string(15) ""
» Blog » Nie boję się sesji
17-04-2014 16:58

Nie boję się sesji

W działach: RPG | Odsłony: 1341

Nie boję się sesji

http://nakedfemalegiant.pl/wp-content/uploads/2014/04/Karta_X_PL.pdf

 

Będą to moje krótkie przemyślenia na temat Karty X, która "Została stworzona z myślą o bezpiecznej i miłej grze z obcymi osobami w sposób zapewniający dobrą zabawę." w skrócie chodzi o to, że na stole podczas sesji RPG ląduje karta z wypisanym X i każdy, kto poczuje się "niekomfortowo" czym, co dzieje się na sesji może ją tapnąć, a inni są zobowiązani do wyłączenia z sesji kontrowersyjnego motywu. Osoba, która zdecydowała się wskazać X nie musi wyrażać swojego zdania, ani się z niczego tłumaczyć. Ot, taka ulepszone wersja liberum veto.

Pierwsze, co budzi moje kontrowersje to już cytowane wcześniej zdanie uzasadniające skonstruowanie Kary X. "Została stworzona z myślą o BEZPIECZNEJ i MIŁEJ grze z obcymi osobami w sposób zapewniający dobrą zabawę." Na sesji dzieją się rzeczy wymyślone. Ludzie opowiadają sobie jakąś historię i odgrywają postaci. Jak widać zostało tu poczynione założenie, że to może być niebezpieczne. Jestem ojcem 2 letniego chłopca i nim wakacje się skończą będę miał także córkę. Boję się tego, że dziecko wpadnie mi pod samochód, zajdzie w ciążę (tak, już mam wizje przyszłości :), walnie półnagie sweet focie na fejsa. To jest z mojego punktu widzenia - jako ojca - niebezpieczeństwo. Nie boję się natomiast tego, że moje dzieci mogą pewnego dnia usiąść do stołu zasłanego kartami postaci i kostkami. No sorry, ale stół, kilka krzeseł i inni ludzie opowiadający historie to nie jest coś niebezpiecznego. Niebezpieczna może być wycieczka w góry, nadmierne chlanie, włóczenie się po nocy po dzielnicach miast wypełnionych starymi kamienicami.

Kolejnym ciekawym stwierdzeniem jest to, że gra ma być "miła". Ludzie nie oczekują od rozrywki tego, żeby była miła. Oglądają horrory dla dreszczyku emocji, jeżdżą na wynalazkach z wesołych miasteczek dla dreszczyku emocji i przychodzą na sesje także po ten dreszczyk emocji. Nie ma być miło, tylko ma być emocjonująco! Czy moja postać zginie? Czy uda mi się jej dopaść mordercę swojej żony? Czy uda jej się zdobyć starożytny artefakt? Miły to jest poranek kiedy budzisz się rano, kochasz ze swoją kobietą a potem masz jeszcze chwilę czasu na to, żeby sobie w spokoju obok niej poleżeć gadając o pierdołach. Rzecz niezwykle rzadka dla osób posiadających małe dziecko :P

Na rzeczonej karcie w dalszej części pojawiają się wiele mówiące przykłady o tym, w jakich sytuacjach gracze używali tej karty. Przykłady są niezwykle barwne i ukazują - ni mniej ni więcej - tylko patologię. Liberum veto uskuteczniane na sejmikach było patologią i karta X opierająca się na podobnych założeniach, ale stosowanych w zupełnie innym kontekście także jest patologią. Pierdoły, przy opisie których gracze czuli się nieswojo przechodzą ludzkie pojęcie. Moi faworyci to "toalety publiczne" i "jedzenie na oczach innych" (tak, są one autentycznie wpisane w Kartę X jako przykłady sytuacji, które zostały wyłączone z sesji przez użycie tejże karty w praktyce!). Wyobraźmy sobie sytuację, w której MG przygotowuje dworską intrygę. Akcja ma zacząć się rozkręcać na balu. MG opisuje jak to służba wnosi prosiaki z jabłkami w pyskach, a tu gracz wali paluchem po karcie X. Jedzenie na oczach innych powoduje u niego traumę, zgodnie z zasadami karty X nie musi się z niczego tłumaczyć, a pozostali powinni uszanować jego nader delikatną i wrażliwą duszę. Skoro sam opis publicznego jedzenia go rusza, to pewnie chipsy także trzeba by schować, a każdy powinien się posilić na chybcika gdzieś w kącie skrzętnie ukrywając kanapeczki. MG powinien wymyślić nową przygodę dziejącą się poza salami balowymi, karczmami, czy ogniskami (tak, przy ogniskach też się je publicznie) lub konsekwentnie pomijać w opisach kwestie żywieniowe. Cóż, sala balowa daje spore pole manewru, znikają prosiaki, a MG buduje klimat występami trubadurów i błaznów. Da się? Da się! Gorzej, jakby BG znaleźli się w karczmie, bo nawet żarcia zamówić by się nie dało, no, ale grunt, żebyśmy się "miło" bawili, a nasz kolega od tapnięcia w X wyszedł z sesji bez traumy. Kij z tym, że zaraz po niej kupi sobie za rogiem kebaba i będzie go żarł na ulicy, na oczach innych, grunt, że się świetnie bawił patrząc jak inni pajacują przez kilka godzin, bo ON tapnął w białą karteczkę z czarnym iksem!

