string(15) ""
» Blog » Nigdy nie zagram już w Wolsunga
20-08-2012 18:06

Nigdy nie zagram już w Wolsunga

W działach: rasizm, wstecznictwo, podłość, reakcja, spisek, komory gazowe, Hitler | Odsłony: 44

Właśnie spaliłem swój podręcznik i wam radzę zrobić to samo. Dotąd żyłem w nieświadomości, ale dzisiaj już wiem w co dałem się uwikłać:

http://bankuei.wordpress.com/2012/07/30/wolsung-hows-that-work/

Jeszcze ze cztery sesje i pewnie pobiłbym jakiegoś turystę z Afryki. Kolejna kampania i mógłbym urządzić na Kazimierzu mały pogrom krzycząc "Gińcie, gnomy!". Szczęśliwie światowa opinia publiczna czuwa. Z mroczną rozkoszą czytam jak podły twórca gry wije się i miota schwytany w sieć celnych argumentów Koalicji Antyhitlerowskiej.

Look at the art again. And again. And madafakin again!

Until you realize how mean that game is.

Znów wstyd przed światem za pisowskie gry. Jedwabne wcześniej, teraz to. Radku, zrób coś!

Komentarze


mr_mond
   
Ocena:
+2
@slann
Chyba jednak nie do końca – głównie dlatego, że nikt nie tworzy bezpośredniej analogii między czarnoksiężnikami krasnoludów chaosu i orkami a osobami niepełnosprawnymi i upośledzonymi intelektualnie. A w przypadku ras wolsungowych i różnych narodowości w świecie rzeczywistym tak właśnie się dzieje.
20-08-2012 19:57
   
Ocena:
0
A tam
Analogie zawsze można wymyślić
No i orkowie to nie tylko fu manhu w wolsungu... nie są tak jednostronnie przedstawieniu
No WH40K ma jawne aluzje do nazizmu i komunizmu tak na marginesie.
20-08-2012 20:06
DeathlyHallow
   
Ocena:
+5
ale widzisz, to wyklucza poza nawias ocen całą ogromną kategorię doświadczeń religijnych. trudno mi sobie wyobrazić większe wykluczenie. oto prawo stwierdza, że część ludzi czuje jakieś dziwne rzeczy, ale ich uczucia nie będą chronione. wiara religijna to nie idea. to ważny element tożsamości. nie mniej ważny niż orientacja seksualna. tym bardziej, że przecież nie każdy homoseksualista jest gejem.

zwróć uwagę, że chrześcijańscy fundamentaliści nie uważają homoseksualistów za gorszych. uważają stosunki płciowe między osobami tej samej płci za grzeszne. czyta idea. nie możesz kogoś obrazić mówiąc, że Twoim zdaniem postępuje źle. dopóki nie nazwiesz go pedałem, ani ohydną ciotą dopóty nawet najbardziej skrajny pogląd na stosunki homoseksualne nie może być nazwany mową nienawiści.

no i popatrz, co z obrażaniem jednych religii przez przedstawicieli drugich. bulwersował Cię Cejrowski w buddyjskiej świątyni, ale czemu? on szanował buddystów. wyszydzał buddyzm i zachodnich turystów. obrażał ideę.

moje zdanie jest takie, albo wybieramy model dużej ochrony wrażliwości kosztem wolności słowa i jesteśmy KONSEKWENTNI, albo liczymy się z tarciami i dajemy prymat wolności słowa ponad prawem do nie bycia obrażanym i robimy to KONSEKWENTNIE :)
20-08-2012 20:08
   
Ocena:
0
Wiesz Deathly, akurat w polsce prawica ma też swoją prawność (spróbujcie coś dobrego napisać o PRL)
Dlatego jednych i drugich trzeba uciszać bo zepsują kulturę.
20-08-2012 20:22
mr_mond
   
Ocena:
+3
Aha, i jeśli chcemy dać prymat wolności słowa, to pozwalamy też na przemarsze neonazistów, propagację komunizmu i tak dalej, czy tak?

