» Blog » O Zbieraczu Burz
03-04-2010 02:08

O Zbieraczu Burz

W działach: książki | Odsłony: 1

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Zbieracz Burz
Cykl: Zastępy Anielskie
Język oryginału: Polski
Liczba stron: 352
Rok wydania: Luty 2010
Oprawa: miękka / twarda
Wymiary: 125 x 195 mm
Wydawca: Fabryka Słów


Po pokonaniu Siewcy Anioł Zagłady nie ma zbyt wiele do roboty. Albo może raczej nie chce mieć. Nie bardzo mu się uśmiecha niszczenie jakiś zapomnianych światów, gdzieś na kompletnym zadupiu. Stracił i zapał i chęci do machania Gwiazdą Zagłady. Nie można jednak powiedzieć żeby się nudził, swoje małe frustracje rozładowuje biorąc udział w nielegalnych walkach gdzieś w jakiejś zapomnianej dzielnicy Stref Poza Czasem. Bo w sumie jakie inne 'hobby' może mieć Abbadon?

Otórz okazuje się, że nie może mieć żadnego, ma się wziąć do roboty i to natychmiast! Tako rzecze sam Pan! Jasność ponownie zdecydowała się przemówić do swego Niszczyciela i oto Daimon znów ociera się o śmierć, ze zgrozą wysłuchując rozkazu Stwórcy. Tym razem nie chodzi o jakiś zapyziały światek gdzieś na jakimś wygwizdowie, tym razem Tańczący na Zgliszczach ma podnieść Gwiazdę Zagłady na samą Ziemię! O dupa blada...

Nie da się ukryć że tą nowiną Daimon wywołał niemałe poruszenie wśród swoich przyjaciół. Regent Królestwa, archanioł Gabriel nie mogąc uwierzyć w takie postanowienie Jasności zaczął poważnie podejrzewać, że Freya opętał Cień. Matko kochana, jeszcze tego im tylko brakowało - Anioł Zagłady oszalał!
Ale bez histerii, Gabryś wraz ze swym kumplem Razjelem już coś na to poradzą. Zaparzą mu leczniczych ziółek, czy tam dadzą inny kwas i wszystko wróci do normy. W końcu o przyjaciół trzeba dbać. Byle by tylko się nie zorientował, że mu nie wierzą, z wariatami to trzeba ostrożnie. Zwłaszcza z tak niebezpiecznymi wariatami. Aha, akurat. Czy im naprawdę się wydaje, że jak świr to zaraz idiota?

Sprawy zaczynają się mocno komplikować, a Daimon czuje się zaszczuty. I to przez własnych przyjaciół! Jedni chcą go koniecznie leczyć, inni - ci mniej subtelni i delikatni - od razu zatłuc, byleby tylko ocalić Ziemię przed szalonym Niszczycielem opętanym przez Siewcę. Nikt, absolutnie nikt poza samym Daimonem nie bierze pod uwagę faktu, że to mogła być faktycznie wola samego Pana.
A Abbadon, gnany poczuciem obowiązku i lojalnością wobec Jasności jest bardzo zdeterminowany żeby wypełnić to jakże osobliwe polecenie...




