» Blog » O człowieku, który szukał szczęścia
12-12-2011 16:10

O człowieku, który szukał szczęścia

W działach: varia, głupoty, domorosła filozofia | Odsłony: 418

Kolejna rzecz, z którą nie wiadomo, co zrobić.

O człowieku, który szukał szczęścia

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami żył sobie pewien człowiek. Miał on swój mały ogródek, mały domek, mały majątek i dziewczynę, również niezbyt dużą. Z dnia na dzień prowadził tak swoje tycie życie, nie czuł się jednak szczęśliwy. Pewnego ranka jak zwykle wyszedł do pracy, ale na skrzyżowaniu rozmyślił się, zamiast w prawo skręcił w lewo i wybrał się na poszukiwanie swojego szczęścia.

Na początek postanowił zdobyć majątek. Udał się do Afryki, gdzie sprzedano mu (na kredyt) kopalnię diamentów. Wkrótce wzbogacił się tak bardzo, że kupił dwa szwajcarskie banki i chińską fabrykę wkładów do piór wiecznych. Połową majątku zaczął grać na giełdzie, a drugą połowę zainwestował w złoto. Nabył dwa różowe cadillaki i odbił najnowszą dziewczynę Mike’owi Jaggerowi. W Hollywood sfinansował pełnometrażowego Bolka i Lolka, swoją ulubioną bajkę z dzieciństwa.

Nadal jednak nie czuł się szczęśliwy.

W końcu fabryka upadła, banki zbankrutowały, w giełdę trafił kryzys, kopalnię diamentów przejęli terroryści, a rezerwy złota skonfiskował oddział eskimoskich bojowników o wolność pandy wielkiej. Dziewczyna go opuściła, cadillaki ukradziono, a Bolek i Lolek poniósł spektakularną klapę.

Nasz bohater znów wybrał się na poszukiwanie swojego szczęścia.

Zapuścił się w rejony źródeł Amazonki i odnalazł nieznane plemię, które żywiło się głównie grzybami hodowanymi na słomkowych kapeluszach noszonych dla ochrony przed deszczem. Łowił piranie na banknoty stuzłotowe, a także uczył kapibary śpiewu.

Gdzieś w Tybecie odnalazł klasztor buddyjski i przez dwa tygodnie umartwiał się, śpiąc na posłaniu z ziaren fasoli, przykryty kocem własnoręcznie uplecionym z pokrzyw. W ostateczności nie został jednak mnichem, ponieważ bał się doić lamy.

Jednak podróże również nie przyniosły mu szczęścia, a jedynie zrujnowały zdrowie. Złapał dengę i malarię, hemoroidy oraz gruźlicę dużego palca u nogi. Przewieziono go do zadżumionego szpitalu na Madagaskarze, gdzie posmarowano mu palec bobrzym sadłem i pobrano woskowinę z uszu. Nasz bohater zasnął z postanowieniem, że już nie będzie poszukiwał swojego szczęścia.

Leżał tak tydzień, dwa, wreszcie miesiąc. Pierwszy raz od dłuższego czasu nie miał co robić, więc wyciągał wnioski z porażek i myślał. Najpierw poprosił pielęgniarki o papier z bambusa i ogryzki ołówków. Następnie rozebrał na kawałki zepsutą aparaturę medyczną, która kurzyła się z magazynie, a brakujące części wyrzeźbił z drzewa balsa. Wreszcie konstrukcja była gotowa. Bohater ustawił ją na podwórku i wcisnął wielki czerwony guzik. Buchnęły parą dysze, zaczęły się obracać kółka zębate. Maszyna ożyła.

I tak oto człowiek, który nie mógł nigdzie znaleźć szczęścia, zbudował je sobie sam.

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
0
Bolek wypił małe piwo. Nie wiedział, że ma we krwi o jedną setną promila ponad wartość dopuszczaną przez normę. Wsiadł do swojego nowego samochodu, zapuścił silnik i ruszył. Kiedy zorientował się, że jedzie po torach, był już w tunelu.
Nadciągał pociąg. Dudnienie rozpędzonej maszyny narastało i zaczynało niebezpiecznie zagłuszać pijacką przyśpiewkę naszego bohatera. Bolek robił szybki rachunek sumienia. Dużo grzechów, długi na koncie, żona go rzuciła. Światła pociągu jasno dawały do zrozumienia, iż nie może czekać na oświecenie. Wziął rozpęd i z okrzykiem Allahu Akkbar ruszył ku przeznaczeniu.
13-12-2011 02:07
Cherokee
   
Ocena:
0
Dać mu Zajdla!
13-12-2011 09:42
inatheblue
   
Ocena:
+4
Przygnębiacie mnie, panowie.
13-12-2011 10:23
earl
   
Ocena:
+1
W zasadzie wielu z nas szuka daleko tego, co często jest blisko i marnotrawi na to część swojego życia albo i całe.
13-12-2011 15:29
Kamulec
   
