» Artykuły » Inne artykuły » Nowa Fantastyka 10/2010 - omówienie numeru

Nowa Fantastyka 10/2010 - omówienie numeru

Nowa Fantastyka 10/2010 - omówienie numeru
Październikowa Nowa Fantastyka stoi głównie pod znakiem nowej serii książek, którym ten miesięcznik patronuje, i wznowienia komiksów o Funkym Kovalu. W poniższym omówieniu pomijam teksty związane z komiksem, skupiam się natomiast na zawartości odpowiadającej profilowi działu.

Zacznijmy od prozy. Teksty rodzimych autorów prezentują się bardzo ciekawie, choć ich poziom jest nierówny. I tak Powrót kmiecia Anny Brzezińskiej, pochodzący ze zbioru Wiedźma z wilżyńskiej doliny to najlepszy tekst w tej NF: ironiczny, doprawiony czarnym humorem, celnie punktujący ludzkie przywary; bardzo przypadł mi do gustu. Fuga temporalna Janusza Cyrana to natomiast ciekawa wariacja na dość zużyty temat, jakim są podróże w czasie – ciekawi wykonanie oraz wizja wiecznej młodości. Jednak zupełnie nie spodobały mi się Dzieci syberyjskie Arkadego Franciszka Saulskiego – krótkie, rwane opowiadanie, przekombinowane, nazbyt metaforyczne.

Proza zagraniczna także nie prezentuje sobą nic nadzwyczajnego – Pajęcza matnia to wprawdzie dobrze skonstruowany i przemyślany tekst, ale oparty na wyświechtanym motywie nieradzenia sobie ze stratą bliskich i, pomimo małych rozmiarów, nużący. W sumie to bardziej opowiadanie obyczajowe niż fantastyka. Z kolei w Słabym Paul. L. Mathews, starając się opisać istotę miłości, wierności, ofiary, niepotrzebnie (według mnie) obudowuje ten temat w historię o golemie.

Jak wspomniałem, ta odsłona miesięcznika promuje Serię Nowej Fantastyki – okładka pisma wzoruje się na okładce Czaropisu. I właśnie tę książkę, pierwszą z Serii, omówił w październkowym numerze Jakub Winiarski, redaktor naczelny. Przybliża on fabułę i ogólny zarys powieści Charltona i wyjaśnia wybór właśnie tej książki do Serii Nowej Fantastyki.

Brakuje mi w tym numerze wyrazistej publicystyki – tekst o Drużynie to w zasadzie omówienie, bardzo ciekawego skądinąd, przedsięwzięcia filmowego. Również felieton-recenzja Łukasza Orbitowskiego traktujący o horrorze z tygrysem w roli głównej nie trafił do mnie – jak na recenzję zbyt udziwniony dygresjami i rozwodniony, a jak na felieton bez myśli przewodniej i zachęty do dyskusji. Jedyny tekst, który jest wyrazisty i broni się przed tymi zarzutami, napisał Paweł Deptuch o trikach horrorowych w komiksach – mnie, całkowitego laika, zaciekawił i skłonił do spojrzenia na kreski spod znaku grozy z innego punktu widzenia.

Tak więc październikowa Nowa Fantastyka w ogólnym rozrachunku zawiodła moje oczekiwania. Zabrakło jej drapieżności, jakiegoś zęba, który sprawiłby, że zapamiętam ją na nieco dłużej – obecnie zapadła mi w pamięć jedynie dzięki tekstowi Anny Brzezińskiej oraz promowaniu książek z Serii Nowej Fantastyki.



Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.