Na samym wstępie chcę zwrócić waszą uwagę na wydanie Zbieracza Burz. Książka w miękkiej oprawie jest naprawdę fajna, ale to ta wersja w twardej zwala z nóg. Także ceną, ale o tym za chwilę. Jeśli zaś chodzi o wrażenia wizualno-estetyczne to w pełni czuję się usatysfakcjonowana. Tomik jest po prosty prze-śli-czny. A art na nim zamieszczony sprawia, że odnajduję w sobie trochę więcej sympatii dla postaci Daimona (którego przecież nie lubię). Naprawdę cudo, och oraz ach i mniam-mniam.
Jedyną wadą tegoż wydania jest jego skandaliczna cena. Toż Siewca Wiatru w twardej oprawie (powieść niemal dwa razy taka jak Zbieracz) kosztował 39.99 zł. Tymczasem najnowsza pozycja pani Kossakowskiej (cały czas rozmawiamy o twardej oprawie choć i miękka dzielnie za nią podąża ścieżką drożyzny) stoi po 43.90! A to dopiero pierwszy tom! Przewiduję w napadzie jasnowidzenia, że i tom drugi będzie kosztował tyle samo. Albo i więcej... tfu, na psa urok!
Nie to żebym żałowała pieniędzy na książkę - zwłaszcza tak ładnie wydaną, ale doprawdy patrząc na ceny obu wydań Siewcy czy Żaren (tak to się odmienia?), nie mogę oprzeć się wrażeniu, że się mnie robi w (za przeproszeniem) wała. Zwłaszcza, że powieść podzielono na dwa tomy. Toż u mnie na półce stoi wielki Hyperion (616 stron, wymiary 150 x 225 mm), w twardej oprawie z obwolutą, ze złoto tłoczonym tytułem, z cholernymi ilustracjami i cena na nim jak wół - 49.00 PLN! Jest tylko 6.10 droższy od Zbieracza, który postawiony obok niego wygląda nieco śmiesznie. Zatem pytam się grzecznie, za co ja płacę? Bo mam dziwne wrażenie, że za kampanię reklamową wpompowaną w Zbieracza Burz...


Ach, ale wracając do rzeczy przyjemniejszych i odrzucając mą skąpą i czepialską naturę, napisać Wam muszę, że książka powala. Przy niej Siewca to mały pikuś jest. To znaczy wiecie, dalej nie lubię ani Daimona ani jego kumpli, ale wreszcie ten śliczny, idylliczny świat Królestwa runął. Już nie przyjaźń, miłość i pokój ludziom dobrej woli, o nie. Teraz każdy pilnuje swojego tyłka, teraz trzeba sobie w końcu zacząć jakoś radzić i zweryfikować swój system wartości. No i wreszcie akcja. Akacja, akcja, akcja! Dużo dobrej, wartkiej akcji. Dzieje się i to dużo. I parafrazując znane powiedzenie od bohatera do zera. Wczoraj twój przyjaciel dziś twój wróg. Wczoraj ktoś kogo nie dostrzegałeś, zwykły śmieć, dziś jedyna osoba na którą możesz liczyć.

Przez takie rozwinięcie fabuły postaci znane nam wcześniej nabierają pewnej głębi i charakteru. Zyskuje na tym Daimon, w moim odczuciu bardzo wiele Razjel (zaczynam lubić Pana Tajemnic, co było nie do pomyślenia przy lekturze Siewcy) i Gabryś też daje radę, sporo natomiast traci Michał, ale bez niego nie byłoby tak ciekawie ;)
W intrygującym kierunku też skręcił wątek Hii, choć szczerze wątpię żeby tej anielicy to przysporzyło fanów. Niektórych może to nawet wkurzyć, ale ja się dziko cieszyłam, bo nigdy jej nie lubiłam i wreszcie wyszło szydło z worka.
Bardzo też podobały mi się wtrącenia z Asmodeuszem i póki co to on jest w czołówce moich ulubionych bohaterów. Choć mam nieodparte wrażenie, że gdzieś jest skopana chronologia jeśli chodzi o niego, kłóci mi się to z jednym z opowiadań z Żaren. No i nie zmiennie ubolewam i niemal płaczę nad Lucyferem. Co to w ogóle za pomysł, żeby z Pana Otchłani robić takie ciepłe kluchy? W ogóle autorka nie ma dla niego litości, niszczy jego legendę w tak żenujący sposób...
Pojawiło się też kilka nowych, dobrze nakreślonych i ciekawych postaci. Nie chce zdradzać za dużo i tak już napaplałam, ale na końcu mi się podobało ^,^ I obrazek też był fajny xD