Nie wiem, jaką by trzeba przyjąć definicję idei, żeby uznać stosunki homoseksualne za ideę (swoją drogą, jaka jest różnica między homoseksualistą a gejem?). Poza tym – katolicy mogliby sobie uważać, co chcą na ten temat, gdyby nie to, że są w tej chwili nadal grupą uprzywilejowaną, która wywiera mocny wpływ na kształt naszego społeczeństwa – to sprawia, że wobec wypowiedzi katolików mogą zostać zastosowane ostrzejsze kryteria. Jak wobec każdego, kto posiada władzę (to samo z Cejrowskim, który może formować postawy i opinie w społeczeństwie, dlatego należy go mocniej pilnować; poza tym plótł wierutne bzdury, to nie była tylko kwestia obrazy). Poza tym zgoda, powiedzenie komuś, że Twoim zdaniem postępuje źle, nie jest mową nienawiści, natomiast jeśli Twoje kryteria oceny odbiegają mocno od przyjętych w społeczeństwie (a w tej chwili tak jest z oceną homoseksualizmu, bo dla coraz większej części społeczeństwa przestaje to być problem), to nie możesz się dziwić, że ludzie krzykną "bullshit!"

Zbierając to jakoś do kupy: uważam, że w dyskursie publicznym nie powinno być przyzwolenia na wzniecanie wrogości i nienawiści, czy to przez używanie "mowy nienawiści" czy poprzez wypowiedzi, które utrwalają dyskryminujące podziały. Trzeba przy tym uwzględnić kwestię przywileju i władzy. O rozróżnieniu między obrażeniem człowieka i idei już pisałem i nie, nie wszystko da się podciągnąć pod ideę.
20-08-2012 20:24
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1
Dlaczego dyskryminujące podziały budzą takie emocje? Są to wszak fundamentalne zasady społeczne o tysiącletniej tradycji... :)
20-08-2012 21:20
~o kurha

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Rysia777
   
Ocena:
0
Osobiście nie paliłabym podręcznika, bo:
1. Lepiej zostawić na zimę, żeby coś się przydał i zagrzał w kominku
2. ma ładne obrazki
3. to książka, a książek się nie pali

Naprawdę go spaliłeś? Jakis ryruał? Razem z kartami postaci? A kostki, którymi turlałeś do tej gry? Też poszły?

A Mistrza Gry?
20-08-2012 22:13
KFC
   
Ocena:
+1
ponoć właśnie po obrazkach wykryli Antykrysta w stimpunkowrj skórze.
20-08-2012 22:19
DeathlyHallow
   
Ocena:
+3
@mr_mond, po raz pierwszy odjechałeś nieco ;)

1) sam sobie przeczysz mówiąc, że musimy brać pod uwagę kryteria władzy i opinii dominującej, by potem stwierdzić, że musimy przejmować się jaka jest opinia większości. rozumiem, że w czasach kiedy homoseksualizm uznawany był powszechnie za wyjątkowo odrażające zboczenie należało brać to pod uwagę przy ocenie zjawiska? troszkę się gubię :)

2) nie znoszę teorii krytycznej, bo żadna teoria na świecie tak łatwo nie zamienia się w pałkę. zwróć uwagę na całościowy postulat. stanowione przez państwo prawo musi uwzględniać kto jest grupą dominującą i mocniej tej grupie patrzeć na ręce. w oczywisty sposób więc grupa dominująca będzie doraźnie decydować kto jest 'grupą dominującą'. sprawia to, że de facto grupa dominująca jawnie może tworzyć prawo nie będące prawem równym dla wszystkich. niezwykle niebezpieczne. zapytaj się katolików z Frondy czy czują się grupą dominującą. albo ludzi związanych z Krytyką Polityczną. a jednak i jedno i drugie środowisko przeciwnicy potrafią przedstawiać jako dominujące i opresyjne. nie mówiąc już o tym, że medium tak potężne i wpływowe jak GW opanowało do mistrzostwa sztukę robienia z siebie mniejszościowej ofiary, także wobec bieda-środowisk w rodzaju jakiejś Gazety Polskiej. pomnóż to wszystko przez lobbingi, media i grube miliony. konkluzja? zamykamy usta tej grupie, której jest wygodnie.

