrońców cesarz Walerian powierzył Markowi Klodiuszowi Baliście, barbarzyńcy służącemu Rzymowi, który, otrzymawszy tytuł dux ripae - Dowódcy Brzegów Rzeki odpowiedzialnego za limes (granicę) wzdłuż biegu Eufratu, zostaje wysłany ze stolicy w pełną niebezpieczeństw podróż, ku przyznanej mu placówce, którą ma przygotować do obrony. W trakcie rejsu przez wzburzone fale Morza Śródziemnego przyjdzie mu się zmagać i z potęgą żywiołów, i pirackimi okrętami Gotów. Po wylądowaniu w Azji Mniejszej będzie musiał szybko nauczyć się trudnej sztuki dyplomacji, próbując negocjować uzyskanie pomocy militarnej od władców kolejnych, mijanych na trasie podróży miast – Antiochii, Emesy i Palmyry. Jego starania zakończą się niepowodzeniem i do Arete przybędzie mając do dyspozycji jedynie liczący około tysiąca ludzi oddział vexillatio, ciężkiej piechoty z czwartego legionu scytyjskiego, oraz, podobną rozmiarami, pomocniczą kohortę łuczników. Jego tytuł wojskowy i łącząca się z nim władza, równa namiestnikowi prowincji, okaże się obosiecznym orężem. Uprawnienia te umożliwią Baliście zmobilizowanie w samym mieście rekrutów i odpowiednie przygotowanie Arete do odparcia perskich wojsk, lecz jednocześnie sprawią, iż zostanie wplątany w zawiłe meandry politycznych rozgrywek pomiędzy radnymi miasta. Traktowany przez nich z pogardą, którą szczególnie wyraźnie okazywać mu będzie, podległy mu bezpośrednio dowódca z patrycjuszowskiego rodu, Marek Acyliusz Glabrio, z każdym kolejnym dniem coraz ciężej będzie odczuwał brzemię narzuconego mu zadania. A gdy pod mury miasta nadciągnie nieprzeliczona armia króla Szapura przekona się, iż tak naprawdę zaufać może jedynie kilku z dawna sprawdzonym towarzyszom – byłemu gladiatorowi Maksymusowi, dowódcy rzemieślników Mamurrze i młodemu greckiemu niewolnikowi, swojemu sekretarzowi, Demetriuszowi. Ich przyjaźń zostanie poddana ciężkiej próbie, gdy okaże się, iż od samego początku misja Balisty skazana była na niepowodzenie, a jego poczynania obserwowali frumentarii – członkowie tajnej policji cesarza, mający za zadanie donoszenie o poczynaniach wodza. Gdy wrogami okazują się podwładni, w szeregach obrońców czai się zdrada, a losy miasta zdają się być już przesądzone, Balista dokonuje cudów odwagi, inspirując swą postawą nielicznych ocalałych z rzezi druhów.

Heroiczna obrona Arete jawi się nieomalże archetypicznym wyobrażeniem starcia Zachodu ze Wschodem. Sił światła i ciemności. Tak jakby to miasto było murem stanowiącym granicę, na której romanitas, a nawet sama humanitas, staje w szranki z barbaricum, a uczestniczący w tych zmaganiach wojownicy byli równi tym opiewanym przez Homera. Na ironię zakrawa fakt, iż dowodzący nimi Balista sam jest barbarzyńcą. To syn wodza plemienia Anglów, który w młodości został dyplomatycznym zakładnikiem Rzymu, a obywatelstwo rzymskie i status ekwity otrzymał w nagrodę za służbę w armii. Człowiek to szlachetny i prawy, postępujący zawsze zgodnie z zasadami kodeksu honorowego, którego nauczył się poprzez lata walk . Straszny dla wrogów, serdeczny dla przyjaciół, pełen siły i zdałoby się, że niewzruszony. Lecz ten spokój okaże się maską, którą przywdział, walcząc z wewnętrznymi demonami, nękany wizją cesarza Maksymiliana Traka, którego w młodości uśmiercił, a który jawi mu się w snach zapowiadając jego zgubę. Pod cienką warstwą ogłady i nabytych w czasie służby Rzymowi obyczajów, kryje się dusza pełna mrocznych wierzeń, z wyrytym pod powiekami obrazem mściwego Wszechboga i defetystycznym przekonaniem o nieuchronności losu. Balista toczy nieustanną walkę – nie tylko z wrogiem rzeczywistym, lecz i z samym sobą, a jego silny charakter pozwala mu tę batalię za każdym razem wygrywać. Jest wojownikiem o wielkich umiejętnościach, nabytych podczas kampanii nad Dunajem i w Afryce, świetnym strategiem i taktykiem, wodzem, który potrafi wzbudzić miłość i zaufanie wśród swych commilitiones. Może dlatego, że pamiętając o swej przeszłości nie kreuje się na posągowego, nieprzystępnego dowódcę, a swoim ironicznym poczuciem humoru przełamuje wiele barier.

