string(15) ""
» Blog » O klasyfikacji systemów SF (a także trochę autoprezentacji własnego)
04-06-2011 12:22

O klasyfikacji systemów SF (a także trochę autoprezentacji własnego)

W działach: Głębia Przestrzeni, RPG, SF | Odsłony: 40

O klasyfikacji systemów SF (a także trochę autoprezentacji własnego)
Pierwszy wątek, od razu autoreklama poniekąd, ale czemu nie? :)

Pewnie niektórym obił się o uszy tytuł "Głębia Przestrzeni". Taka autorka, którą klepię od kilku latek. Klimat SF, raczej w kierunku Hard. Nie raz spotkałem się z zarzutami, że system, w którym istnieją kosmici, a do tego napęd FTL jest dość powszechny, absolutnie do Hard nie może się zaliczać. Co najwyżej, Space Opera, a i to na wyrost, bo z kolei staram się tam tłumaczyć to, co w SO tego nie wymaga (jest FTL? jest, jak działa? dobrze).

Przez pewien czas, miałem wątpliwości jak do tego się odnieść. Zawsze uważałem Hard SF za połączenie technologii z wiarygodną rzeczywistością (społeczeństwa, nauka, religia itp.). Okazało się, że definicji jest mniej więcej tyle, ilu ludzi. Znalazłem niedawno bardzo ciekawą klasyfikację, którą postanowiłem się posłużyć.
http://www.kheper.net/topics/scifi/grading.html

Hard SF podzielone jest na następujące klasy

"Present Day Tech" oraz "Ultra Hard (Diamond Hard)", rzeczywiście odnoszą się do techniki i praw fizyki, całkowicie zrozumiałych na dzisiejszym poziomie poznania. Oznacza to maksymalnie niedaleką przyszłość, zabawy genetyką, podstawy SI, kolonizację układową, korporacyjne wojny itp. Oczywiście żadnych obcych, ESP, broni plazmowej itp. Tak, "Głębia Przestrzeni" na pewno wychodzi poza te ramy. Na szczęście, następna kategoria, nie jest od razu Space Operą, jak sugerowali mi niektórzy :)

"Very Hard" - ograniczenie związane z prawami fizyki dalej ma miejsce, ale teatr działań obejmuje już odległe systemy planetarne, jednak podróże muszą odbywać się z prędkościami mniejszymi niż światło, z uwzględnieniem relatywistyczności. Gry skupiają się na aspektach transhumanizmu, kosmicznej eksploracji itp. Bliżej, znacznie bliżej, ale dalej nie to. Tu moja twarz spochmurniała, bo już trzy klasy kategorii "Hard", a dalej ma autorka się nie mieści.

"Plausibly Hard" - podobne założenia, jak w powyższych, ale pojawia się możliwość korzystania z FTL! Nareszcie. Jednak jest haczyk, FTL wymaga zachowania zasad relatywistyki, toteż, niewiele to zmienia. Przelot z Alfa Centauri do Procyona, nie może trwać 0 czasu. Pojawia się wreszcie możliwość istnienia życia inteligentnego poza ludzkim. Prawie, prawie...

"Firm Hard" - obcy w Galaktyce, napędy FTL bez paradoksu czasowego, podstawy antygrawitacji, wormhole, przy zachowaniu sensownego uniwersum, pod względem społecznym. Wszystko musi mieć w miarę sensowne wyjaśnienie, nie samą technogadkę, a przygody nie powinny dla większego "funu" łamać tych zasad.

Tutaj zatrzymałem się na dłużej.
FTL? Tak, jest w GP FTL w postaci silników hiperskokowych. Natychmiastowy transport na odległość do 10 lat świetlnych, bez żadnych paradoksów czasowych.
Obcy? Owszem, kilkanaście ras, mocno różnych biologicznie i psychologicznie od ludzi, na różnym poziomie rozwoju.
Technika i społeczeństwo - opisane, rozpisane, powyjaśniane, po wielu lekturach psychologicznych, socjologicznych oraz technicznych.
ESP? Ups. Tego nie ma. Co złego stanowi ESP wyjaśniane na gruncie nauki? Jeden klocek, który nie pasuje.. Spojrzałem niżej.

"Medium Hard" - prawa fizyki mogą być łamane, jeśli przysłuży do przyjemności z rozgrywki. Większość rzeczy nie musi mieć wytłumaczenia naukowego, Obcy są bardziej ludzcy itp. Nie, Głębia skupia się na tych aspektach wymienionych w poprzednich punktach. Medium jest zbyt liberalne. Przez jeden niepasujący klocek, nie będę zbliżać się do niebezpiecznej granicy Soft SF!
ESP nie wywalę, to daje dużo dla tego świata, w postaci jaką mu nadałem, nie łamie prawi fizyki bardziej od napędu FTL. Dlatego Firm Hard SF to klasa, która najbardziej mi pasuje dla mojej autorki.