3) nie bardzo rozumiem dlaczego większość miałaby rezygnować z POKOJOWEGO i WERBALNEGO kształtowania społeczeństwa tak jak uważa za stosowne. to dość absurdalna norma. idąc tym tropem we współczesnej Holandii powinniśmy się domagać większej restrykcyjności wobec wypowiedzi środowisk liberalnych obyczajowo i gejowskich. doprowadzamy do absurdalnej sytuacji, w której nie można wyrazić jakiegoś poglądu, bo ma się pecha należeć do grupy, którą inna grupa nazwała grupą dominującą. dziękuję, postoję :)

4) katolicy w Polsce stanowią większość, ale nie katolicka opinia społeczna ma zupełnie przeciętną siłą przebicia o czym świadczy pozycja na scenie politycznej kogoś takiego jak Marek Jurek. absolutnie ideowy, nieskorumpowany polityk katolicki traktujący te sprawy poważnie, nie instrumentalnie. bez szans na choćby jeden procent.

5) 'wypowiedź utrwalająca dyskryminujące podziały' = cokolwiek zechce sędzia/dziennikarz/użytkownik poltera. innymi słowy musimy mieć jasne kryteria. jasne i równe. niech będą super-liberalne albo dość restrykcyjne, ale równe dla wszystkich. popatrz, bardzo łatwo i bez plecenia bzdur można wykazać, że wszystkie nowo-lewicowe ruchy emancypacyjne dzielą społeczeństwo budując niesamowicie mocne, partykularne tożsamości. gej dziś to nie orientacja seksualna. to credo, styl życia, filozofia i przynależność polityczna. bierzesz pakiet, albo szkodzisz homoseksualnej sprawie. taki jest core tego środowiska i to bardzo dzieli społeczeństwo. nieustannie mielona teoria krytyczna potrzebuje coraz to nowych grup do emancypowania. teraz mamy zwierzęta. czekam na płody, nic nie stoi na przeszkodzie poza faktem, że na razie płody to oprawcy kobiet. ale popatrz, wszystko się zgadza. słabe, wykluczone z człowieczeństwa istoty zdane na łaskę dominującej klasy matek-nosicieli. nie ironizuje. tak to właśnie działa. dlatego nie lubię teorii krytycznej.

6) a raczej 1) no tak, też. odczuwam obrzydzenie na myśl o paradach neonazistowskich (komunistycznych też, ale tych jakoś się specjalnie nie przegania), ale zawsze jest coś za coś.

edit: stosunki homoseksualne nie są ideą, stosunek do nich tak. równie dobrze można powiedzieć: 'w jaki sposób niejedzenie mięsa może być ideą?' - tam gdzie pojawia się ocena normatywna jakiejś czynności tam już mamy zwykle jakąś ideę. potępienie dla seksu w ogóle to też idea, całkiem popularna w wielu kulturach na przestrzeni wieków.
20-08-2012 22:43
mr_mond
   
Ocena:
+3
ad 1) może niewystarczająco jasno przedstawiłem, o co mi chodzi, zresztą mówiłem tutaj o dwóch różnych rzeczach: przy ocenie tego, czy wypowiedź jest szkodliwa, czy nie, należy brać pod uwagę władzę i przywilej (grupy uprzywilejowane będą sobie mogły pozwolić na mniej). Branie pod uwagę zdania większości to po prostu liczenie się z oporem ludzi, którzy uważają inaczej: czyli nikt nie próbuje zamknąć ust katolikom, po prostu ludzie sprzeciwiają się ich poglądom, bo się z nimi nie zgadzają.

