» Recenzje » Nawałnica mieczy - George R.R. Martin

Nawałnica mieczy - George R.R. Martin


wersja do druku

Stal, śnieg, krew, złoto i cała masa trupów

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Nawałnica mieczy - George R.R. Martin
Pieśń Lodu i Ognia – trudno już znaleźć fana fantastyki, który nie słyszałby o tej serii George'a R.R. Martina, zwłaszcza po sukcesie, jaki odniósł serial na podstawie pierwszego tomu, Gry o tron. Złożyły się na niego zarówno interesująca fabuła, barwni bohaterowie, niewielka zawartość elementów nadprzyrodzonych (które mogłyby odstraszyć widzów bez doświadczeń z fantasy), jak i zaskakujące zwroty akcji. Serial czeka świetlana przyszłość, jeśli dotrwa do trzeciego sezonu – bo Nawałnica mieczy, trzecia powieść z cyklu, jest jeszcze lepsza od pierwszej.

Drogi rodzeństwa Starków rozeszły się na dobre. Sansa wciąż jest przetrzymywana jako zakładniczka na dworze króla Joffreya, Arya wędruje przez kraj z niespodziewanymi towarzyszami, Robb prowadzi armię północy na wojnę z Lannisterami, Jon Snow infiltruje plemiona dzikich pod wodzą Mance’a Raydera, a kaleki Bran zmierza ku spotkaniu z tajemniczą Trójoką Wroną, która ma go nauczyć magii. Pozostali bohaterowie też się nie nudzą: Tyrion Lannister próbuje sobie poradzić z utratą wpływów na rzecz znienawidzonego ojca, Jaime jest eskortowany pod strażą do Królewskiej Przystani, a Daenerys Targayren zdobywa kolejnych sojuszników, dzięki którym ma zamiar najechać Siedem Królestw. Gdy dodamy to tego coraz częstsze meldunki na temat aktywności Innych za Murem, jedno stanie się pewne – nadchodzi zima, i to dla całego Westeros.

Liczba istotnych postaci zwiększa się z książki na książkę, ale Martinowi udało się utrzymać równy, bardzo wysoki poziom przy każdym z wątków. Praktycznie niemożliwe jest wskazanie choć jednego słabszego od reszty zbioru rozdziałów – bez względu na to, czy w danym momencie śledzi się losy poniżanej zakładniczki, dowcipnego karła, czy młodego króla północy, czytelnik pozostaje tak samo zainteresowany. Duża w tym zasługa zręcznego opowiadania historii przez autora: akcja biegnie bardzo szybko, często też występują dramatyczne cliffhangery, które nie pozwalają zakończyć lektury i niemal zmuszają do jej kontynuowania, aby dowiedzieć się co dalej.

Nie zmieniła się też swoista tradycja serii, związana z nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, które również w Nawałnicy... niejednokrotnie wbijają czytelnika w fotel. W przeciwieństwie do wielu powieści, tutaj główne postaci nie posiadają immunitetu, śmierć grozi im tak samo, jak statystom. Rozpoczynając lekturę, nawet nie warto zgadywać, co się stanie kilkaset stron później – autor i tak wywiedzie w pole wszystkich, a intryga rozwinie się w nieoczekiwanym kierunku.

Największą zaletą powieści są jednak bohaterowie. Rozdziały są pisane z punktu widzenia kilkunastu postaci, co pozwala poznać ich myśli, motywacje i charaktery lepiej, niż dzięki obserwacji przez inną osobę. Komuś, kto patrzyłby z boku, Sansa może się wydawać naiwną, głupią dziewczyną bez charakteru, ale czytając o traumatycznych przeżyciach z jej perspektywy, nie da się nie współczuć biedaczce. Najlepszą pracę Martin wykonał jednak z Jaimem. Przedtem wydawał się on zwykłym, aroganckim czarnym charakterem, a w tej książce otrzymał własne rozdziały i nagle jego postać zaczyna wyglądać zupełnie inaczej – dzięki poznaniu jego motywacji i sposobu myślenia można go znacznie lepiej zrozumieć, a nawet polubić. Niezłe osiągnięcie ze strony autora, biorąc pod uwagę fakt, że na początku serii ów pan wyrzucił ośmiolatka przez okno.

