string(15) ""
» Blog » O dysleksji:
27-06-2015 00:40

O dysleksji:

W działach: offtopic | Odsłony: 836

Jest to post z którym noszę się już od dłuższego czasu. Stanowi on po części odpowiedź na mój ulubiony typ zachowania anty-konstruktywnego czyli wytykanie błędów. Z jednej strony ma on wyjaśnić dlaczego często zmieniam końcówki -ą na -om i odwrotnie, z drugiej natomiast zająć się innym problemem związanym ze zjawiskiem czyli tzw. „dysgłupią”.

Jak objawia się dysleksja?

Co to jest „dysleksja” pozornie wie już chyba każdy, więc tłumaczyć tego nie trzeba. Ogromna ilość osób wykazuje jednak dużą ignorancję w dziedzinie przejawów tego zaburzenia. Wyjątkami nie są tu nawet ludzie samemu posiadający orzeczenia. Tak więc zacznijmy od podstaw.

Dysleksja jest problemem części wynikającą z odmienności w funkcjonowaniu jej mózgów. Jej przyczyny nie są znane, a raczej: powodowana jest przez szereg, różnych przyczyn, począwszy od genetycznych, związanych z niektórymi genami chromosomu Y (w efekcie czego problem cztery razy częściej pojawia się u mężczyzn niż kobiet) przez mikrouszkodzenia układu nerwowego w okresie prenatalnym po efekty przyjmowaniem niektórych leków.

Dysleksja powoduje zmiany w funkcjonowaniu postrzegania świata na poziomie neurologicznym zakłócając proces analizowania obiektów i treści. Ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że osoba myśląca normalnie postrzega świat jako zbiór szczegółów. Dyslektycy natomiast widzą go jako całość, mając natomiast trudności w skupianiu się na szczególe.

Podobnie też jako całość postrzegamy znajdujące się w nim obiekty. Ja przykładowo wzrokiem obejmuje całe akapity tekstu, bez większych problemów je ogarniając i rozumiejąc. Mam natomiast poważne problemy ze znalezieniem szczegółów, do tego stopnia, że nie widzę nawet czerwonego koloru w wordowskich podkreśleniach błędów. Mam też poważne problemy z odróżnianiem twarzy i zauważaniem konkretnych ludzi w tłumie.

Większa zdolność do generalizacji:

Żeby trochę przełamać hermetyczność tekstu: znany mem ilustrujący to, w jaki sposób czytamy tekst. Dla dyslektyka każda, nawet poprawnie zapisana informacja wygląda jak notatka na screenie.

Co ciekawe taki stan rzeczy ma też zalety. Zdaniem Ronalda Daviesa, autora książki „dar dysleksji” dyslektycy charakteryzują się kilkoma cechami, które inne osoby mają rozwinięte w mniejszym stopniu. Są to:

- myślenie obrazami: o ile zdrowi ludzie myślą głównie za pomocą słów czy może raczej pojęć (co ciekawe robią tak ponoć nawet osoby głuche i nie mające kontaktu z mową) tak dyslektycy myślą głównie obrazami. Przekłada się to na tempo myślenia (zdaniem Davisa osoba „zdrowa” ma średnio 5 myśli w ciągu sekundy, tak osoba myśląca niewerbalnie, jak dyslektyk: aż 32). Przekładać się to ma na szybkość podejmowania decyzji, bogatszą wyobraźnię i świat wewnętrzny oraz większą kreatywność dyslektyków.

- polimodalność myślenia: po drugie dyslektycy chłoną świat wszystkimi zmysłami, tak więc bardzo rzadko zdarzają się u nich przypadki zmysłu dominującego i trudno dzielić ich na wzrokowców, słuchowców, kinestetyków etc. Przeciwnie, zdolni są chłonąć informacje za pomocą każdego zmysłu równolegle. Przejawia się to też w ich wyobraźni, dając większą zdolność realistycznego przeżywania swoich myśli. Powoduje to też większą zdolność do rozwiązywania problemów: dyslektycy biorą często pod uwagę rzeczy, które nie przychodzą na myśl innym.

