string(15) ""
» Blog » O internecie i głupocie słów kilka.
29-08-2012 01:22

O internecie i głupocie słów kilka.

W działach: science fiction, SF | Odsłony: 8

Notkę można przeczytać również pod TYM adresem. Będzie mi niezmiernie miło.

 

Zwykle nie czytam popularnych serwisów internetowych, ponieważ debilna forma przedstawienia na nich informacji mocno mnie irytuję. Czasem jednak zwrócę uwagę jakiś artykuł (cholerne sensacyjne nagłówki!). Dziś trafiło mi się coś takiego. Tekst jest o tyle ciekawy, że przytacza wypowiedzi dwóch klasyków SF – Isaaca Asimova (ostatnio przeżyłem naiwne zaskoczenie – nie wiedziałem, że pochodził z okolic Smoleńska :P) oraz Arthura Clarka. W czasach, kiedy internet był bardziej futurystycznym snem perorowali oni nad jego wpływem na społeczeństwo.

 

Łatwo zauważyć, że obaj pisarze byli bardzo optymistyczni w tej kwestii – wolność kontaktów społecznych, wolność myśli, postępująca dezurbanizacja, łatwy dostęp do wiedzy – same pozytywy. Mimo iż w części ich wizje się sprawdziły, to raczej nie przewidzieli przy tym ogromu idiotyzmu, chamstwa i nijakości jakie globalna sieć przyniosła tak naprawdę. Większość internetowej wiedzy jest dziurawa lub stoi na żałośnie niskim poziomie, w sferze społecznej więcej niewyrafinowanej trollerki, hipokryzji i co najgorsze Twarzoksiążki niż oświeceniowego ducha. Nasunęła mi się pewna refleksja, poprzez analogię dotykająca współczesnej fantastyki naukowej.

 

Różnego rodzaju technologie przyszłości – czy to idzie o inżynierie genetyczną, czy o wirtualne światy, nanotechnologię i transfery świadomości zwykle są w literaturze rzeczami niebywale... chyba właściwym określeniem będzie tu słowo – znaczącymi. Dają niesamowite możliwości, potęgę czasem nadającą ludziom przymioty bytów boskich – nieśmiertelność, zdolności analizy otoczenia zakrawające o wszechwiedzę. Nawet jeśli niosą ludzkości i kosmosowi jedynie zniszczenie to dalej są czymś wielkim, niewyobrażalnym. Czymś co nie tylko góruje nad fabułą, ale w przypadku cięższego SF również nad czytelnikiem – przytłaczając go terminologią, technobełkotem i samą złożonością konstrukcji intelektualnych.

 

Przyszłości rozwoju technologii dziś nie da się już przewidywać chyba z wyprzedzeniem większym niż kilka lat. Nie jesteśmy w stanie określić jak będzie wyglądał świat w którym przyjdzie nam umrzeć, nie mówiąc o tym, w którym będą żyły młodsze pokolenia. I stąd moja refleksja – dlaczego nie eksploatuje się praktycznie wcale ludzkiego idiotyzmu? Poza Douglasem, czasem Lemem i sporadycznie innymi pisarzami nie spotkałem się z poruszeniem tego tematu. Nie mówiąc już o jego pogłębieniu. Tymczasem wydaje się to całkiem ciekawa konwencja – dla sesji i literatury, które mają być ponure, albo wyróżniać się czarnym humorem.

 

Bo co by było, gdyby transfer umysłu miast otworzyć ludziom horyzonty, oczyścić umysły sprawiłby jedynie, że oddawaliby się oni jedynie całkiem fizycznym, fizjologicznym przyjemnościom? Wirtualne orgie, inwolucje w wirtualne światy-matrioszki (inwolucja zawsze jest opisywana jako zagrożenie, nigdy nie widziałem by ktoś opisał ja „z wewnątrz”), goniące jedne za drugimi kretynizmy. Ludzkość, która miast przeć dalej natchniona transhumanistyczną technologią rozsypuje się na kawałki, rozmywa i znika w końcu, całkiem zapomniana przez wszechświat – postapokalipsa, w której nie było kataklizmu. Ludzie sami zapomnieli o własnym dorobku cywilizacyjnym pławiąc się w luksusach (Wall-e?). A w bardziej popowych konwencjach: dlaczego w space operach całe flotylle kosmiczne prowadza wojny? Niech będą krążowniki – ale wszystkie zaadaptowane na burdele, kasyna i centra handlowe. Niech z Obcymi się nie walczy, ale robi się z nimi durne obrazki w stylu memów z kotami (xenoturystyka seksualna...?).

