string(15) ""
» Blog » Nie lubię Warhammera
25-12-2013 17:36

Nie lubię Warhammera

Odsłony: 1432

Warhammer.

Pierwszy wydany w Polsce system, i zapewne pierwszy dla wielu z was, acz nie dla mnie. Moim pierwszym erpegiem był wilkołak, a potem Earthdawn. Warmłotka poznałem późno z pożyczonego ksera zacząłem czytać. Wiecie, znałem już warmłotka z mima, ale dopiero wtedy go przeczytałem.

I byłem wstrząśnięty. Jak taki miałki system zdobył tak wielką popularność. Przecież to było... byle co, autorka sprzedawana jako pełnoprawny system. Niedługo potem poznałem dedeka i inne gry także drugą edycję, która dzięki dodaniu wątków z battla nowego stała się nieco sensowniejsza. Nieco.

Nie pojmowałem hejtu jaki uprawiali fani starej edycji, zwłaszcza , że to był praktycznie ten sam niezbyt dobry system.

Co jednak mi się nie podobało w warmłotku?
1. Oprawa graficzna. Naprawdę ktoś wierzy, że to jest ładne? Większość ilstracji była nie tyle słaba, co po prostu okropna i nie przeszłaby w żadnym poważniejszym medium. Przecież to to wyglądało jak rysunku z zeszytu szkolnego! Nawet ta wychwalana "mroczna" okładka polskiego wydania była kiepska, całkowicie płaska. Oczywiście, w czasach wydania warha wszystkie podręczniki były brzydkie, ale nadal słyszę opinie, że te b9homazy były ładne... wiem, że o gustach się niedyskutuje.
2. Mechika. Mechanika Warha nie jest szczególnie zła, ma swoje zlety, przedewszystkim jest prosta... ale widzieliście Runequesta czy raczej Basica? Podobna procentówka, ale zupełnie inna po bliższym przyjżeniu. W normalnym warhu mamy profesje. Dużo profesji, których i tak trzech czwartych nie można wykonywać robiąc za poszukiwacza przygód. Na dodatek jeśli jakimś cudem wylosowaliśmy profesję, którą możemy wykonywać, to i tak musimy ją porzucić, albo przestaniemy się rozwijać. Absurd. Takie głupotki jak Chiena cmentarna i porywacz zwłok jako odzielne zawody, to już coś czego nie ma sensu się czepiać. Do tego dochodzą takie głupotki jak wbudowany w każdą postać pancerz, broń palna, której nie ma sensu używać, dziwne umiejętności niekompetencja początkujących postaci. Ale tak większość fanów gra na homerulach.
3 Bestiariusz. Tu jest zabawnie. Pamiętam, jak kiedyś fani warha c wyśmiewali dedekowy galaretowaty sześcian, wypierając z pamięci słynną amfisbemę. Ten stworek nie był akurat specjalnie zły, bo pasował do setingu. Gorzej z innymi,
Ogólnie przeglądając podręcznik, łatwo zgadnąć jak powstawały niektóre pomysły. Gnomy? Po prostu gracz chciał zagrać krasnoludem o osobowości Belkara z OofS, nie przejmując się jakąkolwiek kulturą, a zamiłowanie do zegarów wzięło się pewnie z takiej sytuacji.
Bg: Wyciągam zegarek i sprawdzam która godzina
Mg: Nie możesz, bo nie masz Zegarka
Bg: Mam bo jestem gnomem!

Lepsze były Fimiry, w końcu potwory porywające kobiety, aby z nimi się rozmnażać są cudowne...

4. Magia. Magia w warhu jest specyficzne. Do czarowania potrzebne są punkty magii i składniki. Te pierwsze nie przeszkadzają mi, ale ze składnikami jest pewien problem. Bardzo wiele czarów wymaga składników prawie niemożliwych do zdobycia... A z drugiej strony wysiłek związany ze zdobyciem smoczej łuski raczej nie jest rekompensowany przez możliwość zrobienia średniosilnego blasta. Na dodatek czary silniejsze nieraz wymagają składników łatwiejszych do zdobycia niż te słabsze. Magia prosta to też ciekawa sprawa biorąc pod uwagę, że nieraz ma silniejszy efekt niż magia wojenna. Jednak największym kuriozum jest demonologia, czyli doskonały sposób na popełnienie rozłożonego w czasie samobójstwa. Aha, jeszcze eliksiry będące de fackto synonimem trucizn.
5.Relogia. Tu musimy wyjaśnić pewną kwestię. Otóż, między podstawkowym Warhamerem, a warhamerem z Wewnętrznego Wroga są wyraźne różnice. W podstawce mamy dosyć przypadkowy zbiór bogów, w tym coś genialnego, boga ateistów. Do tego mamy boga silnych demonów, boga szybkich demonów i boga demonów dających statusy. Jest jeszcze trzech i pół bogów wojny, no ale to system nie mający nic wspólnego z z bitewniakiem pod tym samym tytułem.
6 Setting. W większej części setting warmłotka to Europa z różnych okresów historycznych w losowy sposób wymieszana z tolkienowskim fantazy i podlana sosem z Sword and Sorcery. W większości wykonanie jest poprawne, za wyjątkiem Bretoni, uosabiającej wszystkie anglosaskie fobie żywione względem Francózów.