-systemowei wieloaspektowe postrzeganie świata: o ile zwykli ludzie mają skłonność do postrzegania świata jako zbioru szczegółów oraz myślenia binarnego, na zasadzie „dobre-złe” tak dyslektycy zwykle myślą systemami, mają zdolność obserwowania „wyższych” sił rządzących zbiorowościami, wielokrotnego stopniowania zjawisk na poziomie „dobre, dość dobre, mniej dobre, prawie wcale niedobre, złe” oraz ich wieloaspektowej oceny w rodzaju „dobre do X, niedobre do Y”. Przekłada się to ponownie na większe zdolności twórcze, większą umiejętność do znajdowania (często niestandardowych) rozwiązań oraz obserwacji i częstokroć wysoki poziom intuicji.

Zjawisko dysleksji jest co najmniej powszechne. Generalnie problem dotyka około 7% ludności natomiast nasilony jest u około 3%. Nawiasem mówiąc zaburzenia nerwowe, osobowości i psychiczne są raczej pospolite: statystycznie to każdy z nas ma 3-4. Faktycznie oczywiście spora ilość osób trzyma się normy, natomiast po prostu istnieją tacy, którzy łapią wszystkie.

I jej koszt:

Jak uczy RPG: w życiu nie ma nic za darmo i za te bonusy dyslektycy płacą punktami otrzymanymi za wykup wad. Tych jest szereg.

W pierwszej kolejności dyslektycy posiadają zmniejszoną koordynację ruchową w zakresie własnego ciała. To jest: o ile dyslektyk zwykle rozwija się prawidłowo, ma podobną zdolność do poruszania się jak każdy inny, zdrowy człowiek to najczęściej jest łamagowaty. Nogi mu się plączą, ma „dwie lewe ręce” oraz trudności w koordynacji ruchów przez co gorzej radzi sobie w zabawach w rodzaju łapania piłki czy kopania jej. Zasadniczo reaguje prawidłowo, ale niewłaściwie ocenia prędkość poruszania się obiektu, odległość etc. w rezultacie czego nie potrafi go złapać. Trudności często sprawia mu posługiwanie się małymi przedmiotami np. zapinanie guzików, wiązanie butów. Cechą bardzo charakterystyczną dla dyslektyków jest brak lateralizacji czyli zdolności do określania kierunków ciała. Dyslektycy często nie mają dominującej ręki (nie są ani prawo, ani leworęczni) i mają trudności w rozpoznawaniu stron swojego ciała. O ile zdrowo rozwijające się dziecko rozpoznaje lewą i prawą stronę zwykle już około 6-7 roku życia, to w wypadku dyslektyków zdolność ta wykształca się zwykle około 18 roku życia, a zdarza się, że nigdy.

Po drugie: pojawiają się trudności z analizą wzrokową. Charakterystyczne dla dyslektyków jest zniekształcanie figur, brak zdolności geometrycznego rozplanowania rysunku, brak umiejętności znajdowania małych przedmiotów (często nawet jeśli leżą bezpośrednio przed ich oczami), mylenie kolorów, brak zdolności rozpoznawania twarzy etc.

Po trzecie: pojawiają się problemy natury słuchowej, w szczególności w momencie, gdy mamy do czynienia z jakimś hałasem mowo-podobnym lub wyrazami o podobnym brzmieniu np. bułka - półka. Dla dyslektyka są one de facto identyczne. Osoby z tą przypadłością mają też poważne problemy z zapamiętywaniem krótkich fraz: przysłów, wierszyków, dowcipów, numerów telefonów, dat etc. Charakterystyczna dla nich jest np. brak umiejętności zapamiętania nazw miesięcy i dni tygodnia, często do skrajnego stopnia (np. dzieci dyslektyczne często nie pamiętaja nawet daty swoich urodzin).