 

To tylko luźny zbiór myśli, jak większość moich ostatnich notek, spisany pod wpływem chwili. Mam nadzieję, że nie stoczyłem się do końca i tekst choć kilka osób zainteresował. To co? Ktoś porwie się na setting, w którym gracze będą walczyli o liczbę znajomych w wirtualnej rzeczywistości futurystycznego portalu społecznościowego?

 

Pozdrawiam

B.”A.”D.

Komentarze


inatheblue
   
Ocena:
+2
Eeeej, ale zdjęcia kotów są fajne.
Poza tym mistrzostwo świata: na portalu internetowym traktującym o kulturze narzekać na internet.
Wróćmy do odbijania zinów na ksero, będziemy się czuli cool. Autorze notki - przepraszam cię bardzo, ale ile masz lat? Ja wolę internet XXIw niż ten z lat 90tych.
Jeszcze na początku nowego milenium, pisząc licencjat, przerzucałam regały w poszukiwaniu publikacji, kiedy teraz mogę je sobie ściągnąć przy biurku w labie. A że głupole są w sieci? Trzeba się nauczyć filtrować informacje. I znaleźć tych mądrych. Którzy też tam gdzieś są.
29-08-2012 20:41
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Ja nie narzekam w zasadzie na internet :). Sam przecież z niego nagminnie korzystam. W zasadzie to ja na nic nie narzekam, jedynie stwierdzam pewne fakty. Sam tekst z Gazety był jedynie inspiracją to bardziej ogólnych rozważań, pewnej koncepcji. Same osiągnięcia techniki i nauki nie są ani dobre, ani złe, ani wartościowe, ani szkodliwe. Ja po prostu zauważyłem (niezbyt odkrywczo), że jeśli dać je do rak ludziom, to prawdopodobnie w większości wykorzystają ją kretyńsko. Nie wszyscy i nie zawsze, ale jednak. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

I nie rozumiem skąd pytanie o wiek? To dosyć częste - stwierdzić, ze ktoś jest stary stetryczały, albo młody i głupi, więc dyskusja nie ma z nim sensu.

Z tego co napisałaś wynika, że jestem parę lat młodszy od ciebie.
29-08-2012 21:02
inatheblue
   
Ocena:
+1
Ano stąd, że może narzekasz na coś co jest dla ciebie tak oczywiste, że nie pamiętasz jak było, jak tego nie było.
Dobra, trochę się zaplątałam, ale wiadomo o co chodzi.
Znajdę jutro parę stron, które sobie zalajkowałam w labie i podam, myślę, że będzie to dobra odtrutka na głupoty sieciowe. Zablokuj sobie portale informacyjne i ustaw te strony jako zakładki w przeglądarce i ci od razu przejdzie. Ludzka natura jest niezmienna. Ale może bez naszych wad nie byłoby i zalet. Poza tym co w tym złego, że się ludzie socjalizują, ulepszają cycki i rozpowszechniają p0rn, to taki instynkt przedłużania gatunku. Ci młodzi, od zawsze z religią w szkole, tak im biedakom wdrukowano* ;-]

*wchodzę w tryb starej gropy, proszę nie traktować tego poważnie :)
29-08-2012 21:17
Nuriel
   
Ocena:
+2
Ja po prostu zauważyłem (niezbyt odkrywczo), że jeśli dać je do rak ludziom, to prawdopodobnie w większości wykorzystają ją kretyńsko.

Właściwie to nie powinno w żadnym stopniu dziwić. Dosyć naiwne jest przekonanie, że wraz z postępem technologicznym dokonuje się nieuchronnie postęp społeczny czy moralny.
29-08-2012 21:20
~Tom

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
"Same osiągnięcia techniki i nauki nie są ani dobre, ani złe, ani wartościowe, ani szkodliwe. Ja po prostu zauważyłem (niezbyt odkrywczo), że jeśli dać je do rak ludziom, to prawdopodobnie w większości wykorzystają ją kretyńsko. Nie wszyscy i nie zawsze, ale jednak."