Jednakże mistrzem ciętego dowcipu jest Maksymus – ochroniarz Balisty, wojownik z Hibernii, który, jak prawdziwy Irlandczyk, nie stroni od mocnego alkoholu i pomimo paskudnej powierzchowności podbija serca kobiet. Mając wobec Marka Klodiusza dług wdzięczności (został przez niego kiedyś uratowany), stał się nieomalże jego cieniem, wielokrotnie wybawiając wodza, i przyjaciela, z poważnych opresji. Również pozostali członkowie świty dux ripae ukazani są w sposób budzący sympatię. Praefectus fabrum Mamurra – genialny inżynier, którego pomysły pozwalają usprawnić obronę, Demetriusz – młodzieniec zafascynowany Balistą i nieustannie porównujący go do wojowników uwiecznionych przez najsłynniejszych pisarzy antycznych czy też stary niewolnik Kalgakus, który pod niepozornym wyglądem kryje zadziwiające umiejętności. Także drugoplanowi bohaterowie stanowią wyraziste i nieprzewidywalne charaktery  nawet ci, którzy przez większą część fabuły przedstawiani są jako postacie negatywne, potrafią zaskoczyć swoim zachowaniem, a i pozytywni bohaterowie nie są tak idealni, jakby się mogło początkowo wydawać. Natomiast Persowie ukazani są jako armia fanatyków religijnych, wiedziona przez żądnego władzy, okrutnego króla Szapura, który nie zawaha się poświęcić swoich ludzi tylko dlatego, iż jego duma została przez Balistę wystawiona na pośmiewisko.

W Ogniu na Wschodzie w bardzo sugestywny sposób stopniowane jest napięcie. Począwszy od lekkiego nastroju awanturniczej wyprawy, który towarzyszy wypłynięciu okrętu przewożącego odziały Balisty z Brundisium, poprzez stopniowo zagęszczającą się atmosferę w trakcie marszu do Arete i podczas przygotowań miasta do obrony, aż po klaustrofobiczny obraz samego oblężenia. W przełomowych dla fabuły chwilach Sidebottom uderza w podniosły, a nawet dramatyczny ton, by za moment rozładować emocje ironicznym komentarzem któregoś z bohaterów. Toczące się wydarzenia oglądamy oczyma różnych postaci, zarówno tych pierwszoplanowych, jak i pojawiających się na kartach powieści przelotnie. Taki urozmaicony sposób postrzegania rzeczywistości, gdy każdy z protagonistów ujmuje ją w charakterystyczny dla siebie sposób, podkreślony każdorazowo zmianą stylu narracji, czyni lekturę jeszcze bardziej wciągającą.