Zasadniczo, zależnie od zaburzonych funkcji dysleksję podzielić możemy na:

  • typ wzrokowy: gdzie dominują zaburzenia wzroku, pamięci wzrokowej oraz zaburzenia koordynacji ruchowo-przestrzennej i ruchowo-wzrokowej. Objawiać się to może np. trudnością w łapaniu piłki.
  • typ słuchowy: gdzie dominują zaburzenia percepcji mowy, brak rozróżniania dźwięków oraz funkcji językowych. Charakterystyczne jest przekręcanie głosek podobnie brzmiących oraz tzw. drewniane ucho.
  • typ integracyjny: w tej odmianie nie pojawiają się zaburzenia poszczególnych zmysłów, natomiast zakłócona jest koordynacja. Charakterystyczną cechą jest plątanie się kończyn, stosowanie niewłaściwej siły do manipulacji przedmiotami i niezborne, zamaszyste ruchy.
  • typ wizualny: charakteryzuje się brakiem zdolności do utrzymania porządku, ogólnym nieładem i brakiem zdolności do rozróżniania figur geometrycznych oraz poczuciem symetrii.
  • dyskalkulię: która jest zaburzeniem analizatora odpowiedzialnego za ludzką zdolność liczenia. Trudno to jest dokładnie wyjaśnić. O ile osoby z dyskalkulią są w stanie np. zapamiętać wzory matematyczne, tak trudności sprawia im sam akt liczenia. Człowiek z dyskalkulią może wiedzieć, że 2+2=4. Problem pojawia się u niego gdy położysz przed nim cztery jabłka i każesz mu je policzyć... Za diabła tego nie zrobi... Po prostu system nie znalazł odpowiedniego pliku i wywalił error.
  • dysfonię: która pojawia się na szczęście rzadko, zwykle przy silnych zaburzeniach typu słuchowego. Są to zaburzenia mowy, polegające na cichym i niewyraźnym mówieniu, mimo, że narządy mowy u takiej osoby są prawidłowo rozwinięte.

 

I ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym:

Komentarze


L. Norec
   
Ocena:
+1

O ile ludzie ci tego na każdym kroku nie utrudniają. W Polsce nadal nikt nie chce ADHD zatwierdzać oficjalnie, nawet, jeżeli wszystkie objawy się zgadzają i to wedle bardziej rozbudowanych kryteriów. Z innymi zaburzeniami jest podobnie, są traktowane wybiórczo, jak komu pasuje. Możesz mieć na to papiery, ale tylko kilka schorzeń jest oficjalnie uznawanych. Reszta, choć wpływają one w znaczącym stopniu na twoje funkcjonowanie, i są zatwierdzone jako choroby, jest olewana przesz wszystkie organy.

27-06-2015 15:36
Agrafka
   
Ocena:
+1

Niestety potwierdzam. Zanim posłałam syna do przedszkola nie pomyślałabym, że z przedszkola można dziecko wyrzucić. Był też sadzany na ławce kiedy inne dzieci się bawiły (płakał, zostawiony sam sobie) podczas zajęć grupowych bo był zbyt ruchliwy i panie nie potrafiły go kontrolować. Wielka porażka. Pamiętam jak pani w szpitalu go obrażała podczas rentgenu. Przypominam, że mówimy o dziecku, które miało wtedy 3 lata. Praca ze specjalistami wiele zmienia, bo to ludzie którzy wiedzą jak się taką osobą zajmować. U nas pomogło przedszkole integracyjne, nagle się okazało (z dnia na dzień) że dziecko wcale nie jest niegrzeczne i może wracać z przedszkola uśmiechnięte. Boję się tylko co będzie dalej - zaraz szkoła, jedna, druga, trzecia, potem praca. Prawdziwy hardkor dopiero przede mną. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak radzą sobie ludzie z poważniejszymi schorzeniami.

27-06-2015 19:56
szariat
   
Ocena:
0

Może to nie było ADHD tylko elementarne błędy wychowawcze? Młode matki teraz dostają świra na punkcie swoich dzidziusiów. Pozwolą na wszystko i tak to się kończy.

27-06-2015 20:44
Agrafka
   
Ocena:
0

Nie w tym przypadku niestety. Błędy wychowawcze da się naprostować.

27-06-2015 21:34
L. Norec
   
Ocena:
+4

Może to nie było ADHD tylko elementarne błędy wychowawcze? Młode matki teraz dostają świra na punkcie swoich dzidziusiów. Pozwolą na wszystko i tak to się kończy.

Widać, że to się na tobie mocno odbiło.

27-06-2015 21:57
szariat
   
Ocena:
0

Lepiej nie robić błędów, niż potem nie móc naprostować.

27-06-2015 22:01
L. Norec
   
Ocena:
+2

Jesteś więc zwolennikiem aborcji?

