string(15) ""
» Blog » Odczepcie się od Sapkowskiego:
22-08-2016 00:18

Odczepcie się od Sapkowskiego:

W działach: fantasy, książki | Odsłony: 1044

George R. R. Martin nie jest jedynym pisarzem, który przez lata uznawany był przez wielu za idola, a którego krytykowanie stało się ostatnimi czasy modne. Od kilku lat podobnie pod ostrzałem znalazł się niedawny AS polskiej fantastyki: Andrzej Sapkowski.

I powiem uczciwie: skoro ja zabieram się za obronę Sapkowskiego, to znak, że ktoś naprawdę przesadza...

Nie jestem szczególnym fanem Sapkowskiego. Owszem, czytałem Wiedźmina i Narrenturm. I o ile ten pierwszy cykl mi się podobał kiedyś bardzo, tak Narrenturm ledwie zmęczyłem. Sam cykl wiedźmiński został mi natomiast bardzo wcześnie obrzydzony, na skutek manii, która urosła w siłę wśród RPG-owców (wtedy bardzo dużo grałem w gry fabularne) około roku 2000. Wiedźmina i Sapkowskiego fani pchali wtedy wszędzie, aż człowiek bał się konserwę otworzyć.

Wraz z nim natomiast pchali tą jego rakotwórczą nowomowę, te wszystkie hanzy, kawerny i inne makaronizmy oraz resztę jego dobrodziejstw inwentarza. Nawiasem mówiąc powinienem sobie Sapkowskiego odświeżyć i sprawdzić, czy przypadkiem nie warto się z nim jednak przeprosić (tylko skąd na to wziąć czas?).

No niestety, Andrzej Sapkowski nie jest człowiekiem doskonałym (a sądząc z plotek jest to raczej delikatne określenie), a i jako pisarzowi można mu wiele zarzucić.

Nie da się jednak ukryć, że część wytaczanych przeciwko niemu zarzutów nie da się w żaden sposób obronić.

Przejdźmy jednak do rzeczy:

Autor jednego tytułu:

Pierwszym argumentem, jaki podnoszą obecni krytycy Sapkowskiego jest zarzut jakoby był on pisarzem jednego tytułu, który zdobył sławę na Wiedźminie, cyklu o skopanym zakończeniu, a potem nie stworzył już niczego wartego uwagi. Narrenturm ma być wtórne, chaotyczne i słabe, Żmija jeszcze gorsza, Sezon Burz w ogóle nie nadawać się do czytania.

Zarzut ten jest bardzo trudny do odparcia, albowiem w moim mniemaniu jest on w dużej mierze prawdziwy. Poziom literacki Sezonu Burz jest głęboko poniżej możliwości tego autora, Żmii nie czytałem, ale głównie z tej przyczyny, że nie spotkałem się z jakąkolwiek, pozytywną opinią o tej książce. Przez Narrenturm ostatecznie nie przebrnąłem, a końcówka Wiedźmina faktycznie jest skopana.

Z drugiej strony w wypadku Narrenturm była to raczej kwestia personalnego gustu, niż czegokolwiek więcej. Seria posiada bardzo liczne grono miłośników, a przez wielu czytelników jest stawiana wyżej, niż Saga o Wiedźminie, można założyć wiec, że ludzie ci widzą w nim coś, czego ani ja ani krytycy Sapkowskiego nie dostrzegają. Podobnie w wypadku Sagi o Wiedźminie niezbyt dobre, konfundujące zakończenie dla wielu także nie jest elementem dyskwalifikującym. Stawia to pod znakiem zapytania cały zarzut.

Tym bardziej, że bynajmniej nie jest on nowy. Prawdę mówiąc po raz pierwszy został wyartykułowany krótko po premierze „Krwi elfów”, która miała odrobinę inny klimat, niż wcześniejsze opowiadania.

Osobiście powiedziałbym, że jest to teza przesadna.

