string(15) ""
» Blog » "Nie chłopię i chłopak, ale chłopiec zwykły"
10-05-2013 01:16

"Nie chłopię i chłopak, ale chłopiec zwykły"

W działach: literatura, film, RPG | Odsłony: 42

Podobno "Wszystko podszyte jest dzieckiem". Tak i ten tekst mocno podszyty będzie dziecięciem tęskniącym do beztroski. Dziecięciem naiwnym, chłopięciem i dziewczęciem mocno ugrzecznionym – z gdzieś głęboko skrywanym młodzieńczym buntem podkreślającym niewinność i czystość.

Z pozoru nie dotyczy to tematyki gier czy fantastyki, a z całą pewnością nie tyczy się mechaniki systemów, jeśli jednak czytelnik zechce zagłębić się w dzisiejsze wynurzenia, być może zrozumie dlaczego tu a nie gdzieś indziej trafia tekst dotyczący chłopców, chłopiąt i chłopaków. Jeśli jednak tak się nie stanie, może raczy mi chociaż wybaczyć tę próbę przekazania części mych wieczornych myśli.

Cała rzecz tyczy się pewnej specyficznej grupy młodzieńców przedstawionych w literaturze i filmie, młodzieńców mocno związanych z instytucją szkoły, często prywatnej lub z internatem. Niestety nie udało mi się znaleźć określenia precyzującego tę konkretną grupę chłopców. Jest coś magicznego w młodzieży zamkniętej w szkołach, w których uczą się i żyją, gdzie ubrani w jednakowe uniformy starają się wyodrębnić z masy swój indywidualizm.

Odgrywanie ról, które sobie narzuciliśmy, lub które nam narzucono – gombrowiczowskie „gęby”, te próby wybicia się ponad przeciętność i całym sobą okazanie własnego jestestwa – same w sobie mocno osadzają się w mojej głowie w pobliżu tematyki gier fabularnych. Dorzućmy do tego młodzieńczy zapał, chęć zrobienia czegoś wielkiego, precyzyjne określanie swojego zdania czy charakteru – i okazuje się, że oto widzimy przed sobą pierwszorzędnego bohatera. Być może nie bohatera z mieczem czy karabinem, nie bohatera walczącego ze smokami, lecz z całą pewnością – wojującego ze światem. Stąd właśnie propozycja odsunięcia na moment walk z potworami i skupienia się chwilowo na bohaterach-uczniach. Nie chodzi mi jednak o bohaterów w stylu napalonych uczniów szkół czarodziejskich z półek z bestsellerami – a o zwykłych chłopców, niczym nie różniących się od wielu z was z czasów szkolnych.

„ Ferdydurke ”

Image and video hosting by TinyPic

Pomijając zawiłości książki, daje nam ona co najmniej dwie istotne chłopięce postacie, skrajnie różniące się od siebie : bohaterskiego i niewinnego Syfona, chłopca – idealistę oraz zadziornego i zbuntowanego Miętusa, odsuwającego własne pragnienia – słabości na rzecz walki o dojrzałość. A wszystko to w szkole, której głównym celem jest ugruntowanie młodzieży w ich naiwności i niewinności.


„ Stowarzyszenie umarłych poetów ”

Image and video hosting by TinyPic

Prywatna szkoła z internatem, wyznająca radykalne zasady zawsze jest źródłem możliwości fabularnych. Tu zasada Carpe Diem jako sposób na tradycjonalizm i ogłupienie, z postacią Neila jako wrażliwego młodego człowieka poświęcającego się marzeniom i aktorstwu.


„ Syzyfowe Prace ”

Image and video hosting by TinyPic

Tutaj grupa młodzieży walcząca z rusyfikacją. W moim odczuciu najbardziej inspirująca jest postać przepełnionego patriotyzmem Zygiera.


Mimo wielu lat grania w erpegi, nigdy nie pomyślałam że archetyp chłopca-idealisty może dawać tak duże możliwości kreacji. Zachęcam więc (choć zakładam, że to zachęta skazana na zapomnienie) do próby zagrania choć raz postaciami innego typu, wojownikami bez broni, w świecie w którym niewiele mają do powiedzenia, a jedyną ich bronią są oni sami, ze swoją niewinnością i idealizmem.

Komentarze


Iuchiban
   
Ocena:
0
No wiadomo bardzo, ale to bardzo wiele zależy od drużyny i MG - jeżeli masz ekipę, która nie "stłamsi", mniej lub bardziej świadomie, naszego idealistycznego słabeusza to granie tego typu postacią ma sens. Osobiście, jak pisałem, mam dość niestety negatywne doświadczenia z tego typu postaciami. Upraszczając w gronie "typowych erpegowców" zwykle tego typu postać przepadała dość szybko.
Rozterki moralne są dobre przy 2 osobowej drużynie powiedzmy. Gdy masz po 5-7 graczy, co w moim gronie było normą, niestety nie było możliwości, by w pełni akcentować ten aspekt RPG. Nie mówię, że wszystkie moje sesje były tępym, durnym wyrzynaniem "tych złych" dla podbicia sobie lvl (nie cierpię tego typu sesji tak prywatnie), ale psychologiczne akcenty i "horror wewnętrzny", że tak to określę nieco złośliwie, nie zawsze nam wychodziły... Praktyka sesyjna niestety boleśnie weryfikuje nawet najpiękniejsze, teoretyczne rozważania na temat tego jak grać, by wyrwać się z zaklętego kręgu "grania maszynami do zabijania"...  W gronie erpegowców dostrzegam bardzo duży udział ludzi, którzy po prostu mówiąc językiem kolokwialnym "chcą się wyżyć" i temu ich zdaniem służyć mają sesje. Życzę Ci wielu udanych sesji, w których uda się wprowadzić i prowadzić "chłopców - idealistów" (czy "dziewczęta - idealistki") - jest to jednak wcale nie tak łatwe niestety...
22-07-2013 19:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.