ad 3) dlatego, że często większość jest w istocie uprzywilejowaną mniejszością. no bo nie powiesz mi chyba, że władzę w naszym kraju sprawuje większość społeczeństwa? I nie mam tu na myśli tego, że PO przywłaszczyło sobie w jakiś sposób władzę za pomocą kłamstwa smoleńskiego/urządzenia do kontroli umysłów/spisku jaszczuroludzi, tylko to, że o prawie stanowi 460 osób, którym z jakiegoś powodu daliśmy tę władzę. Poza tym patrz: przedostatni akapit.

ad 2 i 4) opinia katolicka może nie dominuje w społeczeństwie, ale we władzy chyba jednak tak – inaczej już dawno wszyscy cieszylibyśmy się związkami partnerskimi.

ad 6) i ogólnie: nie musi być coś na coś, jeżeli nie zgodzimy się na szerzenie nienawiści i dyskryminację – wobec jakiejkolwiek z grup. Proste, choć może tylko w idei. No ale idee kształtują nasz świat, na dobre i na złe.

Nie uważam, że dyktat środowisk liberalnych musi być pilnowany w takim samym stopniu jak... nie wiem, jak chcemy je nazwać. Nie-liberalnych. Z takiego powodu, że zasadniczo ideą liberalizmu jest (albo powinno być) zwiększanie wolności pozytywnej: to znaczy, że pewnych rzeczy się nie zabrania, ale też się do nich nie zmusza. Jeśli katolicy nie chcą zawierać małżeństw homoseksualnych/związków partnerskich z osobami tej samej płci, to przecież nikt im nie nakaże. Natomiast zabranianie ich innym jest dyskryminacją.

To chyba tyle. Gdyby coś jeszcze było niejasne (jest już dość późno, więc nie gwarantuję, że to, co piszę, jest spójne), daj znać, postaram się napisać jeszcze raz :).
20-08-2012 23:08
DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
ad 1) ok, rozumiem. ale no pamiętaj, że opór działa we wszystkie strony. i ciągle większość ludzi uważa, że zasadniczo homoseksualizm jest dewiacją (w medyczno-opisowym rozumieniu tego słowa). niewiele ma to wspólnego z religią, w ogóle przecenia się wpływ religii na sprawy związane z homoseksualizmem. stąd opór w drugą stronę jest i będzie.

ad 3) no tak, ale tym bardziej jesteśmy skazani na rządy raczej wąskich grup, więc nie oddawajmy im władzy decydowania jakim grupom można przykręcić śrubę, a jakim nie. władza uznaniowa to gorszy typ władzy :)

ad 2 i 4) związki partnerskie to dość dziwaczny postulat z zupełnie nie-religijnych, a nawet nie-ideowych powodów. po prostu jako prawnik niezbyt rozumiem ideę formalnej-nieformalności. ale może, żeby nie zaczynać flejma przedstawię swoje stanowisko. swoboda umów rozwiązałaby wszystkie problemy. spisujemy, że a b c i d, koniec. odwiedziny w szpitalu, dziedziczenie, co tam się żywnie podoba. zasady wypowiedzenia też. po co mnożyć instytucje gdy można coś rozwiązać łatwo i szybko. ale nikt w ten sposób o tym nie myśli, ani zwolennicy ani przeciwnicy, bo walka ma być ideowa i gorąca, a do tego trzeba sztandaru jakim jest instytucja związków partnerskich, w sumie kuriozalna, niezależnie od płci partnerów.

ad 6) rzecz w tym, że definiowanie dyskryminacji, której my tu dyskutując przecież miło i z chęcią porozumienia się nie umiemy zdefiniować, to niesamowita władza. ja się boję takich opisowych pojęć. nie wiem czym jest szerzenie nienawiści. to znaczy inaczej, wiem. ale wtedy przychodzą lewicowi aktywiści i mówią, że jest nią opinia, że homoseksualne stosunki to grzech. no więc albo moje intuicje są błędne, albo ktoś tu załatwia swoje sprawy.