Podsumowując: gdyby warhammer był autorką, byłby całkiem niezłym, choć nie porywającym systemem. Lecz jako twór komercyjny, pierwsza edycja z trudem broni się jako system przeciętny. Egzystuje tylko dzięki otoczce mitu, mitu stworzonego przez graczy. Każdy ma swojeg8 wa3hamera, zazwyczaj lepszego od tego z podstawki.

Komentarze


Andman
   
Ocena:
+4

Warhammer cieszy się w Polsce sporą popularnością juz od lat '80:

  • w 1987 r. Kult śpiewa o Khornie: "Obejrzyjcie swe dłonie i twarze. Są czerwone od Boga krwi."
  • w 1988 w magazynie "Razem" opisany zostaje WFRP plus charakterystyka czarnego orka
  • w 1990 w "Fantastyce" ukazuje się opowiadanie "Geheimnisnacht" + okładka z samym Białym Krasnoludem
  • w 1991  w "Fantastyce" ukazuje się opowiadanie "Nie ma złota w Szarych Górach"
  • itd.
27-12-2013 17:47
jakkubus
   
Ocena:
0

Warhammer cieszy się w Polsce sporą popularnością juz od lat '80:

Do lat '90...

27-12-2013 18:22
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+7

1990?! Zatem jestem fanem warhammera dłużej niż mi się zdawało. Pokochałem ten świat od chwili, gdy przeczytałam Geheimisnacht. Opis orka z 1988 oczywiście miałem wcześniej wycięty z Razem i pieczołowicie przechowywany w szarej teczce z innymi materiałami do gier fantasy, ale nie uświadamiałem sobie jeszcze co to za fantastyczne uniwersum!

Jakubbus - Taaak. I dlatego właśnie notka o niepopularnym systemie cieszy się taką popularnością w 2013... ;)

 

27-12-2013 18:25
jakkubus
   
Ocena:
0

Uściślając, notka, której przesłanie brzmi, że w Warhammerze nie ma nic specjalnego, cieszy się taką popularnością. :P

27-12-2013 20:35
etcposzukiwacz
   
Ocena:
+3

Uściślając, notka, której przesłanie brzmi, że w Warhammerze nie ma nic specjalnego, cieszy się taką popularnością.

Święta prawda wszyscy się przecież zgadzają z przesłaniem notatki, prawda? ;-)

 

27-12-2013 20:37
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3

Zaraz założę notkę "Nie lubię RPG Mechawojownik" i zobaczymy ile  Będzie wyświetleń? Pies z kulawą noga nie kliknie... No chyba ze troller Zigzak... ;)

27-12-2013 22:59
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Kliknę, bo grałem w Mechawojownika, i to najgłupsza mechanicznie gra jaką widziałem. Ale świat, rzecz jasna, świetny. :)

Poza tym, Aniele, on nie jest zły, tylko przereklamowany, a to poważny powód do nielubienia. FASA i MAG za dużo wyłożyły mamony na promocję Mechawojownika w Polsce, by można to było lubić. Za dużo ludzi napisało do tego scenariusze i modyfikacje, za dużo ludzi w to grało, za długo było na rynku. Nienawidzę Mechawojownika! Od dziś podpisuję się Kierensky. 

27-12-2013 23:57
   
Ocena:
0

Warhamer 3ed jest absurdalnie drogi względem zawartości. Tu leży problem

Warhammer ma kilka fajnych pomysłów, nowa bretonia, wampiry, chaos, skaveny, tomb kingsi i kilka innych, ale większość jest poza graczni

28-12-2013 09:07
jakkubus
   
Ocena:
0

@AG

Nieco wyżej masz "pozytywną" notkę Andmana o Warhammerze i jakoś nikt tam nie zagląda. A tu ktoś nie lubi Młotka i od razu kilkanaście polecanek i 3 strony komciów (głównie butthurtu). Chociaż pamiętam, że feminizmu na Polterze jakoś bardziej broniono. :D

28-12-2013 09:29
etcposzukiwacz
   
Ocena:
+1

@ jakkubus

Bo brak komentarzy? A co tu komentować skoro najprawdopodobniej zaglądają tam sami fani? Każdy ma pisać - ja lubię Warhammera?  ;-)

Jedyna kwestia do skomentowania to kwestia językowa i to tam występuje.

