string(15) ""
» Blog » Nowy blog o storytellingu
23-08-2011 18:36

Nowy blog o storytellingu

W działach: Ogólne, Felietony | Odsłony: 24

Witam.

 

Przygodę z RPGami zaczynałem z kolegami "samodzielnie" - nie było wśród nas żadnego "starego wyjadacza", który ba nas wprowadził w świat gier wyobraźni. Początkowo nie mieliśmy pojęcia jak to w ogóle może wyglądać - byliśmy tylko małą grupką dzieciaków idących do gimnazjum, zafascynowanych Tolkienem, Sapkowskim i Pratchettem, które kiedyś usłyszały o czymś takim jak "takie granie na żywo, że się tak mówi, co robi twój bohater i robi taką wspólną opowieść...".

 

Wizja tworzenia wspólnej Opowieści zafascynowała mnie do głębi. Jak każde dziecko czytające, miałem bujną wyobraźnię i idea zaprzęgnięcia jej do ucieczki w tak uwielbiane wtedy przeze mnie światy fantastyczne, była dla mnie tak niesamowita, że wręcz niemożliwa. Przed oczami stanęły mi fascynujące boje ze smokami, podróże krainami Rohanu, palenie bagiennego ziela, intrygi na Niewidocznym Uniwersytecie, zwiedzanie wiedźmińskich warowni - a wszystko to z nami w centrum tego świata, wyposażenie bohaterów, w których się wcielałem czytając książki w wolną wolę, wolną wolę kierowaną przeze mnie. Czy mogłem się nie zachwycić wizją zamiany mojego biernego czytania książek na żywą Opowieść? Nie mogłem.

 

Informacji na temat tego pasjonującego zajęcia zaczęliśmy szukać w Internecie - bo gdzieżby indziej (wtedy jeszcze liczonym na impulsy tak, że teksty się ściągało, aby przeczytać je później, nie marnując czasu połączenia i nie blokując telefonu). Wtedy to dowiedziałem się, że rzeczą niezbędną do gry jest zakupienie stosownego podręcznika i kostek. No cóż, z bólem kieszeni prostego nastolatka wyposażyłem naszą drużynę w kosztujący wówczas 110 złotych podręcznik do Warhammera, koledzy zdobyli owe tajemnicze kości - i zaczęliśmy grać.

 

Dopiero jakiś czas później pierwszy raz zaczęło mi się obijać o uszy coś takiego jak storytelling - jakaś tajemnicza, zwyrodniała forma grania, uprawiana przez osoby, które są za głupie, aby zrozumieć zasady, będąca okrojoną wersją prawdziwych RPGów. Taki przynajmniej obraz wyłaniał się mi wówczas z internetu. Ciężko było (i jest nadal) cokolwiek o nim znaleźć, poza cichymi wspominkami na różnych forach, lub artykułami, czy dyskusjami mającymi demaskować jego nieprzydatność, niepraktyczność i ułomność, często starającymi się udowodnić, że to w ogóle gra RPG nie jest, a tak w ogóle, to jest to domena RPGowego hipsterstwa, które chce być "true" a tak naprawdę po prostu nie rozumie zasad.

 

Ostatecznie po kilku latach sam zostałem jednym z tych "zbyt głupich na system dziwaków" - i nie żałuję tego. Z dużym powodzeniem gram w najróżniejszych konwencjach, realiach, bawię się światem, zasadami, tworzę systemy maksymalnie upraszczające stosowanie elementów losowych, pracuję nad usprawnianiem tego typu rozgrywki, staram się wyłamywać poza ramy systemów i klasycznych RPGów - i przede wszystkim mam z tego ogromną frajdę.

 

Początki w storytellingu były dla mnie dosyć trudne, wszystkiego musiałem uczyć się sam - ciężko było o jakiekolwiek materiały na ten temat w Internecie. Ten blog jest moją odpowiedzią na niewielką ilość informacji na temat grania bez systemu - chciałbym za jego pomocą promować tą formę prowadzenia, a także pomóc Mistrzom Gry, którzy chcieliby spróbować swoich sił w storytellingu, ale brakuje im motywacji, inspiracji i doświadczenia.

 

Blog jednak skierowany jest również do wszystkich osób zainteresowanych RPGami - będę na nim zamieszczał moje przemyślenia na temat gier fabularnych, przykłady ciekawych realiów do ogrania, propozycje scenariuszy, inspiracji, będę dzielił się moimi pomysłami, usprawnieniami i radami w dziedzinie RPG, a także będę wrzucał praktyczne tutoriale i poradniki dotyczące tworzenia rekwizytów, preparowania dokumentów, tworzenia zagadek i przygotowywania scenariuszy.  