Ocena:
+5
Ja np. tak miałem ze swoim pendrivem.
13-12-2011 19:37
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ja też znam taką bajkę, o chłopcu, co zamiast pępka miał śrubkę.
Też taka z morałem. Kiedyś opowiem :)
13-12-2011 19:41
akito
   
Ocena:
+2
@zigzak
jest boska. jej opowiadanie to było wyzwanie i pierwsza wprawka do prowadzenia ludziom :D
gdy miałam 12 lat omal nie umarłam ze śmiechu przez nią...
13-12-2011 22:08
earl
   
Ocena:
+1
@ zigzak

Skoro powiedziałeś A, to powiedz B i opowiedz tę bajkę.
13-12-2011 22:51
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
spoko, co się będę rozdrabniał - wystawię kiedyś własną notkę, Inatheblue zgarnęła już 14 XPeków za tą historyjkę, więc ja też chce - poza tym, im większy suspens stworzę teraz, tym bardziej się ucieszysz z opowiastki, gdy się pojawi :)
13-12-2011 22:56
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Gdybys troche uproscila fabule i uzywala wylacznie zdan pojedynczych, do tego rozszerzyla opis na 200 stron, co kilka powtarzajac glowne przeslanie -- moglabys zagrozic samemu Paolo Coelho.
14-12-2011 07:55
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Ponieważ ludzie proszą, to tyldy nie mogą im odmawiać.

Zbigniew Królikowski

"Złota śrubka" (ze zbioru "Bajki chińskie dla dorosłych")

Dawno, dawno temu na dalekich przedmieściach londynu urodziło się dziecko płci męskiej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chłopczyk zamiast pępka miał złota śrubkę. Wszyscy bardzo się dziwili. Rodzice poprosili o konsultację medyczną, ale lekarz nie stwierdził żadnych innych anomalii. Jednak złota śrubka niepokoiła rodziców i zwrócili się do światowej sławy chirurga z prośbą o radykalną interwencję. Ten jednak odmówił ze względu na to, że w tak dziwnej przypadłości nie ma żadnych doświadczeń.
Chłopczyk rozwijał się więc i rósł, a wraz z nim rosła śrubka. Chłopiec był przedmiotem docinków i kpin innych dzieci, ale się do tego przyzwyczaił. Jako młodzieniec stał się obiektem zainteresowań wielu dziewczyn i trudno było mu pogodzić się z faktem, że interesują się śrubką, a nie nim. Skończył szkołę, studia, dostał dobrą pracę w banku, a w miarę jak dorastał, złota śrubka w pępku stawała się dla niego obsesją. Chodził do lekarzy, był u psychiatry i psychoanalityka, a śrubka wciąż tkwiła tam, gdzie przedtem. Próbował medytacji, jogi, sztuk walki, ale to nic nie zmieniało. W końcu trafił do pewnego tybetańskiego lamy, który po wysłuchaniu jego opowieści, powiedział, że rozwiązanie swojej historii znajdzie wysoko w górach w Tybecie. Powinien natychmiast wyjechać na taką to a taką górę, pościć, medytować, a rozwiązanie przyjdzie samo.
Mężczyzna wyruszył ucieszony, tak jak poradził lama, do Tybetu. Nareszcie znajdzie rozwiązanie swojego problemu. Po kilku dniach trudnej podróży dotarł w rejony opisane przez lamę. Odszukał górę, usiadł i zaczął medytować.
Siedział tak przez wiele dni, pościł i medytował, ale nic się nie wydarzyło, nikt nie przybył z pomocą. Mężczyzna był już bardzo wyczerpany i zrezygnowany.
Któregoś dnia słońce wstało tak jak zwykle, ale jeden promień światła skierował się wprost do jego brzucha - do śrubki. Promień wydłużył się i sięgnął główki śrubki, a potem zaczął się lekko obracać, powoli, powoli, bardzo powoli wykręcając ją z brzucha.
Mężczyzna był rozentuzjazmowany. Nareszcie znalazł rozwiązanie.
A gdy śrubka w całości wykręciła się z pępka, wtedy niespodziewanie... Odpadła mu dupa.
14-12-2011 09:16
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oj jakie śmieszne!
14-12-2011 09:26
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
Ja znałem wersję, że dowiedział się, że ma polować na białe niedźwiedzice, bo w brzuchu jednej z nich znajdzie rozwiązanie. Po wielu latach polowań, setkach rozciętych brzuchów, w ostatnim z nich znalazł śrubokręt. Więc go użył.
14-12-2011 09:30
earl
   
Ocena:
+1
Dobre opowiadanie.
14-12-2011 11:34
akito
   
Ocena:
+1
niezła, niezła wariacja.
14-12-2011 20:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.