Soft SF dzieli się także na trzy klasy (Soft, Very Soft i Mushy Soft), ale są one już bardzo odległe od jakiegokolwiek realizmu, skupiają się na ciekawych przygodach, ale prawa świata mają stanowił tło, a nie fundament).

Czy ten cały podział jest trochę sztuczny, rozdmuchany i niepotrzebny? Może zwykłe Hard-Soft jako prostsze zgodnie z Okhamowską brzytwą, jest lepsze? Jak widać, nie zawsze. Szczególnie dla autorów takich jak ja, którzy mają swoje założenia, z których nie chcą zrezygnować, jednocześnie nie wpadając w szufladkę, która specjalnie ich nie kręci. Najlepsze jest to, że pomimo dość klarownych wskaźników przynależności do danej kategorii, nie zawsze może być to ocenione intuicyjnie. Na przykład świat Star Treka, jest bardziej Soft niż Diuny Herberta (która jest na granicy między Soft a Hard)!

Na zakończenie, kilka słów-kluczy o mojej autorce.

SF dalekiego zasięgu. Eksploracja kosmosu, problemy społeczne i polityczne, roboty, rozwój i degeneracja ludzkości, Obcy (którzy są naprawdę Obcy), technika, modułowa budowa statków, ESP, realizm, różnorodność.
Kiedy? Niebawem. Podręcznik ukończony, redakcja w toku, skład wstępny w toku. Wydawca? Na razie brak.





Komentarze


de99ial
   
Ocena:
0
@Zeg
W dalszym ciągu nie jest to present day tech ;)

@Albiorix
Myślę, że energię czerpałoby się z gwiazd lokalnych. Większość planet, a już na pewno wszystkie podobne do Ziemi (wilgotne itp.), krążą wokół własnych gwiazd. I z nich czerpana byłaby energia. Możliwe, że ludzie zabieraliby ze sobą odpowiednio zmodyfikowane rośliny, mające wspomagać proces budowania atmosfery, a współdziałające z gwiazdą danej kolonii.

Asteroidy, planety bez gwiazdy (lub od nich mocno oddalone) i inne tego typu ciała niebieskie - tam zdecydowanie reaktory.
06-06-2011 13:28
Siman
   
Ocena:
+1
"Ogólnie uważam, że entropia działa, i zamknięte układy jej podlegają. Wysoce złożone układy i organizmy nie są wieczne. "

Pełna zgoda. Pytanie tylko, w jakiej skali działa ta entropia? Bo mi się zdaje, że w kosmicznej właśnie. A w takiej nawet krótka chwila to co najmniej kilkadziesiąt, jak nie kilkaset tysięcy lat.

Nawet jeśli ludzkość stanie przed wyborem: ekspansja lub rozpad, nim to nastąpi, prawdopodobnie mamy co najmniej chwilę w skali kosmicznej, co oznacza w skali historycznej: dziesiątki epok. W tym czasie może stać się zgoła wszystko. I to kilka razy.

Oczywiście możemy mieć pecha i zagłada nastąpi jutro. Albo kiedy tam szacują obecnie prorocy rychłej apokalipsy. Rozstrzał możliwości jest obłędnie szeroki. Stąd nie rozumiem, czemu optujesz za bardzo wąskim gardłem, sugerując, że to oczywistość. Tak się może stać, najwyraźniej tobie się podoba taka wizja, spoko, ale nie ograniczajmy się tylko do niej.

Bo na razie tkwimy mentalnie w w okolicach lat 70-tych - ludzie latają po kosmosie w tę i nazad, ale sprzęt na pokładzie ma mniejszą moc obliczeniową, niż mój pecet. ;)
06-06-2011 16:33
kbender
   
Ocena:
+2
Jest jeszcze jeden ciekawy kierunek ekspansji, który obecnie się rozwija. A jest bliżej niż kosmos i daje szansę ewakuacji jeśli coś się zepsuje (rzecz której nie można powiedzieć o statkach kosmicznych czy koloniach pozaziemskich). Oceany pokrywające większość Ziemi dające pożywienie, energię i złoża surowców pod swoim dnem. Co więcej "osiedla" na dnie oceanów przeżyją większość katastrof, które zetrą cywilizację z powierzchni lądów.

Twierdzenie że ekspansja w kosmos jest jedynym logicznym kierunkiem rozwoju nabiera sensu z perspektywą czasu(np kilkunastu tysięcy lat). W perspektywie kilkuset lat, nie ma po co nawet ruszać się z tej planety. Dlatego nasze ukochane Science Fiction nazywa się tak a nie np Future Science, służy poluzowaniu wodzy fantazji. I dlatego je tak kochamy :)
06-06-2011 19:43
Indoctrine
   
Ocena:
0
@De99ial

Z angielskiego to będzie raczej brzmiało "Deep of the Space". Niestety. Piszę niestety, bo "Głębia Przestrzeni" brzmi ciekawiej niż "Głęboka Przestrzeń".

