string(15) ""
» Blog » O izmach... czyli mój światopogląd:
27-04-2016 23:30

O izmach... czyli mój światopogląd:

W działach: wredni ludzie | Odsłony: 450

Z wielu powodów dochodzę do wniosku, że wypadałoby złożyć jakąś, jasną deklarację światopoglądową. I że wypadałoby to zrobić na poważnie, bez tłumaczenia ludziom, dlaczego chciałbym posiadać orbitalne działo kinetyczne oraz jak za jego pomocą uzdrowiłbym świat.

Zacznijmy od jednego: nie jestem ani prawicowcem, ani lewakiem. Przeciwnie: obydwie te ideologie uważam za równie prymitywne strony tej samej monety (choć bardziej precyzyjnie byłoby powiedzieć: wielościanu), którą można nazwać za Karlem Popperem historycyzmem.

Historycyzm natomiast, obok Roussoizmu i Fromizmu stanowi jedno z trzech, najczęściej spotykanych we współczesnym świecie oblicz Idealizmu. Idealizm to najprościej mówiąc każda forma światopoglądu, która stawia sobie abstrakcyjne cele. I jako taki w każdej postaci jest zły.

No owszem, faktycznie w ostatnim czasie to właśnie lewa strona dostaje odemnie częściej, wynika to jednak głównie z faktu, że nie śledzę aktywnie polskiej sceny. A podczas, gdy u nas ludzie mają fioła na poglądy konserwatywne, tam z kolei na topie są trendy socjaldemokratyczne.

IMHO jedne i drugie przekonania opierają się na tym samym błędzie.

Co to jest ten historycyzm?

W najgłębszym skrócie: historycyzm jest przekonaniem, że dzieje mają Cel (który odpowiednio genialne umysły są w stanie odgadnąć), po osiągnięciu którego historia zakończy się (i w niektórych wypadkach całkiem dosłownie) nadejdzie Królestwo Niebieskie. Celu tego nie można zmienić, można jednak jego osiągnięcie spowolnić lub przyśpieszyć. Spowolnienie jest dziełem Obecnego Porządku, który z racji na swą niedoskonałość i skostnienie uniemożliwia nadejście Królestwa Niebieskiego oraz osiągnięcia prze Całą Ludzkość lub Naród Wybrany (historycyzmy różnią się między sobą w szczegółach) Szczęścia Wiekuistego.

Historycyzm w myśli zachodu pojawił się po raz pierwszy już w dziełach filozofów greckich, w szczególności Platona i jego ucznia oraz konkurenta Arystotelesa. Nie jest to jednak błąd czysto zachodni, niezależnie obecny był bowiem w judaizmie, od którego przejęły go islam i chrześcijaństwo. Od tych ostatnich przechwycił go Hegel, tworząc swą koncepcję zeitgeistu, która dała podstawy ideologiczne XIX wiecznemu nacjonalizmowi. Oraz jego kontynuacjom: nacjonalizmowi współczesnemu oraz XX wiecznemu faszyzmowi i narodowemu socjalizmowi (czyli nazizm).

Od Hegla historycyzm przejęli też oczywiście młodohegliści: Ludwig Feuerbach, Bruno Bauer oraz współcześnie najbardziej prominentny z nich: Karol Marks. Dzięki niemu błąd ten został powielony przez socjalizm utopijny zwany też komunizmem, realny, narodowy oraz chyba ostatni z żywych: demokratyczny.

W efekcie czego żyje we wszystkich tych ruchach i ich pokrewnych: fundamentalizmie religijnym, socjaldemokracji, konserwatyzmie, feminizmie, nacjonalizmie, egzystencjalizmie etc. co wyjaśnia, dlaczego lewacy są tak samo fanatyczni, jak moherowe babcie i dlaczego posługują się takimi samymi argumentami. Po prostu u podstaw tych wszystkich ruchów stoją te same błędy myślowe.

Błąd podstawowy: założenie, że świat ma sens

Pierwszym, podstawowym błędem historycyzmu jest przeświadczenie, że świat ma sens i to taki, który można ogarnąć umysłem. Jest to niestety dysfunkcja naszego umysłu, który jest tak zbudowany, że szuka zastosowań dla każdego obiektu. Jeśli więc wszechświat istnieje, to znaczy, że zastosowanie mieć musi. Nie wiadomo jednak jakie.