27-06-2015 22:23
ThimGrim
   
Ocena:
0

Przydatny post.

//zapisuje w notatniku

Nie brać dyslektyka do drużyny. A jak już, to niech niczego nie dotyka; zabrać broń, dla jego własnego bezpieczeństwa; nie wysyłać na przeszpiegi. Ale nadaje się na logistyka - do garów. Czyli nie grać z takim w high fantasy.

Zalecana rasa: halfling/gnom

Zalecana profesja: ?

27-06-2015 22:55
   
Ocena:
0

Zalecana profesja: ?

Ja bym zalecał paladyna. Będzie mógł spokojnie kraść, bo to prawie wcale niedobre, a moce traci się za czyny złe.

27-06-2015 23:01
Alkioneus
   
Ocena:
0

Bardzo dobra notka. Uczę w szkole, gdzie odsetek dyslektyków(w tym rozwojowych) jest bardzo wysoki, więc podpisuję się pod tą notką. Ciekawe, że dyslektycy pod względem koordynacji ruchowej często siedzą w tym sobą pociągu co tzw. "głębocy" leworęczni. Gdyby faktycznie diagnozować dysleksję u całego narodu, to wielu z nas byłoby zaskoczonych tym, że w ogóle ją ma.
Zegar słusznie napisał, że na karcie postaci wielu z nas wpisać sobie może dysleksję. Cała zabawa na tym, że tylko część osób do tej dysleksji będzie musiało dobierać dużo negatywnych perków. I kilku wykładowców wyrażało obawy, czy jako "lekki" dysgrafik będę dobrym nauczycielem(problemy w banku z podpisem i nie potrafię prosto pisać) a z drugiej strony literki same mi się układały w słowa i od dziecka szkoła wysyłała mnie na konkursy ortograficzne.
Wygrywam tym, że w korkach mogę się specjalizować w dysleksji i nie waham się brać dyslektyków.

 

28-06-2015 07:19
earl
   
Ocena:
0

Ja chciałbym aby zdiagnozowali kiedyś zaburzenie o nazwie "dystechnik". Oznaczałoby to osoby, które nie są w stanie poradzić sobie z wykonywaniem prac manualnych, np. na przedmiocie "Zajęcia techniczne" czy "Plastyka". Ilu to ludzi wówczas załatwiłoby sobie papiery i miałoby oba przedmioty z głowy.

28-06-2015 08:06
Alkioneus
   
Ocena:
+1

@earl

Jest.
Przedmioty są na tyle drugoplanowe, że nikt o to kopii kruszyć nie będzie, ale w wielu kwestiach choćby "głęboka" leworęczność może stanowić podstawę do takich papierów. Tylko, że my tu mówimy o faktycznych dysfunkcjach a nie podkładkach pod papiery. I nikt tu nie mówi o zwalnianiu kogokolwiek z przedmiotów, czy załatwianiu papierów na coś, tylko o istnieniu zaburzeń, które wymagają działań wspomagających.
Dyslektyk nie powinien mieć z górki, lepiej niż inni, bo jest dyslektykiem. Dyslektyk ma dostać na pysk pół godziny więcej czasu przy egzaminie, w skrajnych sytuacjach członka komisji jako lektora do czytania poleceń. Mowa też oczywiście tylko o podstawowym etapie podstawowym. Potem już wypadałoby radzić sobie samemu a nie wisieć na papierach.

Ty rozumiem jesteś zwolennikiem obowiązkowego biegu przez płotki dla dzieciaków na wózku?

28-06-2015 09:30
earl
   
Ocena:
0

Nie jestem zwolennikiem. Ale jeśli ja miałem pod górkę, bo nie jestem dobry z przedmiotów technicznych (w końcu, jak słyszałem wiele razy - "gdybym chciał, to bym potrafił a najwidoczniej jestem leniem") to czemu inni mają mieć jakieś udogodnienia? A czy są to przedmioty drugoplanowe? Jak ktoś dostanie pałę z plastyki czy techniki, która uniemożliwi awans do następnej klasy, to nie będzie już tak twierdził.