 

Próbowałem już wcześniej prowadzić bloga o tej tematyce, jednak wybrałem dosyć niszową platformę i blog zaczął usychać z braku zainteresowania i jakichkolwiek komentarzy, bo w końcu zgnić gdzieś w otchłaniach internetu. Część z notek na tym blogu, zwłaszcza początkowych będzie po prostu "przedrukiem" starych notek z tamtego bloga - mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza, zdecydowałem się na to, bo szkoda, aby tamte notki przegniły gdzieś na krańcu internetowego świata, skoro tutaj mogę je pokazać szerszej społecznosci i myślę, że komuś mogą się przydać. 

 

Mam nadzieję, że zostanę ciepło przez Waszą społeczność przyjęty i będę mógł pomóc w promowaniu szlachetnej i ciekawej rozrywki jaką są gry RPG.:)

Komentarze


nimdil
   
Ocena:
+1
Niech ktoś założy konkurencyjny blog o słuszności wygrzewu w RPG :)
24-08-2011 20:05
Malaggar
   
Ocena:
+1
A LdN to co? Pies?
24-08-2011 20:06
Eri
   
Ocena:
+1
dzemeuksis, sorry za przekręcenie, na drugi raz będę kopiować.

zigzak, jak coś jest wprost ustalone, to oczywiście, że należy się stosować. Ja pisałam o dostosowywaniu się do (domniemanych) niewypowiedzianych głośno oczekiwań MG.
24-08-2011 20:17
~dziejaszek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Przykładowo miałem raz Gracza, który najzwyczajniej w świecie stwierdził, że on nie pójdzie za drużyną, bo on chce zostać w chałupie, przy żonie i nie pakować się w niepotrzebne niebezpieczeństwa..."

Czy naprawdę jest to przeszkodą dla wymyślenia jakichś motywacji? Przecież ten opis pasuje idealnie do Thorgala, a czy Thorgal cierpiał na brak przygód? Pierwsze co mi się nasunęło, to: "twoja żona została porwana" itp.
26-08-2011 12:44
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
"źli ludzie spalili ci chate, zgwałcili/zabili żone, porwali dzieci na niewolnków chińskiego cesarza jak orałeś pole"
Trzeba było ruszyć na questa.

Niesprawiedliwe? Stary, życie jest niesprawiedliwe, i na pewno każdy kto stracił w ten sposob dom i rodzine, myślał podobnie.
Że co? Że to złośliwość MG?
Stary, zapewniam cię że ludize którzy stracili w ten sposób rodiznę również tak myśleli, tylko że nie obwiniali MG, tylko Mistrza Mistrzów zwanego Bogiem/Bogami.
Dalej chcesz się kłócić?
Tak?
Dobra, to wrócili,bo zapomnieli spalić chlewik jest ich piętnastu wszyscy mają kusze i widać, że są dobrze wyszkoleni w walce zespołowej. Ile ciebie jest? jeden? reszta druzyny poszła na questa? No to trudno - mam rzucać na trafienia z kuszy czy robisz sobie nową postać?
Nie fair?
Staaaary...

:D
Tak też to można rozwiązać, jak gracz stawia opór na sesji, choćby bierny.
26-08-2011 12:54
Albiorix
   
Ocena:
+1
To dość niefajne. Postać żyjąca w strefie walk plemiennych czy co tam bądź mogłaby zachować się inaczej a postać żyjąca w spokojnej okolicy bez zagrożenia wojną ma podstawy spodziewać się że nic takiego się nie wydarzy a jeśli już to będzie miał czas na ewakuację rodziny. Ba, taka postać na pewno nie poszłaby wtedy na jakiegoś głupiego smoka tylko przez jakiś czas walczyła z głodem i brakiem domu lub przez dłuższy czas pozostawała w żałobie albo stoczyła się na dno. Dlaczego niby miałaby się po tragedii przyłączać do jakichś ciołków i szukać skarbów i realizować jakieś durne misje?

Ale przede wszystkim tworzysz pozagrowe ciągi przyczynowo-skutkowe które są złe. Gracz nie współpracuje => atakują mu wioskę. To znaczy że albo:
1. Gdyby pojechał to by nie zaatakowali wioski. Bo wrogie armie to on przyciąga jak magnes kiedy tylko dotknie się motyki. Bez sensu.
2. Gdyby pojechał to i tak by zaatakowali wioskę. Jego rodzina by zginęła a jego nawet by tam nie było. Tak przynajmniej była jakaś szansa ich ratować albo przynajmniej pogrzebać. Znaczy że postać powinna tam być a jedyne co może sobie zarzucić to słabe działania obronne i prewencyjne. Natomiast wyjazd na questa byłby ewidentnie głupotą i złem.