Rodzi to Wielkie Pytanie O Życie, Wszechświat i Całą Resztę.

Pytanie, na które poprawna odpowiedź jest ogólnie znana. Jest nim, zgodnie z tym, co podaje Douglas w „Autostopem przez galaktykę” liczba 42, choć tak naprawdę mogłaby to być dowolna inna liczba. Dalszy tok akcji cyklu ujawnia nam, że samo pytanie natomiast daje się sprowadzić do „Co otrzymamy jeśli pomnożyć 6 przez 9”.

Jeśli mieliście matematykę w szkole, to wiecie, że 54. Wynika to z prostego faktu: pytanie i odpowiedź są niekompatybilne. Wszechświat po prostu nie ma sensu, poza ten, który mu ewentualnie sami nadamy. Nie powstał na potrzeby jednego narodu, nigdzie nie zmierza (chyba, że do śmierci termicznej) i do niczego nie służy. Po prostu sobie jest.

Błąd drugi: monopol na prawdę:

Nie przeszkadza to jednak ludziom co jakiś czas odkrywać rozmaitych, apriorycznych Celów Historii.

Odkrycie takowego jest dla szczęśliwego znalazcy bardzo pożyteczne z prostej przyczyny: daje mu Monopol Na Prawdę. Po prostu: jeśli my taki mamy i jest on absolutny, wtedy siłą rzeczy inni muszą się mylić. Należy więc ich nawrócić, bowiem porozumienie i wymiana poglądów nie są już dłużej możliwe (bo po co, skoro ich poglądy są w najlepszym razie ułomną wersją naszego?) lub, jeśli nie jest to możliwe: zniszczyć, bowiem tylko opóźniają osiągnięciem Królestwa Niebieskiego, Komunizmu, czy czegokolwiek innego.

Jednocześnie korekta poglądów o nowe fakty przestaje być możliwa. Absolutna prawda jest jedna i doskonała, nie może być więc niepełna, a fakty, które jej przeczą wynikać muszą z błędów. W wypadku pojawienia się takowych należy więc udawać, że ich nie ma.

Błąd trzeci: Stawianie na większe dobro:

Trzecim błędem historycyzmu jest stawianie na wyższe dobro zamiast na minimalizowanie zła. Skoro bowiem jesteśmy w stanie osiągnąć cel egzystencji, który umożliwi osiągnięcie ludzkości pokoju i harmonii oraz ogólnego dobrobytu grzechem byłoby tego nie zrealizować.

Z racji na fakt, że królestwo niebieskie jest już blisko wszystkie grzechy z łatwością zostaną odkupione, zresztą jego wspaniałość jest tak wielka, że nawet największe zbrodnie bledną wobec jego wspaniałości.

Niestety na błąd ten składają się dwie mniejsze pomyłki.

Po pierwsze: dobro i zło nie są pojęciami sprzecznymi. Tak naprawdę każdy czyn dobry może zawierać zalążki zła jak i dobra. Zabicie niemowlęcia w kołysce jest czynem złym. Jeśli tym niemowlęciem jest Adolf Hitler wielu zapewne by dyskutowało.

Kradzież chleba, by nakarmić głodujące dzieci może uchodzić za czyn szlachetny. Co jednak, jeśli okradzionym jest człowiek w równie złej lub gorszej sytuacji?

Nie mówiąc już o tym, że spokojnie można wyobrazić sobie sytuację, gdy dobro niewielkiej garstki wybrańców wymagać będzie zła i cierpienia wyrządzanego ogromnym rzeszom ludzkim. Albo, że dobro (powiedzmy) dziewięćdziesięciu procent populacji będzie zależne od uczynienia zła dziesięciu jej procentom, które nie uczyniły nic złego, a po prostu miały pecha.

Po drugie: nawet, gdyby było inaczej, to i tak by niczego nie zmieniało, bowiem Cel Historycystów nie jest bytem realnym. Istnieje wyłącznie na płaszczyźnie marzeń.

Niemniej jednak przyjęcie jego istnienia posiada liczne, logiczne konsekwencje.