28-12-2013 09:36
Enc
   
Ocena:
+4

Slann, którą edycję właściwie krytykujesz?

Patrząc na notkę wnioskuję, że pierwszą. Ale nie mam pewności, bo to co piszesz nie pokrywa się z tym, co jest w podręczniku. Krytykujesz przede wszystkim popularność - ale nie bierzesz pod uwagę tego, że ta gra zdobywała ową popularność przez dwadzieścia lat. Czy fani WFRP traktują go obecnie jako ideał RPG? Wątpię. Czy mechanika i świat Warhammera to nic innego, jak rozbudowana autorka? Masz prawo do takiej opinii, ja zaś do twierdzenia, że wypowiadasz się w takim tonie tylko po to by zebrać 50+ komentarzy.

Kiedy WFRP 1 wychodził po polsku, nikomu nie marzyło się d20, kolorowe hardcovery. WoD był młodziutkim świeżakiem, ZC miał dopiero pięć edycji, GURPS trzy. W tamtych czasach podstawka do WFRP była niesamowicie obszernym i pojemnym podręcznikiem. Imperium nie potrzebowało super dokładnego opisu. Do gry wystarczał w zupełności siódmy rozdział podstawki - przygody nie zyskiwały specjalnie na materiałach z Wewnętrznego Wroga. Odnośnie religii, między podstawką a WW doszedł tylko Tzeentch i Slaanesh, panteon bogów niechaotycznych pozostał przecież bez zmian. Wyśmiewany przez Ciebie bestiariusz spełniał swoją funkcję bez dodatków - to zresztą charakterystyczna cecha WFRP, że lejemy się przede wszystkim z ludźmi i innymi humanoidami. Amfisbena to poza tym akurat istota mitologiczna, nie mam pojęcia czemu miałbym wymazywać ją z pamięci.

Jeśli nie lubisz Warhammera, wystarczyło pozostawić sam tytuł notki i wymazać treść - efekt byłby taki sam (dużo lajków i polecajek). Argumentując dlaczego go nie lubisz pokazałeś tylko, że znasz tę grę słabo, prawdopodobnie jedynie z pobieżnej lektury.

28-12-2013 09:42
Vukodlak
   
Ocena:
+5

Butthurty i hejty już skończone? Spoko. Gram w to (I Ed.) od ponad dekady. Przez ten czas jakoś nie zauważyłem tej zewsząd wytykanej potwornie złej mechaniki, masy dziur wymagających łatania i innych bzdetów. Może jestem takim ignorantem eRPeGowym, albo bo prostu te zasady dobrze działają w sferze, w której miały działać (Och, nie! Jak to możliwe? Przeca stare gry mają tak broken zasady, że się w to grać nie da! Ino nowe gry i nowoczesne sposoby grania są cool!). Nie słyszałem jazgotów, że demonologia to powolne samobójstwo i jest niezbalansowana, skoro w założeniach ma być właśnie powolnym samobójstwem dla idiotów. Nie przypominam sobie aby ktoś narzekał na profesje. Zazwyczaj dlatego, że przeczytał rozdział o profesjach i wie czym są, oraz jak odnoszą się do BG. Etc.

Przyznam szczerze, że mam głęboko w żopu opinie ludzi, którzy twierdzą, że to taka słaba gra/mechanika/świat. Oczywiście - ludzie mają swoje gusta, ich się nie ocenia (nawet jak rzeczywiście są do kitu) i inne duperele, ale... Ale jojczenie zlewam głównie dlatego, że ogromna większość krytycznych uwag pod adresem WFRP I Ed. najczęściej bierze się z ignorancji właśnie. Naprawdę bardzo trudno spotkać rzetelny tekst, opinie lub krytykę mające u podstaw rzeczywiste zetknięcie się z WFRP. Ludzie najczęściej wypisują nie mające nic wspólnego z rzeczywistością bzdury, zasłyszane u Misia Gry Stefcia (a Stefcio przeca renomę ma i rację), lub wynikające ze zwykłego niedoczytania i niezrozumienia tekstu gry. Ciężko za to winić grę, prawda? Druga strona najczęściej krytykuje jakąś rzecz w WFRP, nie wiedząc nawet, że w istocie krytykuje jedną z miliarda houserules, interpretacji i "permutacji" zasad. I znowuż, ciężko winić grę za to, że jakiś kloc nie zechciał wziąć do ręki podręcznika i go przeczytać, a naiwnie wierzy, że grają w WFRP jakie jest w rulebooku.

Peace.

28-12-2013 21:53
   
Ocena:
0

Vukodlak: Właśnie przypomniałeś mi, czemu denerwują mnie fani warha:)

24-01-2014 10:57

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.