string(15) ""
» Blog » O źródłach braku obycia:
17-06-2015 00:37

O źródłach braku obycia:

W działach: Wredni ludzie | Odsłony: 987

W ostatnich dniach los zrządził tak, że musiałem zanieść coś (bo sekretarce się nie chciało) do burmistrza mojego miasta. Poszedłem więc do jego miejsca urzędowania. W recepcji powitała nie pani, o której skądinąd wiadomo, że jest jego kochanką. Oraz lokalną celebrytką, bowiem pierwszą rzeczą, którą zrobił jaśnie panujący nam Burmistrz było wylanie z roboty jej poprzedniczki. Pani również mnie zauważyła i powitała mnie grzecznie słowami:

Ona: - Czy jest pan może kolegą (!!!) pana burmistrza?

Ja: - Niestety nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

Ona:- To szkoda, bo pan burmistrz interesentów przyjmuje jedynie w czwartki! – odpowiedziała. – A tak normalnie, to tylko znajomych...

Powiedziałem: „acha!”, oddałem jej papier i wróciłem do pracy. Niemniej jednak cała sprawa mnie gryzła.

Zanim przejdę do dalszej części przeproszę was drodzy czytelnicy za choas i skróty myślowe. Post pisany jest w stanie wzburzenia emocjonalnego, a pozatym mam na głowie rodzinę z USA. Nie bardzo więc mam jaj go zredagować.

Widzicie, nie mam pretensji do pani kochanki, bo każdy kręci lody, tak jak potrafi. Jestem w stanie też zrozumieć, że ktoś ma potrzebę, żeby płacić za sponsoring (zwłaszcza, jeśli wygląda jak nasz burmistrz), rozumiem też, że lepiej robić to pieniędzmi samorządowymi, niż z własnych. Jednakże w ratuszu są zapewne miejsca pracy mniej ostentacyjne i przez to lepsze do zainstalowania kochanki, niż recepcja.

Rozumiem też, że jaśnie panu Burmistrzowi nie chce się z tłuszczą spotykać, a może nawet jest zajęty. Są jednak lepsze sposoby, by to przekazać, niż informować wszystkich o tym, że „dziś widuje tylko kolegów”. Można na przykład kłamać, że pan burmistrz jest na spotkaniu albo zapoznaje się z ważnymi dokumentami, albo ma telekonferencję i przeszkadzać mu nie można.

To czego zrozumieć nie potrafię to fakt, że w sumie normalnemu, uczciwemu człowiekowi w ciągu kilku zaledwie miesięcy tak odwaliło. Bo to, że nasz burmistrz był takim jeszcze w zeszłym roku wiem z pierwszej ręki. Owszem, nie znam go osobiście, jednak Ciemnogród nie jest dużym miastem, tak więc nietrudno znaleźć jego sąsiadów, kolegów z pracy i ludzi, z których dziećmi posyła swoją dziatwę do klasy. Jakim cudem więc zwykły człowiek popełnia gafę za gafą?

Bo my, Polacy nie korzystamy z kultury!

Myślę, że wynika to z faktu, że Pan Burmistrz jest z jednej strony jakiegoś tam rodzaju (pożal się Boże) wybrańcem narodu, a z drugiej tego narodu kawałkiem. Natomiast my, naród, społeczeństwo i zbiorowość pozbawieni jesteśmy kultury. Zwyczajnie: brak nam ogłady towarzyskiej, światowości, obycia i zwykłego okrzesania w stosunkach międzyludzkich. Wynika to z prostego faktu: w żaden sposób w kulturze nie uczestniczymy, więc skąd mamy ją mieć? Widać to zresztą po statystykach:

20% Polaków nie słucha radia, 37% nie korzysta z Internetu, 48% nie było w ciągu ostatniego roku w restauracji, ani nawet w fast-foodzie, 52% nie uprawia żadnego sportu (i nagle okazało się, że należę do fizycznej elity narodu), 53% z nas nie chodzi do kina, 60% z nas nie czyta książek, analogiczna liczba nie gra też w gry komputerowe, nie bierze udziału w imprezach sportowych i dokładnie tyle samo nie chodzi do kościoła (Niezłe, nie? A niby tacy katoliccy jesteśmy!), 63% nie było w zeszłym roku na koncercie, 72% nie odwiedziło w zeszłym roku muzeum ani galerii, 80% nie chodzi do teatru, a 87% z nas nie kupiło w zeszłym roku żadnej płyty z muzyką, książki ani gry komputerowej.

Innymi słowy: jesteśmy narodem abnegatów. Nie wiem, czy inne narody są od nas bardziej, czy mniej wychowane, ale szczerze mówiąc guzik mnie to obchodzi. Interesuje mnie tu i teraz. Abnegatami są też nasze elity i wszyscy wąsaci prezesi, politycy i dyrektorzy, z których większa część jest mniej bywała w świecie, niż wchodzący w życie, 24 letni glazurnik dorabiający w Niemczech.

