» Artykuły » Inne artykuły » Nowa Fantastyka 01/2011 - omówienie numeru

Nowa Fantastyka 01/2011 - omówienie numeru

Nowa Fantastyka 01/2011 - omówienie numeru
Styczeń to zwyczajowo czas wszelkich podsumowań, rachunków sumienia i postanowień. A skoro właśnie pożegnaliśmy pierwsze dziesięciolecie XXI wieku, to podsumowania te zamiast roku omawiają całą dekadę. I takim właśnie rankingiem reklamowana jest najnowsza Nowa Fantastyka.

Niestety, ranking odrobinę rozczarowuje. Tak szumnie zapowiadaną część tego numeru upchnięto na trzech stronach, zmieściło się na nich czterdzieści pozycji (po dziesięć dla czterech kategorii: Film, Literatura Polska, Literatura Zagraniczna, Wydarzenia). Takie zminimalizowanie nie pozwala ani bliżej zapoznać się z opinią jurorów, ani w żaden sposób przybliżyć utworów – każdemu poświęcono około trzydziestu słów (dwa razy więcej dostały najlepsze w każdej kategorii). Może lepszym wyjściem byłoby rozwinięcie rankingu przy równoczesnej rezygnacji z jednego z opowiadań zagranicznych.

Być może wtedy do numeru nie trafiłby najsłabszy utwór w styczniowej Nowej FantastyceCity Thomasa Zieglera, które nie przekonało mnie ani kreacją świata (swoista antyutopia), ani głównym bohaterem. Podobać się za to mogą pozostałe dwa teksty z tej kategorii; makabryczne opisy przejmowania kontroli nad obcym dworem (Tylko muszka złota) oraz groteskowe nawiązanie kontaktu z obcymi w Zupełnie normalnym obłędzie zapewniają tym opowiadaniom, choć jest to proza niewybitna oraz niezbyt wyrafinowana językowo, miejsce w pamięci i chwilę refleksji.

Także proza polska wygląda całkiem przyzwoicie – Wojciech Zembaty w Siedmiu miliardach wyroków przedstawia własną wizję śmierci i życia po niej, a choć taki temat tekstu to nic odkrywczego, to utwór ciekawi i skłania do refleksji. Jeżeli ktoś strawi niezbyt dobry początek, to nie powinien być zawiedziony. Także opowiadanie Adama Przechrzty, Gambit Wielopolskiego, to "fajny" tekst – alternatywna rzeczywistość, w której nie wybuchło powstanie styczniowe, a Polacy stali się elitą Imperium Rosyjskiego i wraz z dynastią Romanowów bronią Zachodu przed komunistycznymi Chinami. Ten utwór może się podobać ze względu na dość śmiałą wizję oraz wartką akcję. Jednak choć obie krótkie formy wywołują pozytywne uczucia, nie są na tyle wyraziste, by zapaść na długo w pamięć.

Numer zawiera także kilka innych tekstów. Pierwszy został napisany przez nowego felietonistę miesięcznika, Jakuba Ćwieka – traktuje on o niedoszłym projekcie Darrena Aronofsky’ego, który chciał nakręcić film o Batmanie po latach. Wizja to niepokojąca a i sam tekst mi się podobał, gdyż intrygująco rozwijał wizję upadku legendarnego bohatera na starość. Tradycyjnie otrzymujemy także filmowy felieton Łukasza Orbitowskiego, który jak zwykle nie trafił w moje gusta – chyba nie jestem w stanie przekonać się do swobodnego, mało konkretnego stylu tego pisarza. Ciekawostką jest natomiast wycinek ze wspomnień Lecha Jęczmyka Światło i dźwięk, choć niestety to fragment zbyt krótki, by przekazać coś więcej o tej legendarnej postaci – nie traktuje ani o fantastyce, ani o pracy Jęczmyka, a o PRL-owskich realiach.

Nowa Fantastyka rozpoczęła rok 2011 dość dobrze – broni się szczególnie proza zagraniczna (poza nieszczęsnym City) oraz tekst Adama Przechrzty. Rozczarowaniem okazała się forma rankingu Top Dekady oraz nie do końca trafiony fragment o Lechu Jęczmyku. Ale uważam, że 10 złotych wydane na ten numer nie będzie zmarnowane.



Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.