Przyjmijmy jednak ją jako wersję roboczą. Załóżmy, że Sapkowski nic wartościowego, poza opowiadaniami nie napisał. Jeśli nawet taka jest prawda, to co z tego? Mało to jest pisarzy, którzy odcisnęli swe piętno na literaturze tylko jednym lub dwoma dziełami? Taki Tolkien na przykład za życia wydał dwie książki fantasy. Howard napisał jedną powieść i kilkadziesiąt opowiadań. Najbardziej znanym przykładem jest jednak poeta, dramaturg i powieściopisarz Alan Alexander Milne, autor licznych poważnych i podniosłych utworów, których dziś nikt nie pamięta, bowiem je wszystkie przysłonił „Kubuś Puchatek”. Dzieło, którego na starość się wstydził.

Idąc tą logiką należałoby wszystkie te tytuły przekreślić.

Tylko seks i przemoc:

Nie da się ukryć, ze Sapkowski nie oszczędza swym czytelnikom opisów ani brutalnych scen, ani też erotyki. Wręcz przeciwnie, jego twórczość jest naturalistyczna, krwawa i momentami nader pieprzna. Jednak pojawiający niejednokrotnie zarzut, jakoby bazowała wyłącznie nie seksie i przemocy nie da się utrzymać.

Po pierwsze (przynajmniej Wiedźmin, potem Sapkowski wyraźnie traci wyczucie) jest niesamowicie śmieszny.

Po drugie: Saga o Wiedźminie jest bardzo trafną ilustracją stosunków międzyludzkich i studium społeczeństwa polskiego, w szczególności tego z epoki transformacji ustrojowych i wczesnych lat „dzikiego kapitalizmu”. Po prostu widać na jego kartach, że autor umieszcza w książce typy ludzkie, z którymi faktycznie miał do czynienia.

Po trzecie: nie da się ukryć, że stanowi ona dekonstrukcję typowego fantasy w stylu Tolkienowsko - DeDekowym oraz jednocześnie baśni. Miejsce szewczyków zabijających smoki i przypadkowo połączonych przez los drużyn zajmuje w niej uzbrojony profesjonalista, miast z porywu szlachetności zabijający potwory za pieniądze (i potrafiący się o nie twardo wykłócać). Baśniowość przemija nie z magicznych przyczyn, lecz zwyczajnie ustępując zwykłemu społeczno-technicznemu postępowi, świat wchodzi w nową erę wśród krwi i przemocy z podobnych powodów. Ludzkie królestwa zwyczajnie rozwijają się, spychając potwory i nieludzkie rasy na margines, a toczą ze sobą wojny po prostu dlatego, że stały się duże.

Po czwarte: Sapkowski, w odróżnieniu od wielu innych autorów porusza wiele problemów z realnego świata, jak kwestie rasizmu i nietolerancji, wyobcowania i samotności, rozróżnienia między dobrem i złem, zaszufladkowania, przesądów, ochrony środowiska, postępu technicznego, ekonomii, polityki i geopolityki...

Po piąte: w wypadku Wiedźmina bardzo istotnym tematem jest też pytanie o potworność i człowieczeństwo oraz ustalenie ich definicji.

Tematy poruszane w Sadze o Wiedźminie wielokrotnie wracają też w Narrenturm, co można traktować zarówno, jako wadę, jak i zaletę książki.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Exar
   
Ocena:
0

A ja czytałem Żmiję, uznałem ją za książkę ciekawą. I dopiero po przeczytaniu recenzji dowiedziałem się, że książka jest słaba.

Ale ja jestem dziwny - nie czytam okładek ani opinii PRZED przeczytaniem książki czy obejrzeniem filmu. 

22-08-2016 08:19
KFC
   
Ocena:
+1
Ja wziąłem się ostatnio za krew elfów i ledwo zmęczyłem. Na kolejne tomy chyba sił nie znajdę. Wiedźmin był dobry 20 lat temu, jak się miało 20 lat mniej...
Za to z Narrenturm miałem odwrotnie. Trzy tomy łyknąłrm bez popity jakoś 5 lat temu.
22-08-2016 09:42
Bakcyl
   
Ocena:
0

Wiedźmin skończył się na dwóch pierwszych tomach. Reszta sagi zawiera ciekawe momenty, ale jako całość jest niemiłosiernie nudna i tandetna.