To coś jak ewolucja - też sama w sobie nie jest ani dobra ani zła, ani nawet wartościowa czy szkodliwa. Dopiero gdy się do niej dorobi ideologię staje się taka, jaką ją chcemy widzieć. Osiągnięcia nauki i techniki tworem człowieka, ewolucja - tworem istoty wyższej? Jakkolwiek na to nie spojrzeć dobrze jest myśleć (wierzyć), że to wszystko dąży do czegoś, czego teraz nawet byśmy nie potrafili sobie wyobrazić... A to też już kwestia bycia optymistą/pesymistą (teistą/ateistą). Realiści pewnie przestali się nad tym zastanawiać i nie czytają już tego wątku, albo szukają sprawozdań Play'a za 2012.
Gdzie się podziali tamci fantaści?...
29-08-2012 21:24
Aravial Nalambar
   
Ocena:
+3
O to to Nurielu! :) I o to mi chodziło, tylko teraz powiedz, ilu autorów, ilu futurystów tak naprawdę bierze ten fakt pod uwagę? Niektórzy. A nawet jeśli to po łebkach. A dlaczego? Bo to nudne? Bo niewygodnie o tym myśleć? Nie wiem, może, ale myślę, że można wykrzesać z tego sporo fabuły tak czy siak.

Inatheblue, raz jeszcze - naprawdę nie narzekam, a nawet to narzekanie jest przy okazji. Chodzi mi o coś zupełnie innego! Issac Asimiv i Clarke przewidywali, że internet przyniesie nam wolność myśli i wspaniały rozwój edukacji. Ale nie myśleli wcale o tym, że portalami, które mają najwięcej użytkowników nie będą wikipedia czy inne encyklopedie, ale właśnie fejsbunie, kwejki i demotywatory. Dziś perorujemy o tym jakie cudowności i oświecenie przyniesie nam nanotechnologia czy inżynieria genetyczna - a ja na to, że zdecydowanie więcej głupoty niż mądrości.

Ale na te wstawki w stylu Paulo Coelho i innych egzystencjalistów już zupełnie nie wiem co odpowiedzieć. To nie wiek sprawia, że jestem mizantropem, a na pewno nie serwisy informacyjne, których jak pisałem nie czytam.

Jestem też agnostycyzującym deistą i naprawdę religia nie ma raczej pływu na moje poglądy. Niech się ludzie socjalizują, niech sobie cycki powiększają. Ale osobiście wolałbym, aby Homo Sapiens był czymś więcej niż kłębkiem instynktów, żebym ja był czymś więcej. Ale niestety, naiwnym optymizmem jest dla mnie doszukiwanie się w ludziach więcej dobrego niż złego.
29-08-2012 21:32
inatheblue
   
Ocena:
+2
Z moich obserwacji wynika, że najwięksi mizantropi to ludzie między 16 a 24 rokiem życia. Pamiętam kolegę, który przeżywał dramat, bo skończył 20 lat i czuł się stary.
Nigdy potem nie jest się tak poważnym, jak wtedy.

Jeżeli brakuje ci eksplorowania głupoty w sf, sięgnij po Lema i Bułyczowa.

Poza tym masz problem z konfliktem ciało/umysł, który jest sztuczny, bo one działają razem. Posiadanie instynktów nie wyklucza intelektu, można je wręcz polubić, żeby były miłe i pluszowe.
Tak samo głupie zastowowania fejsbunia nie wykluczają mądrych. International Brain Research Organization też ma konto na fejsbuniu.
Owszem, współczesny autor nie powinien omijać tego słonia w pokoju i coś z nim zrobić. Nie musi nawet koniecznie wyjść taka antyutopia, jak Fahrenheit 451.
A ostatnie zdania, wbrew temu co piszesz, wskazują na to, że wchodzisz na niewłaściwe strony i nie znasz tych właściwych, bo nie doszedłbyś do tak pesymistycznych wniosków:>
29-08-2012 21:45
Scobin
   
Ocena:
+2
Ale na te wstawki w stylu Paulo Coelho i innych egzystencjalistów już zupełnie nie wiem co odpowiedzieć.