Oprócz tego, że jestem ojcem jestem też świrem. Posiadam w życiu 2 rzeczy, które są dla mnie ciężkim tematem. Pierwszą z nich jest choroba skóry, która sprawia, że muszę marnować sporo czasu na nakładanie na siebie różnych maści i często czuję się niepewnie w towarzystwie zastanawiając się, czy aby należycie zamaskowałem wszystkie oznaki mojej choroby. Zwyczajnie się jej wstydzę. Drugą rzeczą jest lęk przed rakotwórczymi substancjami. Miałem przypadki raka w rodzinie i choć - dla zapewne większości - nie jest to szczególny dramat u mnie ów lęk przybrał dość realne kształty wpływające na moje zachowanie. Staram się omijać osoby palące, nie toleruje zadymionych pomieszczeń. Jak ostatnio wyjeżdżałem wózkiem z biedronki, a koło ich "parkingu" (parkingu dla wózków) stał i jarał sobie peta jakiś koleś to porzuciłem wózek ze złotówką w środku. Jednym słowem jest to u mnie na serio sfera wrażliwa, reaguje alergicznie na sytuacje, których większość pewnie nawet nie rejestruje. Ale CZYM INNYM są moje lęki, a CZYM INNYM jest fikcyjna opowieść, w której pojawiają się motywy, które w prawdziwym życiu mnie stresują. Opis ciasnej karczmy z 50 dziadami, z których każdy ma fajkę w ustach mnie nie rusza. Sam bym w takiej karczmie pewnie za długo nie wytrzymał i czułbym się bardzo niekomfortowo, ale wdychanie dymu i opowieść o zadymionej karczmie TO NIE JEST TO SAMO. Gdyby ktoś dostrzegł chorobowe niedoskonałości na mojej skórze i się ze mnie nabijał to nie byłoby mi zbyt przyjemnie, to oczywiste. Ale motyw jakiegoś BNa z chorobą skórną czy przygoda kręcąca się wokół oddziału dermatologicznego nie robią mi krzywdy i nie byłyby w stanie spowodować u mnie żadnej traumy. Kiedyś nawet jeden MG wziął mnie na stronę i zapytał, czy nie mam nic przeciwko, żeby jednym z motywów na przyszłej sesji była choroba, której jednym z objawów są pojawiające się skazy na skórze. Odpowiedziałem "stary, nie ma sprawy". Nieswojo to ja się może i czułem, ale podczas tej rozmowy, nie zaś podczas sesji, gdzie motyw "skórny" rzeczywiście się pojawił.

RPG to TYLKO gra. Rzeczy na niby różnią się od rzeczy naprawdę.

Głęboko wierzę w to, że kilka osób siedzących przy jednym stole jest w stanie dogadać się bez czarnego X leżącego między nimi. Czego wam i sobie życzę.

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
+2

Ale rozmawiamy o RPG, a nie psychodramie. Jeśli poruszanie jakiegoś tematu wywołuję o kogoś aż taki dyskomfort, to powinien się raczej udać do psychoanalityka niż na sesję.

19-04-2014 11:53
etcposzukiwacz
   
Ocena:
+1

"Tak mi źle, tak mi źle tak mi szaro
 Każdy dzień ciągnie się jak makaron"

Człowiek chce sobie popsychodramatyzować,a tu przychodzi taki zły jakkubus i do psychoanalityka wysyła. Nie pomyśli że zabiera widownie! Jeden psychoanalityk to nie to samo co ekipa graczy.