Jako gracz po takiej przygodzie na drużynę i questa pewnie już w życiu bym nie spojrzał tylko jechał ratować dzieci z niewoli.
26-08-2011 14:25
Malaggar
   
Ocena:
+2
Albiorix, jakie złe ciągi? Shit happens, efekt motyla, kara za bierność i inne takie ;)

26-08-2011 14:29
Albiorix
   
Ocena:
+1
Jaką bierność, zakładanie rodziny i uprawa pola to poważne i angażujące zajęcie, w przeciwieństwie do jakiegoś włóczęgostwa i bicia smoków, co jest robotą dla emocjonalnie niedorozwiniętych, nieprzystosowanych społecznie wyrzutków :) Jaki znowu efekt motyla. Postać w świecie gdzie tak działają efekty motyla powinna stać na polu i dygać palcem aż efekt motyla zbuduje im pałac i wypełni hurysami.
26-08-2011 14:33
~dziejaszek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Nie rozumiem po cholerę sięgać po tak radykalne środki jak "źli ludzie spalili ci chate, zgwałcili/zabili żone, porwali dzieci na niewolnków chińskiego cesarza jak orałeś pole"
Trzeba było ruszyć na questa."
jeśli można tak jak wcześniej napisałem, czego chyba nikt nie zauważył, przykładowo porwać żonę bohatera, co zmusi go do podjęcia wyprawy celem jej uratowania.
No chyba, że gracz robi to nie po to, by stworzyć nietypową postać czy coś, ale żeby wkurzyć MG, ot taka przekora. Ale wówczas również zamiast stosować "efekt motyla, kara za bierność i inne takie" sugerowałbym po prostu podziękowanie za współpracę.
26-08-2011 14:54
goracepapu
   
Ocena:
+1
Albo po prostu podziękować za grę i grzecznie zaproponować simsy średniowiecze zamiast RPG.
26-08-2011 14:57
Albiorix
   
Ocena:
0
Jak dla mnie zapewnienie motywacji postaci i zahaczek fabularnych to zadanie MG lub wspólne - MG i gracza. Siada się z graczem przy tworzeniu postaci i ustala cele, powiązania i historię, żeby postać miała motywację. Jeśli postać ma motywację a gracz olewa fabułę to źle odegrana postać i wina gracza. Jeśli jednak olano ten etap i postać ma cele rozbieżne z przygodą lub drużyną, to gracz ma święte prawo zdecydować, że postać postępuje zgodnie z własnym charakterem i zajmuje się czymś innym.

W tej sytuacji można wymyślić więcej haczyków fabularnych (ale niekoniecznie takich bardzo na siłę jak spalenie wioski) albo poklepać gracza po głowie za dobre odgrywanie, przeprosić za dopuszczenie postaci źle sparowanej z przygodą i zrobić nową postać. O.

Jeśli zaś gracz z premedytacją tworzy postaci z motywacjami wbrew kampanii to warto po prostu go zapytać jakie by chciał przygody bo widać nie takie jakie są.
26-08-2011 15:40
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Albi, dałem przerysowany przykład, jak się załatwia pozagrowy upór gracza, ktory nie chce z jakichś swoich wydumanych powodów ruszyc na questa.
jak wspomniał dziejaszek, wystarczy ze porwą żonę.
Ale akurat zarzut kotry podałeś, ze dzieja sie rzeczy złe gdy postac jest w okolicy, to już przynajmniej w Thorgalu było, a myślę że i w tragedii greckiej.
Ale poszerzając kontekst tak dla zabawy, gdybyśmy zalożyli, ze marauderzy porywający żony pojawiają się wskutek tego, ze bohater nie poszedł na questa (bo gdyby ruszył, to moze Nazgule ominełyby wioskę, albo napotkałby na trakcie dowódce oddziału, ktory w przyszłości porwie jego żonę i by go zabił, albo powstrzymał Wielkie ZUO, ktore tych maruderów zatrudniło na umowę o dzieło) to byłoby w porządku?
Czy musiałbym da graczowi wyraźnie do zrozumienia, ze jego żonie i dzieciom stanie się buba, jeśli odmówi questa, jak jakiś reketer?
A nawet jesli - czyż życie nie jest sumą nacisków zewnetrznych i wyborów którym się poddac, a za sprzeciwanie sie jakim poddac sie konsekwencjom?
27-08-2011 11:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.