Jeśli zaś chodzi o styl to Kossakowska w świetnej formie, aż czasami w zbyt dobrej bym powiedziała. Pisze bardzo lekko, obrazowo i plastycznie, ale czasem uważam przesadza. Są momenty, że te opisy są zbyt kwieciste i zbyt przekombinowane. Raz miałam taką sytuację, że musiałam sięgnąć po słownik żeby rozkminić jakiś przymiotnik, a okazało się że to był zwykły odnośnik do koloru. Rety, jakby standardowa paleta barw nie starczyła. Albo może jestem człekiem o ubogim zasobie słów...
Jednak pomijając te jakże niekiedy wydumane i nieco patetyczne określenia, całość wypada bardzo dobrze. Nie ma dłużyzn i co najważniejsze ciężko przewidzieć co się zdarzy za chwilę. Przy Siewcy miałam trochę żal, że tak łatwo było mi odgadywać rozwój wypadków. Zbieracz na szczęście mi to wynagradza i nie raz nad książką robiłam wielkie "Ooooo!".

Polecam. Pomimo uskarżania się na cenę, to naprawdę zróbcie coś dla siebie i kupcie sobie wersje w twardej oprawie. Takie cudeńko po prostu trzeba mieć, a że wasz portfel jęczy... Pojęczy i przestanie ;) Nie mniej jednak zawiodłam się na Fabryce (nie pierwszy raz z resztą), żeby tak dym... to jest doić swoich czytelników... a potem się dziwią ze ludzie e-booki czytają :/
3
Notka polecana przez: 27383, Zephyel
Poleć innym tę notkę

Komentarze


27383
   
Ocena:
0
Dobra recenzja Zbieracza Burz nie jest zła. Dziwię się, że jeszcze nie mam tej książki na półce - cena niestety jest zaporowa, a chciałbym mieć wydanie ładniejsze :)
03-04-2010 07:52
Zephyel
   
Ocena:
0
Zbieracza Burz udało mi się dorwać w dniu premiery, długo na niego czekałem. Niestety zdjęty brakiem czasu, skończyłem czytać go dopiero jakiś tydzień temu.
Jak dla mnie, książka powala.
03-04-2010 08:59
Alkioneus
   
Ocena:
0
Miałem paskudne odczucia po przeczytaniu, co gorsza kilku znajomych bardziej lokujących się jako docelowi czytacze Zbieracza Burz potwierdzili i też marudzą.

Może drugi tom coś uratuje, ale jedyna ciekawsza rzecz na początku, to lokator lochów Pandemonium. Reszta to klisza na kliszy, niektóre wątki sprawiają wrażenie wciśniętych na siłę, żeby nabić page counter i umożliwić wydanie tego w dwóch tomach.

Ja jestem na nie.
03-04-2010 23:23
~Lomith

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ksiazka rzeczywiscie jest swietna. Juz dawno przeczytana :) Zastanawia mnie jedno, droga recenzentko: skoro nie lubisz zadnej z glownych postaci to jak ci sie chce czytac ksiazke i jak moze ci sie ona podobac?

Czekam z niecierpliwoscia na tom II
04-04-2010 12:12
lucek
   
Ocena:
0
Hyperion ma 20 lat, sprzedał się w milionach egzemplarzy, więc nabycie praw do niego teraz kosztuje nieduże pieniądze. Gwarantuję Ci, że gdyby wyszedł w USA rok temu, to dziś płaciłbyś za niego 60 PLN w twardej oprawie.
04-04-2010 19:16
Chamade
   
Ocena:
0
A ja się zgodzę z wypowiedzią nr 3. Zawiodłam się, i to srodze.
Kilka świetnych scenek o zabarwieniu humorystycznym, szybkie tempo akcji i niezły poziom pisarski nie ratują tej książki, bo oczekiwania były wieksze. Absolutnie nie zgodzę sie, że jest tam jakakolwiek nieprzewidywalność... W sumie główny bohater, pan Razjel i anioł od kotów to jedyne postacie, które nie są z drewna, reszta...
Mam nadzieję, że tom drugi urośnie objetosciowo, a i wrażenie lepszym będzie.
04-04-2010 22:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.