string(15) ""
» Blog » Nieważne "CO" - Czy zakończenie naprawdę jest ważne?
02-07-2013 01:19

Nieważne "CO" - Czy zakończenie naprawdę jest ważne?

W działach: Książki, Gry, Filmy | Odsłony: 594

Nieważne

Na początek - ostrzegam przed spoilerami do większości wspomnianych w tekście utworów. Najistotniejsze są "Mass Effect 3" oraz "Gra o Tron". Starałem się je zatuszować, ale odczytujecie na własne ryzyko ;)

 

Niech no zgadnę - ludzie wygrywają? (kolega po przeczytaniu tekstu na okładce książki) 

 

Czytam ostatnio "World War Z" Maxa Brooksa. Pewnie nie jestem w tym osamotniony, gdyż wznowienie książki przy okazji premiery ekranizacji zaowocowało dużą sprzedażą. Ale nie to mnie w tej chwili interesuje. Ciekawe jest to, co przeczytałem w recenzjach na goodreads.com. Recenzje 2- 3- i 4-gwiazdkowe ("jedynki" zwykle są pisane przez "hejterów" a "piątki" przez "fanbojów", więc rzadko zwracam na nie uwagę) dość często poruszały temat tego, że dokumentalny styl prowadzenia fabuły nie pozwala bać się o losy bohaterów. Po prostu już wiemy, że przeżyli. Skłoniło mnie to do refleksji - czy naprawdę powinno nas interesować "CO" się stanie, czy raczej "JAK" będą przebiegały wydarzenia?

 

Ale to już było

 

Jest wiele fabuł, w których tak naprawdę od razu wiemy jakie będzie zakończenie. Luke Skywalker zniszczy Gwiazdę Śmierci, Harvey Dent w "Mrocznym Rycerzu" zmieni się w demonicznego Two-Face, a Paul Muad'Dib oczyści imię ojca i zasiądzie na tronie imperium. To ostatnie zasugerował nawet sam autor we wstępach do rozdziałów. Przecież tak naprawdę nie obchodzi nas to, że wiemy dokąd zmierzają bohaterowie. Ważny jest przebieg ich podróży.

 

Shepard ginie w ME2 (polecam felieton)

 

Dobrym przykładem jest skreślony przez wielu fanów za sprawą rozczarowującego finału "Mass Effect 3". Nigdy nie potępiałem Bioware za ich wizję zakończenia, a wszelkie moje zastrzeżenia wyeliminowała edycja rozszerzona. Dla mnie dużo ważniejsza była kosmiczna droga Sheparda. Cały ME3 był jednym wielkim zakończeniem. Zakończyłem plagę bezpłodności u Kroganek, po latach wygnania doprowadziłem Quarian do domu i położyłem kres nieludzkim eksperymentom Człowieka Iluzji. Nie jestem więc zły na to, że moja podróż nie miała wpływu na bitwę o Ziemię. Miała znaczenie dla wszechświata, który zmienił się na lepsze. Niezależnie od tak znienawidzonych "kolorków" w epilogu.

 

Boromir nie żyje.

 

W sieci natrafiłem ostatnio na wypowiedź: "Sean Bean to żywy spoiler. Jeśli pojawia się w filmie kostiumowym bądź fantasy, to zagra dobrego i zginie. Jeśli akcja dzieje się współcześnie, będzie on zapewne tym złym i też zginie." Coś w tym jest, Bean wielokrotnie grał role tragiczne. Ale znowu - czy z książkowo-serialowej postaci Eddarda Starka pamiętamy tylko jego śmierć? Nie pamiętamy jak przygarnął swojego bękarta, odkrył tajemnicę pochodzenia dzieci Cersei i pozostał prawdopodobnie ostatnim sprawiedliwym w Królewskiej Przystani nawet za cenę własnej głowy? Jestem pewien, że tak nie jest.

 

Don't dead, open inside.  

 

W temacie dzieł literackich ostatnio zaadaptowanych do telewizji warto również wspomnieć o "The Walking Dead". Robert Kirkman, autor komiksu pisze we wstępie do któregoś tomu (cytat luźny): "Nie chcę kończyć tej historii. Chcę postawić bohaterów w tylu ciężkich sytuacjach w ilu tylko mogę. Może kiedyś ich zabraknie..." Chyba jasno widać, że dla Kirkmana nie ma znaczenia to gdzie skończy się jego opowieść. Ważne jest którędy się ona potoczy.