widzisz, jeśli środowiska liberalne są faktycznie liberalne to ok. ale współczesny lewicowy liberalizm nie domaga się przestrzeni, ale instytucji i afirmacji. liberalizm to ideologia 'wolnoć tomku w swoim domku' zasadniczo. nieistnienie (nie zakaz) małżeństw homoseksualnych nie jest dyskryminacją. jest stwierdzeniem społecznego faktu, że małżeństwo jako instytucja jest dwupłciowa i nastawiona zwykle na potomstwo. po to przez lata dostawała przywileje. można powiedzieć, że małżeństwo jest do dupy, można zrównać je ze związkami innego rodzaju, można go zakazać, można też nakazać, ale po co takie totalitarne niemal 'modelowanie języka'. homoseksualiści nie mogą zawrzeć małżeństwa ze względu na naturę małżeństwa. nie dyskryminuje ich to.

oczywiście to pogląd, można go nie podzielać, ale nie da sobie wmówić, że to pogląd absurdalny i nie-liberalny :)
20-08-2012 23:32
Aure_Canis
   
Ocena:
0
Czy jest coś mądrzejszego i bardziej konstruktywnego jak rozmowa o Ważkich Sprawach przez internet?

Pierwsze, co mi przychodzi na myśl, to jedzenie bananów i śliwek. Zwłaszcza śliwki są spoko.
20-08-2012 23:32
mr_mond
   
Ocena:
+2
ad 1) raczej socjologicznym, jeśli już :).

a co do małżeństw: twierdzenie, że jest to instytucja nastawiona na potomstwo, jest dość redukcjonistyczne moim zdaniem (spróbuj tak przedstawić instytucję małżeństwa ludziom, którzy nie mogą mieć dzieci albo zawierają "białe małżeństwa"), i już fakt, że używasz słowa "zwykle" wskazuje, że nie do końca tak jest. Jest to też związek dwojga ludzi , którzy się kochają, chcą ze sobą spędzić resztę życia i chcą ten fakt przypieczętować w szczególny sposób. Argument o "naturze małżeństwa" jako związku dwupłciowego zupełnie mnie nie przekonuje: to trochę tak, jakby kilkadziesiąt lat temu mówić o "naturze głosowania", która wyklucza możliwość oddawania głosu przez kobiety. To, że tak było do tej pory, nie znaczy, że tak musi być. I znowu: mówimy o małżeństwie w wymiarze społeczno-prawnym, a nie religijnym. Religie mogą sobie zawężać dostęp do małżeństw jak tylko chcą. Państwo powinno być dla wszystkich i wszystkim oferować takie same możliwości.
21-08-2012 00:34
KRed
   
Ocena:
0
Nie rozumiem dlaczego notka została ukryta.
Przecież autor nie propaguje treści wolsungowskich!
21-08-2012 00:39
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pewnie Petra kazała ukryć, bo damage control i innie piardy (czyt. PiArDy czyli Public Relations Decontamination).
Syf i boruta, niepotrzebne podniety. Rasistowski kitajec już kiedyś o Wolsungu pisał. Poprawy nie było, poszlo na GenCon, a tu siurpryza! Ludzie ktorzy jako ostatni z białych porzucili niewolnictwo jednak nie myślą jak Jewropejce.
I tak, wiem, gwałt nie jest śmieszny.
21-08-2012 00:57
DeathlyHallow
   