22-08-2016 14:26
karp
   
Ocena:
+3

Wiedźmin jest bardzo solidnym czytadłem, byłbym niewdzięcznikiem, gdybym twierdził, iż tylko opowiadania były ok. Pamiętam jak Wieżę jaskółki czytałem w jeden dzień i noc, kończąc o piątej nad ranem w kibelku w akademiku, żeby innym młodym bogom nie przeszkadzać w regeneracji. Pamiętam jak podjarany jechałem na plan filmowy do Czerska. Rozczarowanie filmem zresztą też pamiętam. Narrenturum jest dla mnie dużo dojrzalsze i znacznie lepsze literacko od Wiedźmina, inna sprawa, ze potem - Żmija i Sezon burz - było zwyczajnie słabo.

Natomiast trzykrotnie byłem na spotkaniach autorskich z Sapkowskim i nie dziwi mnie fala hejtu, która raz po raz chlapie po ASie. Facet wie jak zniechęcić do siebie ludzi. Można by powiedzieć, że to zupełnie inna sprawa, ale emocje mają to do siebie, że strasznie łatwo przeskakują.

22-08-2016 16:28
Kanibal77
   
Ocena:
+1

A mi się serial podoba. Możecie zacząć stawiać stos.

Co do sagi, to za cholerę nie pamiętam czy jest dobra. Czytałem jako gimbus i jedyne co do mnie docierało, to anachronizmy na zasadzie druidzi-ekolodzy i dekonstrukcja baśni. Nawiązań politycznych nie rozumiałem w ząb a i warsztat mi ciężko ocenić, ot podobało się, bo krasie i elfany i sieką się na miecze.

22-08-2016 17:44
fajersztorm
   
Ocena:
0

Żmiję czytałem z 8 lat temu chyba. Już dokładnie nie pamiętam o co chodziło.

Pamiętam zaś moje zaskoczenie  że jedyną recenzją jaką było można jej wystawić było

'co za dno'. Książce byłem gotwy dać 3 na 10 a i to tylko ze względu na warsztat kóry nie kazał mi

się zastanawiać czy autor napisał chociaż jedno opowiadanie w licecum.

22-08-2016 22:57
ivilboy
   
Ocena:
+1

https://www.youtube.com/watch?v=lVQOLX1wDAc

23-08-2016 10:58
earl
   
Ocena:
+1

Ja do dzisiaj często sięgam po trylogię husycką, bo podoba mi się w niej wiele postaci i wydarzeń i lubię jeszcze raz o nich czytać. Chociaż faktem jest, że o ile dwie pierwsze części trzymały poziom, to trzecia, a zwłaszcza jej końcówka, czyniona była na zasadzie: "aby już skończyć i mieć to z głowy". Stąd byłem bardzo rozczarowany zakończeniem, bo było ono na zasadzie tuwimowskiej "Lokomotywy", która spieszy się ciągle by zdążyć na czas, jak autor.

23-08-2016 13:18
Plegier
   
Ocena:
+1

Wiedźminy czytało się świetnie, szczególnie odpowiadał mi ich humor. Od Żmii odbiłem się w tym roku, po prostu trudno było przeczytać kilka stron naraz...

24-08-2016 15:42
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

Kanibal77 - stos już uszykowany, szukam podpałki i juz mozemy krzesac ogien. Troche mnie zszokowales ale co kto lubi. Niektorzy ogladali tez film Głos z Walczewskim bez przewijania...

Ps. Przewijania filmu a nie Walczewskiego lub siebie...

25-08-2016 11:36
Miris Dor
   
Ocena:
0
Anioł Gniewu: Mi tam też serial się okropnie podobał, szkoda że tylko 13 odcinków zrobili. Chętnie zobaczył bym więcej. Film zaś też ma swój urok,choć techmicznie i fabularnie jest do kitu.
25-08-2016 13:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.