1. Egzystencjalizm to bardzo szlachetny kierunek w filozofii, psychologii itd.; moje serce łzawi, kiedy do tej kategorii wpada Coelho!

2. Nie widzę żadnych takich wstawek u inytheblue, wydaje mi się wręcz, że pisze ona bardzo sensownie. :)

3.

Ale niestety, naiwnym optymizmem jest dla mnie doszukiwanie się w ludziach więcej dobrego niż złego.

Na całe szczęście postawa odwrotna byłaby naiwnym pesymizmem, ale tu pewnie się zgodzimy. :)
29-08-2012 21:49
Aravial Nalambar
   
Ocena:
+2
Hm... Nie wiem czy jest o czym mówić, tu już wchodzimy w kwestie charakterologiczne, a przecież mnie nie znasz. Nie jestem poważny. Nie czują się stary, ani (olaboga!) dojrzały. Ale nie dotyczy to sfery intelektualnej, tę mam raczej stabilną, a moja niechęć do ludzi ma charakter czysto hm... ideowy, nie uczuciowy.

Lema znam bardzo, bardzo dobrze. Czytałem wszystkie jego znaczące powieści i większość nieznaczących. A powodem dla którego go tak lubię są dwie rzeczy: to, że właśnie on sam właśnie był mizantropem i patrzył na ludzi, tak jak ja na nich patrzę oraz fakt, że to był pierwszy pisarz SF jakiego czytywałem, jeszcze w podstawówce.

A Bułaczynow - koniecznie, dziękuję. Zaraz po Zajdlu.

Nie jestem wyznawcą średniowiecznego dualizmu. Celem umysłu jest przedłużenie istnienie ciała lub wydanie przez nie potomstwa, to dla mnie oczywistość. Ale tak się jakoś składa, że mój mózg generuje pewien błąd - nie chcę być tylko "drgnieniem fali na wodzie", nieco bystrzejszym zwierzęciem, inteligentniejszym minerałem. Jestem, ale nie chcę.

Owszem, można. Ale gdybym mógł ich nie mieć, to chętnie bym się ich pozbył.

Może i mają strony na fejsie, ale toną w powodzi innych, zdecydowanie mniej wartościowych. Ja nie mam konta na fejsbuku i nie mam zamiaru tego zmieniać.

Wierzę, że istnieją właściwe strony i na nie też wchodzę. Głównie na nie. Ale stanowią mniejszość w większości, podobnie jak ta stronę IBR na fejsbuku. Nie neguję istnienia wartości, jedynie zwracam uwagę na niekorzystne na ich rzecz proporcje.

Ach i EDIT dla Scobina :). Ja zetknąłem się najpierw z egzystencjalizmem, a dopiero potem z Coelho. I całe szczęście. Ale ogólnie ten prąd ideowy zawsze mnie odrzucał, jakoś za wiele widzę i czuję w nim sprzeczności, miejscami wręcz absurdu. O ile późniejszego Levinasa jeszcze jakoś potrafię przełknąć dopóki nie idzie w biblijne analogie, to wszelkie Kirkegaardy powoduję u mnie reakcje alergiczną. Cześć wypowiedzi Iny zakrawa mi o tę protekcjonalną pewność, że ludzie to jedynie milutkie stworzonka, które są przepełnione dobrem, tylko czasem błądzą i potężny indywidualista (oczywiście wierzący!) musi je naprostować. Teraz przerysowuję, to było tylko skojarzenie.
29-08-2012 22:00
Nuriel
   
Ocena:
+2
@Scobin

Egzystencjalizm to bardzo szlachetny kierunek w filozofii, psychologii itd.; moje serce łzawi, kiedy do tej kategorii wpada Coelho!

Chyba będe musiał stworzyć subkonto - jeden plus za to zdanie w najmniejszym nawet stopniu nie oddaje głębi mojego poparcia ;)

@Aravial

I o to mi chodziło, tylko teraz powiedz, ilu autorów, ilu futurystów tak naprawdę bierze ten fakt pod uwagę? Niektórzy. A nawet jeśli to po łebkach. A dlaczego?