Mimo że pierwsze dwa tomy nie mogły narzekać na niedobór postaci, Nawałnica... wprowadza do fabuły wiele nowych, a także przypomina o starych, którzy na jakiś czas zniknęli z pola widzenia czytelnika. Znów jest okazja ujrzeć Tywina we własnej osobie, zamiast czytać o jego dokonaniach, do gry włącza się też Bractwo Bez Sztandarów, którego wpływ na intrygę z pewnością zaskoczy wielu, a Littlefinger wciąż wzbudza podziw swym intelektem i zdolnościami do manipulowania otoczeniem. Bardzo charyzmatyczny jest Oberyn Martell, bohater nie występujący wcześniej w książkach, który zapewne dołączy do grona ulubieńców większości fanów serii.

Wymieniając liczne zalety powieści, należy też wspomnieć o dialogach i stylu opisów. Autorowi niemal zawsze udaje się uchwycić w słowach uczucia i charaktery postaci, tak, że można rozpoznać, kto wygłasza którą linijkę tekstu, bez spoglądania na opisy. Kiedy trzeba, ironiczne dogryzania Tyriona i Jaimiego wywołują uśmiech na twarzy czytelnika – uśmiech ten jednak szybko zamiera, gdy w następnym rozdziale nacisk zostaje położony za okrucieństwo wojny i koszty, jakie ponoszą bohaterowie za swe błędne wybory. Martin jak żaden inny pisarz jest w stanie wywołać emocje, które pozostają w duszy długo po zakończeniu lektury.

Wniosek jest oczywisty – Nawałnica mieczy to jak dotychczas najlepsza część Pieśni..., nie bez powodu będąca jedną z najwyżej ocenianych powieści fantastycznych ostatniej dekady. Każdy element książki jest najwyższej jakości: interesujący bohaterowie, skomplikowana i wielowątkowa intryga, zaskakujące zwroty akcji, rozwinięte tło fabularne – wszystko to nie pozwala oderwać się od lektury i jasno ukazuje, czemu to właśnie G.R.R. Martin jest często uważany za najlepszego żyjącego pisarza fantasy, a HBO nakręciło serial na podstawie jego magnum opus. Kto nie zna tej książki, traci.

Tytuł: Nawałnica mieczy. Stal i śnieg. (A Storm of Swords. Steel and snow)
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tom: 3 cz. 1
Autor: George R. R. Martin
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 2002
Liczba stron: 608
ISBN-10: 83-7298-227-9
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 183 mm
Cena: 35,00 zł
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.5
Ocena recenzenta
Tytuł: Nawałnica mieczy. Krew i Złoto (A Storm of Swords. Blood and gold)
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tom: 3 cz. 2
Autor: George R.R. Martin
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 2002
Liczba stron: 574
Oprawa: miękka
Format: 125 x 183 mm
ISBN-10: 83-7298-228-7
Cena: 35,00 zł



Czytaj również

Świat Lodu i Ognia
Ogień i Lód
- recenzja
A Dance with Dragons - George R.R. Martin
A miało być tak pięknie
- recenzja
A Song of Ice and Fire Roleplaying, Pocket Edition
Czego zabrakło w systemie osadzonym w świecie George'a R.R. Martina?
- recenzja
Lodowy smok
Baśń o wojnie
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

~elcarmello

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dziwne, że nikt wcześniej tego nie zrecenzował. Książka wydana w 2002 roku...trochę wstyd. ;)
17-10-2011 20:24
~Sonky

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zgadzam się z recenzją w 100%. Zdecydowanie najlepsza, najszybsza i najciekawsza część sagi. Okrzyk "Elia" na długo zagościł w głowie :) czekamy do 15 listopada!
17-10-2011 20:42
Dawidek
   
Ocena:
+1
Tomy 1-3 są świetne. W 4 wszystko idzie na łeb na szyję, dlatego od wakacji nie umiem skończyć 2. części.