19-04-2014 12:12
dzemeuksis
   
Ocena:
+1

@Headbanger

Z tym, że TRZEBA rozmawiać o powodach

Gdyż, albowiem, ponieważ? Nie widzę absolutnie żadnej konieczności w tym. Wydaje mi się, że ważne jest tylko to, co się proponuje w zamian, bo tylko to ma znaczenie dla dalszej rozgrywki.

19-04-2014 12:23
jakkubus
   
Ocena:
+3

Gdyż, albowiem, ponieważ RPG jest o rozmawianiu.

19-04-2014 12:38
Aramin.
   
Ocena:
+2

Bezstresowe wychowanie skutkuje tym, że dzieciaki jak dorosną nie potrafią radzić sobie z życiem i własnymi emocjami. Nie dajmy się zwariować, trochę dyskomfortu w RPG chyba nikomu nie zaszkodzi. A jeżeli ktoś jest nadmiernie delikatny i wrażliwy to może zamiast bawić się w erpegi poszuka rozrywki, która nie narusza jego delikatnej* psyche?

*oczywiście wszystko trzeba brać zdroworozsądkowo, jeżeli gracz ma naprawdę poważny problem to trzeba dojrzale do tego podejść. Ale ludzie, nie dajmy się zwariować.

19-04-2014 12:40
~Kret

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Możesz podać jakiekolwiek źródło potwierdzające tę wypowiedź inne niż "zdaje mi się"?

Nie.

Nie mogę podać Ci źródła do rzeczywistości.

Przykro mi.

Poza tym ta notka dowodzi wyraźnie, że te wszystkie festiwale głupoty nie służa niczemu innemu niż ożywieniu trochę lokalnej blogosfery. I dlatego moim zdaniem z szacunku dla siebie nie powinniśmy się już tutaj komunikować. "Attention whores" są bardzo pożądane w pewnych społecznościach internetowych, bo generują wizyty, których w innym wypadku nie byłoby jak wygenerować. Pyrkon 2015, stoisko Solaris 7, wpadnij na browara albo dać mi w mordę, albo na jedno i drugie. ;)



 
19-04-2014 18:45
FireFrost
    @dzemeuksis
Ocena:
+5
Trzeba rozmawiać o powodach, bo tego wymaga szacunek innych graczy. Jak kogoś szanujesz to nie mówisz mu nie rób tego bo nie, tylko dajesz mu jakieś wyjaśnienie. Choćby lakoniczne, np. zwykłe " z podobnym problemem mierzę się ostatnio w realu i w RPG chciałbym od niego odpocząć".
20-04-2014 07:03
Kosmit
   
Ocena:
+1

Jak sobie pomyślę o takiej karcie na sesji Apocalypse World lub Murderous Ghosts to mi ciarki po plecach chodzą...

20-04-2014 08:07
~dzeme

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
FireFrost, karta X nie zabrania podawac powodow. Jednak ich wymaganie jest idiotyzmem. Serio "Nie chce sluchac opisu sceny gwaltu" jest brakiem szacunku, jesli za tym nie idzie przykladowo: 'bo ojciec mnie gwalcil w dziecinstwie." ? Szacunkiem dla mnie to jest wlasnie nie wymaganie podania powodow. Szanuje kogos, wiec wierze ze ma swoje powody. To o czym ty piszesz, jest oczekiwaniem szacunku wobec kogos komu wlasnie okazales cos przeciwnego.
20-04-2014 09:51
~Hangman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+6
Im szerszy ma być zakres propagandy, tym niższy musi być jej poziom.


Trudno się nie zgodzić z tymi słowami Hitlera. Tym bardziej patrząc na jego dokonania i metody, a ludzi, którzy za nim poszli.

Współczesna kultura propaguje kretynizm. Trudno się więc dziwić, ze zwykli ludzie z taką pasją zajmują się wytwarzaniem narzędzi do jego produkcji. Problem stanowi to, że jednocześnie zajmują się jego promowaniem na szeroką skalę. W tej kwestii PR ma marginalne znaczenie, bowiem głupota jest zaraźliwa, bo łatwa. Dlatego większość ludzi łyka taki fajans bez mrugnięcia okiem. A potem owi nieszczęśliwcy sami siebie oskarżają o to, kto jest bardziej nienormalny i jakie ma do tego prawo.