 

Zakończenie, które nie jest ważne

 

Skoro powróciłem do tematu chodzących trupów, to zapewne znak, że powinienem zakończyć ten tekst. Mam nadzieję, że pokazałem to, iż nie zawsze puenta jest istotą fabuły. To, że wojnę Brooksa poznajemy z punktu widzenia tych, którzy przetrwali nie oznacza, że nie będziemy współczuć im ciężkich przeżyć.

Na koniec kilka pytań, raczej retorycznych niż oczekujących dokładnej odpowiedzi:

 

-Kto nie obejrzał "Zemsty Sithów", bo wiedział kim zostanie Anakin i co zrobi z zakonem Jedi?

-Czy w klasycznym fantasy nie jest piękne właśnie to, że dobro zawsze zwycięży (vide: Amber, gdzie dobro zwycięża nie tylko nad złem pod postacią Branda, ale też nad złem i egoizmem w sercu Corwina)?

-Czy głupawa (od razu przepraszam fanów serii) scena spotkania z Minerwą w Assassin's Creed II neguje naprawdę ciekawą historię wendety Ezia?

-Czy kogoś jeszcze interesuje tożsamość matki dzieci Teda?

 

PS: Ponieważ ostatnio dostrzegam w życiu bardzo dużo ironii, dedykuję ten tekst Michałowi, który trzy lata temu powiedział mi kim jest Tyler Durden. Nadal nie mogę się dzięki niemu zebrać do przeczytania lub obejrzenia "Podziemnego Kręgu". :P 

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
0
Można to podsumować tak:
"nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, tylko żeby go gonić" :)
02-07-2013 08:25
Agrafka
   
Ocena:
+1
Zawsze musisz napisać przede mną,co? :-P

Notkę przyjemnie się czyta, ale ja napisałabym ją w jednym zdaniu. ;-)
02-07-2013 08:28
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Można to podsumować tak:
"Kto rano wstaje, ten pierwszy komcie daje" :P
02-07-2013 08:32
Agrafka
   
Ocena:
0
E, tam. Wstałam wcześnie, późno się położyłam. Jak się kładę to tu już pustynia, a jak wstaję to tylko czasem ty jesteś. Mało tu ludu. A co to za sukces wstać o 8 mądralo? :-P
02-07-2013 08:36
Z Enterprise
   
Ocena:
0
6tej. Żaden sukces.
02-07-2013 08:47
Agrafka
   
Ocena:
0
Standard. Tylko powiedz mi, to czemu żadnej nowej notki nie wrzuciłeś?
02-07-2013 08:49
Z Enterprise
   
Ocena:
0
bo musi być to napięcie... :)
Dobra, nie robmy mattiemu onetowego śmietnika pod wpisem.
02-07-2013 08:53
matti2o8
   
Ocena:
+1
@Agrafka - wydaje mi się, że większość opinii można wyrazić w jednym zdaniu, tylko czasem przydają się wspierające ją argumenty :P
02-07-2013 08:55
oddtail
   
Ocena:
+4
Obejrzyj "Fight Club". To jest bardzo, bardzo dobry film. A po odkryciu plot twista i tak obejrzałem film jeszcze parę razy. I jak się już wie o co chodzi, to film jest jeszcze lepszy, bo zaczyna się widzieć drobiazgowość i dokładność, z jaką skonstruowano pewne sceny.

O książce się nie wypowiem, bo jej (jeszcze) nie czytałem.
02-07-2013 09:49
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+3
Pierwsze odcinki Breaking Bad byly fajne pod tym wzgledem - zaczynaly sie od sceny koncowej (niejednokrotnie absurdalnej jesli nie zna sie kontekstu - a na poczatku sie nie zna), a potem odcinek niejako prowadzil do tej sceny pokazujac jak do tego doszlo. Szkoda ze porzucili ta koncepcje dosc szybko :(

Osobiscie lubie tez filmy, ktore teoretycznie zdradzaja zakonczenie ale z biegiem fabuly okazuje sie ze tylko ci sie wydawalo ze rozumiesz i ze tak naprawde zakonczenie pokazuje cos zupelnie innego, albo ze zakonczenie nie jest zakonczeniem i jest jeszcze pare scen pozniej ktore mocno zmieniaja percepcje calej sceny.
02-07-2013 10:26
Agrafka
   
Ocena:
0
matti - jasne, że tak. Ale to już mój problem - zbytnio upraszczam teksty, zakładam że jak napiszę "erpegie jest dla każdego" to nie muszę tłumaczyć dlaczego jest dla kobiet, mężczyzn, dzieci, starców, białych, czarnych, żydów, muzułmanów, dedekowców, warhammerowców, storytellingowców, mechanikowców... Bo jest dla każdego. I zakładam, że każdy kto się ze mną zgadza wie co mam na myśli, a każdy kto uważa że się mylę, da mi znać dla kogo erpegie nie jest.
02-07-2013 10:55
matti2o8
   