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym:

1
Notka polecana przez: PK_AZ
Poleć innym tę notkę

Komentarze


earl
   
Ocena:
+5

nie jestem ani prawicowcem, ani lewakiem

Jak już to albo prawakiem i lewakiem, albo prawicowcem i lewicowcem. Te pierwsze określenia mają bowiem wydźwięk negatywny, a te drugie - neutralny.

28-04-2016 11:06
   
Ocena:
+1

No owszem, faktycznie w ostatnim czasie to właśnie lewa strona dostaje odemnie częściej, wynika to jednak głównie z faktu, że nie śledzę aktywnie polskiej sceny. A podczas, gdy u nas ludzie mają fioła na poglądy konserwatywne, tam z kolei na topie są trendy socjaldemokratyczne.

Może to zaburzenie percepcji (sam deklaruję się jako raczej prawicowiec), ale mam wrażenie, że u nas dość długo "wszystkie fajne dzieciaki" były lewicowe. Modę na prawilność obserwuję jakoś od połowy rządów PO.

Logiczna konsekwencja nr. 6: Im gorzej tym lepiej

Tutaj mam wrażenie, że demonizujesz. Oczywiście nie zdziwiłbym się, gdyby w partyjnych kuluarach podejmowano różne ciekawe decyzje, ale jednak 99% istów to zwykli Kowalscy i Nowakowie, którym zależy na Polsce od oceanu do oceanu, kolorowej Europie, światowym kościele ateistycznym, czy amerykańskich mniejszościach etnicznych w Wiedźminie. Będą oczywiście psioczyć na sojusznicze .Ruchy Sprawiedliwości Obywatelskiej, że działają w tempie lodowca, klękają przed niemieckimi biskupami itd. ale jednak przyjmą z zadowoleniem te drobne kroczki w stronę Królestwa Tu_Wstaw_Nazwę.

Przeciwnie: obydwie te ideologie uważam za równie prymitywne strony tej samej monety (choć bardziej precyzyjnie byłoby powiedzieć: wielościanu), którą można nazwać za Karlem Popperem historycyzmem.

Nie jestem przekonany. Mam wrażenie, że izmy przede wszystkim wynikają z wewnętrznego przekonania, pewnej, nazwijmy to, elementarnej, genetycznej moralności - co tłumaczyłoby, dlaczego każdy izm ma w sobie cząstkę dobra - ta elementarna moralność zostaje oczywiście przetworzona i zniekształcona. Historycyzm jest kwestią wtórną, powiedziałbym, naiwną wiarą w ostateczne zwycięstwo.

28-04-2016 13:01
Łodzianin
   
Ocena:
+3

@zegarmistrz

1. Tak daleko posunięty relatywizm moralny, który prezentujesz w tym tekście zdaje mi się wysoce szkodliwy. Z całą mocą twierdzisz, że istnienie świata nie ma sensu (co jest dość problematyczne i wypadałoby mieć jakieś argumenty na poparcie wysuwanej tezy). Ponadto stwierdzenie o braku obiektywnej prawdy oznacza (w moim rozumieniu) również brak powszechnych zasad moralnych. Uczciwe doprowadzenie rozumowania do końca zmusza do odrzucenia moralności w ogóle i nadania wszystkim czynom oraz postawom takiej samej wartości. W takiej sytuacji pomoc bliźniemu nie byłaby w żaden sposób lepsza od zadania mu śmierci w najbardziej okrutny sposób

 2. "Monopol na prawdę" - jest rzeczą najzupełniej logiczną, że osoba wyznająca pewien pogląd uznaje, że ma rację (gdyby było inaczej to by go nie wyznawała). Jeśli ten pogląd nie dotyczy stricte świata fizycznego, a idei i jest oparty na dogmatach/sam jest dogmatem, to nie istnieje płaszczyzna porozumienia. W wypadku konfliktu pomiędzy dwoma sposobami widzenia świata, konfrontacja jest nieunikniona (opierając się na Mosdorfie "Wola musi złamać przeciwną wolę lub się jej poddać"). To logiczne.

3. Cały ten wywód jest wart niewiele bez jakiejś definicji zła (które na logikę w Twoim świecie powinno być równie abstrakcyjne co dobro i idee).