Może dlatego, że desperacko chcemy wierzyć w to, że stajemy się "lepsi" jako ludzie? Taka podświadoma wiara w to, że gatunek który wykroczył poza granice swego globu po prostu nie może być płytki, małostkowy i niegodziwy? Coś w rodzaju mechanizmu obronnego dla całej zbiorowości?
29-08-2012 22:04
~Tom

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kłębek instyktów czai się w każdym umyśle, sztuką jest nad nim zapanować :)

Ok, to teraz trochę moich przemysleń już na temat tej notki:

Człowiek nie odciął się nagle od swojej historii, przodków, popędów, pragnień, nawet od pierwotnych instynktów i długo pewnie jeszccze się od nich nie uwolni. W skali rozwoju cywilizacji całkiem nie dawno były przecież dwie wojny światowe. A my, nowa generacja, nowe pokolenie, ośmielamy się twierdzić, że dopiero teraz człowiek dziczeje. Że zgłupiał wśród tych fejsbusiów, pudelków i innych kwejkopodobnych stron do zabijania czasu, rozkręcania flejmu i dyskusji właśnie o takich tematach jak ten. A ja mam na to odpowiedź, prostą i brutalną zarazem. Eskapizm. Ucieczka od problemów życia codziennego. Nie tak dawno nie można było od nich uciec. A dzisiaj? Dzisiaj jest internet. Dzisiaj to sami sobie tworzymy problemy, które możemy pokonać albo się nad nimi wspólnie głowić. Czy to dobre, czy złe, wartościowe czy szkodliwe to już sami potrafimy ocenić. Ważne, że poziom życia powoli i bezgłośnie się polepsza i nie widać na horyzoncie większej katastrofy czy wojny choć media co i rusz czymś straszą. Od tego przecież są.

A ja sie cieszę, że mam kompa, dostęp do neta i możliwość napisania tego komentarza z doskoku choć sam uciekam teraz od paru rzeczy do zrobienia na wczoraj :)
29-08-2012 22:04
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Ach i jeszcze, bo nie chcę trzeci raz poprzedniej wypowiedzi edytować.

Trzecia Rzesza wypaczyła ideologię i postrzeganie filozofii Nietzschego. Można powiedzieć, że podobnie egzystencjalizm został skrzywdzony przez tego grafomana na C. Ale tak czy siak - filozofia ta mocno mi nie odpowiada.
29-08-2012 22:11
inatheblue
   
Ocena:
+1
@Aravial Przewija się w twoich wpisach pewien wątek. "Tylko czternaście lajków" "Większość użytkowników" "Powódź innych" Otóż sobie wystaw, że bardziej skomplikowane rzeczy trudniej stworzyć, niż te mniej skomplikowane. Zawsze w środkach przekazu będzie więcej radosnej paplaniny. Przekaz łatwo przyswajalny będzie szerzej rozpowszechniany. So what. Nadal dla zbudowania rakiety trzeba sięgnąć do Pubmedu (no, odpowiednika dla fizyków), a żeby napisać operę, nie wystarczy sparodiować teledysku "Bohemian Rhapsody", nieważne, że to genialna piosenka. * Nadal treść, oryginalna, twórcza, ma wartość. I zawsze jest jej mniej niż tej skopiowanej, i zawsze jest trudniej dostępna, bo ma inny próg wejścia. Na litość, nie hoduj sobie kompleksu ilości lajków!
  • zabrzmiało jakbym narzekała na oryginalność Fredzia, a chodzi mi o ślepych naśladowców.
Nope, nie uważam, że ludzie to milutkie stworzonka. Ludzie nie są specjalnie dobrzy ani źli, tylko umiarkowanie paskudni (Tyle, że ta paskudność charakteru nie objawia się w cielesności. Seks jest spoko. Poważnie.) I raczej się tego nie zmieni, ale można filtrować na swoją potrzebę. Słowem, którego szukasz, jest fatalizm, a nie optymizm. Nie chce mi się zbawiać ludzkości.
29-08-2012 22:13
~Kasztelan