Co do bohaterów: Fakt, Jaime z jednego z mniej lubianych wskoczył na miejsce jednego z bardziej lubianych. Sansa natomiast wciąż utrzymuje się na stołku "boshe... ileż o niej...".
17-10-2011 21:24
bobersun
   
Ocena:
0
jak wstyd ? serial się ukazał to literaci sięgnęli po książkę :) po prostu widać kto czyta książki a kto podąża za modą ;)
17-10-2011 22:41
Asthariel
   
Ocena:
0
A-ha. Jak rozumiem wyjaśnienie, że książki nowe recenzuje się zawsze, a te starsze kiedy komuś się chce nie zostanie przyjęte?
17-10-2011 22:44
Scobin
    @bobersun
Ocena:
0
Recenzja "Gry o tron" napisana przez Asthariela ukazała się u nas kilka miesięcy przed premierą serialu. :-) Natomiast, oczywiście, nie zaszkodziłoby, gdybyśmy znacznie wcześniej zrecenzowali wszystkie dotychczasowe tomy "Pieśni lodu i ognia". Tak jak pisze Asthariel, jednym z istotnych powodów jest to, że staramy się utrzymywać przyzwoite tempo w ocenianiu nowości, toteż na dawniej wydane książki nie pozostaje zbyt dużo czasu.

Liczę jednak na to, że i teraz te teksty do czegoś się Wam przydadzą, o czym zresztą świadczą chociażby dotychczasowe komentarze. ;-)
17-10-2011 22:49
Neurocide
   
Ocena:
+4
@Scobin - Piszesz, że nie zaszkodziłoby gdybyście zrecenzowali wszystkie tomy znacznie wcześniej. Zamiast gadać weź się do roboty i to po prostu zrób. Co to za problem, weź usiądź dziś, pisz... i opublikuj trzy lata temu. Też mi coś... wymówki. :)
18-10-2011 09:37
~Telchar

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ta recenzja roi się od spoilerów! Oznaczcie to chociaż. Ja książkę czytałem już 100 lat temu, ale dla innych sama informacja, że dana postać żyje i co robi może popsuć lekturę.
18-10-2011 10:43
Dawidek
   
Ocena:
+3
Telchar - czytanie recenzji trzeciego tomu zakłada znajomość poprzednich; przynajmniej tak mi się wydaje.
18-10-2011 12:29
Scobin
   
Ocena:
0
@Neurocide

Kurczę, teraz już tego nie zrobię, przegapiłem otwarcie bramy czasowej w serialu "Terra Nova"!

@Telchar

Jest dokładnie tak, jak mówi Dawidek.
18-10-2011 18:41
~elcarmello

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Takie tam gadanie, że nie ma czasu...bedąc portalem, który specjalizuje się w fantastyce, dużo wcześniej powinniście byli całą dotychczas wydaną sagę Martina zrecenzować. Takie jest moje zdanie. Ale oczywiście chwali się, że nowości, niezależnie od tego jaki poziom sobą reprezentują, są recenzowane "o czasie". ;)
19-10-2011 19:09
Scobin
   
Ocena:
+1
Takie tam gadanie, że nie ma czasu...bedąc portalem, który specjalizuje się w fantastyce, dużo wcześniej powinniście byli całą dotychczas wydaną sagę Martina zrecenzować. Takie jest moje zdanie.

Zgoda, powinniśmy byli. Natomiast nasza odpowiedzialność maleje (oczywiście nie do zera!) z tego prostego powodu, że nikt tutaj nie pracuje na etat. :)

Ale oczywiście chwali się, że nowości, niezależnie od tego jaki poziom sobą reprezentują, są recenzowane "o czasie". ;)

Czy to przygana, czy pochwała? ;)
19-10-2011 21:09
elcarmello
   
Ocena:
0
Pochwała oczywiście. Ten "poziom" to nie poziom recenzji, tylko recenzowanych książek, które jak wiadomo nie zawsze są dobre - a zrecenzować trzeba. ;)
24-10-2011 21:00
Scobin
   
Ocena:
0
To dzięki. :) Natomiast to też nie jest tak, abyśmy recenzowali wszystko, co ukazuje się na rynku – musielibyśmy mieć znacznie liczniejszą ekipę albo pracować na etat. Zresztą pisanie recenzji z każdej publikowanej w Polsce książki fantastycznej mogłoby szybko stać się przykre. ;)
25-10-2011 07:53
shogun21
   
Ocena:
0
bardzo fajna recenzja, ksiazka genialnia, od poczatku do końca. Wszystko najwyższej jakości. Poprzeczka została postawiona bardzo wysoko dla przyszłych powieści Martina. Niestety sięgając po kolejne tomy, moje rozczarowanie rosło z każdym przeczytaną książką. Nie wiem na czym dokladnie polega problem Martina, ale nadal mam nadzieje że kolejne książki będą dużo lepsze od kilku ostanich.
10-12-2012 20:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.