28-04-2016 13:07
   
Ocena:
0

"Monopol na prawdę" - jest rzeczą najzupełniej logiczną, że osoba wyznająca pewien pogląd uznaje, że ma rację (gdyby było inaczej to by go nie wyznawała).

Niby tak, tylko z moich... ekhem... cywilizowanych dyskusji z ideologicznymi oponentami wynika, że monopol na prawdę często przyjmuje postać odrzucenia istnienia odmiennych dogmatów. Zauważ, że nie mówię tutaj o odrzuceniu konkurencyjnego dogmatu, mówię o odrzuceniu samej myśli, że przeciwnik może myśleć inaczej. Jeśli na przykład faktem jest, że X->Y, Y->Z, a dany izm uznaje, że X = prawda, to wielu istów będzie w dyskusji uznawać Z za oczywistą prawdę, nawet jeśli rozmawiają z kimś, dla kogo X = fałsz. Tak jakby mieli mentalną blokadę przed pomyśleniem "ok, załóżmy chwilowo, że X = fałsz. Jak zabrzmi mój argument?". Stąd na przykład we flejmach okołoaborcyjnych pojawiają się argumenty typu "należy zalegalizować aborcję, bo obecny kształt ustawy powoduje ofiary śmiertelne", kiedy dla strony przeciwnej to od samego początku była dyskusja "który z dwóch morderczych wariantów wybierzemy?".

Jeśli ten pogląd nie dotyczy stricte świata fizycznego, a idei i jest oparty na dogmatach/sam jest dogmatem, to nie istnieje płaszczyzna porozumienia.

Półprawda. Światopogląd opiera się na więcej niż jednym dogmacie. Wiele sprzecznych światopoglądów ma wspólne punkty, z których można wyprowadzić jakiś zgniły kompromis. Oczywiście koniec końców wszystko sprowadza się do starej reguły moralnej "a ile brygad ma Xizm?".

28-04-2016 14:00
Siman
    @PK_AZ
Ocena:
+2

Może to zaburzenie percepcji (sam deklaruję się jako raczej prawicowiec), ale mam wrażenie, że u nas dość długo "wszystkie fajne dzieciaki" były lewicowe. Modę na prawilność obserwuję jakoś od połowy rządów PO.

Lewica to dość konkretny zbiór ideologii, z których żadna nie miała w Polsce łatwego życia od czasów pierwszej Solidarności, która stawiała socjaldemokratyczne postulaty. Permisywizm zwany potocznie liberalizmem oraz kapitalizm kumoterski zwany potocznie neoliberalizmem nie mają wiele z lewicą wspólnego.

28-04-2016 20:28
Łodzianin
   
Ocena:
0

@PK_AZ

1. Faktycznie dla części ludzi ich punkt widzenia zdaje się oczywisty. Pewnie dotyczy to głównie tych, którzy obracają się w gronie osób o podobnych poglądach.

2. Pewnie da się w części przypadków zawrzeć niesatysfakcjonujący kompromis, ale raczej nikt do niego nie dąży. Jest on efektem słabości obu stron i niemożności przeforsowania swojej wizji, stanowi swoiste zawieszenie broni.

@Siman

Lewica i prawica w obecnych czasach stały się określeniami dość niejasnymi. Ludzie przy przypisywaniu danej ideologii albo ugrupowania do którejś z tych grup kierują się różnymi kryteriami, różnie także je akcentują. Dla jednych najważniejsze będą kwestie gospodarcze, które same w sobie są dość problematyczne (np. korporacjonizm, solidaryzm, neofeudalizm ciężko przypisać jednoznacznie do lewicy lub prawicy), dla innych kwestie obyczajowe i społeczne.

28-04-2016 21:48
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

[email protected] - Moim zdaniem okreslenia Prawiczek i Lewus sa znacznie lepsze... ;)

28-04-2016 22:47
earl
   
Ocena:
0

Zapewne ładniej brzmią, ale konia z rzędem temu, kto chciałby być tak określany :).

29-04-2016 07:48
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Nie mam z tym problemu. Konia możesz sobie zatrzymac ale siodło i uprząż oraz sakwy poprosze. Adres podam Ci na priva...

29-04-2016 09:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.