Karta X, to jeszcze jedna pigułka gwałtu, wspaniałomyślnie zachwalana jako remedium na wszelkie bolączki.

W dzisiejszych czasach ludzie mają naturalną skłonność do uznawania za autorytet każdego, kto mówi mądrze, choćby pieprzył głupoty. Jego tezy, definicje i narzędzia je promujące siłą rzeczy także cieszą się popularnością.

Karta X jest wspaniałym narzędziem do tworzenia hipochondryków i produkowania schorzeń psychicznych. Co więcej, utwierdzania używających jej ludzi w przekonaniu, że to całkowicie normalne. Co tylko generuje przyrost psychoz i nerwic. Kolejnych ofiar szumu informacyjnego i współczesnej psychologii, którzy nie tylko nie potrafią korzystać z prostych aspektów komunikacyjnych, ale też ich od siebie nie odróżniają.

Zamiast uczyć ludzi używać zdrowego rozsądku, uczy używać tego co ma go zastąpić - bezmyślnie. A to nigdy nie kończy się dobrze. Bo to takie łatwe. Zamiast konfrontować się ze swoimi problemami. Uodparniać, mierzyć czy leczyć - TAP. I już nie boli. Ignorancja bardzo często idzie w parze z arogancją. Jednak leczenie skutków nie leczy samych przyczyn. Kiedyś było placebo, a teraz idziemy o krok dalej. Jest karta X. Kolejne narzędzie do piętrzenia różnic i produkowania problemów. A spytaj Kowalskiego, co to jest cała ta asertywność i do czego służy? Pewnie nawet nie wie o istnieniu takiego pojęcia.
O tym już się nie mówi. Nie wolno. Bo TAP. Już nie powiesz nikomu o asertywności. Bo TAP. Nie musisz. Niczego tłumaczyć. Zamykasz komuś usta swoją dłonią. Jednym jej ruchem likwidujesz problem. Problem w postaci bezczelności, chamstwa, braku delikatności i arogancji innych, którzy się interesują tym czym nie powinni. TAP. Masz swoje misterium. Jesteś swoim prywatnym zbawicielem. Robisz TAP, i świat nagle dostosowuje się do twoich oczekiwań. Do twojego widzimisię. Idealny metagrowy sposób na terapię kosztem innych ludzi. Bo to ty masz władzę. Nie potrzebujesz już kodów, kluczyków, arsenału, broni i amunicji. Masz swój X. A inni - zgodnie z regułą - mają się podporządkować. Grać według zasad. Ty TAPujesz, a oni mają obowiązek się z tobą godzić. TAPujesz - masz rację. Jeżeli ktoś się w tej kwestii z tobą nie zgadza - jest trollem. I dla pewności to zatapować. Kiedyś wyzywanie od troli wystarczało. Terz co sprytniejsi idą o krok dalej - odwołują się do uczuć wyższych. Do sumienia - wmyśl słów zacytowanych przeze mnie na samym początku. Bo teraz nie wystarczy już być trollem. Teraz musisz być ostatnim chamem. Normalnie dupkiem. A jak to osiągnąć najłatwiej? Najłatwiej wmówić komuś, że cię nie szanuje. Że ma w poważaniu twoją szeroko rozumianą wrażliwość emocjonalną. Jest to ostatnimi czasy bardzo wygodna wymówka dla wszelkiego rodzaju hipokrytów, którzy na jej podstawie obrażają innych, kryjąc się za murem swojej wrażliwości. Dobre sobie. Nie wolno ci się odgryźć. Nie wolno ci się nawet na temat ich obłudy zająknąć, bo TAP, bo ban, bo cie rozdziobią kruki i wrony.

Tego rodzaju kampanie nakręcają politykę szowinizmu, feminizmu czy gender. A późniejszy PR tylko podkreśla istnienie takich patologii, (co paradoksalnie jest przyczyną ich powstania) które by nie zaistniały, gdyby je w odpowiednim momencie spuszczono w kiblu, razem z resztą tego syfu.

Georges Freche powiedział:
Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów


Trudno odmówić mu racji patrząc na to, co wyprawia te dziewięćdziesiąt pięć czy tam dziewięćdziesiąt sześc procent społeczeństwa...