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Toż przecież w co drugim średniaku scifi kosmici dają małpie niekończące się źródło energi, a małpa z niego strzela. Cały dział postapokalipsy opiera się na tym, że kiedyś ludzkość osiągneła szczyt głupoty i się wybiła, albo była zbyt głupia żeby się uratować. Nie można zapomnieć o nieśmiertelnym "ludzkość jeszcze nie jest gotowa aby..."
29-08-2012 22:20
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Nie mam kompleksu, ależ skąd. To dla mnie po prostu to wskaźnik jakości tego co napisałem, nic więcej. Też nie najważniejszy, ale jednak. Chodziło mi raczej o to, że wyłowem niemiłego flejma, który zaskarbiłaś sobie więcej uwagi niż sam tekst.

Co do pierwszego akapitu - tu się zgadzamy, ale ja nic innego nie mówię :). Napisałem przecież - nie zaprzeczam wartościom i ich istnieniu. Po prostu mam chciejstwo tego, aby wartości były powszechniejsze niż są. Zdaję sobie sprawę z nierealności tego chciejstwa, ale chciejstwa takie stworzyły etykę, estetykę, ogromną cześć dorobku ludzkości.

Do tego schodzimy z głównego wątku. Interesuje mnie zależność między rozwojem intelektualnym społeczeństwa, samą jego strukturą oraz moralnością a rozwojem technologicznym. I moim zdaniem - mimo iż nauka prze do przodu, to ludzie się nie zmieniają. A wielu futurystów zakłada - że owszem. Zmienią się.

Osobiście wolałbym już, aby ludzie byli naprawdę źli, a nie nijacy :>.
29-08-2012 22:27
Scobin
   
Ocena:
+1
Jeśli chodzi o egzystencjalizm, to Albert Camus górą jest. :-) Dualizm (to wyrywkowe skojarzenie z Twoim komentarzem) kojarzy mi się nawet bardziej z Kartezjuszem niż ze średniowieczem, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę "arystotelesowskie", a nie "platońskie" wieki średnie.

I jeszcze mały kamyczek: w porządku, 50% ludzi ma IQ poniżej 100. Ale można nie być bardzo inteligentnym człowiekiem, a jednak sprawnie przystosowywać się do środowiska. Ba, można nawet rozwijać własne talenty i przyczyniać się do ogólnego dobra. Może po części również w tę stronę pójdzie świat?
29-08-2012 22:27
~Hmmm

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To jest chyba problem, że kretynizm sam z siebie jest dość mało interesujący. Dużo bardziej nośnym tematem są tego debilizmu konsekwencja dla świata- spójrz na "Rok 1984" który jest ksiązką mówiącą o biernym, głupim społeczeństwie którego podstawę stanowią prole czyli warstwa kretynów chcących loterii, tanich używek i głupiej rozrywki.
29-08-2012 22:31
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Dualizmów było kilka, pierwszy chyba u zaratustrian. Mi chodzi o dualizm ontologiczny prezentowany przez św. Tomasza. On był typowo chrześcijański - ciało złe, dusza dobra.

A czy pójdzie? Ja nie wiem! Ale jakoś nieszczególnie chce mi się wierzyć.

Tyldo - co mam powiedzieć? :> O to to to.

29-08-2012 22:37
~Hmmm

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
ale tego jest cała masa, tylko trzeba nie czytać pisarzy wyrosłych z nurtu "ewolucjonizmu" co uważają, że da się osiągnać Złotą Erę Ludzkości i Raj na Ziemie. Patrząc ideowo to należy czytać konserwy, oni zwykle mają dość pesymistyczną wizję rozwoju społeczeńśtwa ;)
29-08-2012 22:40
Scobin
   
Ocena:
0
Ej, przecież właśnie święty Tomasz wskrzesił Arystotelesa (dla Europy, bo dla świata odkopali go Arabowie) i przyjął jego rozumienie człowieka jako bytu cielesno-duchowego.

A czy pójdzie – zobaczymy. Pierwszym krokiem byłaby reforma systemu edukacji. ;)
29-08-2012 22:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.