Joe Hill, Rogi
string(15) ""
» Blog » Nie oceniaj ksiażki po okładce...
03-06-2016 22:29

Nie oceniaj ksiażki po okładce...

W działach: książki, śmieszne | Odsłony: 718

Nie oceniaj ksiażki po okładce...

Tematem dzisiejszym będą okładki książek. Oraz książki, które dużo straciłyby, gdyby po widniejących na ich oprawie ilustracjach je oceniać.

Do poruszenia tego zagadnienia zachęciła mnie lektura powieści „Pieśń przed bitwą” Johna Ringo, którą to powieść przez długie lata omijałem szerokim łukiem właśnie z powodu tego, co widniało na pierwszej stronie.

Dziś więc zajmiemy się książkami wyraźnie skrzywdzonymi przez wydawcę marną okładką.

Początek historii:

Tradycja okropnych okładek książek fantastycznych w Polsce ma długą historię. By ją omówić należny cofnąć się do przełomu lat 80-tych i 90-tych, gdy na nasz rynek trafiły duże ilości zachodniej literatury. W połączeniu z kiepską techniką poligraficzną i grafikami, którzy nie całkiem wiedzieli jak temat ugryźć dało to takie efekty jak:

Conan i majaki po grzybach:

c0cb422c2053238f4db7f0c7084333d2

Conana w królestwie Salvadora Dali

Dolina_grozy

oraz Gimnazjalista rysuje Conana.

k8p5274t1413996176_l

Oczywiście Conan nie był jedynym klasykiem fantasy, który został w ten sposób potraktowany. Na uwagę zasługuje też jego bliski krewniak Kane w wersji od Phantom Pressu, nieistniejącego już wydawnictwa wybitnie zasłużonego w dziedzinie sztuki turpistycznej. Przykładem może być ostatni tom cyklu pod tytułem „Mroczna Krucjata”.

Mroczna_Krucjata

Książka ta jest o tyle istotna, że otwiera nowy nurt w polskiej sztuce wydawniczej, a mianowicie: okładek, na których nie wiadomo o co chodzi. Bo doprawdy nie przypominam sobie, by w tej książce występował upośledzony tyranozaur lub ekshibicjonista na krowo-smoku.

Phantom Press ogólnie chyba oszczędzał na grafikach płacąc im głównie narkotykami. Tak więc, gdy postanowiło wydać „Czarnoksiężnika z Archipelagu” okładka książki wyglądała tak:

Najdalszy_brzeg_III

Inni wydawcy natomiast zdawali się wierzyć, że goła baba sprzeda wszystko. Efektem były takie prace, jak okładka „Doliny płomieni”, jedna z chyba najbrzydszych jakie widziałem.

9689

Nie wszyscy mieli ku temu odwagę, woląc ilustrować swe książki ilustracjami wydarzeń mającymi miejsce na ich kartach, jak widzimy to w przypadku cyklu o książętach Amberu (do których to nawiasem mówiąc jeszcze wrócimy).

Znak-Chaosu-_bn42008

Oczywiście polskim pisarzom też sie oberwało. Przykładowo tu mamy książkę Jacka Piekary z okresu zanim stał się sławny. Oraz jej taktyczną okładkę odstraszającą.

indeks

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


Kaworu92
   
Ocena:
0

Aha, oki :P :) Jak chcesz ;-)

11-06-2016 16:00
Exar
   
Ocena:
+2

To jak chcesz stwierdzić, czy dana książka Cię zainteresuje, czy też nie należy na nią marnować czasu?

Na pewno nie na podstawie kilku zdań na końcu książki :P.

A tak na serio, to przeglądam m. in. recenzje na polterze oraz rozmawiam ze znajomymi-czytaczami. I w ten sposób mam zawsze dość długą listę książek do przeczytania.

14-06-2016 12:26
Exar
   
Ocena:
0

@ ja sam

Aha, i od czasu kupienia czytnika parę razy zdarzyło mi się pobrać pierwszy (albo losowy) rozdział książki i na tej podstawie wyciągnąć wnioski (ostatnia akcja z Golemem w świecie Androida, którego w końcu nie kupiłem bo ebook kosztuje 8.60$ a paper copy 8.22$, do tego na rebelu kiedyś był po 27.50 PLN czyli <7$....)

16-06-2016 15:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.