Dlatego ja to ignoruję. Nie pozwalam na stosowanie tego typu patologii u siebie, nie akceptuję tego. Nie akceptuję wymyślania sobie problemów z nudów i obarczaniem tymi problemami innych. Nie boję się karty X. Ale skręca mnie na samą myśl, że jakiś domorosły demiurg stara się ludziom robić wodę z mózgu. I nawet, jeśli mu się to nie udaje z co bardziej rozsądnymi ludźmi, którzy jeszcze potrafią myśleć samodzielnie, to wprowadza w ich myśleniu oczywisty dysonans.

Przecież dzisiaj bardzo popularne jest przekonywanie innych, że są idiotami i nie mają racji. Zwłaszcza, jeśli mają swoje zdanie. To muszą być trollami. Tap. Ban. No tak, w necie to popularna metoda eliminowania tych, którzy mają coś rozsądnego do powiedzenia. Eliminacja i dyskredytacja. Blokowanie komentarzy...
Trudno się dziwić, dlaczego poza trollowaniem poltera na blogu nie chce się ludziom podejmować tutaj innych inicjatyw.

Jak widać, wraża propaganda poszerza wpływy i teraz bierze się za gry towarzyskie. Jedyne poletko, od którego do tej pory trzymała się z daleka. Ta popularna polityka internetowa wyłazi już z kabli. A przynajmniej się stara. Ja jednak nie mam zamiaru otwierać jej drzwi. A jeśli będzie się do nich natrętnie dobijała - poszczuję psami.
A jeżeli któregoś dnia wedrą mi się do domu orędownicy jedynego słusznego sposobu na cokolwiek - zastrzelę jak psa.

Niech sobie wygryzają wnętrzności w swoich rezerwatach, a ode mnie wara. Czasem mogę się ewentualnie przejść do zoo, żeby ich pooglądać - z bezpiecznej odległości, jako przykłady tego, czym nigdy nie chcę się stać. Żebym o tym pamiętał. 
20-04-2014 16:48
Headbanger
   
Ocena:
+1

Hangman ten komentarz zasługuje na szerszy rozgłos. Jeżeli pozwolisz zrobię notkę, gdzie go zacytuję. Mam nadzieje, że jeszcze zaglądasz tutaj czasem.

20-04-2014 18:03
Aramin.
   
Ocena:
0

Hangman w zasadzie rozwinął myśl, która mi przyświecała podczas pisania mojego komentarza. Sam bym tego lepiej nie ujął, gratuluję.

20-04-2014 18:24
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Hangman... Wyjdz za mnie! Eee.. Znaczy sie POPIERAM!

20-04-2014 18:43
~Hangman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Hangman ten komentarz zasługuje na szerszy rozgłos. Jeżeli pozwolisz zrobię notkę, gdzie go zacytuję. Mam nadzieje, że jeszcze zaglądasz tutaj czasem.


Rób, jak uważasz.

Notka miała być nieco bardziej rozbudowana, ale to co najważniejsze się w niej - mam nadzieję - jakoś zmieściło.
Ostatnio sporo tych tematów o gwałtach, wrażliwości i braku jej poszanowania... Sztorm w kałuży czy - jak to się teraz popularnie nazywa - shitstorm. 

Ja sam bym o takich rzeczach nie miał pojęcia, gdyby mnie o nich dobitnie nie informowano, lub gdyby z racji takich afer kilku cwaniaczków nie postanowiło wykorzystać tego przeciwko mnie (TAP, Ban, ty trollu!).
Oczywiście otaczamy się tylko tymi ludźmi,z jakimi chcemy przystawać, ale czasami nie mamy wyboru, a wszelkiego rodzaju indywidua mają przykry zwyczaj wchodzenia nam w drogę. Zwłaszcza dlatego, że działa nam to na nerwy. A ten zwyczaj na dłuższą metę bywa męczący. Zwłaszcza, jeżeli nie ma się kodu na nieskończoną amunicję i kilkuset lat na walkę z wiatrakami.