A wygląda ono tak, że stronimy od siebie, stronimy od ludzi, nie potrafimy cieszyć się życiem. Nie lubimy muzyki, książek, jedzenia, ani żadnej innej rozrywki. Nie kochamy ani przyrody, własnego kraju, ani zagranicy i brakuje nam ciekawości świata: ledwie 54% Polaków podróżowało w zeszłym roku dla przyjemności choćby do obcego miasta.

Ogromnej większości z nas wystarcza telewizja (tą ogląda 99% z nas) i najprostsze teleturnieje, najprymitywniejsze seriale i zupełnie pozbawiony głębi przekaz, jakiego dostarcza.

Ciąg dalszy na blogu zewnętrznym.

Komentarze


oddtail
   
Ocena:
+1

Coś w tym, co pisze Alkioneus jest.

A poza tym - analizując tak dogłębnie zachowanie ludzi, którzy do pewnych standardów nie przystają można stracić perspektywę i zapomnieć, że to nie są wszyscy ludzie, i zniechęcić się do ludzi jako takich.

(trochę tak, jak policjant czy prokurator stoi przed ryzykiem, że zacznie wszystkich ludzi postrzegać jako bandę przestępców i degeneratów, a psychiatra widzi tylko chorych psychicznie, względnie cierpiących na neurozy)

Nie można poświęcać takim ludziom aż tyle myśli i uwagi, bo chyba nie są tego warci. Lepiej poświęcić swój czas i energię na tych, którzy reprezentują sobą więcej. A wcale nie jest ich tak mało, jak możnaby sądzić.

19-06-2015 12:22
mtgporada
   
Ocena:
+1
w spoleczenstwie ktore nagminnie wysmiewa absolwentow socjologii nie powinno byc miejsca na takie pseudoanalizy w ktorych przyklady jednostkowe i kompletnie niemiarodajne nie biorace pod uwage zadnych czynnikow w tym wyraznej frustracji samego analizujacego rozciagane sa na cale grupy spoleczne i podsumowywane jakze prostym rozwiazaniem gdyby wszyscy czytali ksiazki i chodzili do teatru nie byloby problemu z pociagnieciem za spluczke lub powiedzeniem prawdy czystej prawdy przez urzedniczke swoja droga to dosc zabawne ze sie tak polaczki burza jak sie im co mowi wprost a nie opakuje w ladna odpowiedz z koniecznym szanowny panie i lodzikiem (a czym to sie rozni od nie przyjmie cie burmistrz bo jestes nikim w przeciwienstwie do znajomych albo biznesmenow nie masz ani mu ani zarzadzanej przez niego spolecznosci nic do zaoferowania; jak nie masz na mieszkanie to wez kredyt albo zmien prace itd.)
19-06-2015 16:28
zegarmistrz
   
Ocena:
+1

Alkioneus: problem jest innej natury. Otóż: ta kategoria postów ("flejmy" jak ją nazywam) jest najchętniej czytaną na moim blogu. Potem są posty o anime, na trzecim miejscu Top-Listy, na czwartym Beksiński. Tak więc staram się odpowiadać na społeczne zapotrzebowanie.

Osobiście uważam, że to trochę smutne.

Człowiek męczy się, zbiera źródła, a potem okazuje się, że i tak ludzie najchętniej czytają o tym, jak go życie wkurzyło.

21-06-2015 00:28
Adeptus
   
Ocena:
0

Czyli specjalnie wrzucasz kontrowersyjne notki, żeby więcej ludzi czytało Twojego bloga? Czciciel kultury wysokiej stosuje sztuczki rodem z brukowców? ;)

21-06-2015 16:00
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Adeptus: 1) Gdzie ja napisałem, że jestem "czcicielem kultury wysokiej"? W tyłku mam kulturę wysoką. Ja lubię gry komputerowe i powieści fantasy. 2) Znaczy się co? Mam pisać tylko o rzeczach, które wszyscy mają w nosie? Powiem więcej: niektóre notki zostały napisane pod słowa kluczowe Google.

22-06-2015 21:53
Adeptus
   
Ocena:
0

Gdzie ja napisałem, że jestem "czcicielem kultury wysokiej"?

Nigdzie. Sam sobie taki wniosek wysnułem, mi.in. na podstawie tej notki: http://polter.pl/W-obronie-Young-Adult-b18356. Zresztą i w notce powyższej z niesmakiem piszesz np. o oglądaniu seriali.

Znaczy się co? Mam pisać tylko o rzeczach, które wszyscy mają w nosie? Powiem więcej: niektóre notki zostały napisane pod słowa kluczowe Google.

Ależ pisz o czym chcesz. Dziwię się, nie znaczy potępiam.

22-06-2015 22:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.