string(15) ""
» Blog » Nieudana kampania?
04-01-2008 12:32

Nieudana kampania?

W działach: RPG, Sesje | Odsłony: 14

Wczoraj prowadziłem kampanię, a właściwie pragnąłem ją skończyć. Kampanię, najdłuższą w swoim życiu. Koło roku grania każdego tygodnia w Warhammera i wędrowania poprzez Sylvanskie tereny. Czuję, iż zawiodłem graczy. Od prawie samego początku pałali olbrzymim zapałem i energia do gry. Udało mi się nawet wykrzesać wiele razy z nich euforię, gniew, i wiele innych emocji. Mimo to nastąpiła długa przerwa spowodowana moim wyjazdem. W efekcie czego pamięć, oraz to co się działo w przygodzie, przygasło. Gracze pozapominali swoje motywy, ja jako MG także straciłem swoją energię. Kiedy to znowu usiedliśmy by zagrać, okazało się, iż pojawił się problem. Ja nie byłem w stanie ich motywować do działania, a oni sami nie mogli odnaleźć się w krainie. Było to jedną sesję temu. Mimo, że miałem kilka fragmentów zaplanowanych dość istotnie, zostały one i pominięte. Może powinienem był wskazać mocniej drogę BG, jednak nie byłem w stanie. Kiedy natomiast BG chcieli działać swoją drogą, ja odczuwałem pewną irytację. Po części z powodu tego, że robili coś czego się nie spodziewałem a po części dlatego, iż nie umiałem temu zaradzić. I tak dotarli do miejsca gdzie wszystko miało się skończyć. Niby całość miała się zamknąć w kilku godzinach gry. Ja mimo to odczuwałem, że to nie może się tak skończyć. Brakowało mi odpowiedniego klimatu. I wiem, iż choćbym się starał i gracze także, to nie bylibyśmy w stanie go odzyskać. Odzyskać tego co było kilka miesięcy temu. Doszedłem do wniosku, aby zmienic ich cel i tym samym nie zamykac kampanii. Niby gracze przystaneli na taką opcję. W sensie, podjęcia nowego zadania. Wyszlo to dosc naciagano, tzn odstawili to co mieli zrobic na rzecz wyższego priorytetu. Wewnętrznie czuję, jakbym zawiódł. Z drugiej natomiast strony mam świadomość czasu, który minął.
Czy mieliście podobne sytuacje. Rozwiązaliście je ?.

Pozdrawiam
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Andre
   
Ocena:
+1
Myślę, że nawet nieustannie prowadzona, długa kampania może znużyć.
Zamiast naciąganej, jak rzekłeś, finalnej sesji, która w istocie nie potoczyła się zgodnie z planem kampanii, poprowadziłbym inną przygodę, innymi postaciami - osadzoną jednak niemal w tym samym miejscu i w tym samym czasie, co pierwotna kampania. Byłaby to jednostrzałówka, mająca pokazać graczom ich pierwotne postacie z perspektywy. Mogliby usłyszeć od przygodnych ludzi opowiastki o wyczynach tamtej grupy, zyskać nowe spojrzenie na sytuację i przypomnieć sobie tamte emocje - zwłaszcza, że opowieści często są ubarwiane. Nic tak nie mobilizuje graczy, jak legenda o nich samych :)

Nie zdradziłeś szczegółów kampanii ani postaci, nie wiem, czy Twoi gracze lubią aspekt heroiczny (ale nie oszukujmy się - każdy lubi usłyszeć od bezstronnego bajarza, jacy to oni nie byli dzielni/groźni/szaleni - niepotrzebne skreślić).

Przygodę taką można pociągnąć nawet dłużej, aż gracze sami zapalą się do kontynuacji kampanii. Możesz przerwać poboczny wątek w kluczowym momencie, gdy druga drużyna właśnie ma się natknąć na ważne poszlaki, które pomogłyby pierwszej drużynie.
04-01-2008 12:45
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Wow, świetna rada Andre :] Teraz jak sobie tak pomyślę, to faktycznie gdybyś Włodi pociągnął coś krótkiego w tym samym miejscu przedstawiając naszych dzielnych chłopaków jako heroicznych wybawicieli (bo w takim duchu opuszczaliśmy miasto nie? wyruszyliśmy utłuc Licza a miasto miało jedynie wytrzymać oblężenie do naszego powrotu) to być może sporo wspomnień i klimatu by wróciło.

Moim zdaniem główny mankament jednak tkwi w naszej przemianie. Zbyt chaotycznie i zbyt nagle zaczęliśmy się zmieniać przez co nasze poprzednie priorytety (budowane przez całą kampanie) niemal z sesji na sesje zostały wdeptane w błoto. Byliśmy tacy rozentuzjazmowani bo ruszaliśmy ratować świat! A nagle z sesji na sesje z bohaterów staliśmy się wygnańcami, wyrzutkami i degeneratami społecznymi i to bez naszej winy. Przez to bardzo trudno było nam się odnaleźć w tym wszystkim.
04-01-2008 13:51
Wlodi
   
Ocena:
0
Faktycznie rada trafia w samo sedno... gdybym wzial cala kampanie od takiej strony. Dal szanse graczom odzyskania "wiary" w siebie. A tym bardziej dzieki takiemu zabiegowi, wytkniecia im tego co bylo dla nich priorytetem.
Niestety w obecnej chwili jest to ciezkie.
Opisac cala kampanie tez jest czyms nad wyraz problematycznym. Nie byla ona krotka, i tym samym wiele sie wydarzylo.

Ogolny obraz tego co mialo miejsce, jest taki, ze wyruszyli jako bohaterowie na walke ze straszliwym zlem. W czasie podrozy jednak sami powoli zaczeli przesiakac tym co tak bardzo nienawidzili.

Mam nauczke na przyszlosc, i tym samym wiem jedno... przygoda nie jest zamknieta. Mozna pokazac ja od innej strony.
Niby takie oczywiste, a jednak trudne by wpadlo do glowy :)
04-01-2008 14:02
WekT
    @Andre
Ocena:
0
super rada/ na pewno wykorzystam ten motyw, gdy za pół roku wrócę do Polski.

Mam o tyle łatwiej że kilka miesie cy temu spisałem w punktach wszystkie prowadzone przeze mnie sesje które toczyły się przez 3 lata( fakt, ze było to mozliwe, dlatego że prowadzę rzadziej niż raz w tygdniu i w sumie wyszło tego ze 30 sesji.

Ale patent przedni.

@Włodi

z tymi zakończeniami trzeba uwazac, ja w tym roku również spaliłem zakończenie kampanii, bo udalo mi se tak poprowadzic (nie po planie scenariusza, że gracze ruszyli w inną stronę)- na szczeście miało to byc w zasadzie podsumowanie, bo Big End czyli "zabicie bossa" było sesję wczesniej- de facto były to sesje gdzie bardzo wzialem sobie do serca Twój zarzut o małej swobodzie graczy ;P

A ten patent przedni. (musialem to powtórzyc :P)
04-01-2008 18:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.