Co jakiś czas rzuca się w eter tego rodzaju idiotyzmy, żeby nabić licznik, bo przecież nic bardziej nie bulwersuje ludzi, niż urojone problemy (1-szego świata)
Trudno nie zwariować przy tym wszystkim będąc normalnym. Zwłaszcza, kiedy się jest w mniejszości i nie ma żadnego punktu odniesienia do rozsądku poza myślącą masą bezmyślnych jednostek, które przyklaskują takim inicjatywom. Jednak póki to zostaje w sieci, jest o tyle mało szkodliwe. Poza nią jakoś ludzie zapominają... zapewne mając mniej czasu na zajmowanie się pierdołami. W wypadku bardziej istotnych kwestii tego rodzaju inicjatywy potrafią się przenosić poza kable (Jak te wszystkie afery krzyżowe czy marsze w obronie telewizji Trwam, orędownicy jedynej słusznej partii politycznej czy drużyny piłkarskiej etc.). Dlatego czasem trzeba się odezwać. Radykalnie i bezprecedensowo zdusić kretynizm w zarodku, albo przynajmniej uciąć mu łeb, nim zacznie wyrastać poza ramy absurdu na załączonym obrazku. 
Tutaj rzecz dotyczy RPG, lecz czubki są trochę jak karaluchy. Gdzie jest jeden, jest ich znacznie więcej. Dość szybko się mnożą i rozprzestrzeniają, a do tego wystarcza im naprawdę niewiele tego rodzaju chabaniny. A umiejętność robienia z igły wideł ci przemytnicy rzeżuchy wykorzystują, by tego rodzaju problemy odnosić do innych kwestii, przyrównywać je, co rodzi już sytuacje naprawdę irytujące... i niebezpieczne.

Potem takie http://i58.tinypic.com/157jvt.png informacje zainteresowanym przestają wystarczać. I zaczynają się krucjaty... Nawiasem mówiąc, trochę machnęli się tutaj z procentami. Pewnie z racji optymistycznegopodejścia. Albo nie chcieli zostać oskarżeni o brutalne zgwałcenie czyjejś wrażliwości przez ten truizm

Już widzę ten patent na X, koszulki, kubki, nadruki, hasła, filmiki (w roli głównej: Krystian Roztocki) i histerię...
Zapewne zostanie to wszystko w sieci, jako że Gry Fabularne nie cieszą się jakimś specjalnym wzięciem. Ale jeżeli banda psychopatów zacznie odnosić do tego hasła wszelkiego rodzaju kontrowersje podlewając to tendencyjnością ("A słyszeliście o tej aferze, co typiarę zgwałcili podczas gry? Prowadzący ją zabrał do szafy... Ona się teraz nie może pozbierać, a sąd nic nie robi, bo to było w grze niby, nie naprawdę."), to żeby kilku jaśnie oświeconych przez tego rodzaju propagandę rodziców nie zechciało zabronić swoim pociechom kolejnej rozrywki... A nauki medyczne znają takie przypadki. Jak znają przypadki ciąż wśród nastolatków, którzy nie wiedzieli, jak powinno się zabezpieczać przed seksem, bo rodzice uznali, że to temat tabu i nie należy o tym rozmawiać. Przypadki brania dopalaczy też znamy, bo młodzieży się nudzi. Ale wiadomo - grać w RPG trzeba zabronić, albo stworzyć do tego specjalne kwestionariusze i powołać kolejną agencję, może Agencję Ochrony Moralności, a do tego Biuro Prewencji Emocjonalnej, bo w Polsce jedna agencja i afera, to za mało. I zaraz ten system będzie trzeba wykorzystać w innych wymiarach socjalnych, bo jest dobry. Musi być dobry, skoro zapłacą za to podatnicy. Nie tylko pieniędzmi.

I nie, nie zadawajcie sobie trudu. Nie pytacie, dlaczego i po co. 
Bo mogę


Że zacytuję sobie tutaj Repka z innej notki. Choć w taki sposób odpowiada każdy, kto... może. Choćby to było kompletnie bez sensu. Przecież to oczywiste.

To przecież nic, że w takim głupim podręczniku do Warhammera czy Wampira stoi, że to tylko gra. Fkcja, nieprawda, banialuki, ułuda, bzdura, fantasmagoria.
20-04-2014 21:14
Kamulec
   
Ocena:
0

Widzę tu nikły potencjał na trollerkę, wiec nie czytam.

23-04-2014 21:35
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0

Nie ma czegoś takiego jak nikły materiał na trollerke. Jak jesteś dobry trollem to ze wszystkim sobie rade dasz.

23-04-2014 21:47
Kamulec
   
Ocena:
+2

Doświadczony troll nie uderza na oślep.

23-04-2014 22:36
Headbanger
   
Ocena:
0

Od kiedy to Kamulec jest dobrym trollem?

24-04-2014 12:16
Kamulec
   
Ocena:
+2

Proszę bez takich impertynenckich zagrywek. Dobro jest mi obce.

24-04-2014 13:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.