28-06-2015 09:59
L. Norec
   
Ocena:
+2

Ja chciałbym aby zdiagnozowali kiedyś zaburzenie o nazwie "dystechnik". Oznaczałoby to osoby, które nie są w stanie poradzić sobie z wykonywaniem prac manualnych, np. na przedmiocie "Zajęcia techniczne" czy "Plastyka". Ilu to ludzi wówczas załatwiłoby sobie papiery i miałoby oba przedmioty z głowy.

 

Do tego nie potrzeba mieć zaburzenia. Wystarczy brak predyspozycji albo talentu w danej dziedzinie. Muzyka czy plastyka, są to przedmioty z reguły źle prowadzone. Niby drugoplanowe, ale rozliczają z nich na koniec roku z taką samą skrupulatnością, jak z innych. Tak samo jak kretyńska Sztuka w gimnazjach.

Czy to jakaś wielka hańba, że jak ktoś nie umie rysować albo wycinać, to nie chce tego robić, bo mu to nie wychodzi? Albo jak nie umie śpiewać i go do tego w ogóle nie ciągnie, a ma się uczyć pisać nuty i grać na flecie?

To powinny być przedmioty opcjonalne, a nie obowiązkowe.

28-06-2015 10:09
Adeptus
   
Ocena:
0

To powinny być przedmioty opcjonalne, a nie obowiązkowe.

Niech sobie będą obowiązkowe (przynajmniej w podstawówce), bo wiele utalentowanych dzieci nie dostrzegłoby, że lubi rysować/grać, gdyby ktoś ich nie skłonił do spróbowania, ale ocena z nich nie powinna mieć takiej samej wagi, jak z innych przedmiotów.

Inna sprawa, że generalnie szkoła uczy wielu rzeczy na zapas. O ile w szkole podstawowej i gimnazjum rozumiem, bo na tym etapie dziecko w wielu przypadkach jeszcze nie wie, w czym chce się specjalizować no i każdy człowiek powinien mieć pewną podstawową wiedzę ogólną... O tyle nie jestem w stanie pojąć, jak jest w LO w klasie humanistycznej uczyć np. budowy płazińców i robić z tego klasówki.

28-06-2015 11:17
   
Ocena:
0

Z ADHD jest taki problem, że w Polsce utarł się schemat, że to syndrom "Wrednego bahora", a o ile miał problemy w szkole to to było sprowokowane czym innym.

Pamiętam jak miał genialne zadania z techniki typu wyszycie paska czegoś.

Earl: Czyli nie wierzysz w ADHD itp.?

28-06-2015 13:42
earl
   
Ocena:
0

Nie twierdzę, że jakieś tam zaburzenia nie istnieją, ale często mam wrażenie, że pod różne jednostki chorobowe podciąga się zwyczajne nieuctwo czy brak wychowania.

29-06-2015 00:08
Kamulec
   
Ocena:
0

Na ile się orientuję, niektórzy pracownicy niektórych poradni lubią sobie dorobić, więc z tymi zaświadczeniami o dysleksji bywa różnie (nieraz ktoś powinien mieć a nie ma i odwrotnie).

Zaś co do edukacji ogólnej. Jeżeli ludzie mają podejmować w życiu decyzje dobre dla nich i innych (co w demokracji zyskuje na znaczeniu), moim zdaniem powinna być, raczej nawet bardziej rozbudowana niż obecnie. Problem widzę nie w tym, że wiedzy ogólnej przekazuje się za dużo, lecz w tym, że często się bezsensownie dobiera materiał. Np. historia dostarcza przykładów o decyzjach i odkryciach ludzi i społeczeństw z przeszłości, o ich następstwach, o przemianach, jakie zachodziły, ale okazuje się, że na sprawdzianach w szkole są głównie daty, nazwiska, wojny i przesunięcia granic.

29-06-2015 14:44
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1

Np. historia dostarcza przykładów o decyzjach i odkryciach ludzi i społeczeństw z przeszłości, o ich następstwach, o przemianach, jakie zachodziły, ale okazuje się, że na sprawdzianach w szkole są głównie daty, nazwiska, wojny i przesunięcia granic.

Od wspólnoty pierwotnej do komunizmu, czyli Kamulca objaśnienie świata licealistom. Wydawnictwo Naukowe Poltergeist, Wrocław 2015, ss.69

29-06-2015 16:10
L. Norec
   
Ocena:
0

Zamawiam preorder.

29-06-2015 16:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.