Ocena:
+2
mr_mond, jest i nie jest redukcjonistyczne. pokazuje niejako twarde jądro sprawy. monogamistyczne małżeństwo, zauważ, jest instytucją, która ma mnóstwo przywilejów. nie praw. przywilejów właśnie. wynikają one z jego roli w społeczeństwie, a że prawo nie może różnicować w sposób arbitralny i autentycznie okrutny, więc przywileje te obejmują również małżeństwa bezdzietne. nadal jednak wynikają ze specyficznej funkcji jaką jest tworzenie komórki społecznej do hodowli młodych człowieków ;) stąd wszystkie ulgi, zniżki, osobne kodeksy, utrudnienia w rozwodach, cały ten galimatias.

małżeństwo homoseksualne jest oksymoronem i nie widzę w tym niczego dyskryminującego, dlatego, że homoseksualiści (i inni ludzie) mogą żyć i kochać się w innych ramach. ba, akurat ludzie o lewicowych poglądach zwykle atakujący małżeństwo powinni uważać tak tym bardziej. można też postulować likwidację jakichkolwiek przywilejów dla małżeństw, chociaż w epoce dramatycznego spadku urodzeń nie byłby to jakiś wyjątkowo świetny pomysł. analogia do prawa głosu nie ma tutaj racji, bo po jakie językowe analogie by nie sięgnąć ograniczenie tego prawa do mężczyzn nigdy nie było ISTOTĄ PRAWA DO GŁOSU. natomiast związek mężczyzny i kobiety generujący konkretne prawa i obowiązki jest właśnie ISTOTĄ MAŁŻEŃSTWA.

inna rzecz, że jest sposób na rozwiązanie tego. likwidacja małżeństw państwowych (nic szokującego, powstawały dopiero w XIX wieku). zostają religijne + umowy cywilno-prawne.
21-08-2012 08:53
mr_mond
   
Ocena:
+3
... albo umożliwianie zawierania małżeństw cywilnych również parom homoseksualnym ;). Wydaje mi się prostsze. Uważam też, że po pierwsze twarde jądro sprawy to nie wszystko, a po drugie z czasem to jądro może się przesuwać i zmieniać. Wydaje mi się, że obecnie w naszej kulturze silniejszego znaczenia nabrały aspekty, które podkreśliłem wcześniej i je też należałoby uwzględnić, bo małżeństwo to przecież nie tylko pewna umowa generująca prawa i obowiązki, ale też związek o szczególnym statusie (nie tylko prawnym, ale i społecznym). No i nie zapominajmy o obowiązkach względem współmałżonka – nawet jeśli pary jednopłciowe ciągle jeszcze nie mogą adoptować dzieci, to jak najbardziej mogą chcieć zapewniać oparcie osobie, z którą są w związku. Tego też nie należy pomijać.

Ale mam wrażenie, że dochodzimy do momentu, w którym trzeba będzie sobie po prostu podać dłonie i podziękować za dyskusję, przynajmniej w tej kwestii nie będę miał chyba nic do dodania, natomiast chętnie przeczytam, jeśli postanowisz jeszcze coś napisać :). Zawsze możemy do tego wrócić IRL, będzie się wygodniej rozmawiało.
21-08-2012 09:32
DeathlyHallow
   
Ocena:
+2
dotarliśmy do klasycznej różnicy w poglądach, której nie da się dalej uzgadniać inaczej, niż poprzez dyskusje o źródłach danego poglądu. to są dobre dyskusje i zwykle bardzo wiele tłumaczą, odzierając pogląd swój i adwersarza z takiego arbitralnego 'ja tak myślę i tyle'. ale to sobie dokończymy IRL, bo wymaga dyskusji o założeniach, implikacjach i w ogóle :)
21-08-2012 10:00
Behalior
   
Ocena:
0
Na początku myślałem ,że to jakiś żart ... ale jednak.... to jest tak głupie że nawet nie chce się człowiekowi komentować, co oni chcą udowodnić? Przecież sami robili takie filmy do cholery! Podniecają się nimi i puszczają w kablówce do tej pory, całe południe rasizmem i konfederacją stoi a Ku Klux Klan jest nadal legalną organizacją, WTF?
21-08-2012 10:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.