@ogólnie

Kolonizacja bez FTL, będzie de facto oznaczała ideologiczne rozsiewanie życia w kosmosie, bez szansy na utrzymanie stabilnej społeczności.

@Siman

Wiadomo, że rozwój jest równomierny, nie można idealizować tylko kosmosu. Ale bez ekspansji, ludzkość się stoczy. Daj mi przykład z historii, jakiejś kultury, która rozwijała się w izolacji bez poszerzania stref wpływów (niekoniecznie wojskowo).

@kbender

Wodne kolonie to rzadko poruszany temat, bo mniej medialny ;) Ma on jednak szanse realnego powodzenia..
07-06-2011 16:48
de99ial
   
Ocena:
0
Hmm... Dzięki za wyjaśnienie.

Eksploracja oceanów tak w zasadzie niewiele się różni od eksploracji przestrzeni kosmicznej.
07-06-2011 16:52
kbender
   
Ocena:
0
@de99ial
Trochę tak, trochę nie. Z wodnymi wydaje mi się, że powinno być mniej problemów z psychiką człowieka (realna możliwość ewakuacji, czy też możliwość "wypadów na powierzchnię"), łatwiej będzie o pokarm a jednocześnie o wiele większym problemem będzie ciśnienie i wszystko co z nim związane. Mniej medialne, to na pewno. Wymagające kosmicznych technologii, to fakt. Już teraz po cichu rozwijane (bo opłacalne) w formie farm morskich, wierceń oceanicznych, elektrowni pływowych i (jak napisałem), dające możliwość przeżycia katastrofy, która zetrze życie z lądów.
07-06-2011 23:46
Albiorix
   
Ocena:
0
Kolonizacja bez FTL to również heroiczne próby budowania społeczności planetarnych tak stabilnych, by komunikacja (radiowa) z opóźnieniami rzędu kilkudziesiąt lat miała sens :)

Kolonizacja podmorska jest fajna.
07-06-2011 23:52
de99ial
   
Ocena:
0
@kbender
Oczywiście masz rację, jakkolwiek pisząc podobieństwo miałem na myśli niezbadany teren, technologia wykorzystana oraz wysokie ryzyko utraty zdrowia.
08-06-2011 00:04
kbender
   
Ocena:
0
Sea quest i Aquanox 2 mi się przypomniały. Pomysł może być ciekawy dla sf w bardzo niedalekiej przyszłości. Zobaczymy, może kiedyś wezmę go na tapetę.
08-06-2011 07:32
Aesandill
   
Ocena:
0
"a jednocześnie o wiele większym problemem będzie ciśnienie i wszystko co z nim związane."

Tak gwoli ścisłości ;)
Wydaje mi się ze brak ciśnienia w kosmosie to większy(lub przynajmniej równie problematyczny) problem niż spore pod wodą.

A S-F pod wodą to świetna sprawa.

Pzdr.
Aes
08-06-2011 09:49
de99ial
   
Ocena:
0
No i Deep Camerona ;)
08-06-2011 11:36
Indoctrine
   
Ocena:
0
@Aesandill

Wbrew pozorom, brak ciśnienia stanowi mniejszy problem, niż wysokie. Różnica ciśnień pomiędzy wnętrzem statku a próżnią, nie jest duża. A pod wodą, bywa olbrzymia! Batyskafy głębokowodne, są znacznie solidniej budowane niż rakiety.
08-06-2011 19:25
Aesandill
   
Ocena:
0
@Indoctrine
Z tym że raczej kolonie podmorskie to dziedzina raczej z kręgu bliższego niż 10 912 metrów pod powieszchnią :). A przy odległościach liczonych w setkach metrów zdaje mi się ciśnienie to mniejszy kłopot niż jego brak. Ale tak tylko sobie spekuluje ;).
08-06-2011 19:41
YuriPRIME
   
Ocena:
0
Ciekawe, dla mnie generalnie występuje klasyfikacja ta książkowa, nie ta zrobiona przez Holywood. Bo te wszystkie Space Opery Light SF to wszystko przypinane labelki służące temu by wrzucić wszystko do jednego wora, i zrobić tak, że skoro coś ma statki kosmiczne i jest w przyszłości, to można nazwać SF, tak by ludzie, którzy lubią statki kosmiczne i przyszłość, ale nie koniecznie prawa fizyki, mogli łatwiej w wyszukiwarkach, na półkach sklepowych, w wypożyczalniach i serwisach o filmach i literaturze, znaleźć coś pokrewnego co może im się spodobać. Dla mnie zawsze istnieje Science Fiction (coś tutaj nazwanego Very Hard SF... żadne tam very hard, po prostu SF w swej najzwyczajniejszej formie jak powinno wyglądać...

... no i reszta, czyli: fantasy w kosmosie :)

Zwijta to Space Fantasy, Future Fantasy, Techno Fantasy, jak chcecie, nie obchodzi mnie to. S-F to SF, Fantasy to Fantasy
23-06-2011 19:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.