Ocena:
+1
Agrafka - Rozumiem, co masz na myśli. Przepraszam, jeśli mój komentarz cię uraził, chodziło mi o to, że ja swoją tezę wolę ubarwić jakimś argumentem, żeby mi potem nie zarzucali pisania głupot bez poparcia ;)
02-07-2013 11:36
Agrafka
   
Ocena:
0
Nie uraziłeś mnie ;-) ja też tylko przedstawiam swój ograniczony punkt widzenia ;-)
02-07-2013 11:52
Headbanger
   
Ocena:
+2
His name was Marauder Shields
02-07-2013 12:08
Wiron
   
Ocena:
+1
Nie mylmy znanego zakończenia z zakończeniem słabym. To nie jest to samo.

Złe zakończenie nie tylko pozostawia niesmak ale też sprawia że fabuła traci sens.
02-07-2013 13:31
de99ial
   
Ocena:
0
O tym kim jest Tyler dowiadujesz się z pierwszych kilku zdań powieści. Tylko w filmie jest to ukryte (na pierwszy rzut oka).

Dla mnie zakończenie sagi ME (sagi, nie jednej gry) było i nadal jest po prostu złe i słabe. Bo jako finał jednej gry ujdzie.

A ratowania na siłe bohatera na koniec 1 tylko po to aby zabić go na poczatku 2 jest dla mnie najgorszym z możliwych podejść. Przeciez to miało taki potencjał! (przykład: Shepard ginie na końcu 1. Wychodzi 2 i od razu pytania - jak? co gdzie? I zaczynamy od Prologu, w którym mówia o Shepardzie jako bohaterze - co mogłoby już byc w jakis sposób zawarte w 1 - i widzimy jego wspaniały grobowiec z pomnikiem. Potem wcielamy sie w komanod Cerberusa, dowodzone np. przez Mirandę lub Jakuba, wykradające ciało. Potem jest wspaniałe miejsce na to aby dać watki które opisano w komiksie. Aż do wskrzeszenia i powrotu do Sheparda; tymczasem zmarnowano ten potencjał i wycieto IMHO niefajny i tani w gruncie rzeczy numer.).
02-07-2013 18:08
~n0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Sam niedawno miałem podobną refleksję. Dodałbym jeszcze tylko to, że podobnie jak zakończenie tak samo nieważny może być również sam początek. Ba, mielenie w kółko tych samych motywów też jest ok. Bo liczy się to co w środku. A, że na początku mamy morderstwo, a na końcu wyjaśnienie, to już formalność. :)
02-07-2013 19:12
Wiron
   
Ocena:
+3
Początek i koniec to taki sam element utworu jak cała reszta. Nie rozumiem dlaczego miałbym oczekiwać od nich mniej.
02-07-2013 19:35
~n0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie chodzi o to by oczekiwać od nich mniej, tylko o to, że zasadniczo wszystko co ważne dzieje się pomiędzy. Dlatego ja nie skreślam tytułu jeśli miał słabe zakończenie, albo bohater znów zaczyna z zanikiem pamięci. Jasne, boli mnie gdy odstają od reszty, ale co mi tam jeśli środek jest miodny?
02-07-2013 21:08
matti2o8
    Parę odpowiedzi
Ocena:
0
@ ~n0 - dokładnie o to mi chodziło w tekście. To, że zakończenie mi się nie podoba nie jest podstawą do skreślenia utworu. Zresztą, końcówką nigdy się nie dogodzi wszystkim. Znam ludzi, którzy nie lubią "Porządków w Shire", ponieważ rzekomo psują wydźwięk całego "Władcy Pierścieni". A nadal uważają się za fanów Tolkiena.

@ Wiron - początek i koniec utworu zajmuje jakieś 10% całości. Cała reszta to "środek", pełny częstych zwrotów akcji. Jeżeli epilog nie jest szczególnie zaskakujący czy przyciągający uwagę, nie zapamiętasz jego, a raczej przebieg opowieści.

@de99ial - to jest Bioware, nie oczekuj zbyt dużych komplikacji :) A co do powrotu Sheparda zza grobu, to pomimo zapewnień twórców myślę, że jeszcze o nim usłyszymy. Duncanowi Idaho śmierć nie przeszkadzała :P
02-07-2013 22:53

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.