Podziw budzi erudycja Sidebottoma, jego wiedza dotycząca antycznego świata (pisarz jest wykładowcą historii starożytnej na Oksfordzie i autorem wielu publikacji na temat antycznego rzemiosła, sztuki wojennej i historii kultury Imperium Romanum), a zwłaszcza sposób, w jaki udało mu się spleść suche historyczne fakty z wielce wciągającą fabułą. Z wprawą wytrawnego gawędziarza odkrywa na nowo zagrzebane w piaskach czasu miejsca i ustami Demetriusza przedstawia ich mitologiczne oraz historyczne korzenie. Sięga do Pauzaniasza, Tacyta, posiłkuje się Józefem Flawiuszem. Nie stroni także od poezji – podczas uczt bohaterom towarzyszą strofy Owidiusza i Homera, w dramatycznych momentach Balista przypomina sobie fragmenty Beowulfa (co jest świadomym paradoksem zastosowanym przez autora), a religijne rozważania dotyczące zaratustrianizmu ilustrują Rubajjaty Omara Chajjama, które rozmówcy cytują w trakcie dyskusji. Jak sam wspomina w posłowiu książki – świadomie "bawi się" historią, dopasowując ją do kreowanej przez siebie fikcji, lecz w taki sposób, by jego interpretacja nie kłóciła się zbytnio z rzeczywistymi wydarzeniami. Arete to w istocie Dura Europas, a postać Balisty wzorowana jest na działającym w tym samym okresie na wschodnich terenach Cesarstwa wodzu Callistusie. Aby ułatwić mniej obeznanym w antyku czytelnikom lekturę, powieść zawiera bardzo precyzyjny słownik trudniejszych pojęć, listę panujących w drugiej połowie III wieku cesarzy, a także obszerne posłowie historyczne. Autor kreśli w nim faktograficzne tło opowiedzianej przez siebie historii, podaje także dzieła, z których korzystał podczas pisania Ognia na Wschodzie – zarówno źródła starożytne, jak i współczesne opracowania historyczne i archeologiczne, sugerując sięgnięcie po nie osobom zainteresowanym pogłębieniem swej wiedzy. Załączone do książki mapy – ukazujące trasę podróży oddziałów Balisty i plan Arete, pozwalają konkretnie umiejscowić opisywane w niej wydarzenia.

Ogień na Wschodzie jest debiutem powieściowym Sidebottoma i początkiem zakrojonego na szeroką skalę cyklu historycznego. Jako pierwszy rozdział dłuższej opowieści prezentuje się nad wyraz interesująco. Autor tchnął życie w wydarzenia znane z kart podręczników historii z pasją, która udziela się też czytelnikowi chłonącemu każdą kolejną stronę i do samego końca niepewnemu jak potoczą się losy bohaterów. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego miłośnika starożytnego Rzymu, a i osoby, które za antykiem nie przepadają mogą po jej przeczytaniu – urzeczeni pisarskim kunsztem autora – zafascynować się tą epoką.
9.0
Ocena recenzenta
9.33
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Ogień na wschodzie (Fire in the East)
Cykl: Wojownik Rzymu
Tom: 1
Autor: Harry Sidebottom
Tłumaczenie: Marta Dziurosz
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 12 stycznia 2010
Liczba stron: 456
Oprawa: twarda z obowlutą
Format: 150 × 225 mm
Seria wydawnicza: Historia
ISBN-13: 978-83-7510-305-2
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Bursztynowy Szlak
Sic transit gloria mundi
- recenzja
Wilki Północy
Amicus verus rara avis est
- recenzja
Wrota kaspijskie - Harry Sidebottom
Per aspera ad astra
- recenzja
Cesarski tron. Żelazo i rdza
Divide et impera
- recenzja
Wojownik Rzymu. Lew Słońca - Harry Sidebottom
Sic transit gloria mundi
- recenzja
Król królów - Harry Sidebottom
Arma virumque cano…
- recenzja

Komentarze


ivilboy
   
Ocena:
0
Bardzo dobra recenzja, zachęciła mnie do zapoznania się z książką. Oby więcej tekstów na takim poziomie. Gratuluję!
03-05-2010 14:05
Alkioneus
   
Ocena:
0
O proszę, zachęciło.
Zawsze miałem sentyment do powieści przygodowej w świecie antyku, choć ostatnio tak się nacinałem - że Sidebottoma omijałem. Recenzent pomógł sprzedać jeden egzemplarz.
03-05-2010 18:57
~Kikas

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
świetna książka, polecam wszystkim !
15-11-2010 10:14
~Tomasz

Użytkownik niezarejestrowany
    Dobreee
Ocena:
0
Książka naprawdę warta polecenia. Nigdy nie byłem fanem Rzymu, ale autor rozbudził we mnie ciekawość i nawet przejrzałem wiki... aby dowiedzieć się więcej o kohortach itd.
Czytłoł się z przyjemnością
Ave dux ripae ;]
25-10-2011 20:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.